30 stycznia 2017

It's so quiet here and I feel so cold. This house no longer feels like home...





Ida Ostroverhov
WYCHOWANKA SLYTHERINU
"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."
PRZYKŁADNA, NAIWNA CÓRECZKA

Jest jedną z tych osób, które chociaż nie wierzą w miłość rodem z hollywodzkich dramatów, to skrycie jej pragną i wcale nie przeszkadza jej to twardo stąpać po ziemi. Bo kto powiedział, że realistka nie ma prawa od czasu do czasu zaprzątać sobie głowy niepoprawnymi marzeniami? Niestety, wrodzona nieufność nakazuje jej utrzymywać na dystans każdego, kto spróbuje się do niej zbliżyć (z tego samego powodu prawdopodobnie niewiele jest osób, które mogą powiedzieć, że naprawdę ją znają), więc o sprawach sercowych wie właściwie tyle, ile uda jej się wyczytać z książek lub zapamiętać z obejrzanych, mugolskich filmów. Nie jest osobą, którą można oceniać wyłącznie po okładce; należy ją najpierw poznać, a ponieważ skrywa w sobie wiele niespodzianek - najlepiej spodziewać się przy niej niespodziewanego. Nie zdziw się więc, gdy uśmiechnie się bez powodu, mijając cię na korytarzu albo kiedy spotkasz ją tańczącą na błoniach w czasie deszczu, przemoczoną do suchej nitki. Nie powinieneś być też zaskoczony, jeśli przypadkiem zauważysz jak wymyka się nocami z dormitorium albo jeśli za naigrywanie się z jej przyjaciół zamiast zaklęciem, poczęstuje cię mocnym ciosem prosto w splot słoneczny. Wychowano ją na pozornie pewną siebie, jednak nie obnoszącą się ze swoimi umiejętnościami istotę, a dzięki inteligencji - której los jej nie poskąpił - wykruszyła się z grupy ślepo podążających za tłumem baranów. Niezależna była co prawda od dziecka i chociaż nie zawsze potrafi ugryźć się w język to nie można powiedzieć, że patrzy na wszystkich z góry. Jest nieco podejrzliwą, może czasem nazbyt wybredną osobą, która zawsze chce postępować po swojemu, ale wbrew temu co o niej mówią - da się ją lubić. Plotka o tym, jakoby poprosiła tiarę o przydział do Slytherinu, by siać terror wśród tamtejszej bandy pseudo czarodziejów jest jedynie nędznym pomówieniem; taką przynajmniej wersję wciąż utrzymuje.


aperacjum



IDA AURORA OSTROVERHOV


od autorki

25 komentarzy:

  1. [Cześć, witaj na blogu. Zostań z nami długo i baw się świetnie. Muszę pochwalić za kartę i wizualnie jest cudowna i treść jest naprawdę przyjemna. Z chęcią jakoś połączyłabym Idę z Roslinem. Są z tego samego domu i z tego samego roku. Wydaje mi się, że łatwo im coś wymyślimy :)
    Nie chcę też wyjść na czepialską, ale z tego co kojarzę z serii to metamorfomagowie właśnie mogli zmieniać wszystko z wyjątkiem oczu :) Raz jeszcze witam i życzę samych przyjemności na Kronikach! :)]

    Roslin Creswell | Amelia Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  2. [Myślę, że wspólny szlaban w przeciągu tych siedmiu lat z pewnością trafił się niejeden raz. Jeżeli chodzi o relacje... U Roslina mam w zasadzie wszystkie możliwe do rozdania od wrogów, przez przyjaźnie do miłości i mniej lub bardziej koleżeńskich. Powiedz na co tylko masz ochotę, a pomyślę wtedy nad czymś konkretniej. Mam dzisiaj głowę do myślenia więc jest szansa, że gdy tylko coś mi podsuniesz, zasypię Cię pomysłami ;)]

