13 lutego 2017

The dreams in which I'm dying are the best I've ever had


Erick Rowsell
[ VI rok | Gryffindor ]
[ Ścigający w drużynie Quidditcha | Klub Pojedynków ]

POWIĄZANIA
      Nie mów, że nie lubisz deszczu. Wyjdź, popatrz przez chwilę, posłuchaj jak uderza o okna, dachy, chodniki, trawę, odetchnij tym niesamowicie wilgotnym powietrzem, poczuj jak zimne krople spływają po Twojej skórze i uśmiechnij się, bo nic równie pięknego może Ci się nie przydarzyć do jutra. Poza tym, jutro może wcale nie nadejść.
50 FAKTÓW O MNIE

Cześć! Oto eksperyment - moja pierwsza postać płci męskiej. Trzymajcie kciuki! Dziewczyny: Julia, Olivia.
Wizerunek: Paul Fontanier. Tytuł: Gary Jules. Kontakt: kpberry04@gmail.com, 60844599

25 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie na blogu pierwszego pana w Twoim wydaniu :D
    Dość nietypowo napisana karta postaci, ale jak najbardziej na temat, więc można to liczyć tylko na plus ;) Jedyna moja uwaga to to, że czarodzieje mają uzdrowicieli, nie lekarzy - jako czarodziej czystej krwi, Eric raczej nigdy nie nazwałby ich tak, jak mugole ;) Swoją drogą, niezły z niego osobnik, że lubi spać akurat sześć godzin, nie mniej, nie więcej ;)
    No nic, życzę Ci wielu ciekawych wątków, a przede wszystkim udanej zabawy kolejną postacią! :D Gdybyś miała ochotę na wątek męsko-męski, wiesz, gdzie mnie znaleźć.]

    Ed || Teddy || Jamie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dobrze, lista gryfonów nam się powiększa. Pamiętam czasy gdy większość ludu chciało mieć swoje postacie w gryffindorze, a teraz jest zupełnie na odwrót. No ale cóż, tak karma.
    Cześć witam się. Od razu zaznaczę, że szukałam jakiejś możliwości powiązania z Julią i Olivią, ale mi to myślenie nie szło (wątki damsko-damsko nigdy mi nie szły). Może tu się coś uda]

    Rose&Belauh

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ależ ja mam paskudne zaległości w nowych kartach...
    Zielona herbata w chorych ilościach i zapach deszczu są zawsze w cenie. Ciekawie napisana karta i przyjemny wizerunek. Taki Grygoński. Nie pytaj na jakiej podstawie to oceniam.
    Witaj w gronie autorów, powodzenia z męską postacią i udanego pisania!]

    Neville Longbottom

    OdpowiedzUsuń
  4. [Nie ma za co dziękować i pewnie, że jest jak najbardziej okej! :) Gwarantuję Ci, że Erick wyszedł ci o wiele lepiej, niż jakakolwiek żeńska postać wyszłaby kiedykolwiek mnie xD
    Wiem, wiem, że czekasz i bez obaw, pamiętam :) Urlop mam jednak nie bez powodu wpisany i o ile staram się nadrabiać, to pewnych rzeczy w życiu nie przeskoczę :( Tak więc, rozpoczęcie na pewno dostaniesz (i postaram się nawet nie rozpisać!), ale nie będę obiecywać, kiedy dokładnie xx
    I jasne, jeśli tylko któryś z moich panów by Ci na ten drugi wątek pasował, są jak najbardziej dostępni :)]

    Teddy i reszta bandy

    OdpowiedzUsuń
  5. [Przyznam, że nie spodziewałam się pana w Twoim wydaniu :) Powodzenia!]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie pamiętam, bym miała wcześniej zacząć nam jakiś wątek, ale skleroza nie boli, więc może mi coś umknęło ;)
    W przyszłości postaram się regularniej odpisywać :)]

    Teddy i reszta

    OdpowiedzUsuń
  7. [Mężczyznami pisze się całkiem ciekawie. Wydaje mi się, że są bardziej złożeni, niż postacie damskie. Pewnie to za sprawą płci autorów, które zazwyczaj są autorkami, no i przyznajmy się, tak naprawdę nie wiemy, co w głowach panów siedzi. ;)

