1 czerwca 2017

Rzuca ten co rzucać ma czym


Aldo Raine
VI rok | Slytherin
Jesion, włos jednorożca, 10 i 3/4 cala, całkiem giętka
Wilczarz Irlandzki
Inferius
Pałkarz
Klub Ślimaka


Załamania nerwowe. W zeszłym tygodniu miał trzy. Wylał na siebie gorącą herbatę. Spadł z miotły, bo jego głupia sowa Izabela wleciała mu w twarz na treningu. Wreszcie, dostał list od matki, że ojciec dalej goni smoki w Azji, a ona sama musi jechać na szczyt Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, więc żeby lepiej na święta został w Hogwarcie. Tak wygląda życie, kiedy jest się dzieckiem pary nowoczesnych i postępowych czarodziejów, którzy pomogli odbudować świat na nowo. Aldo oczywiście, nie ma odwagi swojego ojca, ani cierpliwości matki, umie za to nieźle dramatyzować i w ciszy własnego ja knuć plany zemsty, które nigdy nie wejdą w życie, bo przecież nie ma odwagi swojego ojca, ani cierpliwości matki. 
Można pomyśleć, że jest typowym Ślizgonem. Znane w świecie nauki i polityki nazwisko, Klub Ślimaka, śmieje się pod nosem z małych Puchonów. Jest typowym Ślizgonem, co nie znaczy że jest mordercą, który w nocy zmienia się w węża dla lepszego przepływu czarnej magii. Jest sprytny, lubi wygrywać, czasem zbyt często kłamie. Po za tym, kiedy nikt nie widzi wyciąga małych Puchonów ze znikającego stopnia. 
Nie lubi przemocy i polowań. Mistrz oszukiwania samego siebie. Czasem prowadzi dialog ze sobą, dla motywacji i zabawy. Lubi ludzi, czasem oni lubią jego. Łatwo się nudzi i jest pewien (chociaż nikt mu nie wierzy), że ten pokój, na który trafił kiedyś, kiedy zerwał się z transmutacji, to pokój życzeń. Był w nim szezlong, stolik, a na stoliku tabliczka czekolady. 
_______________________________________

Adiren Sahores, Łona i Weber
Zapraszamy do wątkowania

12 komentarzy:

  1. [Kocham słowo szezlgon. Naprawdę. Za każdym razem, gdy je widzę uśmiecha mi się buzia i potrafię je wyłapać momentalnie nawet z ogromnej ilości tekstu. No, ale mniejsza, nie o tym przecież. Całkiem fajna ta Twoja postać i taka... dość urocza w sumie, jak na Ślizgona, Arti gdyby się dowiedział o wyciąganiu Puchonów ze znikającego stopnia, pewnie by się wkurzył, no, ale przecież nie wie. Witam kolegę z Klubu Ślimaka, piąteczka :D]

    Artair Avery

    OdpowiedzUsuń
  2. [Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że Aldo z Tatianą się dogadają. Niech sobie trochę razem pomarudzą, mają oboje w jednym czasie załamanie nerwowe, cokolwiek :D I cześć!]

    TATIANA

    OdpowiedzUsuń
  3. [Pozdrawiam, potrafię słowo wypatrzeć, a nie potrafię go w przypływie natchnienia poprawienie napisać :D jeszcze chwila i wyszedłby mi z tego glon, swoją drogą glonojady są spoko! Spina quidditchowa zawsze jest spoko!]

    Artair Avery

    OdpowiedzUsuń
  4. [Wilczarze są super! I Aldo jest też super. Uśmiechnęłam się przy czytaniu karty, bo Aldo tak przyjemnie łamie stereotypy. Swoją drogą Annabel stereotypy tak uwielbia, że aż zastosowała je do otaczającej ją rzeczywistości. W każdym razie witamy, a jakby Aldo herbatę chciał na kogoś wylać, to chyba lepiej by była to Annabel, niż jakikolwiek inny Ślizgon. Ona nie jest z tych co zjadają w całości.]

    Annabel Lee

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej! Trochę się uśmiałam, czytając kartę. Czeklo ma rację, faktycznie jest taki uroczy jak na Ślizgona. Ciekawy pomysł, oby pisało Ci się nim jak najlepiej. Udanych wątków i w razie czego zapraszam pod swoje karty!]

    Daniel // Clint // Toyotomi Yoshi

    OdpowiedzUsuń
  6. [Chyba nie musimy, zobaczymy co tam między nimi wyjdzie. Odrobina spontanu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Zaraz nam zacznę i postaram by było zgrabnie.]

    Annabel Lee

    OdpowiedzUsuń
  7. [Treściwa karta, która w ładny sposób zarysowująca postać i przyznam bez ogródek, że bardzo mi się podoba. Jeśli interesują cię wątki męsko-męskie, to pozostaje mi jedynie zaprosić do mojego Ślizgona, a nuż odnajdą wspólny język.]

