4 czerwca 2017

ODBIJAM NIE TWĄ TWARZ ALE TWEGO SERCA PRAGNIENIA


LUDZIE Z WIEKIEM NIE STAJĄ SIĘ LEPSI, STAJĄ SIĘ TYLKO SPRYTNIEJSI. KIEDY JESTEŚ STARSZY I MĄDRZEJSZY, TO WCALE NIE PRZESTAJESZ OBRYWAĆ SKRZYDEŁEK MUCHOM, PO PROSTU POTRAFISZ WYMYŚLIĆ LEPSZE POWODY, ŻEBY TO USPRAWIEDLIWIĆ.                                  —— Stephen King
Albus Severus Potter
SLYTHERIN VII — PÓŁKRWI — SYN SZEFA DEPARTAMENTU PRZESTRZEGANIA PRAWA CZARODZIEJÓW & KORESPONDENTKI QUIDDITCHA DLA PROROKA CODZIENNEGO — CIĘŻAR DZIEDZICTWA — ZDECYDOWANIE NAJMNIEJ UTALENTOWANY MAGICZNIE Z TRÓJKI RODZEŃSTWA — OBA IMIONA OTRZYMANE PO WIELKICH CZARODZIEJACH  PATRONUSEM POCIESZNY CORGI — DOCELOWO UZDROWICIEL —  POWIĄZANIA
Stał przed lustrem i wpatrywał się w swoje odbicie. Stali też przy nim rodzice z dłońmi opartymi na jego ramionach. Matka ociera łzy wzruszenia, uważając, by nie rozmył się jej makijaż, nad którym tak ciężko pracowała. Uśmiech pełen aprobaty i dumy z syna pojawił sie na twarzy ojca niespodziewanie i z pewnością pierwszy raz. Gdzieś z tyłu stali jego przyjaciele i dwójka rodzeństwa, którzy świętują wraz z nim. Wszyscy są szczęśliwi, a on po raz pierwszy czuł, że nie jest wyrzutkiem i ma swoją wartość. I wtedy pojawia się pytanie: Co tak właściwie zrobił? 
Al, odsuń się. Wiesz, że Zwierciadło Ain Eingarp potrafi być niebezpieczne. Głos był zdecydowanie bardziej realistyczny niż wszystko, co mógł ujrzeć w odbiciu. Odskoczył lekko na bok, gdy ten prawdziwy ojciec pojawił się przy nim. Nic nie zostało po tym uśmiechu, którego miejsce zastąpił grymas pełen niezadowolenia.
Przepraszam tato. 
Czemu rzeczywistość jest tak odległa? Czemu nie może być synem, z którego mógłby być choć raz dumny jego ojciec. Po wydarzeniach ze zmieniaczem czasu było lepiej, ale wszystko wróciło do normy już kilka dni później. Nadal był tym samym Albusem, który nigdy nie dorówna sławie chłopca, który przeżył.
Musiał wybrać swoją własną ścieżkę. Po wydarzeniach skumulowanych w tylu latach spędzonych w Hogwarcie, uznał, że nie potrafi znieść patrzenia na cierpienia innych. Cudem udało mu się zaliczyć SUMY na odpowiednim poziomie, a na ostatnim roku czeka go naprawdę ciężka praca. Z pewnością ojciec liczył, że ten obejmie stanowisko w Ministerstwie Magii. Zadziwiające jak słabo zna swego syna. Ale czy on sam wie kim jest?

ODAUTORSKO

18 komentarzy:

  1. [Albus dla mnie osobiście zupełnie niespodziewany, a przez to szalenie interesujący! Witam Cię serdecznie, Albusa również i trzymam kciuki żebyście u nas na długo zagościli. A żeby nie być gołosłownym to biorę go na wątek - w końcu nasi na pewno się znają. Siedem lat w jednym domu robi swoje, więc jeśli tylko Annabel przypadnie Wam do gustu to możemy mieć ładne pole do popisu :)]

    Annabel/Ethel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ależ z niego cudowny chłopaczyna! Nic tylko go kochać, naprawdę. :D Niech zostanie z nami jak najdłużej. <3 W razie chęci, zapraszam do Laury. ;)]

    Laura

    OdpowiedzUsuń
  3. [Muszę przyznać, że po przyzwyczajeniu się do poprzedniej kreacji Albusa, jestem mile zaskoczona Twoją i interpretacją tego bohatera. Z chęcią stworzę coś wspólnie z Tobą o ile tylko będziesz miała na to ochotę! ;)]

