11 czerwca 2017

Lucie bleedin' Miller!

| LUCIE MILLER |
| HUFFLEPUFF, VI ROK | 
| QUIDDITCH : PAŁKARZ |
| Blackpool | Półkrwi | Patronus: Jeż | Bogin: Krokodyl |Różdżka: 12 i 3/4 cala, Angielski Dąb, Łuska Syreny ; pół-giętka

Ciężko o kogoś równie wygadanego i pewnego własnych racji jak ta Puchonka. Miller może i nie jest osobą o intelekcie geniusza, jednak uparcie wierzy, że posiada coś ważniejszego - wie gdzie leży granica między prawdą a fałszem; dobrem a złem. Zawsze kieruje się swoją moralnością, tudzież głosem serca i jest niezwykle lojalna. Uwielbia pomagać innym a przymknięcie oka na drobną nieuprzejmość nie jest dla niej problemem. Takiego podejścia do życia nauczył dziewczynę ojciec, który w mugolskim świecie jest doktorem i to jego śladem chce ona podążać po ukończeniu Hogwartu.
Tak, dziewczyna jest półkrwi, a co ciekawsze  jej matka należała do Slytherinu. Właśnie taką nietypową mieszanką krwi Lucie tłumaczy swój raczej gorący temperament. Dziewczyna, owszem, umie wiele znieść i wybaczyć jednak kiedy miarka zostanie przebrana nie waha się wyrazić swoich opinii i przejąć odpowiedzialność. W jej głowie jasno przyświeca własny kod moralny, którego nieustępliwie się trzyma. Nie boi się też podjąć działania, kiedy czuje, że sytuacja wymaga interwencji. Tu pojawia się pewna niejednoznaczność jej charakteru - bo taką "pomocą" może równie dobrze być siedzenie z potrzebującym wsparcia pierwszoklasistą nad wypracowaniem z Historii Magii co skopanie tyłka szkolnym nicponiom. Jej chęć działania w imię ideałów sprawia czasami, że umie się zagalopować i  zapomina z kim rozmawia, tracąc respekt należący się starszym lub zarzucając mało eleganckim językiem.
Niewysoka i szczupła, jednak dzięki regularnym treningom Quidditcha krzepy ma za dwóch. Uwielbia szaliki i nie rozstaje się ze swoimi dość kiczowatymi, okrągłymi kolczykami. Rodzice obiecali sobie, że nie wyjawią jej tego kim naprawdę jest do czasu kiedy przyjdzie list z Hogwartu, sądząc, że w ten sposób ułatwią córce integrację z podwórkowym towarzystwem, co dla jedynaczki było wręcz koniecznością. W rezultacie jednak Lucie przesiąknęła mugolską kulturą i pewnego dnia mając niespełna osiem lat i  czując, że nie pasuje do dzieciaków z sąsiedztwa zagroziła swoim rodzicom, że zostanie punkiem. Spanikowani państwo Miller, którzy uważali, że są szanującą siebie jak i swoje poczucie smaku rodziną,  wyjawili wtedy swojej córce wielki sekret a mała Luc zajęła się zaklęciami zamiast  buntowaniem się dla samego buntu. Coś z rock'n'rollowego ducha jednak w niej zostało: zasłuchuje się w Blondie oraz The Cure (dumnie przypominając, że to w jej mieście urodził się Robert Smith) i jak sama twierdzi - muzyka pomaga jej znaleźć pewność siebie. Nie stroni też od kremowego piwa, którym lubi uczcić zwycięski mecz w Quidditcha.

" COME HERE I WANT TO SHOW YOU SOMETHING... THE BACK OF MY HAND!"

