19 stycznia 2017

Laudator temporis acti


Alastair Alexander 
Anglik. Krukon na szóstym roku. Czysta krew, bez jakiegokolwiek przywiązania do tego faktu. Ogromny sceptyk. Przez nauczycieli określany bystrym i kreatywnym, ale aroganckim. Różdżka z machoniu, 13 ¾ cala, popiół z popiełka, sztywna. Z przekonania pacyfista, z przymusu niekoniecznie. Ars cogitandi. Patronusem ćma. Rezygnacja z uczęszczania do Klubu Ślimaka. Boginem klepsydra. Czepliwy perfekcjonista.
Życie w świecie magii to przekleństwo. Albo błogosławieństwo. Granica jest cienka i łatwa do przekroczenia, a panicz Alexander jeszcze nie zdążył zadecydować jakie ma o tym zdanie. Niezła niespodzianka, biorąc pod uwagę, że w spektrum jego wypowiedzi znajdują się tylko takie, które zaczynają się na „Ja uważam…”, „Według mnie…” i „Ja wiem, że…”. Jakkolwiek nie starałby się wyzbyć wszystkich przywar charakterystycznych dla wychowanków starożytnych, dobrych, magicznych domów, niektóre są już głęboko, głęboko w krwi. Towarzystwo jest mu w stanie wybaczyć to bez mrugnięcia okiem, bo przecież wychowanek dobrego rodu musi wiedzieć, że to co on myśli jest bezsprzecznie najważniejsze. Alastair nie będzie w stanie sobie tego wybaczyć nigdy, bo prawie od zawsze w jego naturze stoją w impasie wychowanie i rozum. Pierwsze zagwarantowało mu nieocenioną pozycję na starcie, maniery prawdziwego dżentelmena i nos zadarty aż po gwiazdy. Drugie zagwarantowało mu nieopisaną ciekawość świata, bystrość godną prawdziwego Krukona i pełną świadomość swojej naznaczonej skazami natury. Alastair urodził się jako syn dobrze znanego w świecie magicznym państwa Alexander, dobrze sytuowanych, wpływowych spadkobierców ogromnej posiadłości i wysokich pozycji w Ministerstwie Magii, którzy szybko okazali się skazą na licu pięknego, zmierzającego ku jeszcze piękniejszemu, magicznego świata powojennego. Pan Alexander był niezwykle kochającym, ciepłym i wyrozumiałym ojcem. Dlatego też według małego, ale całkiem rezolutnego Alastaira cała ta ideologia czystej krwii i skryte kultywowanie poglądów Śmierciożerców zupełnie do tatusia nie pasowały. Tym bardziej nie mógł zaakceptować, że tatuś mógł być tak niesprawiedliwie zamknięty w Azkabanie. Z czasem zrozumiał, jak absurdalne i ograniczone są tatusiowe poglądy, ale w tamtym czasie sam Alastair mógł wymienić kilka rzeczy ważniejszych od sprawiedliwości. Na przykład rodzina i wieczorne pocałunki w czoło, albo opowiadanie jedynemu synkowi o smokach i przygodach Merlina na dobranoc. Wszak bez wszystkich tych rytuałów Alastair przestał być Alastairem, a jego życie jego życiem. A jednak Minister Przestrzegania Prawa Czarodziejów i Aurorzy nie wydawali się podzielać jego poglądu na sprawę. To chyba był przełomowy moment, w którym Alastair, jeszcze tego nieświadomy, do końca wyrzekł się praworządności i prostackiej, ograniczonej wizji