10 lutego 2017

Nikt tak pięknie nie mówił, że boi się miłości


Zniknęła na dłuższą chwilę ze świata magii i sama nie wiedząc kiedy, zgasła niczym wypalona świeca. Odkąd spostrzegła, że jej brzuch rzeczywiście zaczął gwałtownie rosnąć, mimowolnie przestawiła się na tryb żałosnej egzystencji i ukryła w rodzinnym domu na wsi, gdzie nikt ze szkoły nie mógł jej znaleźć ani zobaczyć. A i tak wszyscy wiedzieli. Ba, wiedzieli więcej niż ona sama.
Powoli uczy się żyć od nowa, niechętnie godząc się z faktem, że już nic nigdy nie będzie takie samo, jak choćby jeszcze przed rokiem. Gdy zdaje sobie sprawę, że przyzwyczajenia i nawyki, które nabyła czy z trudem zdołała wypracować przez lata nauki, są teraz czymś niezwykle uciążliwym i utrudniającym codzienne funkcjonowanie ma ochotę rozpłakać się i mazać tak długo, aż nie obudzi się z koszmaru, który zgotowała sobie przecież na własne życzenie. Cierpliwie znosi wszelkie plotki, uszczypliwe dogryzki i szydercze spojrzenia, nie często decydując się na spędzenie wolnego czasu w towarzystwie szkolnych znajomych. Tęskni za starymi przyjaciółmi, obwiniając się o zniszczenie wszystkich pozytywnych relacji, które swego czasu dawały jej naprawdę dużo radości.
W jeden wieczór złamała własne — chyba wszystkie możliwe — zasady moralne, przez co później stała się nikim dla samej siebie i chyba też dla kilku bliskich jej osób. Sprawiła, że najgorsze obawy jej matki stały się rzeczywistością, a świetlana przyszłość, którą wróżyli jej przecież wszyscy, nagle zawisła na włosku i teraz nikt już nie patrzy tak optymistycznie na dalsze losy panny Lawnder. Bo była cudowną, wiecznie uśmiechniętą Krukonką z najlepszymi ocenami na roku. Przykładną panią prefekt z nienagannymi manierami i realnymi aspiracjami na zostanie uzdrowicielką. Świetną koleżanką, trochę nazbyt dumną i przemądrzałą pięknością. Dzieckiem urodzonym pod szczęśliwą gwiazdą. Miała być kimś wielkim, kimś o kim się mówi i kogo twarz kojarzy się nawet mimowolnie. Dumą rodziców, tym lepszym potomkiem. Miała być prawdziwie zadowolona ze swojego życia.
I choć już chyba wszyscy postawili na niej krzyżyk, Aurelia wciąż dzielnie mierzy się z trudnościami, które funduje jej los. Zdołała podnieść się, gdy jeszcze nie było za późno i rozpoczęła walkę o samą siebie, swoją przyszłość i najmniejszą, a jednocześnie najsilniejszą osobę w jej życiu. Wróciła do Hogwaru, wcześniej bez większych problemów zaliczając poprzedni rok i choć nie prowadzi życia typowego dla osiemnastolatki, stara nie wyróżniać się z tłumu. Wciąż osiąga bardzo dobre wyniki w nauce i wciąż marzy o pracy w szpitalu, zdając sobie jednak sprawę, że to nie jej pragnienia są teraz najważniejsze. Stała się dużo bardziej wycofana, ostrożna i spokojna. To nie jej śmiech słychać na korytarzu i to już nie ona wieczorem patroluje zamek z odznaką na piersi. Nie ma czasu na sen, nie mówiąc już nawet o długich wizytach w bibliotece czy spokojnych wieczorach spędzanych na wieży. Z bólem serca zrezygnowała ze wszystkich dodatkowych zajęć, zajmując się bardziej pożytecznymi zajęciami, dzięki którym może choć trochę odciążyć budżet rodziców. Znika zwykle co drugie popołudnie, przynajmniej na kilka godzin, a po powrocie zawsze ma lepszy humor. Wciąż udziela pomocy wszystkim, którzy naprawdę jej potrzebują i nawet jeśli dobre uczynki nie wracają do niej podwójnie, łatwiej jej się żyje z myślą, że komuś teraz będzie łatwiej. Niezbyt dobrze słucha, nie zawsze potrafi zrozumieć, bywa krytyczna. Nie chce by mówiono jej o rzeczach smutnych, bo załamuje się pod naciskiem melancholijnych myśli, a robić tego teraz absolutnie nie może. Nadal niczym kot chadza własnymi ścieżkami, zbyt często się denerwuje i wybucha. Bardzo nie lubi odpowiadać na pytania związane z jej nieobecnością, ale już nie wstydzi się wspominać o córce. Największym wsparciem jest dla niej rodzina, choć ojciec jeszcze niedawno gotów był ją wydziedziczyć, a trochę mniejszym chłopak, którego tak bardzo nienawidziła, że aż pokochała i, z którym to zmarnowała sobie życie.
Dorosła. Dojrzała do podjęcia pewnych decyzji, choć wciąż nie jest pewna czy dobrze postąpili, decydując się na wychowanie Rosalie. Z bezsilności czasami płacze w poduszkę, częściej w jego ramię.
Aurelia Mary Lawnder