    Artair i tworzący się jeszcze Minhye

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Polubiłam Twojego Albusa, chociaż wydaje się mieć wiele wspólnego z Albusem z Przeklętego dziecka, a on nie przypadł mi do gustu (z resztą sama książka też nie). Jeśli masz ochotę to zapraszam do którejś z moich postaci, może uda nam się coś fajnego dla nich wymyślić :) A tak ogólnie to witam Cię serdecznie, życzę dobrej zabawy i wielu wciągających wątków! ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  5. [Muszę przyznać, że to udany Albus i bardzo mi się podoba. Ale on zdobył moje serduszko (troszkę podglądałam, przyznaję się!), kiedy tylko zaczęłaś tworzyć kartę i było na niej poprzednie zdjęcie! Lubię ciepłe kluchy, sama zazwyczaj takie postaci tworzę. Nie wiem czy interesują Cię męsko-męskie, jeśli tak zapraszam do siebie!]

    Bellamy Sangster / Tristan Jensen / Louis Weasley

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ja uwielbiam ciepłe kluchy, a Albus to już w ogóle uroczy! I aż mi się go trochę szkoda zrobiło. Tatiana by go przytuliła, ja zresztą też. Także chodź do nas, wymyślimy coś fajnego :D]

    TATIANA

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Dyrekcja, z tego co pamiętam, nie uznaje Przeklętego dziecka za kanon, a przynajmniej nie wymaga uwzględniania opisanych tam wydarzeń, ale już i tak mleko się rozlało i Albus jest jaki jest. Mi tam się podoba (a przynajmniej na pierwszy rzut oka) :) Co do wątku to pozwolę sobie odezwać się na gg, bo tam jakoś mi wygodniej cokolwiek ustalać. ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tristan ma póki co czystą kartę, jakoś tak wyszło. Więc można powiedzieć, że jesteśmy zainteresowani praktycznie wszystkim począwszy od bycia wrogami przez przyjaźń, po miłość. Chociaż wydaje mi się, aby Tris mógł mieć jakiekolwiek problemy z Albusem, szczególnie, że ten jest starszy i Tristan raczej nie podskakuje takim, nawet jeśli są ciepłymi kluchami! :D]

    Tristan

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć, stary przyjacielu! Idąc za kanonem mamy ustalone powiązanie (co mnie bardzo cieszy, patrząc na Twojego Albusa), w razie chęci zapraszam do mojej Rosie i na jakiś superowy wąteczek. :D Czekamy na was. <3]

    ROSE WEASLEY

    OdpowiedzUsuń
  10. [Mam już coś podobnego, więc nie chciałabym zaczynać tu w ten sam sposób. Generalnie sam motyw z chęcią pomocy mi się podoba, ale chciałabym zmienić tę szatnię na coś innego. Hmm, tylko na co? Zastanawiam się nad jakimś innym przypadkiem, w którym Albus mógłby zobaczyć blizny Tristana. Nie wiem, może wpadli by na siebie w łazience, albo... ALBO! Tristan wpakowałby się w jakąś bójkę, gdzieś w ciemnych Hogwarckich kątach i zgarnąłby dosyć mocno, trochę krwi, podarta bluza, coś w ten deseń i napatoczyłby się Albus, który chciałby pomóc zjeżdżającemu po ścianie Jensenowi i wtedy by wszystko zauważył. Co ty na to? :)
    Plus chciałam tylko cichutko pytać czy to ostatnie zdanie w Twojej odpowiedzi było jakąś sugestią? :D]

    Tristan

    OdpowiedzUsuń
  11. [Zapewniam, że Tristan nie miałby absolutnie nic przeciwko takiemu flirtowi! :D
    Czekam w takim wypadku cierpliwie! :)]