sprawiedliwości. Jego szalona matka, również nie dała rady wyprowadzić go z błędu, bo bardziej niż uczuciami syna w tej sprawie, zajmowała się jego dalszą edukacją i rozwijaniem młodego, pojętnego umysłu. Zresztą wtedy jeszcze nie zauważał, że matka jest szalona, a dopiero w czasie kiedy powoli zaczynały działać hormony, światopogląd i jego indywidualizm był w stanie to zrozumieć. Dzisiaj nawet dokładnie pamięta ten dzień, kiedy z oczu opadły ostatnie fragmenty zasłony, a osobowość matki ukazała mu się w całej swojej opętanej wspaniałości. Nie wspomina tego ze szczególnym rozżaleniem, a raczej z chłodnym dystansem do sytuacji, gwarantującym emocjonalne bezpieczeństwo. Alastair niezwykle ceni sobie emocjonalne bezpieczeństwo.  Hołduje kultowi rozumu, nauce i idei poznania, które jako jedyne w ciągu ostatnich lat dawały mu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Niezawodnie prowadzą do racjonalnych wniosków i czynów, czego nigdy nie mógł powiedzieć o emocjach, którymi tak epatowała rozhisteryzowana matka, płacząca w zimną poduszkę, która niegdyś należała do męża. Oddał serce wiedzy. Widywany w bibliotece, dormitorium i pokoju wspólnym, za każdym razem z nosem w innej książce i niezdrowo roziskrzonymi oczami. Jedyne co wydaje się go interesować to łacina, starożytna magia i historia, astronomia i numerologia. Kolegów niezwykle to nudzi, więc często spotyka się z oskarżeniem, że kiedyś był fajniejszy. Fajniejszy chłopak, fajniejszy kolega, fajniejszy kompan, fajniejszy kumpel. Kiedyś siadywał z nimi na Błoniach i grywał w Eksplodującego Durnia na imprezach, całował się z dziewczynami w zepsutej damskiej łazience i podkładał fajerwerki Weasleyów w klasie od wróżbiarstwa. Kiedyś był fajniejszy. Natomiast nauczycieli jego podejście, które niewiele ma wspólnego z chęcią zdobywania dobrych ocen i wzorowego zdawania egzaminów zwyczajnie irytuje, więc często spotyka się z oskarżeniem, że kiedyś był lepszy. Lepszy uczeń, grzeczniejszy wychowanek, kulturalniejszy w obejściu. Po prostu lepszy. A przecież od dawna już wszystko było dobrze. Sam Alastair ma sobie te opinie za nic. Nie ma już kiedyś, a czasu nie da się cofnąć, bo nawet magia ma swoje granice. Choć panicz Alexander ma w głowie wizję świata, w którym czas da się cofnąć. W tajemnicy nawet nad tym pracuje i jest to jedyny cel warty osiągnięcia. Jakichkolwiek barier nie musiał by złamać. Rozpoczynając od szkolnego regulaminu, zabraniającego wstępu do Działu Ksiąg Zakazanych, które studiuje nocami, czy jakiegokolwiek zainteresowania czarną magią (bzdura, przecież może być czysto akademickie, nieprawdaż?). Twierdzenie, że temat, który zgłębia to niebezpieczna rozrywka, jest mu całkowicie obojętne. Przecież życie w świecie magii, w którym cofnięcie tej niszczycielskiej siły jaką jest czas jest niemożliwe, byłoby największym przekleństwem.
  