    Co do odpisu, to może mi się uda ten 200, boś pierwsza w kolejce, a zaczynam odpisy właśnie.]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Powinnam była odpisać już dawno, ale jestem złym dzieckiem i jakoś nie miałam siły włączyć HK, zdecydowanie zbyt mocno wciągnęłam się w Legendę Aanga XD Ale nie ważne. Ty eksperymentujesz z panem, ja z panią. Wydaje mi się, że najlepiej będzie spróbować wątku między tą dwójką. Będzie po prostu jakoś.. łatwiej i na pewno - ciekawiej!
    Powiedz mi tylko, czy masz jakieś relacje, które chciałabyś nawiązać? :)]

    Audrey

    OdpowiedzUsuń
  9. [Chodźmy na gg tak będzie łatwiej :)
    oto moje 54804318]

    OdpowiedzUsuń
  10. [No proszę, nie spodziewała bym się po Tobie Pana :) Powodzenia! ]

    Artair, Avalon i Hyun

    OdpowiedzUsuń
  11. [Oj, to już z rok niedługo by stuknął, jak opuściłam Kroniki z Olivią... Nie powinni nas mylić, ja zawsze podpisuję się na wszelki wypadek z nazwiskiem. Mam nadzieję, że nie uznasz imienia za jakiś niefajny z mojej strony plagiat; ta postać zaistniała już dawno i to trochę tak, jakbym chciała zmienić swoje imię, o ile udało mi się wytłumaczyć, co mam na myśli. :) Przybywam więc do pana, zwłaszcza, że dobrze wiem, iż nowe postacie trzeba rozkręcić, poza tym ma super zdjęcie i kartę. Poszukujesz może jakichś relacji?]

    Olivia Wardhill

    OdpowiedzUsuń
  12. [Jak to miło z Twojej strony! Wolałam się upewnić, gdyż wiem, iż różnie autorzy reagują na takie coś... Choć niektóre imiona są nadzwyczaj popularne. Ja osobiście nigdy nie miałam okazji się powtarzać, ale moja siostra ma w klasie cztery Julki, tak przykładowo. :)
    Łączę się z Erikiem (Erickiem?), jeśli chodzi o picie hektolitrów zielonej herbaty i chodzenie spać tuż przed wschodem słońca, niż tuż po zachodzie, ale sześć godzin to na mnie za mało, mam okropny nawyk budzenia się po parę razy w nocy, podobnie jak Olivia. :c Również nad czymś pomyślę, tylko powiedz mi, u której postaci mam kombinować.]

    Olivia Wardhill

    OdpowiedzUsuń
  13. [Mam pomysł! W zasadzie kiedyś już go komuś proponowałam, ale chyba nawet nie zdążyłam zacząć to tamta postać już się zawinęła. Co do relacji - trzeba sprawę ustalić. Myślałam troszkę nad tym i zastanawiałam się albo nad zwykłą przyjaźnią, albo friendzonem, coby było bardziej dramatycznie i ciekawie. Ale do rzeczy - myślałam o tym, żeby przesunąć akcję na wakacje, albo jakieś inne wolne dni i zrobić coś na zasadzie małej ucieczki-wycieczki, na którą Audrey namówi Ericka. Wiesz.. koniec roku, jakieś wakacyjne spotkanie i głupi pomysł panny Callahan, żeby kupić (albo i nie!) bilety na pociąg dokądkolwiek i po prostu wyruszyć w podróż życia :D]

    Audrey

    OdpowiedzUsuń
  14. [Dziękuję bardzo za powitanie i miłe słowa! Jeśli chodzi o Ericka, to wydaje się być bardzo tajemniczy, chociaż karta jest krótka i w sumie niewiele o nim samym wprost nie mówi. Nie powiem, podziwiam, bo w kilku zdaniach udało ci się zawrzeć pewien nastrój, który powiedział coś o postaci. Oczywiście, mądra ja, dopiero po dłuższej chwili zauważyłam te 50 faktów, no i tajemnica trochę się rozjaśniła, ale i tak gratuluję świetnie napisanej karty, haha. Na pewno byłabym chętna na wątek z Erickiem (też nie jestem dobra w wątkach damsko-damskich). Tylko powiedz, masz jakieś konkretne pomysły czy życzenia co do powiązania, czy może zaczynamy od zera…?]
    Freya Collins

    OdpowiedzUsuń
  15. [W takim razie wpadam i jestem bardzo chętna na wątek. C: Masz jakieś pomysły na relację naszych duszyczek?]