RAVENCLAW —  VII —  BYŁA PREFEKT 



Dzień dobry wieczór C: Na wstępie - tak zwariowałam, tak porywam się z motyką na słońce, ale dlaczego nie? Chciałam spróbować stworzyć kogoś z większymi problemami i doświadczeniami niż dotychczas, dlatego zainspirowana narodzinami mojego brata, wykreowałam sobie nastoletnią matkę i jest całkiem spoko. Lubię ją, mówiąc nieskromnie i sądzę, że hm...wyszła całkiem prawdziwie, ona sama, jak i jej historia. Wszystkie głupie zachowania zrzucam na okropny wiek, w którym każdy - nawet te najbardziej odpowiedzialne, spokojne i superowe osóbki - popełnia mniejsze czy większe błędy, no cóż. Ten etap nie omija także tych magicznych dzieciaków, więc trochę Dlaczego ja w Hogwarcie nam się przyda, dla równowagi. Mam nadzieję, że ją polubicie, a ja nie zostanę zalana falą hejciku (ewentualna konstruktywna krytyka mile widziana oczywiście). Pilnie poszukujemy chłopaka, miłośnicy prawdziwych dram przybywajcie! Chętnie oddam go osobie, która stworzy go od podstaw, ale jeśli ktoś chcę takie powiązanie dla swojej istniejącej już postaci, to noł problem, będę zadowolona. Musi oczywiście być choć trochę podobny do mojego pomysłu na tego osobnika. Poza tym szukamy starych i nowych przyjaciół, może jakiegoś hejtera, uprzykrzającego życie i ogólnie to oferujemy fajną zabawę, chyba! Zakładki będą aktualizowane, gdy dostanę przypływu weny, a Aurelia wrażeń. Tu wszystko o cudownym zdjęciu, a w tytule Pidżama Porno oraz podlinkowany cytat pod. Dziękuję osobą, które przeczytały kartę i zerknęły do dodatków, to bardzo miłe! Uwielbiam poetycki, minimalistyczne karty, ale sama leje wodę i piszę, i jeszcze więcej piszę, bo nie mogę się powstrzymać, słabość. No więc, zapraszam wszystkich raz jeszcze i Mistrza Gry również, jeśli żyje. justpixie2405@gmail.com//61488521 (gg) - tu też można mnie złapać.
Wątki:  na razie bez limitu

13 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie na blogu, siedząc na nudnym wykładzie i - jak widać - skupiając się nie na tym, co powinnam ;)
    Dlaczego mielibyśmy Cię obrzucić falą niechęci za Aurelię? Gwarantuję Ci, że jak na tak młodą postać, z taką historią i decyzjami, ma z pewnością ręce i nogi. Karta sama w sobie należy do dłuższych, co mnie osobiście zawsze cieszy ;) No i, wygląda bardzo estetycznie.
    Pomocy ze swojej strony, jeśli chodzi o powiązanie, zaoferować nie mogę. Co najwyżej któryś z moich panów mógłby posłużyć jako duchowa pomoc lub stanąć w obronie Aurelii, gdyby zaszła taka potrzeba. O ile będzie to miało ręce i nogi, rzecz jasna ;)
    Życzę Ci wielu ciekawych wątków, a przede wszystkim udanej zabawy na Kronikach! Uroczą ma Aurelia córcię, tak w ogóle ;) W razie chęci, zapraszam do swoich panów...
    Ano, i gratuluję narodzin braciszka!]

