29 czerwca 2017

Laudator temporis acti

Alastair Alexander 
Anglik. Krukon na szóstym roku. Czysta krew, bez jakiegokolwiek przywiązania do tego faktu. Ogromny sceptyk. Przez nauczycieli określany bystrym i kreatywnym, ale aroganckim. Różdżka z machoniu, 13 ¾ cala, popiół z popiełka, sztywna. Z przekonania pacyfista, z przymusu niekoniecznie. Ars cogitandi. Patronusem ćma. Rezygnacja z uczęszczania do Klubu Ślimaka. Boginem klepsydra. Czepliwy perfekcjonista.
Życie w świecie magii to przekleństwo. Albo błogosławieństwo. Granica jest cienka i łatwa do przekroczenia, a panicz Alexander jeszcze nie zdążył zadecydować jakie ma o tym zdanie. Niezła niespodzianka, biorąc pod uwagę, że w spektrum jego wypowiedzi znajdują się tylko takie, które zaczynają się na „Ja uważam…”, „Według mnie…” i „Ja wiem, że…”. Jakkolwiek nie starałby się wyzbyć wszystkich przywar charakterystycznych dla wychowanków starożytnych, dobrych, magicznych domów, niektóre są już głęboko, głęboko w krwi. Towarzystwo jest mu w stanie wybaczyć to bez mrugnięcia okiem, bo przecież wychowanek dobrego rodu musi wiedzieć, że to co on myśli jest bezsprzecznie najważniejsze. Alastair nie będzie w stanie sobie tego wybaczyć nigdy, bo prawie od zawsze w jego naturze stoją w impasie wychowanie i rozum. Pierwsze zagwarantowało mu nieocenioną pozycję na starcie, maniery prawdziwego dżentelmena i nos zadarty aż po gwiazdy. Drugie zagwarantowało mu nieopisaną ciekawość świata, bystrość godną prawdziwego Krukona i pełną świadomość swojej naznaczonej skazami natury. Alastair urodził się jako syn dobrze znanego w świecie magicznym państwa Alexander, dobrze sytuowanych, wpływowych spadkobierców ogromnej posiadłości i wysokich pozycji w Ministerstwie Magii, którzy szybko okazali się skazą na licu pięknego, zmierzającego ku jeszcze piękniejszemu, magicznego świata powojennego. Pan Alexander był niezwykle kochającym, ciepłym i wyrozumiałym ojcem. Dlatego też według małego, ale całkiem rezolutnego Alastaira cała ta ideologia czystej krwii i skryte kultywowanie poglądów Śmierciożerców zupełnie do tatusia nie pasowały. Tym bardziej nie mógł zaakceptować, że tatuś mógł być tak niesprawiedliwie zamknięty w Azkabanie. Z czasem zrozumiał, jak absurdalne i ograniczone są tatusiowe poglądy, ale w tamtym czasie sam Alastair mógł wymienić kilka rzeczy ważniejszych od sprawiedliwości. Na przykład rodzina i wieczorne pocałunki w czoło, albo opowiadanie jedynemu synkowi o smokach i przygodach Merlina na dobranoc. Wszak bez wszystkich tych rytuałów Alastair przestał być Alastairem, a jego życie jego życiem. A jednak Minister Przestrzegania Prawa Czarodziejów i Aurorzy nie wydawali się podzielać jego poglądu na sprawę. To chyba był przełomowy moment, w którym Alastair, jeszcze tego nieświadomy, do końca wyrzekł się praworządności i prostackiej, ograniczonej wizji sprawiedliwości. Jego szalona matka, również nie dała rady wyprowadzić go z błędu, bo bardziej niż uczuciami syna w tej sprawie, zajmowała się jego dalszą edukacją i rozwijaniem młodego, pojętnego umysłu. Zresztą wtedy jeszcze nie zauważał, że matka jest szalona, a dopiero w czasie kiedy powoli zaczynały działać hormony, światopogląd i jego indywidualizm był w stanie to zrozumieć. Dzisiaj nawet dokładnie pamięta ten dzień, kiedy z oczu opadły ostatnie fragmenty zasłony, a osobowość matki ukazała mu się w całej swojej opętanej wspaniałości. Nie wspomina tego ze szczególnym rozżaleniem, a raczej z chłodnym dystansem do sytuacji, gwarantującym emocjonalne bezpieczeństwo. Alastair niezwykle ceni sobie emocjonalne bezpieczeństwo.  