    Tristan

    OdpowiedzUsuń
  12. Przetransmutować można każde ciało stałe, ciecz, plazmę i gaz oraz materię i niematerię.
    Zmarszczyła brwi. To prawo nie miało dla niej żadnego sensu, biorąc pod uwagę szereg następujących po nim wyjątków. Siedziała przed klasą na podłodze, opierając się plecami o chłodną ścianę. Upały dawały się uczniom we znaki, więc większość z nich spędzała przerwy w murach szkoły. Gapiła się w jeden punkt w książce, jakby miało to w czymkolwiek pomóc. Prawda była taka, że zaczynała panicznie bać się egzaminów końcowych, choć wiedziała, że nie ma podstaw, by bać się o swoją przyszłość. Annabel po prostu miała w zwyczaju nakręcać swoją lękliwą naturę.
    Podniosła na chwilę wzrok, sunąc cichym spojrzeniem po zbierających się uczniach. Większość z nich znała od początku szkoły. Doskonale pamiętała jak cieszyła się szkołą przez pierwsze miesiące. Poznała mnóstwo osób, w tym niegdyś jej najbliższą – Albusa Pottera. Wydawało się jej, że są do siebie w pewien sposób do siebie podobni i dawało jej to poczucie komfortu, którego brakowało jej w Stanach. Jednak z każdym miesiącem, z każdym kolejnym rokiem czuła, że nie pasuje. Najpierw do dziewcząt ze swojego dormitorium, później do koleżanek z innych domów, później do kolegów z klubu pojedynków. Ostatecznie nie czuła, by było dla niej miejsce w pokoju wspólnym, przy herbacie w Hogsmeade, o randkach nie wspominając. Zgubiła gdzieś to, kim była i nie potrafiła, albo bała się to znaleźć. Być może nie chciała rozczarować się samą sobą.
    Gdy profesor Rathmann przyszedł pod klasę, większość zamilkła. Ann weszła zaraz za nim i zajęła miejsce w ławce, z przodu, po prawej stronie pod ścianą. Rozejrzała się po klasie, napotykając spojrzenie Albusa. Kiedyś zapewne poklepałaby krzesło obok siebie, zapraszając go by pracował razem z nią. Ale wiedziała, że po tym jak się zachowała, jak stopniowo oddalała się od swojego przyjaciela bez słowa wyjaśnienia, nie było na to specjalnych szans.
    - Ponieważ przerobiliśmy już większość materiału do egzaminów, pozwolę sobie zrobić małą powtórkę z teleportacji. – zapowiedział profesor rzeczowym tonem. – Będziecie pracować w parach. Zadanie pierwsze: deportować się i aportować obok waszego partnera. Zadanie drugie: deportować się razem i nie zgubić się po drodze – wyjaśnił pokrótce, a Annabel zmarszczyła lekko czoło. Już wiedziała, że będzie miała problem z dobraniem kogoś do pary. I pewnie wyląduje z tą dziewczyną, z którą łączy ją niepisana rywalizacja o oceny, jak zwykle.
    - Wylosujcie swoją parę – dodał profesor, wyciągając pudełko z nazwiskami. Lee zmarszczyła lekko brwi. Praca z osobą, z którą zwykle się nie współpracuje, której się nie zna, jest o wiele trudniejsza. – Avery, Chevalier, Malfoy, Potter, po kolei, ruchy!

    Annabel Lee

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam chrześniaka, to już druga jego odsłona za mojej kadencji tutaj. Mam nadzieję, że ta zostanie na długo i będzie Ci się świetnie wątkować. Jeśli byś chciała coś wykombinować z Nevillem to zapraszam do kontaktu. A karta sama w sobie ładna, zgrabna i przyjemna. Dobrze się czytało i sama kreacja postaci również przypadła mi do gustu.