    Ed Bones || Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dzień dobry i dziękuję za miłe słowa o Indze! Wpadam, oczywiście, do nowej panienki, z którą chętnie napisałabym wątek; też prowadziłam kiedyś nastoletnią matkę, ale w dużo gorszej sytuacji, jeśli chodzi o ojca i samo dziecko. No nic. Inga za dziećmi nie przepada, niemniej... Jak sądzisz, jakie mogłyby być między nimi relacje? Moje dziewczę uparte jest jak nie wiem co, więc jeśli chcesz pójść w coś pozytywnego, mogłaby być osobą, która, choć przedtem nie łączyły ich przesadnie przyjacielskie relacje, teraz zaoferowałaby pomoc i swoje, marne bo marne, ale jednak, towarzystwo. Uroczo wyglądałyby razem, moje niecałe półtorametrowe stworzenie i Twoja panienka-modelka. Czy mam kombinować w inną stronę?]

    Inga Ellacott

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ojej, jaka urocza postać. <3
    Cześć, witam serdecznie! Uwielbiam imię Aurelii i całą kreację, no i podziwiam z całego serca; ja, chociaż jestem parę lat starsza, nie wyobrażam sobie mieć dziecka (może też działa tu fakt, że ich nie lubię :D), na pewno nie jest to łatwe, dojrzeć w tak młodym wieku, tak szybko. Chętnie pokuszę się o jakiś wąteczek... Jeśli tylko masz ochotę, zapraszam do którejś z moich panien!]

    Julie Jenkins | Soleil Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Przyznam się, że podglądałam już wcześniej kartę i już wtedy byłam zachwycona. Piękna historia, ładnie napisana, ja jestem pod wrażeniem, jakiego dawno na mnie żadna karta nie zrobiła. Niestety nie mam pomysłu na wątek, ale w razie czego serdecznie zapraszam i życzę powodzenia ;) ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  5. [Pięknie napisana karta, piękny wizerunek :) na ten moment nie mam żadnego pomysłu, ale zapraszam do której z moich postaci. Gdybyś podpowiedzieła z którą chciałabyś wątek, z pewnością coś wymyślę :)]

    Artair, Avalon i Hyun

    OdpowiedzUsuń
  6. [Bardzo ładna karta i ciekawa postać, podoba mi się. Na innym blogu mam nieco podobną pannę... Tyle, że jest już dobre parę lat starsza, ale i jej córka nie jest niemowlakiem, a pełnoprawną uczennicą szkoły podstawowej. Wychodzi na to, że zachodząc w ciążę była trochę młodsza od Twojej Aurelii, ups... No nic.
    W każdym razie kreację bardzo chwalę. Mam słabość do postaci w jakimś stopniu doświadczonych przez los, życie, siły wyższe, dlatego chętnie zaprosiłabym na wątek do mojej kobietki, jeśli tylko masz ochotę.
    Na zakończenie: życzę dobrej zabawy i by Ci się wiodło z drugą postacią. Powodzenia!]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  7. [Nie ma za co dziękować, napisałam jedynie samą prawdę :) Dodatkowo podziwiam za podjęte ryzyko, gdyż taką postać bardzo łatwo jest przerysować lub też wręcz przeciwnie, zbyt mało dopracować, a Tobie wyszło pod tym względem naprawdę dobrze xx Tylko czekać, aż się w wątkach i postach fabularnych Aurelią rozkręcisz :D
    Jeśli chodzi o wspólne napisanie czegoś, to jestem jak najbardziej chętna, przyznam aczkolwiek, że zależy na jaki wątek miałabyś ochotę. Eddie jest wicedyrektorem, ale również kimś, kto doskonale rozumie, jak to jest zostać niespodziewanie rodzicem. Teddy z kolei doskonale wie, czym jest przedwczesne dojrzenie do wielu spraw i jak się to na człowieku odbija... Jamie natomiast ma w sobie sporo braterskiego instynktu, więc mógłby w czymś zawsze pomóc... O ile wszyscy moi panowie lubią dzieci, o tyle dwaj pierwsi wolą się do tego otwarcie i wylewnie nie przyznawać - przynajmniej dopóki kogoś dobrze nie poznają. Jamie jednak się z tym nie ukrywa, że w przyszłości, z kobietą swoich marzeń, chciałby mieć przynajmniej drużynę Quidditcha, albo chociaż jej większą połowę xD Tak więc, doprawdy zależy na jakiego rodzaju wątek miałabyś ochotę - mnie odpowiadają wszystkie. U Eddiego mam obecnie najmniej wątków, u Jamesa najwięcej, ale koniec końców - o ile tylko pomysł jest ciekawy - nie ma to dla mnie znaczenia, bo zawsze się miejsce na kolejny znajdzie ;)
    No i, przyznam, że zazdroszczę Ci tego młodszego braciszka... Zawsze chciałam takiego mieć, ale trafili się tylko starsi; no, przynajmniej biologicznie - z wyboru mam jednego xD]