Hołduje kultowi rozumu, nauce i idei poznania, które jako jedyne w ciągu ostatnich lat dawały mu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Niezawodnie prowadzą do racjonalnych wniosków i czynów, czego nigdy nie mógł powiedzieć o emocjach, którymi tak epatowała rozhisteryzowana matka, płacząca w zimną poduszkę, która niegdyś należała do męża. Oddał serce wiedzy. Widywany w bibliotece, dormitorium i pokoju wspólnym, za każdym razem z nosem w innej książce i niezdrowo roziskrzonymi oczami. Jedyne co wydaje się go interesować to łacina, starożytna magia i historia, astronomia i numerologia. Kolegów niezwykle to nudzi, więc często spotyka się z oskarżeniem, że kiedyś był fajniejszy. Fajniejszy chłopak, fajniejszy kolega, fajniejszy kompan, fajniejszy kumpel. Kiedyś siadywał z nimi na Błoniach i grywał w Eksplodującego Durnia na imprezach, całował się z dziewczynami w zepsutej damskiej łazience i podkładał fajerwerki Weasleyów w klasie od wróżbiarstwa. Kiedyś był fajniejszy. Natomiast nauczycieli jego podejście, które niewiele ma wspólnego z chęcią zdobywania dobrych ocen i wzorowego zdawania egzaminów zwyczajnie irytuje, więc często spotyka się z oskarżeniem, że kiedyś był lepszy. Lepszy uczeń, grzeczniejszy wychowanek, kulturalniejszy w obejściu. Po prostu lepszy. A przecież od dawna już wszystko było dobrze. Sam Alastair ma sobie te opinie za nic. Nie ma już kiedyś, a czasu nie da się cofnąć, bo nawet magia ma swoje granice. Choć panicz Alexander ma w głowie wizję świata, w którym czas da się cofnąć. W tajemnicy nawet nad tym pracuje i jest to jedyny cel warty osiągnięcia. Jakichkolwiek barier nie musiał by złamać. Rozpoczynając od szkolnego regulaminu, zabraniającego wstępu do Działu Ksiąg Zakazanych, które studiuje nocami, czy jakiegokolwiek zainteresowania czarną magią (bzdura, przecież może być czysto akademickie, nieprawdaż?). Twierdzenie, że temat, który zgłębia to niebezpieczna rozrywka, jest mu całkowicie obojętne. Przecież życie w świecie magii, w którym cofnięcie tej niszczycielskiej siły jaką jest czas jest niemożliwe, byłoby największym przekleństwem.
  
email - korelacja.ideacja@gmail.com
twarzyczka - Eduard Badaluta

3 komentarze:

  1. [ Lubie sceptyków. I to takie urocze, że w głębi jest pacyfistą. Bogin i patronus bardzo ciekawe, a karta choć dość długa to ciekawie napisana (szalone matki rządzą) c:

    PS: Posłałam maila z pomysłem na powiązanie ;>

    Freddie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mam dziwne wrażenie, że skądś Cię znam, ale nie pamiętam skąd dokładnie. Witam serdecznie i życzę dobrej zabawy, a jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie na wspólny wątek bądź powiązanie. c:]

    Sirius Holliday

    OdpowiedzUsuń
  3. [Musze przyznać, że mój Mathias, by go polubił :D A to naprawdę rzadkość! :D Życzę Ci udanej zabawy, owocnych wątków oraz weny! :3 Zostań z nami jak najdłużej!]

    Mathias Rathmann/Adam Lebiediew

    OdpowiedzUsuń