7 marca 2017

You'll never be enough


clarence 'clancy' lodge
SLYTHERIN; VI ROK; PAŁKARZ; ANIMAG; CZYSTA KREW; BOGIN: ŚMIERĆ SIOSTRY; PATRONUS 
RÓŻDŻKA: WŁÓKNO ZE SMOCZEGO SERCA, CZERWONY DĄB, 14 I 1/4 CALA, ODPOWIEDNIO GIĘTKA

Jak to jest być czystą perfekcją, Clancy?
Znaczna część hogwarckiej społeczności ma cię za zimnego, wyrachowanego dupka z niepokojącymi skłonnościami do pogardliwego patrzenia z góry na wszystko co zbyt słabe, zbyt oczywiste, zbyt nieidealne. Lubisz ironizować, lubisz czuć się lepszy, arogancja kiedyś zniesie na ciebie zgubę. Obracasz się tylko w arystokratycznym towarzystwie, inne nie jest warte twojego cennego czasu. Na dobrą sprawę można opisać cię niekoniecznie pozytywnym słowem: chaos. Wyglądasz na poukładanego młodego mężczyznę z dokładnie zaplanowaną przyszłością, bez szans na porażkę. Prawda jest jednak taka, że wątpliwości wyżerają cię od środka. Nie umiesz sobie z nimi poradzić, zalewają cię gigantycznymi falami, trzaskają tobą o skały i w końcu ciągną głębiej i głębiej aż w nich zatoniesz, aż wydasz ostatnie tchnienie, a twoje płuca zapełnią się trucizną. Czasem zastanawiasz się, czy jest z tobą coś nie tak - masz wrażenie, że patrzenie na cierpienie innych sprawia ci pewnego rodzaju satysfakcję. Nie wiesz, czy to kolejna chora cecha czy efekt uboczny tego jak zostałeś wychowany. Jedno jest pewne: nie jesteś do końca normalny. Stoisz na krawędzi przepaści i patrzysz w dół, na nicość, która otacza twój ciasny, żałosny świat. Zamknęli cię w klatce, połknęli klucz i tak od siedemnastu lat pociągają za sznurki, patrząc jak posłusznie poruszasz się zgodnie z ich zachciankami. To nie jest twoje życie. Ale i tak masz nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Harujesz dniami i nocami, żeby mieć jak najlepsze stopnie, dajesz z siebie sto procent na każdym meczu Qudditcha i zawsze otwarcie wyrażasz swoje nieposzanowanie dla szlam. Im więcej dajesz, tym bardziej cię pożerają, ale ty i tak cholernie się starasz, żeby nie splamić idealnie gładkiego rodu Lodge'ów.
A potem siadasz na łóżku, w ciszy, samotności, z gitarą na kolanach i coś się zmienia. Twoje palce zahaczają o struny, a pokój wypełnia łagodne brzmienie i cichy śpiew wydobyty z gardła wrażliwego chłopca. Kolejne nuty, kolejne słowa odciskają się na pergaminie. Tworzysz coś pięknego, coś niepowtarzalnego coś swojego. Zmieniasz się, wyciszasz. z czułością zerkasz na mugolski instrument, który ukrywasz przed całym światem.
Och, Clancy, ty nigdy nie będziesz wystarczający. Ale to już wiesz, prawda?

POWIĄZANIADYGRESJE

------------odautorsko------------
Witam się ładnie razem z Clancy'm Jest on nieco trudny w obsłudze, ale myślę, że jak się przeanalizuje instrukcje to można go nawet polubić. Wizerunku użycza Maxence Danet-Fauvel. Czasem faworyzuje, odpisuje dość nieregularnie, mówię wprost jeśli mi coś nie pasuje, ale nikogo nie olewam. Stosuje handel wymienny. Póki co wątków nie ograniczam, aczkolwiek biorę z rozsądkiem. Chętnym podam gg lub maila.
Poszukujemy: Pana do skomplikowanego tajnego romansu, najlepszej przyjaciółki/przyjaciela, która/y znosiłaby/znosiłby jakoś jego osobę, arcywroga, psychofana/psychofanki (czyli po prostu nieszczęśliwej zabujanej w nim osoby).

16 komentarzy:

  1. [Jestem okropnym podglądaczem. Okropnym. Czekałam na tą kartę, mam nadzieję, że doczekam się i wątku. Bardzo chcę! Wywnętrzyłam się też w mailu już do Ciebie.
    Tu oficjalnie witam, resztę załatwimy ewentualnie mailowo.]

    Phileas Flitwick

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ojaciękurczę, ale on jest fajny. Ja, niestety ostatnio jestem bardzo średnio kreatywna i nie umiem w konstruktywne komentarze, ale no. Postać ciekawa, karta zgrabnie napisana i generalnie to na bardzo duży plus. Chodź, wymyślimy coś.]