    Roslin Creswell

    OdpowiedzUsuń
  3. [Och, tak.
    Moja bratnia dusza. Moje podejście do miłości, moja potrzeba miłości.
    Tańce w deszczu, pięknie wygląda w filmach, ale w prawdziwym życiu niestety już nie. xd
    Aż zdziwienie, że to pani Ślizgonka, szook.
    Maddox gustuje w mugolskich książkach, więc myślę, że coś jest na rzeczy. Zapraszam do mnie bardzo ciepło i bardzo radośnie!]
    Maddox

    OdpowiedzUsuń
  4. [Jeżeli chodzi o pozytywne relacje, aczkolwiek na granicy przyjacielskiej proponuję:
    1. Roslin uczęszcza na koło zielarskie ze względu na zamiłowanie do hodowania roślin, jednak nie ogranicza się tylko do tego co ważne i potrzebne do zaliczenia przedmiotu. Roslin nie do końca legalnie handluje mniej lub bardziej zakazanymi i nie tylko roślinami. Jeżeli miałaby to być pozytywna relacja, może Ida złapałaby go na gorącym uczynku i próbowała odwieść od złej ścieżki? Tutaj oparlibyśmy się na pozytywnej znajomości rozwijającej się od początku nauki w Hogwarcie. Mogli mieć gorsze i lepsze momenty – wiadomo jak to idzie z wiekiem, są etapy gdy koleżanki to raczej niefajna sprawa i takie, gdy już fakt odmiennej płci nie przeszkadza.
    2. Można wykorzystać dar jasnowidztwa Roslina. Ze względu na niego, mogli się zaprzyjaźnić. Mógł ją próbować kiedyś przed czymś ostrzec (chociaż nauczył się, że wizjom nie da się uciec) ale mimo wszystko czegoś by próbował. Co takiego – nie wiem – jakiś niegroźny wypadek, albo zdrada przyjaciółki?
    3. Wspólny wyjazd wakacyjny lub w trakcie przerwy świątecznej. Moglibyśmy ich zgotować jakieś mniej lub bardziej ekstremalne przygody, zasypanie w jakiejś górskiej wiosce lub jaskini? Można tutaj zaszaleć na różne sposoby.
    4. Zawsze też możemy wykombinować coś skomplikowanego i namieszać im i w przeszłości i przyszłości, mieszając w to jakieś osoby trzecie. – ten punkt jest też brany pod uwagę jako trzeci punkt przy poniższej rozpisce. W sensie, wspólnymi siłami utrudnić im życie, jak się tylko da na stopie – jaką wybierzemy – przyjacielskiej lub bardziej przyjacielskiej ;)
    Jeżeli chodzi o te cieplejsze uczucia:
    1. Ten friendzone to w zasadzie całkiem ciekawy i fajny motyw, który można wykorzystać w różnoraki sposób. Od próby bycia razem kiedyś przez otwarte odrzucenie, a mimo to ciągłe kręcenie się gdzieś w pobliżu, po typowe friendzone, gdzie jedno za drugim szaleje a drugie tego w ogóle nie widzi.
    2. Love-hate na zasadzie ciągłego dogryzania sobie, jednak w momencie gdy jedno pakuje się w kłopoty drugie zawsze wyciąga pomocną dłoń? W tym przypadku mogłybyśmy przerobić sobie całą relację od początku do… finiszu, jaki będzie nam odpowiadał. Rzadko kiedy z góry z kimś ustalam typowy romans bo czasami okazuje się, że wspólne pisanie niekoniecznie idzie tak dobrze, jakby się chciało.]

