23 stycznia 2017

chodząca hipokrytka

charlie hawkins

nie mów do niej „Charlotte"
VI | Puchaś | czysta krew | Quimper, Bretania
włos demimoza | 13 ¾ cala | grab | Jimmy Kiddel
bogina nie widziała | patronusuje seterem irlandzkim
ONMS | Zaklęcia | Zielarstwo | Transmutacja | Starożytne Runy
komentuje, nie tylko mecze quidditcha 

l’histoire | famille
_______________________________
ahoj, dziwnie gdy postać jest młodsza ode mnie
Emilia Clarke ze mną
GG: 49783915
czesć, Mistrz.

PS. zakładki się piszą, ale będzie z niej Puchaś jak nic
wątki: Roslin, 

13 komentarzy:

  1. [Cześć! Aż żal, że zakładki dopiero się piszą, bo chciałoby się wiedzieć więcej o Charlie (o naprawdę ciekawym zdjęciu!), ale słowa o tym, że będzie z niej Puchaś jak nic, brzmią obiecująco, zwłaszcza, że widzę (jedyne słuszne!) ONMS. :D Witam więc serdecznie na blogu i życzę wspaniałej zabawy oraz wielu ciekawych wątków, a na marginesie dodam, że wkradła Ci się maleńka literówka w wyrazie:bogina. ;)]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  2. [Zgadzam się z autorką Connora – żal, że nie ma więcej informacji o Charlie (swoją drogą kocham i Charlotte i zdrobnienie), bo wydaje się być bardzo ciekawą postacią. (: Czeeeść, witam gorąco na blogu Puchasia – których uwielbiam – i mam nadzieję, że zabawisz z nami długo. Życzę Ci więc dużo weny oraz wytrwałości i szalonych pomysłów, a w razie czego zapraszam do siebie – chyba lepiej do pani pielęgniarki, bo do Skrzydła Szpitalnego panna Hawkins mogłaby trafić po spotkaniu z jakimś fantastycznym stworzeniem za zajęciach ONMS. Jeśli zaś to Ci nie pasuje – zapraszam do pana hotelarza. ;]

    pielęgniarka VERA THORNE & hotelarz OLGIERD ERETEIN

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie na blogu! :) Miło widzieć kolejną Puchonkę w naszym gronie, nawet jeśli karta postaci sama w sobie, bardzo niewiele nam mówi o Charlie. Mam nadzieję, że niebawem rozbudujesz podstrony, byśmy mogli ją wszyscy lepiej poznać :D
    Życzę Ci udanej zabawy w naszym gronie oraz wielu ciekawych wątków, trzymając kciuki, że zostaniesz z nami jak najdłużej!]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam pięknie na blogu i kłaniam się w pas! Czekam z niecierpliwością na więcej informacji o Charlie, chociaż już punktujesz za nazwisko, jedno z moim top of the top, głównie za sparą bohatera z animacji "Planeta Skarbów".
    Życzę wielu owocnych wątków i mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej :)]

    Neville

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć. o/ Są z Blaisem na tym samym roku, ponadto łączy ich quidditch. Zastanawiam się też, co by było, gdyby on wołał na nią Charlotte. :D]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cieszę się, że lubisz postać Teddy'ego :) Niewiele wiemy o nim z kanonu, ale i tak, raczej ciekawa z niego postać. Być może już przez samo bycie dzieckiem Tonks i Remusa ;) Tym bardziej mnie cieszy, że lubisz Cedrica - ten książkowy bez wątpienia godzien jest zapamiętania ;)]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć, Lottie. Niezła próba! Co powiesz na wątek?]


    Abundance

    OdpowiedzUsuń
  8. [Z chęcią dowiedziałabym się więcej o Charlie. W każdym razie zapraszam do siebie, poznam ją w takim razie w wątkach - o ile jest chęć - skoro zakładki wciąż w pracy! Daj tylko znać czy wolisz damsko-damskie czy damsko-męskie, a nad czymś pomyślę]

    Amelia | Roslin

    OdpowiedzUsuń
  9. [Co takiego Charlie komentuje poza meczami? Cześć, mnożą się ci Puchoni ostatnio, ale to dobrze :D]
    Hugo W.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Roslinowi to się w zasadzie jakaś dobra duszyczka przyda, jak najbardziej. Więc jestem nawet za tą przyjacielską spiną. To co, zaczynamy od samego zderzenie na korytarzu? Jeżeli tak to zacznę nam, ale nie jestem pewna czy uda mi się to zrobić jeszcze dziś. Jutro z rana za to z pewnością się pojawi! ;)]

    Roslin

    OdpowiedzUsuń
  11. [Szczerze mówiąc (na razie!) nie mam nic, bo patrząc też na Twoją kartę za dużo nie umiem wywnioskować. Jakiego rodzaju relacja Cię interesuje?]

