9 stycznia 2017

Kotów się nie tresuje

Levis Matthews
Krukon, VI rok
13 cali, sosna, włókno ze smoczego serca
Nieco przekarmiony Pudding

Długo szukał czegoś, co zapewni mu poczucie bezpieczeństwa. Zawsze był tchórzem, przygniatała go każda rzeczywistość, w której przyszło mu się znaleźć. Nie przystosował się nigdy do mugolskiej społeczności, w której został wychowany, nie potrafi też do końca zrozumieć świata czarodziejów, od którego uciekli jego rodzice. Jest jednak ciekawy świata i wszystkiego, co go otacza. Strach przed doświadczeniami empirycznymi znacząco utrudnia mu poznawanie go, postawił więc na książki. To one stworzyły jego strefę komfortu, nieco zamknęły go na ludzi i, paradoksalnie, otworzyły na świat. Jego własny, nieco ciemny i zimny jak wszystkie jego ulubione miejsca. Ciągnie go do zwierząt (choć, jak na ironię, bogin przyjmuje przy nim formę psa) i roślin; one są bardziej wyrozumiałe i mniej gadatliwe. Nie jest tajemniczy, smutny czy zły, jedynie nieco oderwany od rzeczywistości. Nie do końca łapie ironię, nie rozumie większości żartów, brak mu jakiejkolwiek podzielności uwagi. Myślami zazwyczaj jest dużo dalej, niż ciałem i bardzo nie lubi być wyrywanym z tego stanu.


twarz: Marcel Castenmiller
Limit:0/3, po sesji się zmieni.
Przyda mu się przyjaciel 

12 komentarzy:

  1. [Marcel. Marcel! I to wspaniałe imię dla kota! Zaśmiałam się głośniej niż powinnam na całe zdanie "nieco przekarmiony Pudding".
    Ale, dobra, to nie jest najważniejsze - Levis złapał mnie za serce. Wyszła Ci śliczna karta. Ma sporo wspólnego z Riverem, choć w praktyce chyba jest między nimi równie wiele różnic. Tyle że właśnie podliczyłam wątki, które mam... i chyba nie wyrobię z kolejnym. Na razie. Jakkolwiek bym nie chciała. Ale trzymam za Levisa kciuki.]

    River

    OdpowiedzUsuń
  2. [My się oczywiście witamy, życzymy cudownych wąteczków i cierpliwości! No i jakby nie było - zapraszamy do nas, pewnie uda nam się coś razem skleić. :)]

    Louis/Bellamy

    OdpowiedzUsuń
  3. [Kurcze blaszka, chyba się zakochałem. Poważnie, zdjęcie jak i sam jego opis mnie tak zauroczył że nie mogę przestać się uśmiechać czytając kartę. Z pomysłem na wątki jest ze mną kiepsko, ale jeśli masz czas, pomysł i ochotę prowadzić męsko-męski wątek to prosze, wspomnij mi.]

    Dołohow Fiodor

    OdpowiedzUsuń
  4. [Tytuł karty skradł mi serducho <3 Takie prawdziwe, choć zaklinacz kotów z Animals Planet kręci głową :D Levis w zasadzie przypomina mi troszeczkę męską wersję Luny, którą bardzo lubiłam. Trzymam kciuki żeby znalazł przyjaciela i poznawał świat z niesłabnącą pasją ;) bawcie się dobrze!]

    TORI WEASLEY & TESSA IVES

    OdpowiedzUsuń
  5. [Och, lubię go! To zdecydowanie mogę powiedzieć. Witaj i zostań z Levisem wśród nas jak najdłużej, proszę. A gdyby Levis miał troszkę chęci, to zapraszam do Winnie.]

    Winnie Dickson

    OdpowiedzUsuń
  6. [Przydałoby się trochę tego Levisa rozruszać :D Ale Millie raczej się do tego nie nadaje, niemniej witamy serdecznie i życzymy miłej zabawy :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witam na blogu młodego Krukona i już na wstępnie chwalę za tytuł - sama mądrość! ;)
    Karta krótka, ale ujmująca wszystko, co powinnyśmy na wstępie wiedzieć o Levisie; reszta wyjdzie w wątkach i w ewentualnych postach fabularnych :]
    Życzę Ci udanej zabawy w naszym gronie, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej ;)]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  8. [A ja się tak przyznam, że przyciągnął mnie kot. Miałam nadzieję, że jest takim grubiutkim zbiorem futerka, ale jednak nie jest taki duży. Zawiodłam się.
    Tak już na serio, to witam na blogi i życzę udanej zabawy! W razie chęci - zapraszamy!]