    Roslin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chodź do braciszka <3 Szczegóły wątku, lepiej omówić na gg :D]

    Adam L.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Oh oh oh! Jaka fajna! I w dodatku siostra Adasia <3 Jak masz ochotę na wątek to zapraszam bardzo serdecznie, a jak nie to pozostaje mi życzyć dobrej zabawy ;) ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia | Olivia (po co się podpisać od razu? ;D)

      Usuń
  7. [Dobry pomysł. Maddox ma mnóstwo, nawet nie ruszonych. Kupuje je w mugolskich księgarniach od pewnego miłego mugola.
    Może mogliby się tam właśnie poznać, albo plan b, ona spotkałaby go zaczytanego w pewnej książce, wzięłaby ją, aby sprawdzić co czyta i spodobałaby jej się. Maddox by się zdziwił, bo książka mogłaby być, np. bardzo trudna, której według niego nikt by nie zrozumiał. Obiecałby jej wtedy, że pożyczy jej od razu, gdy ją przeczyta.
    Mogliby sie zaprzyjaźnić, nawet bardzo blisko, tylko Max ma bardzo trudny charakter, bardzo. I czasami nie myśli co mówi, jest arogancki i czasem po prostu wredny.xd]

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Nie wyłącznie dzięki starszemu bratu, ale gdyby nie Paskuda to prawdopodobnie nie przeczytałabym karty, bo akurat jak się opublikowałaś to byłam trochę zajęta i pewnie by mi później umknęła :D Ale Ida wydała mi się fajna już nie ze względu na Adama, a samą treść karty ;)
    To jak widziałabym jej znajomość z Julką zależy już bardzo od tego jakie relacje masz wymyślone z Adamem, bo jest on dla Julii jedną z najbliższych osób w życiu i myślę, że jego udział w naszym powiązaniu/wątku będzie nie do pominięcia. Więc jakbyś mogła mi nakreślić co macie to o wiele łatwiej byłoby mi coś zaproponować ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Masz może gg, bo chyba tam łatwiej by było coś ustalać? ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dobre, dobre.
    Widzę zaczynasz myśleć jak Maddox, bo on na pewno starałby się ją sprawdzać. Ale z ciebie idiotka! - no i z tymi słowami czekałby co mu odpowie. A i idiotka to dla niego delikatne słowo, jest zdania, że nikt nie dorównuje mu intelektem. Max jest najmądrzejszy, najlepszy i nie wpycha się w żadne słabe akcje, bo jest na to za mądry.
    Po pewnym czasie na pewno by ją polubił, no bo jakby nie mógł polubić kogoś podobnego do mnie? xd
    Ale relacja na pewno nigdy nie byłaby typowo przyjacielska, mógłby ją mieć za przyjaciółkę, ale dogryzanie niestety zostanie, on tak okazuje przyjaźn, a ona na pewno to zauważy po pewnym czasie.
    Myślę, że tak. Wyrwałaby mu książkę, aby sprawdzić co czyta, tak jak napisałaś, okazałoby się, że ją już czytała.Max rzuciłby coś w stylu, ty, TY coś tak trudnego i mądrego przeczytałaś? - nie dowierzałby zwyczajnie. Potem mogliby się spotkać na korytarzu, tym razem on z inną książką, która by ją zainteresowała. Widząc, że już ją skonczył czytać, mogłaby mu ją zabrać, a on jako że sam jest dziwny nie uważałby, że zrobiła coś złego, może by go zaintrygowała. Później by mu ją oddała, może tak by ją wciągnęła, że tego samego dnia by mu ją oddała? Zaczęliby rozmawiać ze sobą, poznałaby jego ludzką stronę i zapytałaby skąd bierze książki. to mogłoby być ciekawe.
    Tak by się zaczęła ich relacja, co ty na to?]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Dobry wieczór! Jaka śliczna pani, która nosi jedno z moich ulubionych imion. Super! Sugerując się wyglądem karty, myślałam że poznam tutaj jakąś niezwykle mroczną osobę, a zaskoczyło mnie coś zupełne niespodziewanego. Tańczy w deszczu i nie podąża za baranami, mnie urzekło i jeszcze piosenka, cudowna jest! <3 A tak na marginesie, bardzo zainteresował mnie fakt, że Ida mówi po polsku, chętnie dowiem się czegoś więcej na ten temat. Baw się dobrze, samych ciekawych wątków i mnóstwa weny!]

    Lisa Bassett

    OdpowiedzUsuń
  12. [Witam serdecznie na blogu :)
    Dopracowana postać, muszę przyznać i bardzo ładne zdjęcie :] Treść karty jak najbardziej ciekawa, momentami nawet zabawna, gdy człowiek sobie Idę w akcji wyobrazi :D Mam jednak pytanie, gdyż zakładam, że angielski nie jest ojczystym językiem Twojej postaci, a Wielka Brytania nie jest jej ojczyzną - chyba że z wyboru. Z tego co zrozumiałam, jest z pochodzenia i urodzenia (?) Rosjanką, nie powinna więc mieć patronimiku, zamiast drugiego imienia? Nazwisko rozumiem, gdyż zapewne chcieli ułatwić anglojęzycznym ludziom życie. Bynajmniej Cię nie atakuję, po prostu przez brak powiązań/dalszych informacji nie jestem pewna, a tym samym ciekawa, po prostu :)
    Życzę Ci udanej zabawy w naszym gronie, wielu interesujących wątków i powiązań, a w razie chęci, zapraszam do siebie :) Jamiego może znać jeszcze ze szkolnych lat, Teddy jest jej nauczycielem, a Eddie z kolei wicedyrektorem, którego pewnie czasami nie rozumie, jak i większość ludzi, niestety ;)]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  13. [Pewnie, że mi się podoba :) Wizualnie nieco inna od większości na blogu, ale treścią jak najbardziej w najlepszym porządku ;)
    Ach, dziękuję w takim razie za wyjaśnienie :] Nie należę do czepialskich ludzi, po prostu byłam ciekawa, dlaczego tak a nie inaczej się nazwa, patrząc na jej korzenie ;) Jestem zawsze zdania, że jeśli ktoś decyduje się na postać z kultury mniej lub bardziej wyraźnie innej od swojej własnej, powinien to zgodnie z prawdą przedstawić ;)
    Bez obaw, na spokojnie sobie moich panów poprzeglądaj; przyznaję bez bicia, że trochę tego jest, nawet jeśli niektóre z podstron u Teda ulegają obecnie zmianom xD
    Wątek z Jamesem jak najbardziej mi odpowiada, nie mam tylko za bardzo pomysłu, jakby ich obecnie zgrać. Przychodzi mi jedynie do głowy oklepany pomysł wizyty Idy w Hogsmeade lub w miejscu pracy młodego Pottera. I żeby nie było, Jamie nie jest nie wiadomo jak wylewny, raczej wręcz przeciwnie. Po prostu, ma charyzmę, jest bardzo popularny i w odróżnieniu od swojego rodzeństwa, najwyraźniej wie jak sobie z tym radzić, o ;)
    Z Teddym można coś pokombinować poprzez Adama, jeśli miałabyś ochotę. Z Eddiem z kolei, o ile nie bierzemy pod uwagę jego siostrzeńców/siostrzenic, pozostaje chyba tylko wątek pedagogiczny. Tak więc, już jak uważasz.]

    Jamie || Teddy || Ed

    OdpowiedzUsuń
  14. [Napiszę Ci jak wrócę ze szkoły. :)]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Bardzo możliwe, że z tego względu, iż zazwyczaj prowadzę żeńskie postacie. Daniel jest tym jednym z niewielu :)

    Przychodzę, bo mnie urzekłaś komentarzem pod kartą Dana. Śmiem twierdzić, że nasza dwójka jest całkiem do siebie podobna. (Tak ogółem, to ładna karta).
    Tak sobie myślę, że powinni raczej się znać. Może nawet bardzo dobrze. Są w tym samym domu, na tym samym roku, więc czemu nie? Ja to widzę tak, że Daniel traktowałby ją trochę inaczej, niż resztę. Teraz od Ciebie zależy, czy Idą chciałaby być tak traktowana :) Powiedzmy, że Macnair jest trochę kochliwy z tą całą swoją chłodną posturą.]

