7 stycznia 2017

Roslin Creswell


Slytherin VII rok
krew czysta jak łza
Boginem czarny kot
Patronusem wilk
Jasnowidz
Koło zielarskie
Roslin Creswell
Nienawidzi swojego imienia, tak jak na początku nienawidził swojego daru, odziedziczonego po swojej pra-pra-babce, jednocześnie stając się pierwszym w rodzinie Creswellów mężczyzną jasnowidzem, co było dla wszystkim wielkim zaskoczeniem, w szczególności dla jego siostry, która jakby z utęsknieniem oczekiwała pierwszego widzenia, które nie jej było przeznaczone. Roslin pogodził się ze swoim losem i zaakceptował zdolności w momencie, gdy doznał pierwszego pozytywnego widzenia, co uświadomiło mu, że jasnowidzenie nie jest jednoznaczne z samymi przykrymi i strasznymi przepowiedniami. Zaakceptował to, kim jest i za wszelką cenę stara się żyć w zgodzie z samym sobą i otaczającym go światem, jakby próbował stać się jego stałym, niezmiennym elementem, wtopionym gdzieś w tłum, najlepiej niezauważalnym przez pozostałych. Nie stara się być zawsze w centrum uwagi, wręcz przeciwnie, chociaż ma niezwykłą zdolność pojawiania się zawsze tam, gdzie go nie chcą lub przebywania w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, przez co często zdarza mu się lądować w kanciapie woźnego, bibliotece lub izbie pamięci gdzie najpewniej odrabia jeden ze szlabanów. Zazwyczaj chodzi z głową uniesioną znacznie wyżej, niż powinien a i zdarza się, że od czasu do czasu wypowie kilka nieprzyjemnych słów, broniąc się w ten sposób już zawczasu, jakby za chwilę miał zostać zaatakowany. Najlepszą bronią jest atak, stało się jego mottem, chociaż tak naprawdę nikt nie wie dlaczego.

43 komentarze:

  1. [Witam serdecznie na blogu :)
    Poniekąd taki wręcz stereotypowy ten Twój Ślizgon, równocześnie jednak ciekawy ;)
    Życzę Ci wielu interesujących wątków oraz udanej zabawy w naszym gronie, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej :)]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Zaczarowało mnie zupełnie to zdjęcie <3 Z Amelką nie udało nam się ostatecznie nic stworzyć, ale może w takim razie Roslin-Olivia? Jeśli masz ochotę to zapraszam! ;) ]

    Olivia | Julia

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie wiem czemu, ale mi jakoś na Puchona pasuje xD W każdym razie, witam serdecznie i życzę dobrej zabawy z Roslinem (ciekawe imię, nie powiem) :) Zapraszam też do siebie, a nuż coś ciekawego wymyślimy.]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przepraszam :D Ale nie martw się, to tylko takie moje pierwsze odczucie, pewnie jak lepiej poznam postać to zmienię zdanie ;) Hmm, skoro Roslin często zbiera szlabany, może przy którymś Millie miałaby za zadanie go pilnować? On by szorował podłogę, ona siedziała na krześle i czytała Czarownicę, a w międzyczasie ucięliby sobie pogawędkę, zapewne niezbyt przyjemną :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  5. [ A ja nie powiedziałabym, że jest stereotypowym Ślizgonem, bo nie wspomniałaś nigdzie o typowo ślizgońskich cechach. Czy raczej takich, które Ślizgoni według większości autorów posiadają. Każdy może być złośliwy, niektórzy częściej niż inni, ale to nie czyni z nich złych ludzi. Przynajmniej moja Sloane woli tak o sobie myśleć. :D

    Cześć! Z tego, co widzę, to twoja druga postać, więc tym bardziej życzę powodzenia. Jako że nigdy nie miałam wątku z jasnowidzem, chętnie wplątałabym Sloane w coś ciekawego. Jeśli będziesz mieć ochotę, oczywiście. A tymczasem życzę miłego blogowania. :> ]

    Sloane

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dołączam do zachwytów na zdjęciem, bo kto nie lubi tak intensywnego różu <3 Stereotypowy czy też nie, wyszedł bardzo fajnie i niejednoznacznie jako taka niepokorna, indywidualna dusza, która nie podąża za tłumem. Dodając do tego jeszcze dar jasnowidzenia, który na pewno daje mu niezły wycisk na dłuższą metę, wypada świetnie. Bawcie się dobrze na blogu, jakby co to zapraszam pod którąś ze swoich kart ;)]

    TORI WEASLEY & TESSA IVES

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Nie, nie miałyśmy jeszcze okazji pisać, więc czas to zmienić. :D Czy dar Roslina jest powszechnie znany? W sensie, czy komuś o tym opowiada albo krążą plotki? Faktycznie, dobrze byłoby połączyć jasnowidzenie z Quidditchem. Roslin widziałby jak ścigająca Ślizgonów obrywa tłuczkiem i ląduje w śpiączce w Skrzydle Szpitalnym. Możemy uznać, że w swojej wizji słyszał okrzyk Sloane, więc rzeczywiście mógłby pomyśleć, iż to właśnie ona oberwie owym tłuczkiem. Nie jestem pewna, jak zareagowałaby na taką wiadomość, bo dosyć sceptycznie pochodzi do kwestii wróżbiarstwa. Ale w przeddzień meczu na pewno zaczęłaby się mocniej stresować. Dochodzi do wypadku, ktoś zapada w śpiączkę, ale... nie będzie to Sloane. Tylko ta druga ścigająca. Rosier, owszem, wydałaby z siebie okrzyk, jednakże z racji uchylenia przed przelatującym tłuczkiem. Osunęłaby się z miotły i nieomal z niej spadła. Potem może mieć pretensje do Roslina, że jej nie ostrzegł. :DD

    No, chyba, że ciekawiej byłoby, gdyby jednak trafiło na nią? Wtedy ląduje w Skrzydle Szpitalnym na kilka dni, a Creswell ją w tym czasie odwiedza. A po przebudzeniu miałaby pretensje o... Na pewno o coś by miała! :> I wolisz zacząć od momentu, kiedy jej tę wizję przekazuje, czy już po całym zdarzeniu? ]

    Sloane

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dobry wieczór! :) Na początek zachwyt nad zdjęciem, które jak już wyżej pisano jest śliczne! Tak na marginesie tylko dodam, że zabawy z tymi cudnymi dymami przed aparatem, nie zawsze dają świetne efekty, przysięgamXDD Co do karty - jest naprawdę ciekawa, sama postać zresztą też. Dobrej zabawy oraz samych ciekawych wątków i powiązań!]

    Lisa Bassett

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć, bardzo ciekawie wykreowana postać. Powodzenia i w razie chęci zapraszam oczywiście do kogoś z moich potworków. :D]

    Artair, Avalon, Hyun, Vinay

    OdpowiedzUsuń
  10. [Pan 6 w totka!
    Świetna postać, cześć ;]

    Hunter

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cieszy mnie to :) W takim razie będę czekać!]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  12. [Nie miałam nic złego na myśli poprzez swoje słowa ;) Roslin wyszedł nieco stereotypowo, ale w kontekście tego, jak większość spostrzega Ślizgonów, niestety.
    Dziękuję za miłe słowa o moich postaciach i pomyślę nad czymś dla Roslina i Jamiego ;) Ewentualnie, bardzo możliwe, że łatwiej będzie o wątek/powiązanie z moją trzecią postacią, ale na tą będziesz musiała jeszcze parę dni poczekać...
    Póki co, raz jeszcze życzę udanej zabawy! x]

    Jamie Potter || Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  13. [Aa, jasnowidz. Miałam zamiar dać ten dar Riverowi - i teraz trochę żałuję, że w końcu tego nie zrobiłam, a zostałam jedynie przy jego mgiełce.
    Chciałabym coś z Tobą i tą Twoją postacią sklecić. Mam nawet zalążek pomysłu - Roslin podczas jednej ze swoich wizji wyczuwa, że ktoś do niej wtargnął. Przelotnie widzi twarz Rivera i domyśla się, że to on jakimś cudem zobaczył to, czego nie powinien. Są w innych domach i na innych latach nauki, więc nie miałby pojęcia, kim River jest, aż całkowitym przypadkiem nie natknąłby się na niego dzień później gdzieś w szkole czy Hogsmeade (albo na świątecznym balu. Mam marzenie napisać wątek położony w czasie podczas jego trwania). Zakładając, że Roslin miał wtedy wizję czegoś ważnego albo prywatnego (ale co takiego, to już nie wiem)... chyba dałoby się to jakoś pociągnąć. Co Ty na to?]

    River

    OdpowiedzUsuń
  14. [Jasne. Odezwij się, jak coś wymyślisz - albo, jeśli chcesz, po prostu wtedy zacznij. :)]

    River

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Możemy zacząć od momentu, gdy ją zaczepia. Powiedzmy w trakcie wizyty w Pubie Pod Trzema Miotłami, a może w Pokoju Wspólnym? Pewnie próbowałby ją złapać w odosobnieniu. A potem jakoś przejdziemy do tego wypadku (albo i nie wypadku, bo nie wiem, którą opcję wolisz).

    A co do długości wątków... Różnie bywa. Krótkich nie piszę, bo nigdy mi nie wychodzi, ale nie mam nic przeciwko tym średnim. W moim przypadku zaczynam zwykle od średnich w kierunku dłuższych. Ale pisz tyle, ile uważasz za słuszne! :> ]

    Sloane

    OdpowiedzUsuń
  16. [U mnie też z pomysłami ostatnio bardzo słabo i jak na razie nie mam pojęcia jakby można połączyć nasze postaci, dlatego po prostu stwierdziłam, że nic na siłę i na razie dam sobie spokój. Oczywiście będę o tym panu pamiętać i w razie nagłego przypływu weny zgłaszam się od razu u Roslina!]

    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  17. Olivia zawsze lubiła zielarstwo, była w tym dobra i nawet kiedy chciała jeszcze pracować w Ministerstwie, w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, zupełnie niepotrzebne jej do tego zielarstwo było przedmiotem, na który uczęszczała z przyjemnością. W pewnym momencie przestało jednak być abstrakcyjną dziedziną wiedzy, a stało się bardziej rzeczywiste niż kiedykolwiek, bo może przypadek, a może po prostu szereg pewnych okoliczności, sprawił, że musiała sobie z nim radzić sama. Nie mogła już polegać na profesorach, a tylko na swojej wiedzy i doświadczeniu. I Roslinie. Lubiła myśleć, że to wszystko zaczęło się przez niego i trochę tak było, ale przecież ona też tam była, tworzyła z nim ten 'biznes' od zera, balasując na granicy prawa i wychodząc poza prawo, dokładnie to samo, którego w przyszłości chciała bronić. O, ironio! Na początku naprawdę się wkręciła. Przez pierwszy rok miała wrażenie, że żyje dla tych weekendowych albo nocnych ucieczek z zamku i realizowania zamówień. Potem entuzjazm opadł, a gdy zaczęły się wakacje a w jej życiu prywatnym okropnie się pomieszało, zniknęła. Roslin miał sobie radzić sam, a przynajmniej na to liczyła. Jednak kiedy spotkali się ponownie w Hogwarcie, okazało się, że jednak Liv jest mu potrzebna, bo ten interes nie zawsze da się prowadzić samotnie, nawet jeśli jest się w tym dobrym. Starała się ograniczyć w tym swój udział, ale tak, wróciła. Uciekała od tego, od czego tylko mogła, ale w najważniejszych i najtrudniejszych zadaniach brała udział. W końcu nie chciała niszczyć ot tak czegoś, w co włożyli do tej pory tyle wysiłku. Musiała iść za ciosem, bo bardzo trudno było tak po prostu się z tego wykręcić. Zawsze Roslin i tak się zjawiał.
    - Cześć. - odpowiedziała, nawet nie patrząc na chłopaka i choć przerwała czytanie to wciąż nie oderwała wzroku od książki. - Domyśliłam się. Nie rozmawiamy, jeśli nie jestem Ci potrzebna. Co znowu, Ros?
    Uniosła głowę i rozejrzała się po pomieszczeniu, aby upewnić się, że nikt nie jest wystarczająco blisko, żeby ich usłyszeć. W końcu nie chcieli rozmawiać o pogodzie, a o czymś co zdecydownie nie było przeznaczone dla ciekawskich uszu.

    Liv

    OdpowiedzUsuń
  18. [Pani Eleoriss wyszeptała, że z chęcią zapoznałaby Roslin :) Jestem otwarta na propozycje, jednak beznadziejnie mi się zaczyna. Miałam sporą przerwę w blogach grupowych :P Ale skoro Roslin ma przypadłość pojawiania się w złych miejscach w nieodpowiednim czasie, to może Gabrielle mogła na niego wpaść deportując się/lądując na pegazie/skacząc z dachu? Chyba, że masz już jakiś inny pomysł :D ]

    Gabrielle

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, dziękuję za taki miły komemtarz. Pisanie opowiadań w magicznych realiach to umiejętność, którą zdecydowanie powinnam podszkolić, więc zapewne pojawi się jeszcze kilka opowiadań, o ile to pierwsze dobrze się przyjmie. Obyczajowe notki idą mi lepiej, no, ale co tam.
    W takim razie będę czekać, i zdaję sobie sprawę, że bohaterowie są jacy są: zapewne wzbudzają negatywne emocje, zwłaszcza Una, choć w rzeczywistości... ma do tego swoje powody.
    Dziękuję raz jeszcze, jest mi niezmiernie miło! c:

    OdpowiedzUsuń
  20. [Cześć. :)
    Jezu, ale dlaczego akurat karp? Nie lubię karpi. :<
    Obie Twoje postacie są świetne i ciężko mi było zdecydować, pod którą kartą odpisać. Ostatecznie stanęło na Roslinie (mam nadzieję, że dobrze odmieniłam imię) i to tylko dlatego, że mam wielki sentyment do jasnowidzów. :D
    Nie mam pojęcia, co się stało z moją weną. W tym momencie niestety nie jestem w stanie sypnąć żadnym pomysłem. :<]

    Theo

    OdpowiedzUsuń
  21. [W takim razie życzę Roslinowi powodzenia - wymyślenie zdrobnienia, które zadowoli Abundance może być naprawdę trudne. Creswell wydaje się być ciekawy, nie tylko przez swój dar, więc jak najbardziej jestem zainteresowana wątkiem. Bez owijania w bawełnę spytam, masz jakiś pomysł?]

    Abundance

    OdpowiedzUsuń
  22. [Ja chyba wolę z panami jeśli nie mąż nic przeciwko... co Ty na taki scenariusz: wpadli na siebie przez tę jego podniesioną głowę i jej zakręcenie, poprzez zderzenie Charles upadła fiolka z bardzoważnąpróbką i zjechała go od góry do dołu jak na komentatora przystało? A teraz jest spina, taka nawet przyjacielska, no chyba że wolisz wrogość i wspólny szlaban za syf na korytarzu?]

    Charlie H.

    OdpowiedzUsuń
  23. [O, dziękuję ślicznie za powitanie. Karta przepiękna, zdjęcie mnie zauroczyło, no i od razu przed oczami miałam wizję naszych panów grających w szachy czarodziejów. To musiałoby być, hm, interesujące doświadczenie. Przy czym mam pytanie, może nieco idiotycznie zabrzmi, ale... Na czym dokładnie według ciebie opiera się to jasnowidztwo? :D]

    Isen Scabior

    OdpowiedzUsuń
  24. [Ajaj, przepraszam. Po prostu spotkałam się już z rozbieżnymi stwierdzeniami, gdzie jedno mówiło o jasnowidzeniu jako przepowiadaniu przyszłości, natomiast drugie – jako o możliwości widzenia zaginionych osób i przedmiotów, stąd moje pytanie, bo sama nie bardzo wiem, na co się właściwie zdecydować, hm, hm. I czy to w ogóle dopuszczalne jest, ta druga opcja.
    Niemniej!, wracając do wątku: masz jakąś wizję (ależ ze mnie dowcipny człek) relacji naszych chłopców? c:]

    Isen Scabior

    OdpowiedzUsuń
  25. [W takim razie po prostu zostańmy przy takiej opcji. c:
    Co do mnie: dramaty są moją odwieczną miłością i jeśli wątek zaczyna wchodzić w sielankę, automatycznie zaczyna mnie nudzić; coś musi się dziać, żeby było ciekawiej i nie-za-dobrze wszystkim tym ludziom. Ta-ak, nie oszczędzam swoich postaci...
    Wiele zależy od tego, cóż to właściwie jest za niezbyt legalna sprawa. Isen nie ma nic przeciwko tego typu zagrywkom, nawet pewnie chętnie by dołączył, ale nie zamierzam psuć Twojego zamysłu, koncepcji i tak dalej. Chętnie wpakowałabym ich w jakieś kłopoty, coś w stylu nocnego podkradnięcia czy to razem, czy osobne, przypadkowe spotkanie, pewnego składnika ze szklarni, co zaowocowałoby nieplanowaną wpadką.]

    Isen

    OdpowiedzUsuń
  26. [Cudnie. <3
    Jak dla mnie – mogliby spotkać się tam zupełnym przypadkiem, jeden w środku, drugi dopiero robi włam; pierwszy go widzi, co przyprawia tegoż osobnika o zawał i podejrzliwość, no i tworzy nam się piękny raban. A co dalej, to już zależy, jak się nam wątek rozwinie.
    W porządku, nie spieszy mi się. C:]

    Isen

    OdpowiedzUsuń
  27. [Zatem daję Ci wolną rękę.]

    Charlie H.

    OdpowiedzUsuń
  28. z nimi związane, nie umknie Twojej uwadze. Dlatego kiedy gajowa Hogwartu dała jej cynk,
    że tego dnia będą się rodzić młode jednorożce, Charlie nie wahała się ani chwili.
    Wstała wcześnie, czując dziwny ucisk w brzuchu. To było trochę jak czekanie na egzamin, od którego zależało czy zda do następnej klasy, a na który nic nie umiała albo umiała niewiele. Szybko ubrała się, prześlizgnęła do kuchni i poprosiła skrzaty domowe o niewielką porcję owsianki (to były dwa duże plusy bycia Puchonem: kuchnia w pobliżu Pokoju Wspólnego
    i miłe nastawienie skrzatów domowych).
    Następnie nie pozostało jej nic, jak tylko czekać na umówioną z gajową godzinę. Co chwilę nerwowo zerkała na zegarek w kształcie głowy Myszki Miki, żeby upewnić się, że zostało jeszcze sporo czasu i na pewno się nie spóźni. Dopiero pół godziny przed wyznaczonym czasem zdecydowała się opuścić zamek. A nuż ciężarna klacz zacznie rodzić wcześniej, a ona przegapi ten cud?
    Na jej szczęście nic takiego się nie stało. Jednorożce przyszły na świat całe i zdrowe, błyskając złocistą sierścią na tle białego śniegu. Charli udało się nawet przechwycić niewielką ilość krwi rodzącej samicy, z czego była bardzo zadowolona. Taka próbka mogła się przydać później, przy pracy nad jakimś nieskomplikowanym eliksirem.
    Zadowolona ze swojego produktywnego poranka, wróciła do zamku, chowając w kieszeni fiolkę ze srebrzyście mieniącą się krwią. Wolała nie chwalić się swoją zdobyczą, bo nie do końca wiedziała czy to legalne. Właśnie takie rozmyślania o prawnych konsekwencjach znalezienia u niej posoki jednorożca zajmowały jej głowę, gdy uderzyła w coś miękkiego i ciepłego. Z całym impetem odbiła się od napotkanej przeszkody i zupełnie oszołomiona upadła na kamienną posadzkę, w ostatniej chwili wyciągając z kieszeni ręce, aby zamortyzować upadek.
    Los chciał, że razem z rękoma, z kieszeni czarownicy wypadła także fiolka z próbką. Do Charlie jak przez pancerną szybę dobiegł dźwięk tłuczonego szkła, a następnie widok rozbryzgującej się srebrzystej cieczy. Z przerażeniem wpatrywała się w rosnącą kałużę, aż wreszcie odważyła się unieść głowę.
    - Coś ty narobił?! – wyszeptała, nie widząc, do kogo mówi.

    Charlie H.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Zjadło mi pierwsze zdanie.]

      Kiedy jesteś zafascynowany magicznymi stworzeniami, nic co mogłoby choć odrobinę być
      z nimi związane, nie umknie Twojej uwadze.

      Usuń
  29. [Cześć.
    To z którą postacią?
    Gdy ktoś mnie zaprasza, ja przychodzę.
    I tak, znam Cię, pamiętam :)]
    Maddox

    OdpowiedzUsuń
  30. [Mam ochote na negatyw xdd
    Jeżeli coś wymyślisz chętnie zacznę.
    Jeżeli nie masz pomysłu, wykombinujemy coś razem]

    OdpowiedzUsuń
  31. [ Cześć, cieszę się, że karta się podoba, bo ostatecznie jestem z niej nawet zadowolona. ;) Wydaje mi się, że ciężko by było, gdyby Ida nie znała Roslina skoro faktycznie łączy ich dom, rok oraz pokój wspólny. No i coś podejrzewam, że wysoce prawdopodobne jest iż oboje nie raz czyściliby coś wspólnie w izbie pamięci. Jakie relacje by Cię interesowały tak dokładniej?
    Co do metamorfomagów, to przeszukiwałam różne źródła i opinie są podzielone. Jeśli administracja uzna, że tutaj zmiana koloru oczu jest niemożliwa - zmienię tę informację. Póki co, zaryzykuję. ;D ]

    Ida

    OdpowiedzUsuń
  32. [ Ogólnie, byłabym za jakąś pozytywną relacją, to na pewno... Nie wydaje mi się, aby mógł Idzie czymś konkretnym podpaść. Chociaż kto to wie? ;) Ona by się na pewno przy nim obawiała tego całego jasnowidzenia, ale raczej nie miałoby to wpływu na ich relacje, jeśli by go lubiła. Czyli tak - na pewno nie negatyw. Jeśli chodzi o jakieś "cieplejsze uczucia", ze względu na brak doświadczenia i obawę przed głębszymi relacjami z kimkolwiek, większość jej znajomych pozostałaby zapewne w friendzone w ciągu tych siedmiu lat. XD Chętnie poczytam pomysły do tych dwóch wariantów. ]

    Ida

    OdpowiedzUsuń
  33. [Myślę, że pierwszy plan spoko. Mógłby do niego kiedyś przychodzić po coś. (czym on się zajmuje dokładniej?)
    No a twój pan może postanowić, że będzie trochę wykorzystywać swoją wiedzę na jego temat.
    Mała plotka w szkole, czy szantażowanie?]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Oki doki.
    Mi pasuje, nawet bardzo. Tylko co mój pan mógłby mieć? Zacznę jak tylko mi napiszesz co to mogłoby być. Cierpię na totalny brak wątków, źle mi z tym, a więc dlatego tak szybko napiszę pocżatek.]

    OdpowiedzUsuń
  35. [Zmieniacz czasu brzmi dobrze.
    Spodziewaj się jeszcze dzisiaj! Przy dobrych wiatrach za godzinkę, idę zrobić sobie herbaty!]

    OdpowiedzUsuń
  36. Maddox z niezadowoloną miną wrócił do dormitorium. Sprawy z Roslin'em nie miały się najlepiej. Nigdy nie myślał, że błędy z przeszłości do niego wrócą, jak widać już zaczynały go gonić.
    Kiedyś lubił coś wciągnąć, zaćpać. Wbrew pozorom nie robił tego, aby się rozerwać, spodobać innym, zaszaleć, robił to, ponieważ chciał oczyścić umysł i mieć więcej czasu na czytanie i naukę. Dobry narkotyk zawsze pomagał mu w każdej z tych potrzeb. O Roslin'ie dowiedział się przez przypadek, paru uczniów o nim gadało i o tym co sprzedaje. Poszedł do niego z czystej ciekawości, lubił próbować różnych rzeczy, potem wpadł w nałóg. Pieniędzy nigdy mu nie brakowało, a rodzice nigdy się nim nie interesowali, bez problemu przychodził do niego coraz częściej. Puki nie zrozumiał, że to nie było dla niego dobre, że to go niszczyło od wewnątrz i zewnątrz. Coraz wolniej myślał, zupełnie tak jakby narkotyk zaczynał działać odwrotnie, im częściej go brał. Gdy chciał przestać, zaczęły się problemy. Chyba nikt nie lubi tracić klientów, którzy są stali i płacą mnóstwo pieniędzy codziennie. Maddox dawał duże napiwki, szczególnie, gdy był już pod wpływem, a czasami brał od razu gdy kupił narkotyki. Był chory i to było pewne, chociaż sam nie chciał się do tego przyznać. Brał wszystko co tylko Roslin miał, w dużych ilościach. Ćpał jak rasowy ćpun, on był rasowym ćpunem. Czasami nie dało się go poznać, nauczyciela zaczynali coś podejrzewać. Najgorsze lata w jego życiu, o których chciał po prostu zapomnieć, raz na zawsze.
    Maddox usiadł w fotelu i postanowił, że zagłębi się w nowo nabytej książce, która była zdecydowanie bardziej kusząca niż podręcznik z OPCM. Z każdą przeczytaną stroną jego presja i zdenerwowanie rosło. Roslin chciał spotkać się z nim w lochach. Maddox stresował się, Roslin to człowiek, który lubi się bawić innymi. Pech chciał, że Krukon stał się jego kolejną ofiarą. Nie bał się o to co ludzie pomyślą, bał się o to co może stracić. Szantaż był zapewne dla Creswell'a dużo ciekawszy niż zwykła plotka rozniesiona po całej szkole, tym bardziej, że na pewno wiedział, że Maddox nie przejmuje sie opinią innych ludzi, którzy zupełnie go nie interesują. Szczerze to Max'a nic nie interesuje, nikt i nic nie jest w stanie wytrącić go z równowagi. Zawsze był stoicki i kulturalny, no i stroniący od ludzi, co według niektórych było wadą, nie dla niego w każdym razie. Odłożył książkę i z bólem, że musi się żegnać z przygodami Alicji i poszedł w stronę Lochów. Nie żegnał się z nikim, ponieważ o niczyje względy się nie starał. Przed zamknięciem drzwi usłyszał jedynie krzyk Ben'a, jego znajomego, który tak naprawdę był jego przyjacielem, ale on nie ma przyjaciół według samego siebie.
    Chodząc w tę i we w tę zastanawiał się co będzie musiał zrobić, aby Creswell się od niego odwalił. Nie chciał mu oddawać niczego co miał, a tym bardziej nie chciał robić dla niego czegoś głupiego. Szczerze, nie chciał niczego dla niego robić. Nie lubił go, tak po prostu. Nie lubił nikogo kto zachowywał się w podobny sposób co Roslin. Od zawsze wnerwiały go puste laski i tempi mięśniacy. Usłyszał kroki, a gdy się odwrócił ujrzał tuż koło siebie Creswell'a. Negocjacje, nie był w tym najlepszy, ale jednak musiał to robić.
    - A więc co teraz? - zaczął z pustym wyrazem twarzy. - Czego chcesz? - dodał uważnie obserwując jego reakcję. Nie chciał wiedzieć jakie chore pomysły rodzą się w głowie Ślizgona. Nie chciał też wiedzieć co sam myślał, gdy brał narkotyki. Jaki ja byłem głupi. - pomyślał i czekał na to, aby Roslin się w koncu odezwał i rozwiał jego wszelkie wątpliwości.

    Maddox

    OdpowiedzUsuń
  37. [ Ugh... Muszę się szczerze przyznać, że odrobinę żałuję iż poprosiłam o wszystkie propozycje, ponieważ teraz nie potrafię się na żadną zdecydować. ;-; Wszystkie są bardzo ciekawe.
    Jeśli jednak miałabym wybierać, to stawiałabym na ostatni wariant z friendzone oraz oba z cieplejszych, ponieważ te najbardziej do mnie przemawiają. Chętnie się dowiem, która z tych opcji najbardziej odpowiadałaby Tobie. ;) ]

    Ida

    OdpowiedzUsuń
  38. [Heej, ospale wracam do życia blogowego i wpadam z pytaniem - nasz wątek aktualny?]

    River

    OdpowiedzUsuń
  39. [Wątek z Roslinem chyba najbardziej by mnie interesował ;) Na Twój brak pomysłów może ja coś zaradzę, chociaż sam nie posiadam ich wiele. Narcissusa z pewnością zainteresuje niezwykły dar Ślizgona, mógłby dajmy na to zobaczyć go w trakcie jednego z objawień i z chęcią dowiedziałby się, co też on widział i jak dokładnie to działa. Oczywiście, jak to Ślizgon, Narcissus wykorzystałby go zapewne do własnych niecnych celów.
    Jeśli jednak również przyjdzie Ci coś do głowy, zapraszam. Może akurat lepiej trafi nam obojgu w gusta :)]

    Narcissus

    OdpowiedzUsuń
  40. [Dziękuję bardzo serdecznie za tę salwę pochwał​​ i wyrwę podopiecznego w ramach ​podziękowania za nie na wątek. ​Pójdźmy w jakimś niezbyt szkolnoławkowym kierunku, a będę skłonna nawet nam zacząć. Mogę mieć nawet pomysł na coś nietuzinkowego z wykorzystaniem Wieczystej Przysięgi Vane'a c;]

    Pollock

    OdpowiedzUsuń