    Clementine & Allie

    OdpowiedzUsuń
  9. [Witam się z delikatnym opóźnieniem, jednak życzę samych przyjemności na blogu! Mnóstwa wątków i weny, bo i z jednym i drugim bywa różnie :) W razie chęci zapraszam do Amelii lub Roslina. Myślę, że i u jednej i drugiej mojej postaci będziemy w stanie wymyślić coś ciekawego! :)]

    Amelia Mulciber | Roslin Creswell

    OdpowiedzUsuń
  10. [Mam z Levisem coś wspólnego, mnie również zupełnie brakuje podzielności uwagi! Ale o ile u facetów to normalne, o dziewczyn już niekoniecznie ;) Cześć, witam cię bardzo serdecznie z postacią, życzę mnóstwa ciekawych wątków i dobrej zabawy oraz oczywiście zapraszam do siebie, może uda nam się wymyślić coś szalonego <3]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  11. Była na siebie naprawdę wściekła. Rzadko zdarzało jej, żeby coś gubiła. Zazwyczaj dbała o swoje rzeczy i pilnowała, czy aby na pewno wszystko ma przy sobie. Inna sprawa, gdyby to była jakaś książka, nawet esej byłaby w stanie przeżyć. Ale nie list od taty. Było to dla niej ważne, widywali się nieczęsto, nie mieli kiedy porozmawiać ze sobą. Chciała się dowiedzieć jak w pracy, czy radzi sobie w domu, może wreszcie znalazł sobie jakąś kobietę. Niestety, nic więcej niż wysłać mu sowę z prośbą o kolejny nie mogła zrobić.
    Musiała sobie odpuścić jednak chwilowo i zająć się nauką. Usiadła gdzieś w kącie, czytając podręcznik do Obrony. Nie chciała się już dłużej zastanawiać, gdzie mogła zostawić list. Biegała po całym zamku i nic. Jednak wciąż nie mogła się wyraźnie skupić na tym, co robiła. Faktycznie, wydawała się przez to spięta i z pewnością zdenerwowana. Było to coś raczej niespotykanego w jej przypadku, zazwyczaj była dosyć spokojna i wesoła. Gdy tak próbowała cokolwiek zapamiętać, ktoś podsunął jej kartkę. Tę kartkę, którą właśnie zgubiła. Poznawała ją, pachniała papierosami ojca. Dla pewności przejrzała to, co było na niej napisane. Oczywiście, całość była po japońsku. Toushirou zawsze starał się, żeby w domu jak najwięcej mówiono po jego ojczystym języku. Dzięki temu Panda znała go bardzo dobrze. Zwyczaj ten przeniósł także na listy, żeby w szkole nie zapominała, jak go używać.
    Podniosła wzrok i zobaczyła swojego przyjaciela. Obdarzyła go szerokim uśmiechem. Była mu wdzięczna. Znali się naprawdę długo, nie raz ona pomagała jemu. Chociaż spędzali tyle czasu razem, jego uczucia były Pandorze nieznane. Raczej oboje należeli do średnio wylewnych osób. Jednak od jakiegoś czasu było wyczuwalne pewne napięcie pomiędzy nimi. Podpowiadało jej one, że niekoniecznie coraz cieplejsze uczucie, jakie żywiła w stosunku do Levisa, było jednostronne. Nie mówiła tego na głos, bała się, że może coś sobie wmawia i to wcale nieprawda. Zerknęła po raz kolejny na treść listu, przypominają sobie o tym, że przecież zwierzała się z temu ojcu, który radził jej nawet tutaj, aby pozwoliła sytuacji się rozwinąć. W takich momentach cieszyła się, że mało kto w szkole zna japoński, działał znakomicie jako szyfr.
    — To moje, dziękuję… — powiedziała cicho, wstając powoli. List złożyła na pół i wsunęła go do książki. Miała nadzieję, że nie zgubi go ponownie. — Gdzie był? — spytała jeszcze.

    OdpowiedzUsuń