    Daniel

    OdpowiedzUsuń
  16. [Z małym opóźnieniem witam na blogu. Ciekawa postać, wygląd karty również. :)]

    OdpowiedzUsuń
  17. Niefortunne wydarzenie z udziałem Adama i nowej stażystki, które miało miejsce w Wielkiej Sali, było dla wszystkich ogromnym szokiem. Adam trafił w nieciekawym stanie do szpitala, a motyw Wiery nadal nie był znany, która wcale nie czuła się źle ze świadomością, że zrobiła mu tak bolesną krzywdę. Po Hogwarcie krążyły niezliczone ilości plotek, ale prawdę na temat stanu Lebiediewa, znał tylko i wyłącznie sam Dyrektor wraz z paroma nauczycielami. Adam odzyskał przytomność tylko raz, mianowicie w drodze do Munga, jednak nie wiedział co się działo, był zbyt mocno zamroczony i zdezorientowany. Odpowiedni personel musiał się nieźle natrudzić, aby w pełni go poskładać, jednak przed Rosjaniniem jeszcze troszkę czasu, by wrócić do pełnej formy zdrowotnej.
    Gdy tylko odzyskał przytomność, zamrugał gwałtownie i poruszył się niespokojnie, co okazało się błędem z powodu wyraźnie poobijanego ciała. Wziął parę głębokich wdechów i dopiero po dłuższym upływie czasu, dotarło do niego co tak naprawdę się stało. Nie ukrywał również zdziwienia, gdy dostrzegł śpiącą Idę. Nawet zwykłe wyciągnięcie dłoni, by dotknąć jej włosów, okazało się być wyzwaniem, więc zaprzestał tego czynu. Bardzo dobrze pamiętał dzień, kiedy odwiedził swoich rodzicieli. Rodzice wyraźnie dali mu do zrozumienia, że dla nich nie istnieje. Nauczył się, że ludzie tak, czy siak z niego zrezygnują. Zaczęło się od rodziców, czas dalej pociągnął za sobą brata, ciotkę, ukochaną dziewczynę, a nawet wujka. Nie wiedział, czy sam w istocie był głównym powodem, utraty bliskich, czy tylko los, chce zrzucić na jego barki miażdżącą samotność. Stracił wiarę we własne możliwości. Nie uśmiechał się tak jak kiedyś, stał się nawet nieco opryskliwy. Zauważyli to nie tylko nauczyciele, ale i również sami uczniowie, którzy starali się nie nadepnąć Rosjaninowi na odcisk. Ida jednak okazała się być odległa nastawieniem od swoich rodziców. Siedziała tutaj, sam fakt, że do niego przyszła, znaczyło, że jest w niej coś więcej, coś dobrego i kompletnie odległego od jej rodziców, którzy wymazali swojego syna z pamięci, traktując go niczym jak zwykłego śmiecia. Odnalazł palcami jej drobną dłoń.
    — Ida — wychrypiał i wyraźnie odchrząknął. Porządnie zaschło mu w ustach. — Ida — powtórzył znacznie głośniej, by ta się obudziła. Spanie w tej pozycji nie było najmądrzejszym posunięciem. Domyślał się, że może być mocno po tym obolało, co skutkowałoby też niewyspaniem. Przekręcił głowę, by móc spojrzeć na zegarek, jednak takowego nie dostrzegł. Westchnął ciężko.

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  18. [Okej, a więc tak. Mogliby się spotkać w czasie wypadu do Hogsmead. Może oboje pojawiliby się w jednym miejscu w tym samym czasie.
    A jak to by szło, to znaczy znają się już, gdy się spotkają czy jeszcze nie?
    Może zaczniemy od tej biblioteki i książki?]