    Artair, Avalon i Hyun

    OdpowiedzUsuń
  3. [Przyznam, że podoba mi się Twoja karta. Ładnie napisana, ale przebija się w niej uzewnętrzniany i nieco utarty ślizgoński sterotyp. Niemniej jednak jako arcywroga mogę wytoczyć Deucenta, bo jemu negatywów doprawdy brakuje, mimo jego trudnej osobowości. Ewentualnie do Arsellusa lub Vane'a, jeśli oni bardziej przypadną Ci do gustu, aniżeli mój egocentryk.]

    Deucent Faradyne/Arsellus Langhorne/Vane Pollock

    OdpowiedzUsuń
  4. [Chwalić nie będę, bo zapewne inni zrobią to znacznie lepiej ode mnie. Zamiast tego zaproponuję wątek i powiązanie, jeśli masz ochotę. Nasi panowie niby są różni, ale troszkę do siebie podobni + łączą ich starożytne runy. Zapraszam do siebie, wymyślmy coś ciekawego.]

    Astaroth de Havilland

    OdpowiedzUsuń
  5. [W mieszankę. Zdecydowanie i bezapelacyjnie. Mogę liczyć na jakiś pomysł z Twojej strony? Odwdzięczę się zaczęciem. Albo chociaż jakieś propozycje, może uda mi się rozruszać dziś ten, ostatnio tak bardzo zastany, mózg.
    Oczywiście, jak zawsze prawie bym zapomniała, dziękuję za przemiłe słowa! Toż to czysta przyjemność je czytać.]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  6. [Też bym bardzo chętnie swój podziw nad kartą wyraziła, ale chyba inni ujęli znacznie zgrabniej to, co ja bym chciała przekazać. W każdym razie - zazdroszczę tak udanej postaci.
    Jeśli znalazłaby się chęć na wątek, zastanawiam się nad dwoma rozwiązaniami - przyjaźnią, mimo wszystko i wbrew sobie (chociaż też i nie tak do końca, ale czasem przyda się osoba, która nazwie niektóre rzeczy po imieniu) lub też i nieodwzajemnioną miłością - nie nazwałabym tutaj Ester psychofanką, ale uczucie byłoby dla niej na pewno bardzo wyniszczające.]

    Ester Shafiq

    OdpowiedzUsuń
  7. [47816746 - to moje gg. Możemy tam ustalić wszystko. Co do relacji, to zgodzę się na wszystko, ale nie widzę Astarotha w bardzo negatywnej relacji, więc biorę wszystko co dramatyczne i oscyluje wokół pozytywów, ale z tym to chodź na gg.]

    Astaroth

    OdpowiedzUsuń
  8. [W ramach zadośćuczynienia za zakrycie karty zapraszam do siebie na wątek, jeśli pojawi się u ciebie takowa chęć. Z tego co widzę, to Clancy jest równie milutkim chłopaczkiem, co Akin, więc zapewne się [i]pokochają[/i]. Nie mam co do tego absolutnie żadnych wątpliwości.]

    Akin, Johan Akin

    OdpowiedzUsuń
  9. [A zatem niech będzie. W zasadzie to mi pasuje. Jakbyś chciała ustalić jakieś szczegóły to pisz czekoladowamasa@gmail.com
    możliwe, że uda mi się zacząć jeszcze dziś, ale istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że to jednak dopiero jutro dodam :D]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ale ma piękne oczy. I uroczą, rudą siostrzyczkę. I świetnie napisaną kartę. Powzdycham sobie, a Tobie życzę miłej zabawy i wielu wątków. Jeśli masz ochotę, serdecznie zapraszam do siebie. (:]

    Eulalia Hoppes / Milo Dawson

    OdpowiedzUsuń
  11. [Och, jaka ładna karta. Jaka fajna postać. Mam ukrytą słabość do Ślizgonów, więc jeżeli masz chęć, to zapraszam do siebie. c:]

    Lily Potter / Inga Ellacott

    OdpowiedzUsuń
  12. [Myślę, że niesnaski rodzinne wchodzą jak najbardziej w grę, o ile doszłoby do konfliktu między samymi rodzicami-Aurorami, bo akurat ojciec Deucenta jest dość zasłużonym czarodziejem specjalizującym się w tropieniu czarnoksiężników. Młody Faradyne nie przypomina jednak swojego ojca pod względem charakteru i jest aż nadto egocentryczny. Kolejną linką zapalną może być tutaj filozofia czystości krwi, bo o ile dziadek Deucenta jest w ich rodzinie tym pokoleniem, które ceni ją sobie zaciekle, to ojciec Krukona już niekoniecznie (patrz: Deuce jest czarodziejem półkrwi), więc nic w tym dziwnego, że na trzecim pokoleniu przy D. ten sposób myślenia jest dla niego powierzchowny, utarty i płytki. To mogłoby być dodatkiem przy konflikcie naszych panów. W grę wchodzi też rywalizacja na boisku i salwa złośliwości. Mam nadzieję, że jest to w miarę zrozumiałe i nie aż tak chaotyczne jak mi się wydaje.]

