20 kwietnia 2017

Daddy, why did you eat my fries?


I bought them, and they were mine.
But you ate them, yeah, you ate my fries...
And I cried, but you didn't see me cry.
Daddy,
Do you even love me?
Well, I wish you'd show it,
'Cause I wouldn't know it.

CHARLIE LOCKHART
gryffindor, VII, animag
arvida bystrom | Tumblr
   Zawsze wszystkie babcie, ciotki, babcio-ciotki i sąsiadki mówiły, że ma uśmiech po tacie-wariacie. Że wariacie nie ulagało wątpliwości, że tacie... niekoniecznie.

   Traciła głowę wieczorami o dwudziestej, kiedy w "obrzydliwie mugolskiej" telewizji leciały powtórki "Przyjaciół". Ktoś o takich samych niebieskich oczach jak jej i takich samych blond włosach jak jej siadał obok i zaczepiał ją gilgotkami. Razem z nią wybuchał śmiechem w najbardziej głupkowatych momentach, razem obżerał się kanapkami z wszystkim, co było w lodówce, więc najczęściej jedynie dżemem. Jej dziecięcy świat orbitował wokół niego. Czekała z niecierpliwością na jego miłość w kolejce z numerkiem 684. Ukryta przed światem z buzią brudną od odgrzanego spaghetti z "Chennai" z wczoraj, skakała po łóżku żeby wyglądać na ulicę, czy może tatuś juz wrócił.

   Nie wracał.

   Ile wieczorów zasypiała, sama czytając sobie bajkę? Ile razy pytała kiedy pójdą na spacer? Kiedy będzie miał czas na zabawę w berka? Kiedy pouczy ją czarować? Kiedy zrobią cokolwiek razem? Czy zrobią cokolwiek razem?

   Coraz rzadziej go widywała.

   Pełniła rolę małej tajemnicy w kolekcji jego wielkich kłamstw, którymi karmił miliony. Kochali go jak ona; po omacku, bez zapamiętania. I chociaż była jego córką, znaczyła dla niego tyle co kolejna wielbicielka w kolejce, którą można zbyć mrugnięciem oka i szarmankim uśmiechem. Pękało jej serce, gdy przypadkowym ludziom mówił, że opiekuje się dzieckiem przyjaciółki. Drżał na myśl, że jego sekret mógłby wyjść na jaw.

   Niechciane dziecko? Gilderoy Lockhart? Wieczny kawaler? Niemożliwe! No kto by pomyślał!

   Dalej niezmordowanie budował swoją nieskazitelną reputację, nie widząc lub nie chcąc widzieć jak wielkim kosztem to robi.
W końcu to tylko dzieciak, co on tam może pojmować?

   W tym małym pokoiku o różowych ścianach był taki zabawny. Taki kochany. Tatuś. Najukochańszy tatuś. Chciała takiego go zapamiętać. Naprawdę się starała, ale w końcu różowy pokoik ze starym, zakurzonym telewizorem zblakł i stał się za ciasny. Ściany opadły, a za nimi stała naga prawda.
   Bohater. Geniusz. Bohater, geniusz... bohater... boha... ha... hahahahaha!

9 komentarzy:

  1. [ Hejhej, ładna karta, coś w niej siedzi. Ciekawy wybór rodzica. Lockhart? Nikt się nie spodziewał Lockharta! ;D Złapałam dwie literówki: bacie na początku i wieklim tuż nad ostatnim zapisanym kursywą pytaniem. ]