Lata w Hogwarcie mijają pannie Miller wyjątkowo szybko i przyjemnie. Teraz Lucie zawzięcie uczy się do egzaminów z nadzieją, że uda jej się zdobyć tytuł Doktora. Idzie jej to powiedzmy sobie szczerze średnio, jednak nie zamierza się poddawać. Przez lata wyrobiła sobie bowiem dozgonnego wroga w nauczycielu eliksirów, głównie przez swój antytalent do tegoż przedmiotu a to pomocne w osiągnięciu wymarzonej edukacji nie jest.
Na życie Miller niezwykle wpłynęło też wydarzenie, mające miejsce podczas IV roku nauki. Wtedy to w tragicznym wypadku mającym miejsce w Zakazanym Lesie zmarł rok młodszy od Lucie Puchon -  Christopher Dennis. Rozrabiaka, był osobą z którą może i dziewczyna się nie przyjaźniła, ale darzyła olbrzymią sympatią a jego śmierć dogłębnie wstrząsnęła dziewczyną odbierając jej sporo animuszu. Od tego czasu jest znacznie ostrożniejsza ale też i protekcjonalna względem innych, pokazując znacznie dojrzalszą i troskliwą część swej osobowości.
Jej największą motywacją okazuje się Paul. Ów mały kotek przybłąkał się do niej w wakacje po IV klasie załatwiając sobie przy okazji bilet do Hogwartu. Bura chudzina często wymyka się z dormitorium i szwenda po kuchni, udowadniając, że jedzenie więcej niż się waży jest jak najbardziej możliwe. Puchonka niechętnie się z nim rozstaje, chyba, że trzeba pilnie przemycić na drugi koniec szkoły tajną wiadomość...



- Jej włosy naturalnie są czarne, ale od III klasy znajomi kojarzą ją jako blondynkę.
- Od czasu śmierci Chrisa zajmuje się jego ślepą sową - Chiquitą. 
- Od niemiłego wypadku na imprezie urodzinowej w dzieciństwie bardzo, bardzo nie lubi żelek... Dlatego nigdy nie próbowała fasolek wszystkich smaków. 
- Na kilometr słychać, że jest z Lancashire.
- Całkiem ładnie śpiewa, ale bardzo wstydzi się pokazywać ten talent innym. Jej ojciec często mawia, że to przez dalekie pokrewieństwo z tym Glenem Millerem.
- W jej kuferku znajduje się kilka winylowych płyt z mugolskimi szlagierami starej daty.   
- Ma w sobie ducha sportowca i Quidditch jest dla niej szalenie ważny. Nie traktuje tego jednak jako szansy na karierę. 
- A propos Quidditcha... Miała połamane chyba już wszystkie kości.



Ja i Lucie nie gryziemy, lubimy pisać wątki (nie tylko te poważne!) i szukamy powiązań.
Z wszelakimi zapytaniami odsyłam na gg: 48435187

7 komentarzy:

  1. [Hellou ;] zapraszam do powiązań i jakiejś pełnej emocji i przygód wielkiej dramy ;p]

    Philip Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  2. [Blood Red Shoes! Jeden z moich ulubionych zespołów <3 Hej, hej! Witaj na blogu ze swoją dziewuszką. Trochę kojarzy mi się ze Star Lordem, ale to pewnie przez muzykę. W razie czego wpadnij do mnie, a od siebie życzę udanych wątków!]

    Daniel Macnair // Clint Diggory // Toyotomi Yoshi // Lenard Cortez

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witaj, nadchodzę! ;p]