    Ed || Teddy || Jamie

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Jestem największym stalkerem tego bloga (chyba :/), więc jakoś musiałam trafić na Twoją kartę ;p A tak na serio to po prostu zauważyłam pod dyrekcją, że coś się szykuje, a jak jeszcze napisałaś, że usuniesz komentarz, żeby nikt nie podglądał, to już musiałam zajrzeć :D To jakby napisać "Tajne! Poufne! Nie zaglądać!". No way!
    Także taka historia. Jakby coś przyszło Ci do głowy to jeszcze raz zapraszam, a teraz życzę również miłego wieczoru ;) ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  9. [Bardzo przepraszam, nie chciałam Cię w żadnym wypadku zasmucić. Chociaż, muszę przyznać, takie słowa to poniekąd miód na moje serce, gdyż wychodzące spod mej ręki postacie zawsze są... smutne. Lubię, gdy chwytają duszę czytelnika w swoje biedne łapki i wyciskają łzy. Jestem okropnym człowiekiem.
    Oj, posty fabularne i karty idą mi lepiej, niż wątki, nie masz się czego obawiać. c: Poza tym mam koszmarny nawyk przeciągania odpisów, co w obecnej chwili wynika ze skomplikowanej sytuacji życiowej, a na ogół po prostu z roztrzepania i chęci do robienia masy rzeczy na dobę... co nie jest zbyt wykonalne, gdy ma się do dyspozycji jakieś osiemnaście godzin.
    Chętnie nam coś wymyślę, także tym się nie przejmuj, tylko musisz mi powiedzieć: jak wyobrażasz sobie relacje między Uną i Aurelią? Jakie Twoja pani miałaby do niej podejście?]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  10. [O, dziękuję, to bardzo miłe. :) Ja obecnie jestem w fazie fascynacji Julcią, bo toż to nowsza panienka, no i to zdjęcie, ach. Chociaż Ślizgonki i Krukonki to moje faworytki, przyznaję bez bicia.
    Pod względem prefektowania... Nie wiem, czy Aurelii zdarza się przechadzać czasem po Zamku późnym wieczorem, ale możemy założyć, że wyszła choćby do łazienki, i przypadkiem natknęła się na scenę, w której Soleil bierze od przyłapanego na czymś innego Ślizgona łapówkę w postaci kilku sykli/jakiegoś wartościowego przedmiotu? Mogłaby wkroczyć i się sprzeczać z Sol, ta by jej odpyskowała i wywiązałaby się kłótnia...]

    Soleil Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  11. [Dzień dobry. Ciekawa postać oraz - co widać po karcie i zakładkach - bardzo dopracowana i przemyślana. Nie jestem pewien, co mogłoby połączyć Aurelię z Blaisem, ale w razie chęci i pomysłów, zapraszam pod swoją kartę. :)]

    OdpowiedzUsuń
  12. [To może jeżeli masz już jakieś pomysły to zaczniesz je pisać, a ja dopisze co mi do głowy wpadnie? Jestem teraz trochę zabiegana i mam wrażenie, że w ten sposób będzie szybciej :)]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  13. [powiem tak, wpadłam na dwa pomysły już na samą rozgrywkę wątku, ale jeszcze musimy ustalić relacje. Może jakoś mailowo się dogadamy co i jak? :) czekoladowamasa@gmail.com :)]

    Artie

    OdpowiedzUsuń