19 grudnia 2016

Tym razem księżyc

nie drasnął cię
a skaleczył

Charlie Barnett

VII △ 14 marca 2005, Londyn △ Ravenclaw △ Półkrwi czarodziej △ Wilkołak

Trochę się szarpię z grawitacją, trochę garbię, trochę blednę. Trochę nie swój i trochę na nie, bez większej gracji, omijam, wymijam to życie. Trochę z wątłości utkany, trochę z kości kruchości, trochę z głowy niespokojnej, szmerów serca i pozdzieranych knykci. I nie chcę, nie chcę się kończyć, rozpadać się, nie chcę rozlewać się, rozrywać. Nie chcę być przeterminowany, gnić nie chcę. A jednak trochę. Bez pukania, bez pytania, na przekór. 

Ukrywam się więc. Ukrywam przed sobą, może się nie znajdę, może zgubię po drodze. Ukrywam się w grubych księgach, w wytartych literach, w kurzu kłębach. Ukrywam się w skinieniach, w uśmiechach, w rękawie swetra i w Tobie. Ukrywam się w zawartości cynowego kotła, w zawiłych szklarni zaroślach, w wełnianych czapkach, zamkniętych oczach. Ukrywam się przed sobą, znajdź mnie, zanim ja się znajdę.

Będę smutny już tylko przez chwilę. Już tylko chwilę zatracał się będę w przykrościach, burych wspomnieniach, słabościach. Już tylko chwilę znosił będę te smętne oczy, te boleści, śmieszności. Zaraz wstanę, zedrę z siebie wszystkie przepowiednie końca, zedrę chaosu ostatki, furię zedrę i wściekłości brzydkie. Zedrę i ubiorę siedem warstw ochronnych skóry. Ubiorę spokojne, dobre, łagodne, ubiorę siebie sprzed siebie.

W tytule Bohdan Zadura, a na zdjęciu jakiś nieznany mi ktoś.
Zapraszam do wątków, do powiązań, czym głębiej tym lepiej.
Charlie to naprawdę dobra duszyczka.

28 komentarzy:

  1. [Jestem zachwycona. Twoja karta jest chyba najładniejszą, jaką do tej pory miałam możliwość przeczytania. Bardzo podziwiam osoby które mają zdolność dobierania tak pięknie słów i układania z nich coś tak cudownego... Mogłabym się tak zachwycać i wydawać z siebie achy i ochy, ale chyba już się zamkne i powiem, że chce wątek. Tylko jeszcze nie wiem jaki dokładnie. Mogę zaproponować wsparcie ze strony Avalon, która co prawda przechodzi teraz ciężki okres, ale wciąż drzemie w niej chęć do pomagania innym c: zawsze też możemy pomyśleć nad czymś innym z jakąś inną moja postacią :)]

    Artair, Avalon, Hyun i Vinay

    OdpowiedzUsuń
  2. [Zatkało mnie. A nieczęsto mi się to zdarza. Ta karta jest wyjątkowa, naprawdę pięknie piszesz, chapeau bas. Aż mi się w serduchu coś poruszyło, a sądziłam, że mam w tym miejscu tylko kamień, ewentualnie czarną dziurę ;)
    Życzę ci wspaniałej zabawy, mnóstwa wątków i od razu zapraszam do Addie, choć może ze swoją kartą to ja pójdę i gdzieś się schowam xD]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  3. [No przyznam, że u mnie z pomysłami również bywa różnie, z tendencją do nie, ale jak się zaprę to coś wymyślę. Myślę jednak, że burza mózgów w tym przypadku będzie najlepszą z możliwości. Są z tego samego domu, więc moim zdaniem powinni się już znać. Kwestia teraz tego w jaki sposób chcemy pociągnąć ich relację. Charlie pozwoliłby jej się do siebie zbliżyć czy raczej próbowałby ją cały czas od siebie odpychać? U Avie odpadło mi dużo wątków, więc tak naprawdę możemy stworzyć wszystko, cokolwiek wpadnie nam do głowy. Jakieś wątkowe marzenia, które czekają na swoje spełnienie?]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam, witam i życzę masy udanej zabawy na blogu oraz wielu owocnych wątków! :) Karta naprawdę cudowna pod względem treści zaś wizualna skromność dodaje jej uroku :D Zostań z nami jak najdłużej! :3]