    Neville Longbottom

    OdpowiedzUsuń
  14. Tristan wcale nie chodził po szkolnych korytarzach z wysoko uniesioną głową. W porządku, może jednak to robił, ale wszystko dlatego, że w dzisiejszym meczu rozgromili Ślizgonów i czuł się z tego powodu naprawdę dumny. Kto by mu się dziwił? Przez cały sezon dążył do tej chwili, wyciskając ostatnie poty ze swoich towarzyszy z drużyny. Miał do tego pełne prawo!
    Jednak najwyraźniej tylko on tak uważał, bo kiedy wymknął się z wieży Ravenclawu, tylko po to aby skombinować od znajomego Gryfona trochę alkoholu, natknął się na dwóch, znacznie wyższych od niego uczniów. Nie miał pojęcia kim są, na pewno nie należeli do ślizgońskiej drużyny, ale zieleń i srebro błyszczały na ich piersiach, co dało Tristanowi do myślenia, że powinien na siebie uważać. Wypił dwie, może trzy szklaneczki Ognistej, więc jego równowaga nie miała się najlepiej. Przez moment pomyślał o tym, że przemknie obok nich niepostrzeżenie. Jego plan spalił jednak na panewce, kiedy jeden z nich zagrodził mu drogę. Jedyne, co Tristan zdążył dostrzec, zanim jego ciało zadrżało mimowolnie, gdy o głowę wyższy od niego chłopak odezwał się niskim głosem, to wyjątkowo paskudny uśmiech.
    — Co Jensen, myślałeś, że nie zauważymy twojej parszywej mordy?
    W jego głowie zapaliła się czerwona lampka. Pomyślał o tym, że jeśli szybko odwróci się na pięcie i puści pędem, na pewno uda mu się przed nimi uciec. Był drobny, zwinny, a w walce, cóż – nie miał najmniejszej szansy. Gdyby stał przed jedną osobą, może postanowiłby się postawić, ale w tej chwili? To nie miało sensu.
    W zawrotnym tempie, okręcił się i chciał zacząć biec, gdy palce jednego z napastników zacisnęły się na rękawie jego białej koszuli. Stracił równowagę. Do uszu całej trójki dobiegł dźwięk drącego się materiału. Jensen warknął, rozzłoszczony. Zacisnął dłoń w pięść i jakimś cudem, dał radę zdzielić wyższego chłopaka w twarz, wkładając w to jak najwięcej siły. A wtedy czas jakby stanął w miejscu. Stali się plątaniną kończyn, a Tristan nie do końca wiedział co robi. Do czasu, aż nie oberwał w brzuch na tyle mocno, że odbił się od ściany. Jęknął głośno, kuląc się i zjeżdżając po niej wprost na lodowatą, kamienną posadzkę.
    Myślał, że dadzą mu spokój, że zostawią go na pastwę losu. Oni jednak jeszcze nie skończyli. Jeden zamachnął się i zdzielił krukona w twarz, drugi kopnął jego bok, na co Tristan stęknął. Miał wrażenie, że ma zmiażdżone co najmniej jedno z żeber.
    — Zapamiętaj na przyszłość, krasnalu. Jedna wygrana nie czyni z ciebie króla Hogwartu. — Warknął wprost do ucha Jensena, a zaraz po tym podnosząc się i spluwając na niego. To zdecydowanie nie było specjalnie przyjemne. Warknął z obrzydzeniem, krzywiąc się nieznacznie na widok śliny. — Mówiłeś coś maluszku? — jego napastnik zapytał słodkim głosem, a po ciele Tristana przebiegły dreszcze.
    — Pierdol się. — Odwarknął, co tamci skomentowali śmiechem. Do uszu Tristana dobiegł dźwięk kroków. Jego sympatyczni towarzysze najwyraźniej też to usłyszeli, gdyż trącając się, zwiali gdzie pieprz rośnie, a Jensen nie mając siły by się podnieść, zadarł brodę, wypatrując zbliżającej się osoby. I niemalże uśmiechnął się z ulgą, dostrzegając chłopaka ubranego w szkolne szaty. Jednak zauważając ślizgoński krawat, skulił się, jęcząc cicho. Miał przechlapane. Gdy ten kucnął obok niego, a potem zaczął zadawać bezsensowne pytania, kamień spadł mu z serca. Nie wiedzieć dlaczego, spojrzał w twarz przybysza i posłał mu krzywy uśmiech. Jego zęby pokrywała krew, której metaliczny smak czuł w ustach.
    Bez słowa pozwolił chłopakowi się podnieść i niemal wrzasnął, czując miażdżący ból w klatce piersiowej. Kolana ugięły się pod nim, a przed oczami zamigotały gwiazdki i gdyby nie stający obok ślizgon, pewnie wybiłby sobie wszystkie zęby, uderzając twarzą o posadzkę.
    — Czyżby? — jęknął, przykładając dłoń do swoich żeber. — Tylko błagam, nie każ mi iść zbyt daleko. — Dodał, unosząc wolną dłoń do twarzy, by mankietem niepodartego rękawa zetrzeć strużkę krwi płynącą z dolnej wargi.

    Twój osobisty pacjent, Tris

    [Przepraszam, że to takie długie! Jakoś samo tak wyszło!]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cześć, cześć - witam się i dziękuję za miłe słowa. No nie, ale co to za podejście, z tym obrywaniem tłuczkiem! Nie wysyłajmy do niej samych kalek, dajmy dziewczynie trochę odetchnąć. :D Bardzo chętnie wykombinuję z Albusem jakiś wątek - kto wie, może nawet uda nam się wymyślić coś bez krwawień wewnętrznych i złamań z przestawieniem?
    Ps. Barbarossa naprawdę był piratem i to nawet całkiem niezłym - może kilkaset lat wstecz coś łączyło z nim jakąś pannę Bond?]