Cześć! Alastair wraca na tego bloga chyba już czwarty raz, mam mega nadzieję, że tym razem wytrwamy.  Tak więc: jeśli masz pomysł na wątek to nie pytaj o chęci, u mnie się znajdą zawsze. Śmiało podbijaj w komentarzu, albo mailu. Jeśli nie masz pomysłu, ale chęci, to też podbijaj, może razem coś wykombinujemy. 
W razie chęci ustalenia wątku, wysłania mi zdjęć swojego kota, albo jakichkolwiek innych powodów, których nie przewidziałam, podaję maila i zapraszam - korelacja.ideacja@gmail.com

14 komentarzy:

  1. [ Ha, w końcu uda mi się być pierwszą pod czyjąś kartą! Kota nie posiadam, więc zdjęcia nie wyślę, ale nad wspólnym wątkiem chętnie pomyślę. ;> Cześć, cześć. Witamy po raz kolejny (no, ja właściwie po raz pierwszy, bo poprzednich odsłoń twoich postaci nie miałam przyjemności być świadkiem). Lubię treściwe, a co ważniejsze, dobrze napisane karty postaci, które najprościej mówiąc wzbudzają w czytelniku chęć poznania bliżej bohatera.

    Albus również zrezygnował z uczęszczania do Klubu Ślimaka, właściwie nigdy nie był pełnoprawnym członkiem, bo zapierał się niemalże rękoma i nogami. :D Więc w tej kwestii posiadają raczej podobne stanowisko. Ale — tutaj mogę się jednak mylić — ze Sloane powinno nam wyjść coś ciekawego, choćby przez wzgląd na rodzinne koneksje. Alaistar na pewno mógłby ją nauczyć jak być damą, może matka by się ucieszyła ;v Także powiedzieć mi, którą postać ewentualnie wolisz do potencjalnego wątku, a tymczasem życzę udanego powrotu i mnóstwo weny! ]

    Sloane/Albus

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam serdecznie na blogu! :)
    Przyznam, że nie wiem, czy miałam okazję Cię wcześniej przywitać; jeśli nie, wybacz, ale czasami jest tutaj taki ruch, że łatwo kogoś przeoczyć...
    Mniejsza z tym; ciekawa postać z tego twojego Alastaira, może już przez samo to, że zrozumiał, iż jego rodzic nie był takim człowiekiem, za jakiego go uważał... Takie coś bez wątpienia dodaje postaci sensownej historii, co czyni ją bardziej interesującą.
    Życzę Ci wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej! :)]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ja niestety pana nie kojarzę, bo dawno mnie tutaj nie było, ale i tak witam z powrotem! Życzę też miłej zabawy i ciekawych wątków :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  4. [A zdjęcia psów to co? Pff, wyczuwam dyskryminację, ale jestem w stanie to przeboleć jeżeli tylko przystaniesz na wątek. Nie wiem jeszcze do końca jaki, ale wspólnymi siłami z pewnością wymyślimy coś dobrego! ;)]

    Amelia | Roslin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Matko i córko, niech mnie wezmą i trzymają- złożony charakter tak ładnie i zgrabnie przedstawiony, brak zwięzłości która powoduje że mimo długości czyta się to wszystko szybko i przyjemnie...zachwycam się cichutko w sobie starając się nie obudzić wszystkich wokół.
    Mamy dwójkę niezłych ziółek tak stwierdzam, dwójkę indywidualistów których można by w ciekawy sposób połączyć. Biedna Belauh żyjąc a we własnym świecie mogłaby czasami łaskawie mu potowarzyszyć oczywiście ciszy i milczeniu studiując jego delikatne rysy i przenosząc widziany obraz na papier. Oczywiście Znane jej będą wcześniejsze zachowania chłopaka, znana będzie jej jego wcześniejsza natura, jednak to będzie czyniło go jeszcze ciekawszym okazem do poznania, a cóż nie czyni człowieka ciekawszym niżeli nutka tajemniczości?
    Skrobmy coś! ]