    Adam/Mathias

    OdpowiedzUsuń
  5. [Przyszłam zainspirowana tym, że wilkołactwo łączy nasze postaci, ale pozostałam na dłużej dla karty. Nie jestem fanką tekstów podchodzących pod poezję, bo bywają często przykładem przerostu formy nad treścią, ale... no właśnie: ale. Jak tu przejść obojętnie wobec czegoś tak ładnie napisanego? :) Cześć! Wielkie wyrazy uznania za to, co właśnie przeczytałam, a także za pomysł oraz niewątpliwy talent do zabawy słowami. Mam więc nadzieję, że Charlie będzie miał okazję pozostać z nami na dłużej i tego Ci właśnie życzę razem z pomysłami, weną oraz mnóstwem czasu na pisanie. Dobrej zabawy na blogu! :)]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję. Aż głupio się to czyta od osoby, która sama ma znacznie lepszą postać od mojej. Podoba mi się konepcja karty, sposób operowania słowem - gra pomiędzy sentencjami i samokontrola w kreaji bohatera. Charlie wydaje się spójnym tworem, jest potrzebujący, a w pewien niewyjaśniony sposób wydaje się na równi samowystarzalny. Intrygujący z niego chłopak, a przy tym niebanalny. Do tego masz piękny styl i docierasz do czytelników, o czym świadczą wszystkie komentarze powyżej.

    Widziałabym tu wątek z moją tworzącą się jeszcze postacią. Scorpius tylko napsułby Barnettowi niepotrzebnie krwi. Więc jak, dasz radę poczekać na Kruma i wtedy zdecydujesz, czy jesteś chętna na grę, czy jednak powinnam wcielić w życie opcję z uprzykrzaniem życia Charliego?


    Scorpius Malfoy

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak więc Alexei już się opublikował. Jak widzisz, trochę się od siebie różnią. Trochę bardzo. Aleei ma w sobie sporo pozytywnej energii, którą mam nadzieję zarazić Charliego. Piszesz się na to?

    Alexei Krum

    OdpowiedzUsuń
  8. [Taka ładna dziwna karta. Świetnie wyważona, nieprzesadzona i spójna, zazdroszczę tej umiejętności i podziwiam. Tego zdjęcia sama chciałam go kiedyś użyć, ale jakoś zawsze coś mi nie grało. A tu pasuje jak ulał.
    Kończąc lanie miodu - miłego pisania!]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  9. [W tym konkretnym momencie, jej determinacja jest słabsza, ale jeszcze w zeszłym roku mogła się trzymać Charliego niczym rzep psiego ogona.
    Avalon obejmuje teraz posadę prefekta na szóstym roku, może by to jakoś wykorzystać? Jak jest wspomniane dziewczyna cierpi na zespół lęku panicznego, może Charlie kiedyś trafiłby właśnie na taki atak, Moore i od tamtego czasu, pozwolił jej się odrobinę zbliżyć? Nie wiem czy to w stylu Twojego Pana, ale od tej małej przygody mógłby traktować Avalon trochę, jak młodszą siostrę z którą się droczy, ale od czasu do czasu wie, że musi rzucić na nią okiem? Myślę, myślę ale nic konkretnego nie przychodzi mi jeszcze do głowy niestety.]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ależ ty pięknie piszesz]
    Adam Lee

    OdpowiedzUsuń
  11. No więc pisać będziemy. Nawet otworzę nam wątek, bo akurat mam pewien pomysł, ale jutro, bo dzisiaj zaczęłam od pierwszego zdania i z przykrością stwierdzam, że 2:29 to nie jest czas na potterowskie rozkminy. Może jak się rozkręcę to będę mogła prowadzić narracje nawet nocą. Tymczasem dobranoc!

    Alexei Krum

    OdpowiedzUsuń
  12. [To ja tylko wpadam powiedzieć, że postaram się nam jak najszybciej rozpocząć wątek, stawiam na dziś wieczór, ale zabezpieczę się uprzedzając, że mogę mieć mały poślizg ;)]

    Avalon

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Jestem zaczarowana Twoją kartą. Aż się prawie łezka w oku kręci, a czytam ją już chyba piąty raz :) Podziwiam i gratuluję! I zapraszam do siebie, jeśli masz ochotę na wątek. ]

    Olivia, Julia

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Jeszcze się nie pojawia, ale jak się pojawi to dam znać ;) ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  15. [Gdy tylko karta się pojawiła, w myślach zaklepałam sobie tego pana do wątku z moją panią, której jeszcze na blogu nie ma. Ale jak już się pojawi na pewno cię nawiedzę.
    Bardzo podoba mi się styl w jakim została napisana karta. Daję dużą okejkę, bo uwielbiam tajemniczych ludzi i to jak ta zagadkowość wyziera bezpośrednio z opisu takiego człowieka. Nie przedłużając, życzę wielu ciekawych wątków i powiązań, a przede wszystkim czasu i wytrwałości!]

