14 czerwca 2017

Cierpienie daje prędką dojrzałość.

HAN HYUN
Osiemnaście lat, szósty rok w domu Kruka.
wiśnia, włos jednorożca, trzynaście cali
właściciel Mino
klub pojedynków | koło transmutacji | ścigający
Nagle cały świat stracił swe znaczenie. Nagle poczułem, że mogę więcej. Wystarczyło jedno surowe spojrzenie, chłód bijący z twoich oczu, który mnie miażdżył. Spadłem na same dno, jednak nie poddałem się. Walczyłem, chociaż nie miałem na to ochoty. Wygrałem i poczułem chorą satysfakcje, mogąc spojrzeć na ciebie z tą samą wyższością, z tak samo wysoko uniesioną głową. Tylko, że świat… On przestał nagle istnieć. I ty też zniknąłeś tak nagle wraz z nim.
Byłem tylko zabawką w twoich dłoniach, którą znudziłeś się i wyrzuciłeś w kąt. Uciekłeś, by nie musieć więcej na mnie patrzeć, by nie czuć już więcej tego bolesnego ukłucia w klatce piersiowej. Wiesz jak to się nazywa? Wyrzuty sumienia. Uciekłeś od nich, uciekłeś ode mnie. Przeraziło cię to co sam stworzyłeś? Teraz cierpisz. I ja też cierpię. I nagle znowu się tutaj pojawiasz, stajesz przede mną i z żalem wymalowanym na twarzy czekasz, aż rzucę się w twoje ramiona. Tylko, że ja… Ja nauczyłem się żyć w końcu bez ciebie.  Więc grzecznie proszę, odejdź kretynie.
Spowodowałeś, że zacząłem wymagać więcej. Pragnąłem tego, czego mieć nie mogłem. Więc piąłem się powolnie na sam szczyt, przeciwstawiając się wszystkiemu i wszystkim. Nawet sobie… Wróciłem, chociaż obiecałem samemu sobie, że moja noga nigdy więcej nie stanie w żadnych szkolnych murach. A jednak jestem i za każdym razem patrząc na twarze profesorów, czuję jak dopadają mnie wątpliwości. Może jednak nie powinienem tutaj być?

7 komentarzy:

  1. miłość bardzo! <3 <3 <3 Zaraz ponadrabiam wszystko i będę tu!

    OdpowiedzUsuń
  2. [ HYUNIE KWIATUSZEK ♡♡♡ ]

    Fredziaczek Najsłodszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubił Hyuna. Hyun lubił jego. Nie było w tym żadnej wielkiej filozofii. No może poza faktem, że matka Freddiego nie wiedziała o jego seksualnych i romantycznych preferencjach bo jakby się dowiedziała to pewnie by go wydziedziczyła uprzednio zabijając go w bardzo nieprzyjemny i wymyślny sposób. No i nie można zapomnieć o pewnym zakładzie jaki stał między Waylandem, a Lincolnem, choć to oczywiście była błaha sprawa. Prawda jest taka, że prędko po tym jak zaczął się widywać z Hanem zapomniał dlaczego właściwie podszedł do niego po raz pierwszy. Co więcej, oficjalnie sobie obiecał, że jak tylko zobaczy się z Lincolnem w sierpniu od razu powie mu, że z ich głupie zabawy nici - trudno, najwyżej przebiegnie się nago po korytarzach Hogwartu.
    Matka zareagowała zaskakująco optymistycznie na propozycje przyjazdu 'kolegi ze szkoły jej ukochanego syna', ale chłopak dobrze wiedział, że to tylko poza. Ta kobieta lubiła grać grzeczną, idealną panią domu i manipulować ludźmi byle tylko ich sprawdzić, poznać ich największe tajemnice. Oczywiście ostrzegł Hyuna, że może znaleźć się pod ostrzałem pytań, ale i tak w razie czego miał zamiar mu pomóc. Mimo wszystko, był bardzo podekscytowany wizją spędzenia czasu z Koreańczykiem poza szkołą. Wreszcie będą mogli pogrzebać trochę w swojej relacji, czymkolwiek ona była i odstresować się przed kolejnym, ostatnim już rokiem w Szkole Magii i Czarodziejstwa.
    Na miejsce spotkania dotarł pół godziny przed czasem - co biorąc pod uwagę brzydkie tendencje gryfona mogło wydawać się więcej niż dziwne. Freddie miał wrażenie, że czeka wieczność - tak to jest, gdy zapomina się o podstawach korzystania z zegarka. Zresztą czas zawsze płynął wolniej akurat wtedy, kiedy nie było to potrzebne. Wreszcie ujrzał znajomą twarzyczkę, a na jego usta wpłynął szeroki uśmiech zastąpiony zaraz przez głośny chichot. Chciał pomóc mu wstać, ale nie zdążył choćby zrobić kroku w jego stronę. Założył więc ręce za plecami, stojąc tak w tej pozornie niewinnej pozie i puścił oczko do Krukona.
    - Hyunie. Zaraz odpracujemy tą paskudną nudę, która wkradła się do twojego życia. - Odezwał się rozweselonym tonem i odruchowo uniósł rękę, by pogłaskać go po policzku. Trochę się zapomniał, ale z drugiej strony wolał skorzystać z okazji póki nie znajdowali się na celowniku Czujnej Pani Wayland. Opuścił szybko rękę, nieco zawstydzony swoją śmiałością.
    - Chodź, moja matka chyba coś ugotowała. Wybacz, próbowałem ją powstrzymać, ale nie dała się przekonać, że nie nabierzesz się na to paskudne angielskie żarcie. - Zaśmiał się pod nosem, trącił go łokciem i pociągnął za przedramię w stronę niewielkiego lasku z którego wychodziło się prosto na jego dom.
    - Twoja mama nie była zła, że cie porywam? - Spytał z zadziornym błyskiem w oku, kiedy wchodzili między pierwsze drzewa.