    Aurora Lawson

    OdpowiedzUsuń
  16. [Łał, uwielbiam, jak mi ktoś na wejściu rzuca stosem pomysłów, wszystko jest wtedy o wiele łatwiejsze, haha. Także jeśli o mnie chodzi, to poszłabym w stronę tej przyjaźni w stylu best friends forewa, bo to zawsze i urocze, i ciekawe. Takie dwie papużki nierozłączki, znają się od dziecka, plus jakaś drama oczywiście, żeby nie było nudno. To ze związkami i zazdrością byłoby dobre. Można do tego dorzucić coś takiego: albo chłopak Freyi albo dziewczyna Ericka będzie również zazdrosna/y o swoją drugą połówkę z racji przyjaźni naszej dwójki, zaczną się jakieś domysły i w końcu – tutaj wkraczam na delikatny grunt nastoletnich dramatów – bum, przyłapie ich na całowaniu albo coś. Dramat. Co ty na to?]
    Freya

    OdpowiedzUsuń
  17. Nikt tak naprawdę nie wierzy w prawdziwą przyjaźń damsko-męską, dopóki sam jej nie doświadczy. Trzeba naprawdę to poczuć, by to zrozumieć – to dziwne przywiązanie do osoby płci przeciwnej, dla wszystkich dookoła ewidentnie wyglądające jak związek. Kiedy Freya zorientowała się, że jej najlepszym przyjacielem jest facet, uśmiechnęła się sama do siebie i pogratulowała sobie w duchu. Erick i Freya – piękne odstępstwo od reguły mówiącej, że każda tego rodzaju przyjaźń kończy się związkiem oraz późniejszym jego rozpadem i zerwaniem znajomości. Nie było opcji, żeby w ich przypadku tak to się potoczyło. Freya doskonale widziała Ericka, ze wszystkimi jego wadami i zaletami (w końcu znała go praktycznie od… zawsze), i ani razu nie wzięła go pod uwagę jako potencjalnego kandydata na partnera. Erick był po prostu… Erickiem.
    Poznali się jeszcze jako dzieci, i teoretycznie poznawali razem świat. Odkrywali jego możliwości i granice, razem wymykali się z domu i łamali zasady. Przez ten czas zdążyli się dowiedzieć o sobie niemal wszystkiego. Trudno im było mieć przed sobą jakiekolwiek tajemnice, bo ta druga osoba zawsze zgadywała, na czym polegał problem. Freya przez jakiś czas miała wątpliwości, czy takie przywiązanie do drugiej osoby nie czyni jej słabą, ale Erick był częścią jej życia zbyt długo, by mogła go stracić. Nie wyobrażała już sobie dnia bez usłyszenia kolejnego z jego bezsensownych, ale jednak zabawnych, komentarzy.
    Cóż, szesnastolatkom jednak trudno wierzyć, nawet jeśli zarzekają się na swoje życie… Przecież tak niewiele o nim wiedzą, jak mogliby mieć kiedykolwiek rację? Freya się pomyliła. Strasznie się pomyliła. Bo chociaż była stuprocentowo pewna, że Erick w ogóle nie ma racji bytu jako osoba, która mogłaby się jej spodobać – jej serce i umysł spłatały jej figla. Bum. Collins, zabujałaś się w swoim najlepszym przyjacielu. Jesteś obrzydliwym potwierdzeniem głupiej reguły, która okazuje się być… prawdziwa. Kto się teraz śmieje?
    - Emily najwyraźniej nie umie się całować – Freya oparła się o ścianę szatni Gryfonów, przyglądając się przebierającemu się Erickowi; zignorowała jego zaskoczoną minę i kontynuowała: - Przyssała się do ciebie jak jakaś pijawka. Chyba wciąż masz jej ślinę na twarzy. Fuj. Obleśne. Ktoś musi jej powiedzieć, że nie na tym polega całowanie.
    Freya nie do końca mogła powstrzymać słowa, które wypowiadała. Tak, była zazdrosna o tą Emily, która uznała, że to fajne całować faceta na oczach całej szkoły tak, jakby nikt nie patrzył. Na Merlina, kto się tak zachowuje? Nie mogła zaczekać dwóch minut i zaoszczędzić wszystkim oglądania jej paskudnej techniki całowania?
    Chociaż trudno jej się było do tego przyznać, cała ta sytuacja idealnie pasowała do opisu większości przyjaźni damsko-męskich. Gdy Erick znalazł sobie dziewczynę, Freya zaczęła zauważać różne drobiazgi, których wcześniej nie widziała. Na przykład jego oczy. Albo jego dłonie. Albo to, jak się uśmiechał. Wszystko, co zauważa tylko beznadziejnie zakochany osobnik. Stała się też rzecz nieunikniona – wszystko, co robił Finn, jej obecny chłopak, porównywała do… Ericka. W niektórych sytuacjach to było naprawdę niezręczne. Oczywiście Freya idealnie ukrywała swoje uczucia. W końcu w tym była najlepsza, i nawet jeśli Erick normalnie wyczytałby wszystko z jej oczu, tym razem był jakby ślepy na oczywiste sygnały, które czasami przebijały się przez solidną barierę, którą utworzyła między swoimi normalnymi uczuciami oraz tymi niechcianymi.