    Fred Weasley, Leo Blueberry i przyszła Rozalka

    OdpowiedzUsuń
  16. [Może go bez problemu ukochać jeśli tylko chce c: Poznanie prawdy mogłoby być faktycznie nieco traumatyczne, ale na pewno ciekawe]
    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  17. [Dziękuję!
    Chęci mi nie brakuje, ale z weną gorzej. Ale, ale - chcę coś skrobnąć w ramach wątków grupowych, więc nasze postacie mogą się tam zetknąć, i potem się zobaczy.]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ewentualnie, właśnie mi wpadło do głowy - jeśli Charlie przeobrażał się we Wrzeszczącej Chacie, może Axel, jako starszy kolega z domu, przez jakiś czas pomagał jemu i pielęgniarce po pełniach? Albo poproszono go o to, gdy już mieszkał w Hogsmeade... Nie wiem, hm, można by było coś w tym kierunku pokombinować.]

      Usuń
  18. [Kurde, aktualnie chodzi mi po głowie tylko coś takiego, że Charlie mógłby się jakoś wydostać z Chaty pod postacią wilkołaka, a że Axel pracuje nocami i na obrzeżach, mógłby akurat znajdować się w pobliżu i zobaczyć moment, w którym się przekształca w człowieka... ale to jest trochę naciągane.
    Serio, nie mam pojęcia, może Ty masz coś lepszego?]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  19. — Niewiarygodne...
    Słowo się rzekło, a ciężkie zimowe obuwie, w kontakcie z kamienną posadzką, jakby przypieczętowało powagę tejże wypowiedzi przerażająco pustym dźwiękiem, wrzuconym w wolną przestrzeń zamku. Gdy Alexei Krum przemierzał zamaszystym krokiem hogwarckie korytarze, tylko głupiec ośmieliłby się stanąć mu na drodze. Wyprostowany grzbiet, rzucający się w oczy ze względu na pełne sportowe uposażenie, gwałtowny nierównomierny chód i mamrotanie pod nosem niezrozumiałych bułgarskich sentencji, wszystko to świadczyło o sile odczuwanych emocji. Nawet nie zdążył się przebrać. Ale nie był zły, może tylko odrobinę podirytowany i zbyt zaabsorbowany echem wydarzeń sprzed parunastu minut, by móc się pohamować. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, w kontrolowaniu reakcji na rzeczy ważne i ważniejsze nigdy nie był dobry. No więc tak... szedł. I nie, nie w zadowoleniu. Przynajmniej nie w pełnym. Ciut bardziej szczęśliwy poczuł się w momencie, gdy na horyzoncie pojawił się ON. Już nie ważne, kim był. Istotne, że stanowił jednostkę żywą i rozumną, z którą można było — a w przekonaniu Kruma nawet należało — porozmawiać.
    — No nie wierzę...! Ja rozumiem, że Zwrot Wrońskiego może być ponad szkolne możliwości. Że odbicie tłuczka do tyłu bywa kłopotliwe. O przerzutkę nawet nie proszę... ale żeby nie umieć kogoś poprawnie zakleszczyć w bloku?! — to mówiąc, stanął wprost przed biednym Krukonem, nie dając mu możliwości ucieczki, bo im więcej mówił, tym większą energię wkładał nie tylko w gestykulowanie, ale również w ograniczanie przestrzeni osobistej chłopaka, do którego się dosuwał tak nachalnie, że w którymś momencie stanęli pod ścianą. Krukon chyba nie do końca zdawał sobie jeszcze sprawę z tego, że Alexei właśnie mianował go nadwornym dyskutantem. A raczej kimś na wzór dyskutanta, bo tak po prawdzie, bułgar nie czekał aż nieznajomy mu odpowie.
    — Weź no potrzymaj.
    Wcisnąwszy mu miotłę w ręce, nie kwapił się w wyjaśnianie mu, dlaczego to robi. Nie zdecydował się na rozwinięcie tematu nawet w momencie, gdy jego palce chwyciły niespodziewanie za sznurki przy ochraniaczach na torsie, rozprawiając się z nimi wprawnie, ani kiedy rzucił je niedbale na ziemię i niemal od razu chwycił za skraj znoszonej, sportowej koszulki, która po dzisiejszym treningu była nie tylko brudna, ale także mokra od potu.
    — No ja nie wiem… człowiek tyle się stara, żeby wbić im do głowy chociaż te niezbędne podstawy, a tu PUF! — machnąwszy świeżo ściągniętą częścią garderoby w powietrzu, wypuścił ją z ręki, pozwalając by dołączyła do ochraniaczy. — Oni i tak robią swoje.
    Dopowiadając te parę istotnych słów, właśnie był w trakcie zsuwania utwardzonych skór z przedramion, gdy coś w niego trafiło. Zamarł w bezruchu, spojrzawszy uprzednio na chłopaczka.
    — Rozumiesz, prawda?
    Sam nie wiedział, czemu nie upewnił się w tym wcześniej.

