24 lutego 2017

Don't

Murcia Mallone
VII, Slytherin
10 i 1/4 cala, włos z ogona jednorożca, drzewo różane

Jest zwyczajna.
Do bólu. Niczym się nie wyróżnia. Nie jest ponadprzeciętnie inteligentna, ładna, nieziemsko seksowna, czy szalenie popularna. Od siedmiu lat mijasz ją na tych samych korytarzach, jej peleryna furgocze gdzieś po Twojej lewej stronie, a intensywnie pomarańczowy zapach uderza do głowy. I to tyle. Nie wiesz, kto to, nie zdajesz sobie sprawy, że  o n a  istnieje. I bynajmniej nie dlatego, że jest tajemnicza.
Pospolitości się nie zapamiętuje. Nie zapamiętasz więc ani barwy jej głosu, ani koloru oczu, ani tego, czy jest wysoka, czy niska. Czy woli herbatę, czy kawę z rana. Czy pali, czy nie. Czy woli Kunderę, czy Moravię. Czy jej rodzice ją kochają, czy nie chcą jej znać. Czy ona siebie kocha, czy z trudem patrzy na swoje odbicie.
Nie jest smutna. Jest raczej przyzwyczajona do życia.
Ciężko jest być szlamą w Slytherinie.

Zaliczyłam dłuższą przerwę w pisaniu, dlatego wybaczcie, jeżeli pierwsze wątki, odpisy wyjdą wyjątkowo niezgrabnie - pozostałe będą już tylko niezgrabne.  
Lubię wątki z powiązaniami i lubię, kiedy nie męczymy się nawzajem nudami.
Witajcie :)  

6 komentarzy:

  1. [Staram się dodać ten komentarz już chyba z dziesięć minut. Trzy przeglądarki nie pomogły, może telefon da radę.
    Pani niby zwyczajna, a jednak wyjątkowa w swoim domu. Witam serdecznie i zapraszam na wątek, co aby tu tak ciszą dalej nie powiewało.]

    Daniel // Clint

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Zgadzam się z Chan, zwyczajność w Slytherinie zdecydowanie jest wyjątkowa. Bycie szlamą może mniej, ale jednak :)
    Witam, życzę miłego pisania, wspaniałych wątków z ciekawymi powiązaniami i baw się dobrze! ]

    Julia | Olivia | Erick

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć. c:
    Urocze zdjęcie, pani na nim wydaje się mieć w sobie coś magnetyzującego. Też kiedyś chciałam poprowadzić szlamę w Slytherinie, no ale, wówczas był tutaj trochę inny skład i bałam się, jak to odbiorą. :D Jeśli masz chęć, to zapraszam do mnie, a tymczasem życzę Ci miłej zabawy. ;)]

    Dove Allaway | Olivia Wardhill

    OdpowiedzUsuń
  4. [Kolejna minimalistyczna karta, zaczynam się do nich przekonywać :) Zostawiają więcej pola do popisu i nie ograniczają zawiłymi historiami :) Powodzenia w wątkowaniu i w razie chęci zapraszam do siebie :)]

    Hayden Houck & Marguerite le Brun

    OdpowiedzUsuń
  5. [Lubię z zaskoczenia, ale może szukasz jakiegoś konkretnego powiązania, to możemy spróbować :) Hayden teraz trochę przybity chodzi, dziewczyna go rzuciła bez powodu i niekoniecznie wiem co z nim dalej zrobić :P]

    Hayden

    OdpowiedzUsuń
  6. [To ja sobie pozwolę zacząć :)]

    Hayden z nikim nie dogadywał się tak dobrze, jak ze zwierzętami. W domu miał tylko psa, za to w Hogwarcie było pełno stworzeń, którymi mógłby się opiekować. Od pierwszego roku był członkiem koła opieki nad magicznymi stworzeniami i nie licząc Quidditcha było to całym jego światem.
    Jakże nieszczęśliwy był, kiedy zadaniem domowym z ONMS, które dzielili ze Ślizgonami, była obserwacja wybranego stworzenia w parze z uczniem z drugiego domu. Po zakończonych zajęciach poprosił nawet profesora o przeprowadzenie obserwacji samemu, odpowiedź jednak była odmowna. Nie rozumiał dlaczego najpierw dzielili ich na domy, a potem kazali spędzać czas z przeciwnikiem. W końcu każdy pracował dla własnego domu, więc każdy Gryfon, Krukon czy Ślizgon teoretycznie był jego wrogiem.
    Na szczęście została mu przydzielona dziewczyna, którą kojarzył z zajęć i która nigdy nie uprzykrzała mu życia, czego nie mógł powiedzieć o prawie każdym chłopcu z Domu Węża. I kiedy wszyscy już zebrali się w swoich parach i zaczęli omawiać przedmiot zadania, Hayden tylko podał jej karteczkę z napisem Lelek wróżebnik i wyszedł z klasy. Jeśli już musiał dzielić zadanie i swoją ocenę z kimś innym, to chciał to zrobić na swoich warunkach, bo wtedy miał pewność, że przynajmniej z tego przedmiotu wynik będzie pozytywny.

    Dopiero po kilku dniach warunki do obserwacji okazały się sprzyjające. Liczył na to, że dziewczyna chociaż poczytała o stworzeniu, bo jakby poczytała, to wiedziałaby dlaczego Hayden nie wybrał innej pory.
    Lelki wróżebniki opuszczały swoje gniazda tylko w mocno deszczową porę, a teraz właśnie lało jak z cebra. Odnalazł dziewczynę w Wielkiej Sali, jednak podszedł do niej dopiero po skończonym posiłku.
    -Gotowa na obserwację? -zapytał stając trochę za nią, starając się nie zwracać na siebie uwagi innych Ślizgonów. -Jestem Hayden. Mamy wspólnie zrobić projekt z ONMS. -dodał, w razie jakby dziewczyna go nie rozpoznała. W końcu nie był ani szczególnie znany, ani towarzyski, więc istniała taka możliwość, że go nie kojarzy. Chyba że jest ogromną fanką Quidditcha i śledzi szkolne rozgrywki, to wtedy z pewnością go poznawała. W końcu był jednym z najlepszych szukających.

    [Uznałam, że jak będą poznawać się od zera, to będzie ciekawiej :)]

    Hayden

    OdpowiedzUsuń