    Freya

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mogła się powstrzymać od uśmiechu, gdy usłyszała jego słowa na temat Emily. Od początku wiedziała, że nic go z nią nie łączy i są ze sobą bo tak, ale nie zmieniało to faktu, że fajnie było to usłyszeć od niego. Jeśli nie czuł do tej dziewczyny nic głębszego, Freya nie musiała być aż tak zazdrosna. Czuła, że tej nocy będzie spać spokojniej dzięki jego wypowiedzi, co ani trochę jej się nie podobało. Jedynym, co powinno ją obchodzić w związku z jego relacją z Emily, było to, czy nie skończy się ona jego złamanym sercem. Najlepsi przyjaciele troszczą się o siebie nawzajem i chronią przed cierpieniem, a nie potajemnie podkochują się w sobie. Freya była autentycznie obrzydzona swoim zachowaniem. Jej głupie uczucia niszczyły wszystko, w co wierzyła przez praktycznie pół swojego życia. Przyjaźń damsko męska to zwykłe dyrdymały. Któraś strona w końcu zakochuje się w tej drugiej i bum, koniec bajki. A mogło być tak pięknie.
    Zmrużyła oczy na jego komentarz dotyczący Finna. No cóż, musiała się jednak z nim zgodzić, nawet jeśli dla zasady udała oburzoną.
    - Myślisz, że nie wiem, że Finn jest… mądry inaczej? – uniosła brew, starając się nie zwracać uwagi na fakt, że Erick właśnie się przebierał; na Merlina, do tej pory po prostu nie zwracała uwagi, teraz musiała się postarać, by się bezczelnie nie gapić! – Nie można mieć wszystkiego, jak to mówią. Ma już za dużo mięśni, żeby jeszcze mózg wyhodować.
    Dlaczego Freya w ogóle związała się z Finnem? Sama nie wiedziała. Chyba była po prostu znudzona, a on łaził za nią jak umięśniony piesek, rzucając bezsensownymi tekstami na podryw. Całował dość dobrze, miał ładną klatę i świetnie prezentował się na korytarzu, na Błoniach, w Wielkiej Sali… Po prostu był przystojny. Trudno było nie zauważyć tego głupkowatego wyrazu jego twarzy, ale Freya nie zajmowała się kontemplowaniem jego inteligencji. Zazwyczaj, gdy on wygłaszał kolejną ze swoich przemów o lakierze do włosów i tym podobnych, ona myślała o czymś innym i kiwała głową; z kolei gdy ona o czymś opowiadała, on starał się nadążyć, ale kończyło się na… całowaniu. Za każdym razem. Nigdy w sumie tak naprawdę ze sobą nie rozmawiali. Tkwili w żałosnej imitacji związku. Ale przecież każdy szesnastolatek musi przebrnąć przez coś takiego. Nie każdy napotkany facet, któremu się podobasz, będzie miłością twojego życia i idealnym księciem na białym koniu. Nie oznacza to jednak, że trzeba od razu go odrzucić. Życie byłoby nudne, gdyby nastolatkowie tak postępowali.
    Freya zauważyła, że Erick robi się poirytowany. Było to normalne, zmęczenie po długim meczu zawsze sprawiało, że szybciej się denerwował. Nie powinna już dłużej go drażnić, bo na sto procent skończyłoby się to kłótnią.
    - Nie denerwuj się, przecież tylko się droczę – podeszła do niego i szturchnęła go w ramię, ale on wciąż na nią nie patrzył. – No dobra. W waszym Pokoju Wspólnym pewnie szykuje się impreza. Masz ochotę mnie wkręcić? Chyba, że masz inne plany. Na przykład z Emily pijawką…?
    Na Merlina. Naprawdę nie mogła się powstrzymać.