    Obudziło go burczenie w brzuch. O mało nie spadając z sofy w salonie ślizgonów zreflektował się w porę, aby spaść na 4 łapy. Zerknął na zegarek.-Osz w mordę!-dochodziła godzina kolacji. A strikte za 10 minut. Zerwał się szybko z podłogi i ruszył pędem w stronę wyjścia z salonu. Oczywiście po drodze wpadł na parę fotelu i zdążył się wywalić na krawędzi dywanu. Przeklinając głośno wyszedł przez kamienną ścianę, która po podaniu hasła rozsunęła się tworząc wąskie przejście. Otrzepał szaty, które mu się pofałbodwały u rękawów i na dole. Tak to jest jak się śpi w szatach uczniowskich na środku drogi zamiast udać się do dormitorium. A wszystko przez stres, złość, zbliżające się egzaminy z zielarstwa. Nie cierpił tego przemiotu. Jego chód był już teraz nieco spokojniejszy, ale dalej nie lampił się pod nogi. I tu był błąd! Myśląc tak o tych wszystkich okrucieństwach jakiego zgotował mu Hogwart nawet się nie zorientował jak wyrżnął orła i zarył nosem w posadzkę lochów. Na szczęście sobie nic nie rozwalił, no ale sam fakt, że zabierano mu teraz cenny za sprawą którego już dawno mógł się cieszyć smakiem soku dyniowego.-Uważaj jak leziesz łazjo!-mruknął zbierając swoje zwłoki z posadzki. Zaczął strzepywać już teraz kurz. Odgarnął włosy z wilgotnego czoła. Lochy prócz ciemności miały jedną wadę. Wszelakie ciepło, które wydzielały kominki, kociołki czy nawet osoby przeistaczało się w mało zauważalną parę. Na krótszą metę to po prostu nic szkodliwego, ale kiedy sypia się w pełnym rynsztunku, to fizjologicznie jest to normalne, że człowiek może się zgrzać. -Lumos!-machnął różdżką i oczom jego ukazała się sylwetka siedzącej już teraz dziewczyny o blond włosach. Z początku nie zauważył w słabym świetle barw jej domu, ale bardzo szybko wzrok pozwolił mu to nadrobić.-A Ty tu czego... Miller...-syknął a na jego twarzyczce pojawił się po chwili drwiący uśmieszek.-Drogi Ci się przypadkiem nie pomyliły?-parsknął drwiąco. Rozejrzał się.-Mam nadzieję, że nic nie knujesz z puchaczami...

    Philip Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! O jeżu kolczasty, Artair na pewno będzie się wkurzał za każdym razem, gdy tylko będzie ją widział :D jakbyś chciała jakiś negatywny wątek, to zapraszam! Jak coś bardziej pozytywnego, to zapraszam do Minhye! ;)]

    ARTAIR I MINHYE

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Hi! Bardzo wyczerpująca karta. Mam wrażenie, że wiem już o niej wszystko. Niemożliwe, żeby nasze dwie Panie się nie znały, skoro mieszkają w Hufflepufie razem tyle lat. Poza tym widzę, że połączyć je może strata kogoś bliskiego. Zapraszam do siebie, coś wymyślimy ;) ]
    Zoe Mess

    OdpowiedzUsuń
  6. [Zdecydowanie widzę tutaj najcudowniejszego, najpiękniejszego i najlepszego patronusa ever – kocham jeżyki! ♥ Czeeeść, kocham też Puchasiów, więc oto jestem, aby powitać Ciebie i Lucie gorąco, zwłaszcza, że panna Miller, to wspaniała postać: niesamowicie ludzka, jednocześnie przyziemna i magiczna. Podoba mi się, że w jej opisie nie przegięłaś w żadną ze stron i to po prostu laska, którą bardzo się chce za przyjaciółkę. Nie wiem tylko, czy tak miało być, ale linkiem do „Ciekawostek” jest zdjęcie poniżej. : o Niemniej – raz jeszcze witam gorąco, życzę Ci weny, wytrwałości i kolejnych super pomysłów. ;]

    pielęgniarka VERA THORNE & hotelarz OLGIERD ERETEIN

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jezus Maria, już żałuję, że przybyłam tutaj tak późno! Cześć, cześć, jestem tutaj, przepraszam za spóźnienie! Polubiłam Lucie od pierwszego wejrzenia - mam takie same kiczowate kolczyki, a na wieży w kuchni leżą trzy płyty Smitha z ekipą. <3 Nasze dziewczyny koniecznie muszą się znać, siedzieć w jednej ławce na historii magii i budzić się nawzajem, kiedy jedna przyśnie! Chodź do mnie, to ustalimy jakieś szczegóły.]

    Bond. Barbara Bond.

    OdpowiedzUsuń