    <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Freddie zaśmiał się znowu na słowa Hyuna o swoich małych koreańskich przysmakach, jakie ze sobą przywiózł. Przekonał się już nie raz o tym, że ten nie przepadał za ich trywialnym angielskim jedzeniem. Zresztą, jakoś bardzo mu się nie dziwił, choć sam przecież nie był zbyt wybredny, a niektóre dania pochłaniał z prędkością światła. Nie mógł nic poradzić na to, że jego dojrzewający żołądek zamieniał się czasem w czarną dziurę - był rosnącym dzieciaczkiem, potrzebował tych wszystkich składników odżywczych. Sam jednak odwiedził kiedyś koreańską knajpę na przedmieściach Cardiff i choć pewnie nie było to dokładnie to samo co w Korei - cholernie mu posmakowało.
    - Spokojnie, słońce, z moją pomocą na pewno ci się uda. - Poruszył znacząco brwiami, rzucając mu wesołe spojrzenie. Cieszył się, że Hyunowi udało się tu przyjechać. Nie mógł się doczekać, żeby pokazać mu wszystkie swoje ulubione miejsca albo zabrać go na wycieczkę po jakimś fajnym angielskim miejscu. Żarcie może mieli nie najlepsze, a ulice Londynu wyglądały jakby wybuchł na nich gigantyczny kosz na śmieci, ale hej! Mieli London Eye, wspaniałe muzea i naprawdę mnóstwo innych ciekawych atrakcji. Odetchnął z ulgą, gdy usłyszał, że mama Hyuna jakoś sobie z tym wszystkim poradziła - musiało być jej ciężko puścić syna do jakiegoś chłopaka ze szkoły, zwłaszcza, że nie widywała Hyuna niemal cały rok.
    - Och, aż tak w a ż n a wizyta? - Wyłapał zadowolony, mrugając do niego porozumiewawczo. Bardzo podobało mu się, że krukon użył takiego określenia.
    Sam lasek wzbudzał w nim mieszane uczucia - z jednej strony przywoływał naprawdę miłe wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to razem z Lincolnem latali po okolicy bawiąc się w magicznych piratów i inne dziwne stwory, z drugiej bywało, że gdy widział te wszystkie drzewa w jego głowie pojawiały się obrazy z t a m t e j nocy. Krzyk, krew, poczucie winy ciążące na jego sercu do tej pory. Aż dreszcze przeszły go, gdy myślał o sytuacji sprzed kilku lat. Na szczęście, w porę sytuacje naprawił Hyun. To dość niesamowite, co wyprawiał z Waylandem.
    - Jasne, że nie. - Odpowiedział mu, szczerząc się głupio - Moja matka rzadko kiedy ma okazję poznać moich znajomych. Poza tym, w wakacje często siedzę sam. Moi rodzice są w pracy, a przyjaciele nie zawsze mają czas żeby się spotkać. Dotrzymasz mi towarzystwa. - To mówiąc zerknął na sporą posiadłość, która w zamierzeniu miała być jego prawdziwym domem. Darował sobie kwaśny komentarz odnoszący się do owej sytuacji.
    - Od razu cię za nią przepraszam. - Szepnął jeszcze do ucha Hyunowi, zanim otworzył wielkie drewniane drzwi i gestem zaprosił go do środka.
    - Jesteśmy! - Zawołał, nerwowo przeczesując włosy palcami. Parę sekund później zza rogu wyłoniła się Dolores Wayland z idealnie upiętymi do tyłu włosami i uprzejmym uśmiechem przylepionym do twarzy. Towarzyszył jej stukot obcasów, odbijający się od mahoniowej podłogi. Typowe. Nigdy nie zdejmowała tych wysokich butów, nawet w domu.
    - Dzień dobry, Hyun. Miło cię wreszcie poznać. Frederick dużo mi o tobie opowiadał. - Szczebiotała niby to radośnie, choć jej oczy pozostawały zimne. Freddie przewrócił oczami. Jak zwykle zmyślała, kręciła i kłamała, by zachować pozory szczęśliwej dzielącej się sekretami rodziny.
    - Fredericku, pokaż koledze, gdzie będzie spał, ja mam parę spraw do załatwienia. Obiad stoi w kuchni, wrócę wieczorem. Musicie wybaczyć mi pośpiech, ale naprawdę gonią mnie terminy...- Gadała i gadała, wkładając długi elegancki płaszcz, już chwilę później zostawiając po sobie jedynie trzaśnięcie drzwiami. Dawno nie wypowiedziała tylu słów na raz przy swoim synu. Gryfon westchnął ciężko i położył rękę na ramieniu Hyuna.
    - Będziesz spał u mnie. Mamy pewne kłopoty z wyższym piętrem, więc nie mogę ci dać osobnej sypialni. Mam nadzieję, że to ci nie przeszkadza? - podrapał się po karku i zaraz pociągnął go za róg w stronę potężnych marmurowych schodów.