    Freya

    OdpowiedzUsuń
  19. Freya nie była ani trochę zaskoczona jego wybuchem. Spodziewała się tego i sama się o to prosiła, drocząc się z nim na temat Emily. Podświadomie zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna być aż tak oczywista, ale z drugiej strony Erick nie wydawał się domyślać prawdziwego powodu jej niechęci do jego dziewczyny.
    - Okej, wyluzuj – uniosła ręce w pojednawczym geście i wzięła głęboki oddech. – Przepraszam, może trochę przesadziłam.
    Z jednej strony miała ochotę się z nim pokłócić, wykrzyczeć mu wszystko w twarz, spoliczkować go albo zrobić coś innego, co pomogłoby wyładować jej złość. Nagle jednak uświadomiła sobie, że kłótnia z Erickiem to było ostatnie, czego tak naprawdę chciała. Po prostu nie myślała jasno przez całą tą zazdrość, której usilnie próbowała się pozbyć (a przynajmniej ją ignorować). Wydawało jej się, że docinanie mu to dobry pomysł, ale w rzeczywistości psuła tylko atmosferę i wprowadzała między nimi niedopowiedzenia. A przecież mogli dobrze się bawić na imprezie, która na sto procent już rozkręcała się w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Na pewno był tam też alkohol… O tak, butelka Ognistej na pewno poprawi mi humor i pozwoli zapomnieć o całym tym zamieszaniu, pomyślała.
    - No, więc jeśli chodzi o tą imprezę… – uśmiechnęła się do niego. – To jest dokładnie to, czego nam trzeba. Musimy się rozerwać.
    Poklepała go po ramieniu i ruszyła w kierunku wyjścia z szatni, nastawiając się już na świetną zabawę. Nie ważne, jak bardzo nurtowała ją ta cała sprawa z Erickiem, imprezowanie było jej żywiołem. W wirze tańca, alkoholu i zbyt głośnych rozmów zawsze potrafiła zatracić się na tyle, by zapomnieć o całym świecie.
    - No dalej, nie każ na siebie czekać, Rowsell – odwróciła się i ponagliła go wzrokiem. – Jestem pewna, że wszyscy już czekają na nas. W końcu jesteśmy tygrysami parkietu.

    Freya

    OdpowiedzUsuń
  20. [I właśnie dlatego, że wygląda tak niewinnie może zrobić dużo :P
    Powiem tak: jeśli chodzi o wątek, zastanawiam się poważnie nad tym, jaki mógłby być tutaj punkt zaczepienia. Bo na wątek jestem bardzo chętna :)]

    Margo

    OdpowiedzUsuń
  21. [A może właśnie Klub Pojedynków? Bo nie ukrywam, że przejrzałam karty i jednak Erick mi najbardziej pasuje :P]

    OdpowiedzUsuń
  22. [Hm... A może Erick będzie często ją widywał w jednym miejscu. Nigdy nie rozmawiali, kojarzył ją z Klubu, ale tak naprawdę do końca nie wie, kim jest. I to może być taki punkt zaczepienia. Margo może w końcu go zauważać i się wściec, myśląc że ją śledzi. :D Taka dziwna fascynacja, gdzie biedaczek nie będzie wiedział w co się pakuje. ]