    OdpowiedzUsuń
  19. [W takim razie się cieszę i jeszcze raz dziękuję za wyjaśnienie :) No, właśnie; skoro bierzemy się za inną kulturę, powinniśmy do niej podejść z takim szacunkiem, jakiego oczekiwaliśmy w przypadku naszej własnej. Może z biegiem czasu więcej osób się tego nauczy; obecnie, niestety, jest to wciąż poniekąd w raczkującym etapie rozwoju z tego, co widzę na wielu blogach :/ Podobnie jest z podejściem do jakiegoś kanonu; wielu całkowicie o nim zapomina i nie mam na myśli akurat samych Kronik, a tak ogólnie, o.
    Świetny pomysł! :) U Jamiego i tak nazbierało mi się już trochę wątków, a Ed dopiero się rozkręca, więc tym lepiej dla mnie samej :) Chociaż przeważnie zapewne Neville zajmuje się tego typu problemami wśród uczniów, tym razem zostawiłby sprawę w rękach swojego przyjaciela, wiedząc, że ten sobie z tym dobrze poradzi ;) Tak więc, jak najbardziej mi coś takiego odpowiada :) Ustalamy coś jeszcze, czy zaczynamy? Jeśli to drugie, to na kogo spada tenże zaszczyt?]

    Ed Bones

    OdpowiedzUsuń
  20. [Ach, wszystkie te wasze panny takie stroniące od płci przeciwnej. Gdzie to się podział stary Hogwart i to łatwe nawiązywanie kontaktów?
    Ale spokojnie, zupełnie mi to nie przeszkadza. Danielowi tym bardziej. Nawet jestem pewna, że byłby dla niej na tyle wyrozumiały, że nawet by na nią nie naciskał. Chociaż tak się zastanawiam czy byłaby skora sama z siebie do niego podejść, np. gdy uczyłby się w pokoju wspólnym?
    A skąd w niej tyle mroku, jeżeli można wiedzieć?]

    Daniel

    OdpowiedzUsuń
  21. [Hmm, to może Dan mógłby być dla niej zupełnym przeciwieństwem? W końcu robi dokładnie to, co lubi - zajmuje się sztuką, nie zważając na to, czy komuś się to podoba czy nie. Chyba mógłby się jej kojarzyć z taką wolnością marzeń i takie tam? Nie wiem jednak, czy Dan wydałby się Idzie na tyle interesujący, żeby go w ogóle polubić, hahah.
    Tak sobie myślę, że teoretycznie mogliby być całkiem dobrymi znajomymi, bo skoro boi się otwierać przed ludźmi, to bycie przyjaciółmi trochę odpada. Przyznam Ci się, że z chęcią Dan oddałby jej serce, chociaż długo by mu zajęło dojście do tego wniosku ^^ Na pewno jako jedynej pozwoliłby używać całego swojego imienia, tak zupełnie bez oporów.
    Nie muszą od razu robić jakiś szalonych rzeczy. Nawet wątek możemy zacząć od zwykłej rozmowy w pokoju wspólnym. Daniel bardzo często tam rysuje.
    Ewentualnie Dan mógłby być dla niej takim wybranym starszym bratem, na którego zawsze mogła liczyć, gdy tylko tego potrzebowała.]

    Daniel

    OdpowiedzUsuń
  22. [W porządku, mnie odpowiada, jak najbardziej :)
    I mogę zacząć, dla mnie to żaden problem, proszę jedynie o cierpliwość, gdyż mam trochę zaległości, a ten urlop nie jest wpisany bez powodu xx Wątki piszę z reguły średnie do długich, ale mogę się postarać wyrobić w jednym komentarzu, w porządku xx
    I bez obaw, doskonale rozumiem, czym jest sesja ;)]

