4 czerwca 2017

Historia lubi zataczać koło. Nie lubi jednak, gdy usilnie próbujesz ją zmienić.

SONG  MINHYE 
VI RAVENCLAW — PÓŁ KRWI — PREFEKT — KOŁO ZIELARSKIE — KLUB POJEDYNKÓW
BOGINEM KRĘPAK NABRZOZAK 
— PATRONUSEM KOT BENGALSKI — WIŚNIA 12 CALI I WĄSY KUGUCHARA

Sen... Lubisz ten moment, gdy ciężkie powieki same odcinają cię od obrazu rzeczywistości. Kontrola co prawda wymyka się z twoich dłoni, jednak nie panikujesz. Oddychasz tylko spokojnie, miarowo. Nasłuchując niby uważnie dźwięków dochodzących zza wyimaginowanej ściany, która oddziela ich ja od twojego ja. Czasami gubisz się pomiędzy światami, stojąc na ich złączeniu, wyciągasz ręce przed siebie i próbujesz uchwycić coś stabilnego, coś co pomogłoby ci przejść w jedną ze stron. Nie od dziś wiadomo, że trwanie tu i tam jednocześnie jest niesamowicie trudną sztuką, której chyba jeszcze nikomu nie udało się opanować do perfekcji. W końcu musisz zdecydować i albo sam wykonujesz krok albo silna, cudza dłoń pchnie cię w momencie, gdy będziesz już prawie pewien, które z miejsc wolisz, i spadniesz. Wpadniesz tu lub tam, tam lub tu. Prawo do decyzji już nie będzie cię obowiązywało, a jedyne co będziesz musiał zrobić to odgadnąć, gdzie jesteś albo gdzie cię nie ma? Ostre promienie wpadające do pomieszczenia atakują cię na odległość, rażą swoją jasnością i sprawiają ból, chociaż nie są w stanie dosięgnąć cię swoimi delikatnymi, lekkimi ramionami... ranią cię wystarczająco mocno, zachwyty i słowa podziwu otaczających cię ludzi. Jak mogą uśmiechać się na widok największego z twoich lęków, jak mogą wzdychać zachwyceni, gdy ty czujesz, jak powoli uchodzi z ciebie życie?
Otworzyłeś w końcu oczy, nasłuchując niby uważnie dźwięków dochodzących zza ściany. Płytki i niemiarowy oddech wcale nie dochodził z drugiego pomieszczenia. Ciche westchnięcie wydobyło się z twoich ust. To tylko sen. Ponownie straciłeś kontrolę i cały świat runął wprost na ciebie, przygniatając cię swoim ciężarem sprawiając, że z ledwością ponownie uniosłeś się na nogi. Wstałeś. Usiadłeś na łóżku i zsunąłeś rozgrzane stopy na zimną, kamienną posadzkę jednocześnie czując, jak przez twoje plecy przeszedł dreszcz, a na przedramionach pojawiła się gęsia skórka. Układając wyprostowane dłonie na swoich udach nasłuchiwałeś uważnie dźwięków nadchodzącego dnia. Świergot ptaków zza szklanego okna, ciche szuranie stóp, któregoś z leniwych chłopców z sąsiedniego dormitorium. Nie bałeś się wieczorem, nie panikowałeś leżąc na łóżku wsłuchując się w dźwięki otoczenia. Dlaczego więc budzisz się przerażony, jakbyś przed chwilą stanął ze śmiercią oko w oko? We śnie przecież nic ci nie grozi, to ten świat jest pełen niebezpieczeństw. Dlaczego ze spokojem chwytasz swoją szatę i srebrną tarczę z wygrawerowanym P? Tutaj, tutaj. Tutaj czyha zło, a ty jedynie nieobecnym spojrzeniem wypatrujesz wśród przechodzących uczniów wszystkich tych, którzy nie bali się wziąć losu w swoje ręce. Minhye, czego się boisz?

PRZESZŁOŚĆ — POWIĄZANIA

fc: Go Sang Gil

6 komentarzy:

  1. A któż to taki? <3 Boi się krępaka, toć to oczywiste. Chodź do nas!

    OdpowiedzUsuń
  2. [To teraz ja witam, cześć! :D]

    TATIANA

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dziękuję za powitanie i zakrycie tej paskudnej karty :D Chęci jak najbardziej są, ale ostatnio gorzej u nas z wymyślaniem. Niestety nie trafiłam na poprzedniego Albusa, ale może jeszcze uda mi się Cię przekonać do tej wersji :)]

    Albus Potter

    OdpowiedzUsuń
  4. ( Do pana Avery'ego jeszcze się zgłoszę, bo mamusia mojej postaci skoro znała się z rodzicami Mulcibera to i resztą fanów Voldiego też... A że już się do starych znajomych nie przyznaje to myślę, że Lucie z Artairem jeszcze ze sobą będą mieli na pieńku i to nie tylko na boisku.
    Ale jakoś niespecjalnie mam ochotę zaczynać od samych negatywnych wątków na nowym blogu, a widzę że tutaj macie na razie cicho, wiec zgłaszam się Minhye! Pomysłów tylko mi trochę brak na razie... Lucie chce być Uzdrowicielem to może by się zgłosiła na korki z zielarstwa? Od tego zacząć a potem zobaczymy co za dziwne przygody z tego wyjdą. Chyba, że coś Ci przyjdzie do głowy to proszę bardzo - nie boimy się niczego. No może poza krokodylami...)
    Miller

    OdpowiedzUsuń