    Abundance

    OdpowiedzUsuń
  12. Miał do załatwienia kilka spraw, które wzbudzały w nim ekscytację, którą z całej siły musiał w sobie dusić, aby nie wzbudzić w nikim żadnych podejrzeń. Sprawa, która sprawiała mu tak wielką radość była nie do końca legalna, a mając tę świadomość naprawdę starał się nie pokazać, jak dobry ma dzisiejszego dnia humor. Szczególnie, że wszystko nie było jeszcze dopięte na ostatni guzik i musiał zrobić jeszcze kilka rzeczy. Wiedząc, że nie może zwrócić na siebie uwagi, bo wówczas wszystkie jego dotychczasowe starania poszłyby po prostu na marne, a tego bardzo, ale to bardzo nie chciał.
    Wracał ze szklarni, trzymając skrycie w kieszeni szaty małą sadzonkę diabelskich sideł, które nie należały do najgroźniejszych roślin, jednak na czarnym rynku były bardzo cenne. Liczył, że profesor zielarstwa nie zauważy, że zniknęła jedna, mała sadzonka. Był w stanie ją odratować i odpowiednie się nią zająć, dlatego wybrał najmniejszą i najmarniejszą, taką, która na pierwszy rzut oka do niczego się nie nadawała. Gdy tylko znalazł się w zamku, poczuł ulgę, że jak do tej pory nikt go nie zaczepił ani nie zauważył. Mały sukces! Zostało już mu tylko dotarcie do Sali Wejściowej, skąd miał już bardzo prostą drogę do lochów i pokoju wspólnego Ślizgonów. Przyspieszył nawet odrobinę kroku, nie widząc ani nie słysząc nikogo w pobliżu, zaczął rozglądać się po ścianach, przyglądając się portretom, które jak zawsze miały coś do powiedzenia. Pewnie nie powinien, ale przystanął nawet na chwilę by zamienić dwa słowa z postacią z obrazu starego wędrowca, który zmierzał ku zamku na wielkiej górze. Zaraz po zakończeniu pogawędki ponownie przyspieszył, w końcu chciał się już znaleźć w swoim dormitorium i odpowiednio zająć się rośliną, nie był już tak ostrożny jak na początku i gdy skręcał w prawą stronę korytarza prowadzącego do Sali Wejściowej, nie zwolnił, nie przyszło mu też do głowy, że ktoś może iść z naprzeciwka i dopiero w momencie gdy wpadł na coś, a raczej na kogoś zdał sobie z tego sprawę. Poczuł, jak ktoś odbija się od jego klatki piersiowej a i on sam uległ sile i zrobił dwa, chwiejne kroki w tył, dłoń tylko wsadził szybko do kieszeni szaty, gdzie trzymał roślinkę, którą chciał ochronić w razie upadku na kamienną posadzkę.
    — Patrz jak łazisz! — Warknął, oschle szybko jednak po tym zamilkł. Jakby dopiero teraz do niego dotarł dźwięk upadającego szkła, które z pewnością potłukło się na mnóstwo drobnych elementów. Wziął głęboki oddech i spojrzał na ziemię widząc, tak jak spodziewał się szklanych kawałeczków, ale i cieczy, której zidentyfikować od tak nie potrafił. Uniósł głowę i zerknął na właściciela zniszczonego naczynia i płynu. Pierwsze co zauważył to żółto brązowy herb z borsukiem wyszyty na czarnej szacie, noszony na piersi. Następnie brązowe włosy sięgające tegoż herbu, a unosząc wzrok odrobinę wyżej od razu rozpoznał znajomą twarz. Charlie.

    Roslin

    OdpowiedzUsuń