    W zasadzie miałam napisać więcej, ale jest późno, Ty możliwe, że jeszcze czekasz, a ja będę mieć czas rozwinąć wątek. Tymczasem daje Charliemu możliwość reakcji. Dobranoc!

    OdpowiedzUsuń
  20. [Co zrobić, żeby nie uciekł z krzykiem, ale jednocześnie miał uzasadnione powody do strachu... Po głowie chodzi mi jedynie wplątanie ich w jakieś poważniejsze relacje, tylko nie wiem jak się na to ewentualnie zapatrujesz i czy wakat byłby wolny. Gdyby łączyła ich jakaś bliższa zażyłość, Hugonowi ciężej byłoby się od niego odsunąć, nawet po zorientowaniu się, że tak naprawdę Charlie jest ucieleśnieniem jego bogina]
    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  21. [Wiesz co, jako że obie nie jesteśmy pewne tej ich relacji, a zauważyłam, że właśnie pojawiłaś się na Indywidualnych, możemy wymyślić coś odrębnego. Odezwij się jak coś tam pod moją kartą autora. :)]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dzień dobry. Wciąż chłonę cudowność Twojej karty i uśmiecham się sama do siebie, czytając o upodobaniu do głębi powiązań, bo mam tak samo. I bardzo, bardzo chciałabym coś z Tobą naskrobać. Pewna idea kształtuje mi się nawet w głowie - Lucy absurdalnie prędko i głęboko w chłopaku zakochana. Może to za mocne słowo, może to tylko szczeniackie zauroczenie, ale oczywiście w jej głowie wyrasta dalece potężniejsze wrażenie. A że jest tak daleka od bezpośredniości i prostoty kontaktów miedzyludzkich jak tylko można, będzie wysyłać wiersze miłosne, kreślić węglem jego portrety, wodzić wzrokiem za każdym jego krokiem, dławić się we wspólnym towarzystwie. Od Ciebie zależałoby, czy Charlie by coś podejrzewał. Sądzę, źe w pewnym momencie odkryłaby jego drugie oblicze i dała o tym znać na jednym z wysłanych rysunków. Zastanawiam się tylko nad samym wątkiem, ale coś wymyślę. Czy to u góry brzmi odpychająco żałośnie, czy też byłaby u Ciebie ochota na coś między nimi?]

    Lucy Weasley.

    OdpowiedzUsuń
  23. [Ślicznie dziękuję za pochwałę! Te najprostsze są dla mnie najprzyjemniejsze. I nie martw się, Lucy lubi takie wyzwania jak Charlie i możliwe, że jeszcze jego samego sobą zaskoczy. :> nie mogę tylko znaleźc punktu zaczepienia jeśli chodzi o wątek, miejsca lub sytuacji gdzie moga się na siebie natknąć. Masz może coś na myśli? Albo inaczej, gdzie Charlie lubi spędzać czas, co robi w wolnych chwilach? Będę nawet mogła zacząć, jeśli byś chciała.]

    Weasley.