    OdpowiedzUsuń
  23. Freya przez chwilę uwierzyła w to, że ten wieczór można jeszcze uratować. Emily nie było widać nigdzie w pobliżu, istniała więc szansa na to, by z Erickiem po cichu wymknęli się do jego dormitorium i wypili kilka kolejek, by zawojować parkietem. Perspektywa imprezy naprawdę poprawiła jej humor. Już prawie im się udało, już prawie wchodzili po schodach, aż nagle…
    Emily. Och, jakże można nie uwielbiać tej dziewczyny. Collins porzuciła na chwilę swoją wynikającą z zazdrości nienawiść do niej i przyjrzała jej się dokładnie, jakby próbując znaleźć jakieś zalety. Niestety, oprócz ładnej, chociaż pospolitej buzi Emily nie miała niczego, co mogłoby do niej przekonać Freyę. Już nawet nie chodziło o Ericka. To babsko autentycznie było najgorszym, co mogło spotkać świat. Uśmiechała się z tą pustą miną na twarzy i myślała, że jest urocza, gdy trzepocze rzęsami. Na Merlina, ktoś, kto flirtuje w tak oczywisty sposób, nie może być zdrowy na umyśle. Trzepotanie rzęsami jest dla drugoklasistek, które podkochują się w złych Ślizgonach z siódmej klasy. Albo dla ludzi na tyle pijanych, by już nie kontrolowali drgania swoich powiek.
    - Emily. Jak miło. Właśnie ciebie szukaliśmy – wymamrotała pod nosem, ruszając za Erickiem i jego dziewczyną po schodach.
    Zapowiadał się ciekawy wieczór. Niestety, nie w pozytywnym sensie. Nie minęło wiele czasu, a alkohol uderzył Erickowi do głowy i zaczął się najgorszy koszmar. Słodka parka zatonęła w swoich objęciach, a Freya zapatrzyła się w okno, popijając trunek w pojedynkę. Trochę chciało jej się wymiotować, ale coś jej mówiło, że to wcale nie przez alkohol. Wręcz przeciwnie, lekkie zawroty głowy i coraz bardziej zamazany obraz pomagały jej nie zwymiotować na dywan Ericka.
    - Nie zjedzcie się nawzajem – mruknęła po chwili, odstawiając pustą butelkę na szafkę.
    Rzuciła jeszcze ostatnie obrzydzone spojrzenie Erickowi, ale on był zbyt zaabsorbowany macaniem Emily, by w ogóle zauważyć, że jego przyjaciółka wychodzi z pomieszczenia. Freya zamknęła za sobą drzwi i odetchnęła głęboko. Dobrze szło jej udawanie, że ani trochę nie obeszła jej cała ta sytuacja, dopóki nie znalazła się sam na sam z własnymi myślami. Autentycznie zachciało jej się płakać, co w sumie trochę ją zdenerwowało. Wcale nie zazdrościła Emily – ostatnie, czego chciała, to być z facetem, który nie uważa cię za nic więcej niż dobry materiał do całowania. Finn przynajmniej naprawdę był w niej zakochany, nawet jeśli ona w nim nie. Nie, nie zazdrościła jej. Raczej była zła sama na siebie, że dopuściła do tej sytuacji. I na Ericka, bo był pretensjonalnym dupkiem i olał ją, chociaż obiecał jej imprezę.
    Cóż, kto jednak powiedział, że do imprezowania niezbędny był jej Erick. Sama mogła zawojować parkietem i rozkręcić tę imprezę. W tym akurat była nadzwyczaj dobra.
    - Frey, gdzie się podziewałaś! – jej dwie koleżanki z Gryffindoru otoczyły ją ramionami i pociągnęły na parkiet. – Musimy rozkręcić towarzystwo!
    - Załatwione! – uśmiechnęła się do nich zawadiacko i wskoczyła na parkiet.
    To był jej żywioł. Jednak mimo głośnej muzyki, tłumu ludzi i alkoholu w jej żyłach ciągle miała w myślach jego. Nie mogła go odpędzić, jego imię bez przerwy chodziło jej po głowie. Wpadłam jak śliwka w kompot, pomyślała, zauważając w tłumie Finna i wciągając go na parkiet. Oczywiście, od razu porównała go do Ericka. O ile fajniej byłoby tańczyć z Erickiem…
    O ile fajniej byłoby zapomnieć o Ericku i Emily, którzy całowali się w jego dormitorium. Albo zapomnieć o nim w ogóle, bo przecież nie powinna czuć tego, co czuła, nie powinna chcieć się z nim całować. To było nie na miejscu. Ale w sumie… dlaczego? Jej pijany umysł nie był w stanie do końca przetworzyć faktów. Miała nadzieję, że nie będzie musiała już patrzeć na przyjaciela tego dnia. Nie ufała sobie w jego obecności, szczególnie z taką ilością alkoholu we krwi.