    Jim Ryer

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Ale fajnie napisana karta, chociaż przy tym trochę smutna. W każdym razie witam serdecznie i życzę Ci dobrej zabawy, wspaniałych wątków i dużo czasu ;) ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Dobrze robisz, tylko musisz to napisać w innych nawiasach. A konkretnie w takich: <> Chociaż nie wiem czy to się nazywa nawiasami... Mniejsza. Co do tych domów to moim zdaniem nie ma nic złego we wrednych Puchonach czy strachliwych Gryfonach, bo Tiara przydziela ich w wieku 11 lat, więc do tych 16 czy 17 (czyli tyle, ile najczęściej mają postaci na HK) trochę się może pozmieniać. Wszystko się może zdarzyć. W każdym razie dziękuję za miłe słowa ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Jeszcze nigdy nie widziałam jakiegokolwiek powiązania z Loghartem na grupowcach hogwarckich, więc naprawdę fajny pomysł. Karta napisana ciekawie, aż chce się ją poznać.
    Zapraszam do siebie, coś pomyślimy ;) ]
    Zoe Mess

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć! Co prawda z opóźnieniem, ale przychodzę serdecznie powitać (zdecydowanie niespodziewaną!) córkę Lockharta na blogu i przy okazji pogratulować ciekawego pomysłu. Nigdy bym bowiem nie pomyślała, że się doczekał potomkini, a tu proszę: ta jest idealna! W końcu Gilderoy niekoniecznie nadawał się nawet na nauczyciela, więc motyw bycia beznadziejnym ojcem jak najbardziej pokrywa się z tym, co znamy z książek. Mam więc nadzieję, że chociaż opis Charlie ma smutny, to życie w Hogwarcie już niekoniecznie i tego jej właśnie życzę, wraz z masą fajnych wątków oraz weny dla Ciebie! :)]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  6. [Bardzo dziękuję, takie słowa nieodmiennie mnie dowartościowują. c: Jasne, bardzo chętnie możemy coś napisać. Mam, co prawda, dwie postacie, więc wybór należy do Ciebie, ale z całą pewnością wymyślimy jakiś smakowity wątek.]

    Effy DeVarden, Mary Johnson

    OdpowiedzUsuń
  7. [No cóż, z pewnością nie każdy jest fanką wielkich kiczów, "nie jestem taka jak inne" – powiedziało trzy czwarte nastolatek. Jeśli się głębiej poszuka, to z łatwością znajduje się cytaty prawdziwe, a myśli prawdziwie mądre, nie tylko pseudo-mądre.
    Wolę rozwijać postacie w wątkach; zbyt wiele zdradzająca karta prowadzi do wkurzających maksymalnie sytuacji. Sassie raczej niespecjalnie przejmuje się biegającymi po Hogwarcie dziewczątkami, ma to też związek z tym, iż wątkowanie z młodszymi postaciami mi nie idzie, ale dziękuję za propozycję i powitanie. :)]

    Sassie Shakesheave

    OdpowiedzUsuń
  8. [Witam na blogu :)
    Ciekawa koncepcja stworzenia postaci dziecka tego Lockarta i zdaje się naprawdę pasować. Jest jednak trochę za młoda, by móc nią być, jeśli pamiętamy o kanonie. No, chyba że zakładamy, że Gilderoy ostatecznie wyszedł jednak ze św. Munga i miał Charlie.
    Niemniej, plus za sam pomysł; zawsze to coś nowego :D
    Życzę Ci udanej zabawy na Kronikach oraz wielu ciekawych wątków, a w razie chęci, zapraszam do swoich panów...]

    Ed Bones || Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć i czołem! Lockhart to bez bicia mój ulubiony bohater drugiego tomu, facet od pierwszej wzmianki był rozbrajający więc tym bardziej milusio widzieć na blogu jego latorośl <3 A jednak Charlie wcale nie miała łatwego, czy lekkiego życia, co bardzo ładnie, nienachalnie uwzględniłaś w karcie. W sumie, bidula kojarzy mi się niechybnie z młodym Neville'm, którego czekały smutne odwiedziny rodziców w Mungu. Trzymamy mocno za Charlie kciuki by któregoś dnia uwolniła się od niekoniecznie błahej przeszłości i nadała swojemu nazwisku nowego wydźwięku ;) Gdyby pojawiła się chęć do wątku, zapraszam serdecznie pod swoje karty. Na pewno uda się coś sensownego wymyślić ;)]

    TORI WEASLEY & NORA VANCE

    OdpowiedzUsuń