    OdpowiedzUsuń
  24. [Charlie jest od niego starszy, ale jeśli Ci to nie przeszkadza i skoro wakat wciąż wolny, to możemy z nich zrobić parę, oczywiście tutaj jeszcze wszystko to ustalenia, ale stawiałabym na to, że wcześniej się przyjaźnili, a coś głębszego rozwijało się wraz z upływem czasu. Teoretycznie nie mają przed sobą sekretów, mimo iż pewnie nie są ze sobą długo, może maksymalnie od wakacji, ale kwestia futerkowego problemu jest wciąż utrzymywana w tajemnicy, do czasu]
    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  25. [Witam serdecznie na blogu :)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie! W razie gdyby Charlie potrzebował kogoś do wyważenia Tojadu, Teddy służy pomocą, a Jamie swoim towarzystwem i wyrozumiałością względem futerkowego problemu :]]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  26. Avalon lubiła być o wszystkim dobrze poinformowana, jednak nigdy nie wymuszała żadnych informacji. Tym bardziej, że miała w sobie doskonale wyrobioną intuicję, która podpowiadała jej, kiedy ktoś o czymś rozmawiać chce, a kiedy nie. To samo tyczyło się zadawanych z jej strony pytań. Zresztą… sama miała kilka tematów, o których po prostu rozmawiać nie chciała, ani nie lubiła. Wiedziała doskonale, że inni też takie tematy mają. Dlatego Avalon była dobrym słuchaczem, zawsze słuchała z największą uwagą i nawet jeżeli snuła swoje własne, niekoniecznie trafne wnioski nigdy nie wypytywała, chyba że zauważyła u mówcy chęć zagłębienia się w dany temat. Wtedy, aż rwała się do rozmowy! Nigdy jednak nie mówiła o sobie, nie wymagała również, aby ktoś zwracał na nią wystarczająco dużą ilość uwagi. Lubiła otaczać się ludźmi i być z nimi, słuchać, ale nie przepadała mówić o sobie. Cudze problemy chociaż cholernie trudne, zawsze były tymi łatwiejszymi. Porady kierowane dla kogoś, zawsze były trafne, jednak w momencie gdy problem dotykał jej, rozwiązanie nagle okazywało się nie być tak perfekcyjne… Oczywiście, że było dobre. Tylko Avalon miała za dużo wątpliwości i wewnętrznych rozterek, które nie pozwalały jej na podjęcie ostatecznych decyzji.
    Dokładnie tak było z nią i Charliem. Nigdy o nic go nie pytała, chyba, że wykazał chęć do rozmowy. Zazwyczaj jednak głównymi tematami ich pogawędek było to, co działo się dookoła nich. Pogoda, nauka, wymiana zdania na temat śniadania lub czasem komentowali jakieś najgorętsze plotki, chociaż to akurat zdarzało się niezwykle rzadko. Avalon lubiła rozmawiać o rzeczach nieistotnych, ponieważ w taki sposób wszystko było łatwe. Dlatego też, gdy o poranku siedziała w Pokoju Wspólny Ravenclawu, a chłopak ledwo co wszedł do pomieszczenia, Avie tylko się do niego pogodnie uśmiechnęła i klepnęła delikatnie dłonią miejsce obok siebie na kanapie, tym samym wskazując mu by usiadł blisko niej.
    — Strasznie dziś zimno, co? — Zagadnęła, uważnie mu się przyglądając. Był zmęczony, widziała to w jego twarzy i oczach. — Będziesz szedł do łóżka czy ogarniesz się trochę i pójdziemy razem na śniadanie, o ile masz w ogóle ochotę. — Nie miała pojęcia co robił, wiedziała jednak, że nie chciał jej jeszcze o tym powiedzieć, a ona nie chciała ciągnąć go za język. Zamiast tego uśmiechnęła się tylko ciepło do starszego od siebie o rok chłopaka. — Powinniśmy wypić ciepłą herbatę, muszę ci koniecznie o czymś opowiedzieć. — Starała się nie ekscytować za bardzo, chociaż to wcale nie było tak łatwe zadanie, jak mogłoby się wydawać. Moore rzadko się przed kimś otwierała i mówiła o rzeczach, które naprawdę pobudzały w niej jakieś emocje i z reguły silnie walczyła sama ze sobą. Tym razem, nie mogła.

    Przepraszam, że tyle to trwało, ale jest! Rozpoczęcie od panny Avalon Moore

    OdpowiedzUsuń
  27. [Dobra duszyczka to jak nie powiedzieć nic! Moje serce zostało skradzione.]

    Winnie Dickson

    OdpowiedzUsuń