    Deucent

    OdpowiedzUsuń
  13. [Wiem, o czym myślisz i podoba mi się ten pomysł. ;) Pytanie jeszcze - czy Ester wiedziałaby o wszystkim, w tym o jego odmiennej orientacji? Nie, żeby jej to przeszkadzało, próbuję sobie zbudować pogląd na sprawę. :)
    Taki pomysł na zaczęcie też mi się podoba. Tylko kto kogo wyciągnie na wagary? ;)
    I deklaruję się od razu, że zacznę, skoro już tak okrutnie zmuszam Cię do wymyślania. :D]

    Ester Shafiq

    OdpowiedzUsuń
  14. [Mi tak samo, uwielbiałam go, a pan na zdjęciu strasznie mi go przypomina! :D
    Hahahah, o rany, wchodzę w to, wchodzę! Ten pomysł jest ekstra, nawet, gdyby Clancy robił to na serio; już wyobrażam sobie niezdarnego Milo i te jego wszystkie próby zostania Mistrzem Podrywu!]

    Milo Dawson

    OdpowiedzUsuń
  15. [Wrzeszcząca Chata jest chyba najbardziej ciekawą opcją, bo przy moim stażu na Kronikach zawsze odpadała mi nieszczęśliwie ta lokacja, a ma ogromny potencjał. Nie mam jeszcze na to konkretnego zamysłu, ale coś nam rozpiszę w tym kierunku. Chyba że Ty na coś w międzyczasie wpadniesz, wal śmiało.]

    Deuce

    OdpowiedzUsuń
  16. Były takie momenty, w których Ester zastanawiała się czy aby na pewno dobrze zrobiła, gdy pierwszego dnia pobytu w Hogwarcie poprosiła Tiarę Przydziału o wybranie dla niej Gryffindoru. Była wtedy dziewczynką tak zdeterminowaną, tak zdecydowaną i tak bojącą się zawieść oczekiwania rodziców, że dla podtrzymania rodzinnej tradycji zrobiłaby dosłownie wszystko.
    Teraz, z perspektywy sześciu lat życia wśród małego, Gryfońskiego społeczeństwa, dostrzegała różnice dzielącą ją a pozostałych domowników. Cechy tak cenione przez Slytherina jak spryt, ambicja i czysta krew przemawiały przez nią zdecydowanie bardziej i zdecydowanie częściej. Może nie mogła nazwać się perfekcyjną manipulantką, bo i nie zawsze udawało jej się podstępnie nakłonić kogoś do spełnienia jej oczekiwać, ale tak czy siak – w taki bądź inny sposób – musiała otrzymać to, czego chciała.
    Inaczej była bardzo, bardzo zła i bardzo, bardzo zawiedziona. A to nie był widok, który pozostali chcieliby oglądać i nie było to też zjawisko, które inni chcieliby znosić.
    Najprawdopodobniej te różnice między nią a pozostałymi Gryfonami, i mniejsze uprzedzenie niż u pozostałych, przyczyniło się do tego, że była w stanie dogadać się ze Ślizgonami. Na początku to zjawisko było dziwne również dla niej – i podzielała zdziwienie innych uczniów. Z czasem… zdołała się przyzwyczaić.
    Tak więc, podczas gdy inni wręcz popadali w obłęd na samą myśl o zajęciach, w dodatku eliksirach, łączonych ze Ślizgonami, Ester znosiła to całkiem obojętnie, a czasem nawet się cieszyła. W końcu i wśród wychowanków Slytherinu udało jej się zawiązać kilka wyjątkowych znajomości – między innymi z Clarencem Lodgem, którego wyjątkowo tego dnia wypatrywała na korytarzu przed salą zajęciową.
    Clarence był wyjątkowym znajomym dla Ester – między innymi dlatego, iż podzielał jej misję życiową i tak, jak ona, chciał zostać aurorem. A zawsze milej jest posiadać towarzysza w boju i podróży.
    Tak, jak zawsze milej jest mieć przyjaciela, który będzie w stanie również wesprzeć Cię w nauce czy podczas zajęć praktycznych – na przykład na eliksirach i właśnie dlatego tak uparcie wypatrywała go na korytarzu. Albo nie miał zamiaru przyjść, albo jeszcze nie dotarł, albo nie była w stanie go zauważyć nawet w chwili, w której nauczyciel otwierał salę i zapraszał wszystkich zgromadzonych do środka.
    Z cichym westchnięciem postanowiła znaleźć sobie jakieś odpowiednie miejsce, obok innego, w miarę rozgarniętego ucznia.

    [Nie do końca jestem pewna czy ten splot zdań powyżej wpasuje się w określenie dobre zaczęcie, ale, cóż, jest, zgodnie z obietnicą.]
    Ester Shafiq

    OdpowiedzUsuń