    Bond. Barbara Bond.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Jejku jaka śliczna karta i Albus jest uroczy. *.* Chęć zawsze jest, jak najbardziej, tylko coś mi mówi, że Leaticia dałaby mu nieźle w kość :D
    I cześć, dzięki za powitanie!]

    Leaticia Sneake

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie potrafiła nic poradzić na to, że na każdy krok przyjaciela skierowany w jej stronę, ona odpowiadała dwoma krokami w tył. Przynajmniej nie potrafiła wtedy, gdy opinia koleżanek z dormitorium, opinia ojca, opinia wszystkich skierowanych na nią par oczu wydawała się ważniejsza niż własne, szczere spojrzenie sobie w oczy. Bała się. Tak cholernie bała się, że nie znajdzie dla siebie miejsca, że zamiast przylgnąć do miejsca, które jako dzieciak jeszcze miała przy Potterze, zaczęła się miotać, zostawiając chłopaka samego.
    Widziała jak go skrzywdziła. Każde jego spojrzenie sprawiało, że czuła nieznośny ból w mostku. A jednak trwała gdzieś daleko, mogąc już tylko obserwować jak jej przyjaciel powoli rezygnuje i znajduje swoje własne, inne miejsce w świecie. W końcu ileż można walczyć o choćby spojrzenie samemu? Nie pomogła mu, gdy próbował ostatni raz wyciągnąć do niej rękę. Nie chwyciła jej i teraz ma za swoje. Teraz przełyka nerwowo ślinę, słysząc cześć, tak znajome, a jednocześnie tak inne.
    Gdyby przeklinała, pewnie pod nosem wyklęłaby chwilę, w której jej nazwisko znalazło się na jego kartce. Obróciła głowę, by spojrzeć na Avery'ego, ale ten miał już wylosowanego partnera. On nie oczekiwał od niej niczego, zatem ona nie czuła potrzeby się cofać. To było bezpieczne. Puste, ale komfortowe. Jednakże zakończenie roku szkolnego najwidoczniej miało być ubarwione wychodzeniem poza strefę komfortu.
    - Cześć, Albus – wydawało się, że patrzy na niego tylko w momentach, w których on nie patrzył na nią. Jakby bała się, że gdy tylko ich spojrzenia się spotkają, serce wyskoczy jej z piersi wraz z żałosnym przepraszam. Wydawało jej się, że na takie przepraszam było stanowczo za późno. Odwróciła wzrok orientując się jak dawno nie wypowiadała tego imienia. Chyba policzki jej poczerwieniały.
    - Do roboty! - mruknął profesor, a Annabel przygryzła lekko dolną wargę ze zdenerwowania. A co jeśli coś pójdzie nie tak? Ostatnie czego chciała to zrobić z siebie idiotkę akurat przed Potterem. Spojrzała na przygotowane na sali miejsce. Każda para miała przygotowane dla siebie dwa okręgi – jeden startowy, jeden docelowy. - Stańcie w kręgach osobno. Musicie pojawić się obok partnera. To chyba jasne, nie?
    Annabel wstała, robiąc wszystko by tylko nie spojrzeć na Albusa. Miała wrażenie, że każde jej spojrzenie jest dla niego kłopotliwe. Nie winiła go, w końcu sama doprowadziła do tej sytuacji. Winiła siebie i swoją nieudolność. Stanęła w jednym z kręgów, czekając, aż chłopak stanie w swoim. Stali naprzeciwko siebie. Lee podniosła wzrok. Stało się. Spojrzała Albusowi prosto w oczy. Ułamki sekund stała niemalże przerażona, ale kolejne pozwoliły jej w niemalże dorosłym chłopaku dostrzec jak wiele i niewiele zarazem się zmieniło. Jakby patrzyła na jakieś stare zdjęcie, wzbudzające pewnego rodzaju rozczulenie. Mimowolnie uniosła lekko kąciki ust i miękkim ruchem ręki dała mu sygnał, by teleportował się do jej okręgu.

    Annabel

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hej, cześć - przepraszam, że tak długo nie było ode mnie znaku życia. Siadam właśnie do odpisów, więc jeszcze dziś - najpóźniej jutro coś podrzucę! <3]

    Tristan

    OdpowiedzUsuń