    Belauh

    OdpowiedzUsuń
  6. [Patrzyłam przez chwilę i zastanawiałam się o co chodzi z tymi psami. Matko, to straszne jak słabą mam pamięć. No, w każdym razie skoro ta kto dobrze! Co do wątku to ja jestem jak najbardziej za dziwną relacją. Takie chyba najbardziej pasują do Amelii. Zastanawiam się też, czy może nie zapoznać ich ze sobą, jeszcze gdy Alastair był ponoć fajniejszy? Na którymś z poprzednich roków, mogli z kolegami zrobić jakiś numer Mlece, przez co ta traktowałaby go jak powietrze (co nie byłoby wielce trudne ze względu na rok różnicy) do czasu, gdy właśnie ponownie zetknęliby się ze sobą na jakimś projekcie. Pytanie tylko, jak ich tu w jakiś projekt zaplątać, skoro są w różnych klasach, a żadne z nich nie uczęszcza na dodatkowe zajęcia... :D Chyba, że coś całkiem dodatkowego, na zasadzie konkursów/olimpiad. Mogłoby to być coś drużynowego, aby faktycznie mieli szansę konfrontacji :)]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  7. [Że ja też mi ten pan nie wpadł w oczy! Karta przyjemna i konkretna, co naprawdę sobie cenie. Czytało się przyjemnie, a pan naprawdę interesujący. Życzę udanej zabawy na blogu, wielu owocnych wątków, a co najważniejsze, niekończących się pokładów weny! :D]

    Adam Lebiediew/Mathias Rathmann

    OdpowiedzUsuń
  8. [Pomysły od razu są moją słabą stronę, ale mogę rzec iż wolę uderzyć w pozytywną relację- myślę, że może być to ciekawe doświadczenie.
    A resztę kombinujmy razem :) Zróbmy burzę mózgów czy coś w ten deseń. Na razie na myśl przychodzą mi truskawki, pokój życzeń, rozlane farby i wściekły woźny. Można do tego dorzuć wewnętrzną rozterkę
    No takie luźne słowa
    Kombinujmy ]

    Belauh

    OdpowiedzUsuń
  9. [Raz już witałam, ale akurat wtedy nie miałam już miejsca na nowe wątki. Teraz wróciłam, miejsc jest dużo, więc może coś wykombinujemy skoro poszukujesz wątków? :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  10. [Już widzę zażenowanie Amelii, gdyby musiała iść do Alastaira na naukę. W każdym razie, jeżeli faktycznie wolałabyś aby Amelia miała coś na czym mogłoby zależeć Twojemu panu, to możemy to wykorzystać. Powiedz mi tylko, cóż to takiego miałoby być ;)]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Lepiej pracuje mi się na już określonych relacjach, nie wiem dlaczego ale męczy mnie takie wątkowanie z poznawaniem się od podstaw ]

    B.

    OdpowiedzUsuń
  12. [W zasadzie to można połączyć oba te pomysły (obie jesteśmy sadystkami w takim razie :D). Nie wiem tylko w jakiej kolejności będzie ciekawiej. Amelia pochodzi z rodu śmierciożerców, więc odwiedzając rodzinną rezydencje ma dostęp do kilku nielegalnych przedmiotów czy też książek. Alastair wiedząc to, mógłby chcieć wyciągnąć w jakiś sposób od Melki tę ksiązkę. Amelia w tym momencie mogłaby chcieć w jakiś sposób się odegrać za jego dawny numer (pamiętliwa z niej istota, a można uznać że ten żart mógł być okrutny, przez co dziewczyna w szczególności go zapamiętała i jego wykonawców) i nie chciałaby mu jej dać od tak, mogłaby coś chcieć w zamian co niekoniecznie mogłoby się podobać Alowi. A w następnej kolejności (w zależności jak się nam potoczy wątek) Amelka miałaby iść do Ala w ramach podciągnięcia się z jakiegoś przedmiotu :D]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  13. [No cóż, mówiąc szczerze, na razie nie bardzo. Ale wspólnymi siłami coś zdziałamy! Bo tak, znać się na pewno muszą skoro są w jednym domu, zapewne nie raz mijali się w Pokoju Wspólnym. No i Millie też jest perfekcjonistką, chociaż może nie aż tak bardzo jak Alastair, jej perfekcjonizm bardziej przejawia się w pedantyzmie :D Mimo to, stawiam, że nasze postacie będą raczej łączyły pozytywne stosunki, ewentualnie neutralne. No i na razie tyle zdołałam wymyślić :c]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  14. [No pewnie, pytanie tylko, które z nas to zrobi :D]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń