3 lutego 2017

being evil has a price. MERCY


Chowamy się. Ukrywamy prawdziwe oblicza, mając cichą nadzieję, że ludzie nigdy nie ujrzą tego, jaka jest nasza prawdziwa twarz. Upadamy, a później, wbrew pozorom, wcale nie podnosimy się silniejsi. Każda porażka uwalnia w nas bestie, które rosną w siłę z dnia na dzień. Przejmują kontrole nad naszymi umysłami i czynami. Te bestie to nasze prawdziwe oblicza. A nasz największy strach to właśnie one- my sami. Tak naprawdę nikt z nas nie jest do końca żywy. 

Mercy zawsze była trochę nieprzewidywalna. Będąc dzieckiem miewała stany lekowe i napady gniewu. Najlepszym sposobem było wtedy po prostu zostawić ją samą. Próby chodzenia do specjalistów zazwyczaj kończyły się gorzej niż można to sobie wyobrazić, więc rodzice pozwalali jej samej walczyć z demonami. Na to reagowała najlepiej. Samotność zawsze była dla Mercedes najwygodniejsza. Nigdy nie musiała z niczego się tłumaczyć i nie zawracała sobie głowy udawaniem normalnej. Nie jest najlepsza w rozmawianiu z ludźmi. Wychowywana samotnie, bez rodzeństwa, bliskiego kuzynostwa, czy choćby sąsiadów w jej wieku, nie przywykła do długich pogawędek. Kiedy już mówiła, zazwyczaj były to same konkrety. Zaczytywała się w książkach psychologicznych jej mugolskiej mamy, cenionej w świecie naukowym pani psycholog, znanej również ze względu na ojca w Izbie Lordów. Później, kiedy znalazła w starej bibliotece dziadka książki historyczne, to w nich się zakochała. W nich i muzyce. Do fortepianu zasiadła mając lat pięć i na początku było to po prostu przyglądanie się ojcu czy dziadkowi. Nie znała nut, nie potrafiła znaleźć konkretnego dźwięku, ale metodą prób i błędów zaczęła uczyć się usłyszanych gdzieś piosenek. Później, mając dziewięć lat, zaczęła kombinować. Z muzyki klasycznej przerzuciła się na ostrego rocka, sukienki zamieniła na spodnie, pojawiły się pierwsze próby farbowania włosów na niebiesko i ogólny bunt. Spryt, który objawiał się u niej przy każdej możliwej okazji, pozwolił jej uniknąć wielu kar. Wymówki i wytłumaczenia na swoje złe zachowanie opanowała do perfekcji. Matka zaczęła podejrzewać, że coś jest nie w porządku kiedy zbliżały się dziesiąte urodziny Mercy. Kubki same spadały ze stolika, Sukienki, które usilnie starała się ubierać swojej córce w dziwny sposób się kurczyły, a nawet znienawidzony przez nią kot ciotki Suzy pewnego dnia stanął w płomieniach, kiedy próbował się do niej zbliżyć. Felix Howard wreszcie zdecydował się wyznać swojej żonie, dlaczego to wszystko ma miejsce i że sam jest czarodziejem. Anne nie zniosła tego najlepiej. Okazało się, że i psycholog potrafi czasem ześwirować.

W tej chwili Mercedes już wie, kim jest. Jest zwykłą psychopatką, której zdarza się mylić fantazje z rzeczywistością. Wie, dlaczego taka jest. W rodzinie jej ojca zdarzały się już takie przypadki i zazwyczaj nie kończyły się niczym dobrym. W czasach panowania Czarnego Pana to właśnie jej szalona rodzinka przyłączyła się do niego najchętniej. Byli tak ogarnięci przez swoje demony, że nie uważali, że robią coś złego. Nawet, kiedy zesłano ich do Azkabanu, byli z tego faktu niesamowicie dumni. Byli niebezpieczni i z tego względu Felix, potulny gryfon, postanowił odciąć się od nich na zawsze. Ale złe geny powróciły do rodziny Howardów i czuły się tam całkiem nieźle, panosząc się i pusząc w postaci Mercy. Nikt do końca nie wie, kim ona jest i raczej nie ma wielu śmiałków, którzy chcieliby się tego dowiedzieć. Ludzie najzwyczajniej w świecie trochę się jej boją. Niestabilna psychicznie, pragnie odszukać swoją rodzinę. Piątkę rodzeństwa swojego ojca. I zrobi to, choćby miała sama zginać. 


17 lat | Glasgow | Slytherin | patronus: brak informacji
półkrwi | metamorfomag | fortepian | brak hamulców
transmutacja | eliksiry | zaklęcia | starożytne runy
hałas | dziadek w Izbie Lordów | Klub Eliksirów
10 cali, ostrokrzew, włos jednorożca, sztywna


_________________________
Wizerunek: Cara Delevingne
Cytat z piosenki Muse- Psycho
Wracam i szukam rodzinki Mercy
oraz kilka osób, które maja ochotę
na jakieś koligacje z tą psychopatką.

17 komentarzy:

  1. [Karta fajna, fajnie napisana. Jej osobowość ogromnie podobna do Maddox'a. On również woli samotność, tylko wtedy może być sobą, nie tłumaczyć się z niczego i żyć tak jak chce.
    Psycholka? Maddox mógłby się nią zainteresować, na pewno by się nią zainteresował, te napady złości pewnie zdarzałyby się też w szkole, a on lubi dziwnych ludzi. No nic, zapraszam do mnie i życzę świetnych powiązan i cudownych wątków.
    Baw się dobrze! c:]
    Maddox Wilkes

    OdpowiedzUsuń
  2. [A, my się znamy! Miałyśmy kiedyś nawet wątek, ale potem zniknęłaś ;)
    Mercedes specyficzna, jak zawsze; i pewnie niewiele do niej bez obaw podchodzi, niestety. Mówię niestety, gdyż bycie w Slytherinie - w Domu, obok Hufflepuffu, najgorszej i zazwyczaj najbłędniej odbieranym - niczego nie ułatwia w jej przypadku.
    No nic, życzę Ci udanej zabawy i wielu ciekawych wątków/powiązań, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej :) W razie chęci, zapraszam do siebie...]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  3. [ No cóż... skoro tak krzyczy to Maddox się zgodzi, ale tylko dlatego, że nie chce ogłuchnąć xd
    Dobra, a więc proponuję taką sprawę. Zaczniemy na luziku, normalna rozmowa, czy coś. Może spotkają się w bibliotece, Mercy może się drzeć, że niczego nie rozumie z jakiegoś przedmiotu. Max mimo, że nie lubii ludziom pomagać zaoferuje jej pomoc, ale nic w życiu nie jest za darmo i powie jej, że gdy pójdzie z nią do zakazanego lasu do ją nauczy. A do zakazanego lasu pójdą ponieważ Max musi się tam z kimś spotkać, a sam nie chciał iść. On razeczj stroni od ludzi, ale jako, że dziewczyna go zaintryguje to postanowi wybrać się tam właśnie z nią. Ponieważ będzie chciał ją poznać.Niestety osoba nie przybędzie, ponieważ z nikim nie był umówiony. Hehhe.
    No chyba, ze masz jakiś pomysł?

    I tak absolutnie się zgadzam, ten zespół to cud. Oprócz niego w moim sercu siedzi Panic! At the disco, Fall out boy, The Killers, Green Day, Twenty One Pilots <3]

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Cześć! My nie miałyśmy okazji się poznać, ale witam serdecznie i życzę Ci z Mercedes dobrej zabawy, wspaniałych wątków i wytrwałości ;) ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  5. [Kocham za cytat, kocham za wizerunek (mam sentyment). Karta świetnie napisana i och... Zapraszam do siebie na wątek - pomimo urlopu bywam tu od czasu do czasu - taki trochę ze mnie tajniak :D]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  6. Maddox wszedł do biblioteki pewnym krokiem. Miał wielką nadzieję, że odnajdzie potrzebną mu książkę. Cieszył się, chociaż dla niektórych pewnie byłoby to głupie. Uważał, że towarzystwo książek jest dla niego o wiele bardziej pociągające niż ludzi. Burknął ponure: Dzien dobry i szybko podszedł do odpowiedniego działu. Przejechał opuszkami palców po tytułach i znalazł: Eliksiry i sposoby ich wykonania. Poziom I. Pani Petterson, nauczycielka Eliksirów poleciła mu tą książkę jako podręcznik dodatkowy, aby poszerzyć jego wiedzę. Gdyby nie to, że tak lubi ten przedmiot to pewnie nawet by nie tknął tej książki. Nigdy nie interesowało go podlizywanie się nauczycielom i komukolwiek innemu. Głównie interesował się sobą i swoimi potrzebami. Ludzie nie byli odpowiedni jego poziomowi. On był mądry i wiedział wiele rzeczy, był świadom wielu rzeczy, a ludzie? Ludzie tu głupcy, którzy lecą za tłumem, aby nie zostać na lodzie.

    - Ja pierdolę. - syknął, gdy jedna z książek wypadła mu z rąk. Odłożył ją szybko na półkę i już z odpowiednią książką usiadł w ławce. Otworzył książkę i pogrążył się w lekturze. Jego czytanie długo nie trwało, przerwał mu głośny krzyk. Od razu pomyślał, że to kolejna kretynka z Slytherinu, gdy podniósł wzrok, stwierdził, ze wiele się nie pomylił. Mercedes Howard, dziewczyna, którą miał za wariatkę puki nie ujrzał w niej siebie. Dokładnie tak jakby dziewczyna była jego bratnią duszą. Tak jak on trzymała się z dala od ludzi, tak jak on była dziwna i tak jak on była inteligentna, taką przynajmniej miał nadzieję. Nie znał jej dlatego sam nie wiedział dlaczego zaczął wstawać. Podszedł do dziewczyny, która użerała się z książkami i nie miała pojęcia gdzie szukać. Prychnął, w życiu nie pomyślałby, że ktokolwiek może szukać czegoś z historii magi w dziale OPCM.

    - Test? - zapytał. Dziewczyna miała długie blond włosy zupełnie inne od jego czarnych. Była ładna, jednak kompletnie nie patrzył na nią w ten sposób, na żadną dziewczynę nie patrzył w ten sposób. Była w jego typie, jednak jego wiedza pozwalała mu na to, aby się kontrolować. Słuchaj mózgu, nie serca. Serca słuchali bohaterowie książek, które czytał, a nie on. Podszedł do odpowiedniego działy i wyciągnął książkę, z której uczył się do każdego sprawdzianu z Historii Magi, okropnie oklepanego i nudnego przedmiotu. Podał dziewczynie lekturę i spojrzał jej głęboko w oczy. Nie czuł się na siłach, aby komuś w czymś pomagać, ale stwierdził, że tak intrygującej osoby jeszcze nigdy nie poznał. Chciał ją bliżej poznać. - Proponuję prosty układ ja Cię nauczę na ten cholerny test, a ty pójdziesz ze mną do Zakazanego Lasu, mam tam umówione spotkanie, a nie mądrze byłoby iść tam samemu. - dodał, gdy dziewczyna trzymała już książkę w ręce. Nie czekając na jej odpowiedź po prostu usiadł przy jej stoliku i czekał aż się odezwie.


    [Tak, nocna ekipa pisarzy XD
    Ale tak, się dobrałyśmy]
    Maddox

    OdpowiedzUsuń
  7. [To byłoby całkiem spoko, ale. Jakie chcesz pomiędzy nimi relację? Wolę jak są już jakieś ustalone, bo wątki gdzie postacie mają się od podstaw poznawać strasznie mnie nużą. Jeżeli tatuś Avery'ego byłby zadowolony z młodego kolenia Howardów, mógły zasugerować w sumie Artiemu, aby zajął się zbłąkaną duszyczką. Kwestia, co na to Mercy i Ty :D]

    Artair-Pan-Tajniak-Avery

    OdpowiedzUsuń
  8. [Trudno, tak czasami bywa ;)
    Ach, tym razem chcesz się porwać na Jamesa, jak widzę. Może być trudno, gdyż Pottera nie ma już w Hogwarcie, a pewnie nie przepadał za osobami typu Mercedes w czasach szkolnych xD Fakt, że jest w Slytherinie w niczym nie pomagał, bo pod tym jednym względem, Jamesowi brakuje czasami obiektywizmu, niestety :/ Niewielu jest Ślizgonów, których w jakikolwiek sposób polubił lub nawet chciał mieć z nimi jakąkolwiek styczność, poza lekcjami i w meczach Quidditcha.
    Tak więc, to już jak wolisz ;) Zawsze zostaje nam jeszcze Teddy; obecnie nieco bardziej apatyczny, a momentami wręcz wredny, niż wówczas, ale nadal niedający sobie w kaszę dmuchać. Eddie raczej odpada; wątpię, by miał do Mercedes jakąkolwiek cierpliwość, gdyż przypuszczam, że całe jej zasoby dla tej konkretnej uczennicy, wykorzystuje w Klubie Eliksirów xD]

    Jamie Potter || Teddy Lupin || Ed Bones

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaśmiał się pod nosem. Bawiło go to, że ludzie tak bardzo lubią być zabawni i lubią zwracać na siebie uwagę. Cholernie go to bawiło. Czy Mercedes naprawdę sądziła, że jej słowa go urażą? On nie za bardzo się przejmował tym co ludzie mają mu do powiedzenia. On niczym się nie przejmował.
    - Aha. - prychnął. - Szczerze to wyglądasz mi na osobę, która potrzebuje pomocy, ponieważ sama nie jest w stanie zrozumieć tego co książka ma jej do przekazania. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Na ten moment nie poraziła go swoją wiedzą, spodziewał się kogoś bardziej.. swojego. A dziewczyna jak na razie okazała się zwykłą idiotką, lekko mówiąc. - I ja w ogóle nie jestem zabawny, mądry, arogancki, kulturalny, tak, ale niestety nie zabawny. Szkoda, ponieważ ty poraziłaś mnie swoim wysublimowanym poczuciem humoru. - mruknął. Nigdy nie przepadał za prostymi rozmowami z prostymi ludźmi, ale puki co mógł się przynajmniej trochę pośmiać i sprawdzić jak słaby ma dar przekonywania. - Jestem Maddox i muszę Cię zasmucić, ponieważ twoje słowa jednym uchem do mnie dochodzą, a drugim odchodzą. - stwierdził i otworzył książkę, którą jej dał. Mimo, że trochę zmienił nastawienie do dziewczyny to wciąż miał nadzieję, że zaraz go porazi błyskotliwością. Miał nadzieję, że go zdziwi, chociaż trochę.

    [Daję Ci 7/10, yeach!
    Jeżeli wolisz krótko pisać, to mogę pisać tak jak teraz. Mi pasuje i tak i tak. :)]

    OdpowiedzUsuń
  10. [No to mamy bingo. Będę bardzo okropna, zła i wredna jak poproszę o rozpoczęcie? :D]

    Artair-Pan-Tajniak-Avery

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cóż, Teddy nie uczy Mercedes z tego, co widzę. Chyba że coś pominęłam, w takim razie przepraszam xD Niemniej można uznać, że sporadycznie, gdy byłoby to konieczne, zastępowałby profesora Zaklęć, na przykład. Jak na swój wiek, ma spore doświadczenie w różnych dziedzinach magii, więc pewnie nie mijałoby się to z celem ;) Dodatkowo, Lupin dopiero niedawno wrócił do szkoły, jakoś w październiku 2023, mówiąc dokładniej. Miało to miejsce po kilkumiesięcznej przerwie, gdyż wyjechał nagle w marcu. Wrócił wyglądając całkiem inaczej i zachowując się w inny sposób, niż uczniowie do tego przywykli. Bardziej apatycznie, choć równocześnie łatwo jest obecnie o zagranie u niego na nerwach, jeśli ktoś pociągnie za (nie)odpowiednie sznurki. Nie wiem, może w tym znajdziemy jakiś punkt zaczepienia?]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  12. - Cieszy mnie to ogromnie, ponieważ ja również nie martwię się tym, że w ogóle mnie nie słuchasz. Wiesz, mało rzeczy mnie martwi. - stwierdził. Otworzył książkę na odpowiedniej stronie i wskazał palcem na obrazek. Obraz namalowany przez Pietro Virtis'a, ukazujący wojnę pomiędzy światem magi i światem mugoli. - A widzisz, mi zależy na tym samym. Pójdziesz ze mną, podziękuję Ci, ja pomogę Ci w referacie i podziękujesz ty mi. Proste? - zapytał z nadzieją, że zrozumie o co mu chodzi. Wskazywał jej coraz to nowsze zdjęcia i zdania napisane w podręczniku.

    - Na randkę nie idę, ale jeśli aż tak Cię to interesuje to jestem wolny. - zaśmiał się ironicznie powstrzymując chęć zwymiotowania. Nie pasowaliby do siebie nawet jakby się bardzo starali przeskoczyć swoje ciężkie charaktery.Tłumaczył jej już kolejny raz dlaczego mugole wygrali wojnę i kiedy to się stało, a ona w ogóle nie rozumiała o co chodzi. Wkurzał się, ponieważ nienawidził, gdy ludzie okazywali się głupsi od niego, a co najgorsze zdarzało się to zawsze.

    - Naprawdę tego nie rozumiesz? Czy udajesz? - zapytał. Nie możliwe było dla niego to, że przez pół godziny można nie rozumieć tematu powtarzanego cały czas, bez przerwy. Nie miał ochoty krzyczeć, ponieważ wiedział, że to po prostu bezsensowne i bezcelowe. Zbyt dobrze znał życie, aby wiedzieć, że krzyk nie przynosi żadnych korzyści. Powoduje jedynie przyśpieszone bicie serca u jednej i u drugiej strony.

    OdpowiedzUsuń
  13. [A tą panią, to ja kojarzę. Nawet jakoś tak bardzo dawno temu. Wykorzystuj dobrze wizerunek, bo jest bliski memu sercu (jestem bardziej, niż pewna, że Ci to pisałam, ale fakt, że wszyscy wołają na mnie Chan jednocześnie przypomina mi o mojej pierwszej postaci - z Carą na wizerunku ;)
    Trzymaj się długo, a w razie czego zapraszam pod swoją kartę!]

    Daniel

    OdpowiedzUsuń
  14. [W porządku, taki wątek mi nie przeszkadza :) Obecny Teddy jest nieco inny, ale będzie pamiętać, że ma do czynienia z uczennicą xD Musimy tylko ustalić lokalizację i czas; zastępstwo Lupina z Zaklęć i moment, gdy zostaną już sami w sali Ci odpowiadają? Czy wolisz coś innego? Szkolne błonia nocą, na przykład?]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń
  15. [Witam. Ciekawa postać i dobrze dobrany wizerunek. :) W razie chęci na wątek zapraszam do siebie, choć ostrzegam, że w tej chwili nie mam żadnych satysfakcjonujących pomysłów.]

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojciec wspominał mu o Howardach, ojciec wspominał mu przede wszystkim o Mercedes, a Artair nie był pewien czego tak właściwie od niego wymagał. Niby miał coś zrobić, ale nie miał nic robić. Miał niby być gdzieś w pobliżu, ale nie za blisko. Miał ponoć mieć na nią oko, ale tak by się dziewczę nie zorientowało. I o ile Artair nie miał problemów z obserwowaniem ludzi i trzymaniem się z daleka, tym razem wcale nie było łatwo. Bo coś sprawiało, że chciałby być odrobinę bliżej. Pozać Mercedes i dowiedzieć się o niej więcej niż powinien. Wciąż jednak trzymał się słów ojca i raczej trzymał się na boku, wyczekując na odpowiedni moment. Nie miał pojęcia kiedy powinien on nadejść, w jakich okolicznościach i jak powinien to rozegrać. Wierzył, że to po prostu się stanie samo, więc… robił co kazał mu ojciec i był i nie-był zarazem.
    Artair miał do załatwienia pewien interes z chłopakiem z szóstego roku Hufflepuffu do czego nigdy by się otwarcie nie przyznał, ale sprawiło to, że musiał opuścić pokój wspólny Ślizgonów. Umówili się w lochach, niedaleko, a jednak bardzo skrycie. To do siebie miała ta część zamku. Jeden zakręt, jedne drzwi i nagle człowiek może zniknąć, trafiając gdzieś, niekoniecznie wiadomo gdzie. Artair właśnie za to kochał tę szkołę. Za możliwości, jakich nie dawała żadna inna. Gdy skończył co miał do zrobienia opuścił starą salę lekcyjną i wszedł w jeden z bocznych korytarzy. Znał drogę dokładnie na pamięć, więc nie potrzebował zaklęcia lumos, aby dotrzeć do pokoju wspólnego Ślizgonów, a jednocześnie nie zwracał na siebie niczyjej uwagi. Trzymał się bocznych przejść, nie zamierzał dać się złapać. Jednak w momencie gdy ujrzał nadchodzącą na przeciwka postać z lumosem, zatrzymał się i zmarszczył delikatnie brwi, wytężając spojrzenie. Całkiem sprawnie rozpoznał w owej postaci, znajomą sylwetkę.
    — Nie wiesz, że szlajanie się po korytarzach może być niebezpieczne? — Stanął, splątał dłonie na wysokości klatki piersiowej i spoglądał na dziewczynę delikatnie przymrużonymi oczami i chociaż jego spojrzenie nie należało do przyjaznych, ironiczny uśmiech sprawiał zupełnie inne wrażenie.

    Tajniak-Artair

    OdpowiedzUsuń
  17. [Patrząc na wybryki Teda w szkolnych czasach sądzę, że - o ile intencje ucznia nie są naprawdę mroczne - będzie w stanie przymknąć na to oko ;) Choć konsekwencje Mercedes pewnie jakieś poniesienie, o.
    Mam zacząć, czy Ty to zrobisz? Od razu pozwolę sobie powiedzieć, że w tym tygodniu nie dam rady odpisać; mam urwanie głowy, plus zaległości u co poniektórych, które muszę nadrobić ;)]

    Teddy

    OdpowiedzUsuń