    Freya

    OdpowiedzUsuń
  24. Taniec z Finnem na chwilę zajął jej myśli i ciało na tyle, by przestała rozmyślać o tym, co zrobi, jeśli Erick jednak wyrwie się z objęć Emily i zejdzie na dół. Może to także zasługa alkoholu, który skutecznie odbierał jej jasność umysłu. Ale rzeczywiście zapomniała o swoich problemach, aż nagle Erick pojawił się w jej polu widzenia. W towarzystwie Emily, oczywiście. Freya nie chciała na nich patrzeć – nie mogła znieść tego, że była zazdrosna. Przecież miała obok siebie faceta, który szalał na jej punkcie. Finn może i nie był zbyt inteligentny, ale ona w końcu należała do Ravenclawu i potrzebowała czasem chwili oddechu od mądrych ludzi. Poza tym, Finn był przystojny i umięśniony, podobał się wielu dziewczynom. Powinna się cieszyć z takiego faceta. A tymczasem wzdychała do swojego najlepszego przyjaciela.
    Pocałunek ją zaskoczył, ale nie protestowała. Erick znajdował się dokładnie na środku jej pola widzenia, musiała więc czymś się zająć, żeby bezczelnie się nie gapić. Coś w środku niej jednak krzyczało - najprawdopodobniej była to ta trzeźwa część jej umysłu - że całowanie Finna i myślenie o Ericku było straszne i niesprawiedliwe. W stosunku do Finna i w stosunku do niej samej. Z kolei ta pijana część jej umysłu kazała wyrwać się z objęć chłopaka i wykrzyczeć wszystko przyjacielowi.
    Piosenka się skończyła, co uratowało Freyę przed kompletnym zbłaźnieniem się. Finn pociągnął ją za rękę i skierowali się do wolnych foteli, by usiąść. Później wszystko działo się tak szybko, że Collins ledwo zdążyła mrugnąć, a Erick już pędził po schodach do dormitorium. Przez chwilę stała tam, patrząc z otwartymi ze zdziwienia ustami na miejsce, w którym zniknął. W końcu obudziła się w niej złość i pobiegła jego śladem, nie zważając na wołanie Finna i zszokowane spojrzenie Emily.
    Wpadła do dormitorium Ericka i trzasnęła za sobą drzwiami, próbując wyładować złość. Nie chciała rzucić się z pięściami na przyjaciela, na co jednak się zapowiadało, bo wściekłość dosłownie rozrywała ją od środka. Docinki – okej, ona też mu dokuczała, ale przemoc fizyczna? Dlaczego on w ogóle uderzył Finna? Musiał mieć przecież jakiś powód, nie przywaliłby mu pięścią w twarz ot tak, po prostu.
    - Wytłumacz się – starała się, by jej głos zabrzmiał opanowanie, ale zdradziło ją jego drżenie. – W tej chwili wytłumacz mi, dlaczego przywaliłeś mojemu chłopakowi na oczach tych wszystkich ludzi.
    Zacisnęła dłonie w pięści i popatrzyła mu twardo w oczy.
    - Bo chyba nie zrobiłeś tego bez powodu, co? – podeszła do niego bliżej, gdy przez kilka sekund nie doczekała się odpowiedzi. – Może chciałeś mi zrobić na złość? Hm? Chociaż, z tego co sobie przypominam, to ja powinnam być zła na ciebie. To ty stwierdziłeś, że fajnie będzie macać swoją dziewczynę w mojej obecności i całkowicie mnie olać.
    Uderzyła go kilka razy w ramię, bo nie mogła już znaleźć słów, które wyraziłyby jej gniew. Alkohol dodatkowo podkręcał jej złość.
    - Jesteś głupim, pretensjonalnym palantem! – wrzasnęła na niego.

    Freya

    OdpowiedzUsuń
  25. [Jestem, nadchodzę, o wątek grzecznie pytam :) Z postaciami tej samej płci wątki wydają się nudne, bo jak bardzo można się przyjaźnić, więc przychodzę z zapytaniem: Erick i Marguerite czy Julia i Hayden? :) Olivia by Hayden'a przerażała z uwagi na to, że jest Ślizgonką, więc w żaden sensowny sposób ich chyba nie powiążemy, chyba że masz jakiś pomysł :) Jestem otwarta :)]

    Hayden & Marguerite

    OdpowiedzUsuń