    Chaos

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ojej, tyle dobrego na raz i co teraz? Czo ja mam zrobić? Może byśmy z Ethel i Hyunem wciągnęli się w nieco akcji i pokombinowały z Czyścicielami w naszym wąteczku? Chyba, że chcesz Hyunem na evencie pisać (ja wyskoczyłam tam z Lee i może w przyszłości coś z tego będzie do wspólnego wątku/opowiadania eventowego czy coś). W każdym razie bym coś tym pączkom, coby Ethel mogła się o Hyuniego pomartwić. A dla Mina jeszcze nie wymyśliłam, ale zaraz to nadrobię, obiecuję! Jak masz jakieś wątkowe marzenie związane z Minem/Hyunem to krzycz <3]

    Pączek

    OdpowiedzUsuń
  6. Właściwie to cieszył się, że jego matka wyszła. Oczywiście nie unikną ognia bezczelnych pytań z jej podstępnych ust, ale przynajmniej pierwszy dzień mają szanse wspominać milo. Jego rodzicielka nigdy go nie rozumiała - jej ojciec był tyranem, potworem, zmuszał ją do bycia najlepszą i teraz ona świadomie lub nieświadomie stosowała te samą metodę na Freddie'm. Z początku się jej nie stawiał - oczywiście zawsze był urwisem i ciągnęło go do dziecinnych żartów, ale przez pierwsze lata swojej nauki w Hogwarcie nie wychylał się znad stosu książek nad którymi przyszło mu siedzieć. Zbuntował się w trzeciej klasie. Uznał, że nie ma zamiaru udawać kogoś innego tylko dlatego, że wielka Dolores Wayland miała takie życzenie. Zaczął zawiązywać więcej znajomości, ograniczył naukę do niezbędnego minimum, a czas zaczął spędzać na imprezach i robieniu psikusów. Nie brzmi to najlepiej, ale właśnie dzięki temu zyskał szczęśliwą końcówkę dzieciństwa. To nie tak, że jego stopnie na tym ucierpiały, nadal utrzymywał wysoki poziom, ale nie był w czystej postaci perfekcyjny. I właśnie tego jego matka nienawidziła. Tego, że nie chciał być idealny, tego, że lepiej czul się w skórze szalonego nastolatka, a nie ułożonego młodego przyszłego Ministra Magii.
    Myślał o tym wszystkim, kiedy wspinali się po schodach, a uwaga Hyuna wyrwała go z jego własnego prywatnego świata, w którym zwykł się zamykać.
    - Nie dramatyzuj, słońce, twoje łóżko stoi daleko od mojego. - Puścił mu oczko w nieco flirciarskim geście, choć poniekąd rozumiał jego sytuacje. Koreańskie tradycje wychowały go inaczej niż Freddiego te angielskie, a poza tym chyba żaden z nich nie wiedział na czym stoją. Pocałowali się, a potem nastąpił wypadek z miotłą i padły pewne słowa w Skrzydle Szpitalnym, ale to wszystko nie zaprowadziło ich do niczego konkretnego. Teraz mieli szanse to nadrobić.
    Usiadł na swoim materacu, gdy znaleźli się w sypialni i oparł plecy o ścianę, zakładając ręce za głową.
    - Może kilka. Ale niczego Ci na razie nie zdradzę, więc nawet nie masz na co liczyć, Hyunie. - Poruszył zabawnie brwiami, po chwili zrywając się z łóżka, jakby coś poparzyło jego zgrabny tyłeczek - Dzisiaj możemy iść na spacer. Podróż świstoklikiem wbrew pozorom jest dość męcząca. - stwierdził i zagryzł wargę, kiedy uświadomił sobie, że stoi odrobinkę za blisko Hana.
    - Tam...tam jest wolna szafka. Zrobiłem ci miejsce, możesz się rozpakować. - Wskazał ruchem głowy na niewielką mahoniową komodę, która stała teraz niedaleko łóżka, jakie wyczarował dla Hyuna.

    Freddie

    OdpowiedzUsuń