    Ed

    OdpowiedzUsuń
  23. Adam próbował się uśmiechnąć, jednak wyszedł mu jedynie delikatny grymas. Wpatrywał się w nią w milczeniu, pozwalając jej cały czas mówić, będąc nieco rozbawionym. Westchnął cicho i przymknął na moment powiek. Cholernie bolała go głowa i zrobił się ponownie lekko ospały.
    - Nic się nie stało – odezwał się w końcu i otworzył oczy. – Chce mi się cholernie pić i boli mnie chyba każda część ciała – dodał zgodnie z prawdą, co pewnie było widać po jego niezbyt zadowolonej minie. Obrócił powoli głowę w jej stronę, by móc lepiej ją widzieć. Nadal nie rozumiał, dlaczego się tutaj pojawiła. Przecież był nikim…Rodzice jasno dali mu do zrozumienia, że żałują jego narodzin i nie chcą go nazywać swoim synem.
    - Rodzice będą na Ciebie źli, gdy się dowiedzą, że tu byłaś – zauważył i zacisnął usta w wąski paseczek. Nie wyganiał jej, jednak nie chciał, by przez niego miała jakiekolwiek kłopoty ze strony rodzicieli, którzy w przeciwieństwie do niego, obdarzyli ją miłością, zapewniając jej wszystko, czego dziecko od maleńkości potrzebowało. Odchrząknął i próbował nieco położyć się na poduszce, jednak było to wręcz niemożliwe. Puch znajdujący się w poszewce był ubity, przez co sama część pościeli była oklapnięta i niewygodna, ale nie śmiał narzekać.
    - Z kim przyjechałaś? W ogóle jak tutaj się znalazłaś? – zapytał unosząc przy tym lekko brew ku górze, wyraźnie wyczekując odpowiedzi. – Spory czas byłem nieprzytomny, a przynajmniej mi się tak wydaje, ale słyszałem też jakieś głosy. Rathmann? Był tutaj Rathmann? – zadał kolejne pytanie i ponownie spróbował odrobinę poprawić położenie swojego ciała na łóżku, którego materac do najwygodniejszych nie należał. Syknął cicho.
    - Mogłabyś mi podać ten kubeczek? – wskazał palcem na kubek z wodą stojący na niewielkiej szafeczce. Czuł, że jeśli zaraz nie dostanie czegoś do pica, to dosłownie oszaleje.

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  24. W zasadzie to rozumiał jej złość. Sam byłby zły oraz zawiedziony w stosunku do rodziców, którzy ukrywali istnienie większej liczby dzieci, porzucając ten fakt w totalną niepamięć. Zacisnął usta w wąski paseczek, uparcie próbując się nieco wygodniej ułożyć na poduszce, aby móc wreszcie się napić wody, co mogło wyglądać nieco komicznie. Gdy w końcu mu się udało, odetchnął głęboko z wyraźną ulgą.
    — Dziękuję — rzucił cicho, ujmując w dłonie kubek z wodą. Pił powoli, jednak widać było jak bardzo był spragniony. Odstawił puste naczynie na stolik i odetchnął. Poczuł się o niebo lepiej, pozbywając się z ust, irytującej suchości. Odwrócił głowę w stronę siostry, aby móc na nią spojrzeć.
    — Wyglądasz na zmęczoną — zauważył, a ciche westchnienie wyrwało się z jego ust. — Ty też powinnaś odpocząć — dodał, choć nie chciał jej wyganiać, jednak każdy potrzebował snu. Ciekawiło go gdzie się podział Rathmann. Pewnie miał w szpitalu kogoś znajomego i pogrążył się w długiej rozmowie, nie chcąc przeszkadzać rodzeństwu.
    — Jak Ci się udało, przekonać Mathiasa, aby Cię tutaj ze sobą zabrał? — zapytał Adam, unosząc przy tym jedną brew ku górze, gdyż było to naprawdę zaskakujące, że aż dziwne. Może Niemiec chciał, by Rosjanin wreszcie nawiązał kontakt z kimś z rodziny? W końcu byli dla siebie jak bracia, mimo tego, że ich znajomość trwa zaledwie pół roku.
    — Zwykle trudno go przekonać do czegokolwiek. Jak się uprze, to nie ma przebacz i zwykle podróżuje sam, a Dyrektor rzadko kiedy się zgadza, by uczniowie wychodzili poza Hogwart, nawet z nauczycielami — wyjaśnił, naciągając na siebie koc. Choć gdyby się tak zastanowić, Adam potrzebował kogoś u swojego boku, nawet kogoś takiego jak Ida. Umiał o siebie zadbać, ale jednak rodzeństwo zawsze powinno na siebie liczyć.

    Adam

    OdpowiedzUsuń