    Dashiell Chevalier

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasem ciężko było jej odnaleźć się w grupie. To nie tak, że była socjopatką mniejszą, czy większą. Po prostu czuła, jakby w Pokoju Wspólnym nie było miejsca właśnie dla niej. Trochę tak, jakby dzieciaki z klasy rozsiadły się na ławce, a ona musiała siedzieć półdupkiem na krawędzi, udając, że się zmieściła. Z jakiegoś powodu po prostu się nie mieściła w tej przestrzeni i jakiś czas temu przestała udawać, że takie siedzenie na ławce jej odpowiada.
    Trzymając pod pachą dwie książki, próbowała jednak znaleźć swój kawałek powietrza, ale dodatkowo miała wrażenie, że skupiska Ślizgonów były rozmieszczone w niezwykle dla niej niekomfortowy sposób. Nie była jednak panikarą, do dyskomfortu podchodziła z pewnego rodzaju rezygnacją, wychodząc z założenia, że i tak nie da się z tym nic zrobić. Ostatecznie zdecydowała się skierować swoje kroki w stronę wolnego fotela. Wymagało to od niej trochę wysiłku, bo pozostałe dwa były zajęte. Oznaczało to, że trzeba będzie zadać to okropnie krępujące pytanie.
    Przepraszam, mogę się dosiąść?
    Przez ułamek sekundy jej mózg wytwarzał przerażające obrazy, w których ktoś odpowiada jej nie. I choć wiedziała, że to rzadkie przypadki, wyobraźnia po prostu robiła swoje. Już dawno pozbyła się towarzyszących temu reakcji, jak brak powietrza, trzęsące się ręce, czy drgająca dolna warga. Zacisnęła więc pięść wolnej ręki i podeszła do dwóch Ślizgonek, chyba z piątego roku, pogrążonych w rozmowie.
    Przepraszam, czy to miejsce… nie. Przepraszam czy mogę… nie. A może po prostu usiądę?
    - Przepraszam, czy to miejsce się dosiąść? – wypaliła w końcu, przyciągając zdziwione spojrzenie dziewcząt. Już się zorientowała, co powiedziała i poczuła, jakby grunt usuwał się jej spod stóp. Można sobie więc jedynie wyobrazić ulgę towarzyszącą usłyszanej odpowiedzi.
    - Jasne, siadaj. – odparła jedna z uczennic i wróciły do swojej rozmowy. W tym czasie Annabel położyła książki na stoliku i opadła na fotel, jakby właśnie wyszła z jakiegoś strasznego egzaminu, albo zaprosiła chłopaka na randkę. Jej myśli biegły jak szalone, potrzebowała na chwilę się wyłączyć i zupełnie nie zwróciła uwagi, że siedzi z wyciągniętymi nogami. A jak się chwilę później okazało, od nieuwagi do katastrofy był tylko jeden krok.

    Annabel Lee

    OdpowiedzUsuń
  9. [Oh, tak, widzę to oczyma wyobraźni! Byłoby zabawnie :D
    Hmm, a może wspólny szlaban w Zakazanym Lesie? Inferiusów nie ma, ale są inne stworzenia, które mogą doprowadzić ich do płaczu i szybszego bicia serca :D]

    TATIANA

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubiła letnią herbatę. Nie gorącą, nie zimną, a letnią. Ale nie mówiła o tym głośno, bo jej upodobania kulinarne już nie raz i nie dwa były powodem lekko zdziwionych spojrzeń. Jakby nielubienie szpinaku było w porządku, a nielubienie czekolady już nie. Cholerna, zgniła tolerancja. Zmarszczyła nos. Zamierzała poczytać kilka stron na eliksiry, w końcu egzaminy tak naprawdę miały być lada dzień. I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie ludzka potrzeba znalezienia sobie miejsca.
    Co tu się…?
    Słysząc huk upadających na ziemię książek, ledwo uniosła oczy i natychmiastowo odrzuciła od siebie trzymane na kolanach tomy. Udało się uratować książki przez zamoknięciem, ale nie siebie samą. W pierwszej chwili syknęła przezornie, ale herbata na szczęście nie była gorąca. Spojrzała na swoją bluzkę, zaciskając zęby i prawdopodobnie odparłaby, że nic się nie stało, gdyby nie fakt, że nagle poczuła na sobie dziesiątki spojrzeń (a przynajmniej tak podpowiadała jej wyobraźnia). Miała wrażenie, że wszyscy po prostu się na nią gapią. W jej oczach błysnął lęk przykryty irytacją. Gdy chłopak podleciał do niej, popatrzyła na niego z niedowierzaniem.
    Czy on się gapi na…?
    Zszokowana jego stwierdzeniem, że cały jej front wcale nie wygląda źle, spłonęła dziwacznym rumieńcem i odruchowo zakryła się rękoma, jakby miała cokolwiek do zasłonięcia. Na usta cisnęło się jej niezbyt przyjemne Co ty sobie wyobrażasz?, ale na szczęście w porę zauważyła wyciągniętą w jej stronę chusteczkę. Spojrzała na Ślizgona i wydało się jej, że to naprawdę było niechcący, a niepozorny kawałek materiału lekko ją rozczulił. Sięgnęła po chusteczkę znajdującą się w jego dłoni i delikatnie zaczęła wycierać koszulkę. Niewiele to dało, wciąż kleiła się do ciała, ale przynajmniej nie musiała myśleć o tym, że tłum się na nią patrzy. Podniosła spojrzenie i popatrzyła zestresowanemu chłopakowi w oczy.
    - Uratowałam książki – powiedziała cicho, jakby to było najważniejsze w całym zdarzeniu. – Herbata ciężko schodzi z pergaminu – uniosła lekko kąciki ust, dodając mu nieco otuchy. Nagle jednak spoważniała z powrotem.
    - Okej, okej, przyjmuję przeprosiny, tylko się tak nie gap – wypaliła w końcu, czując, że robi się jej gorąco. Zdecydowanie nie lubiła mieć kontroli nad sytuacją.

    Annabel

    OdpowiedzUsuń
  11. [O mamo, ja też chcę wątek! Relacja pozytywna, negatywna? Poszukujesz czegoś? c:]

    Lola Waters

    OdpowiedzUsuń
  12. [Obym nic nie przekręciła, ale jeśli mnie pamięć nie myli, to jeden z rodziców Aldo związany był z Międzynarodową Konferencją Czarodziejów. Zmierzam do tego, że ich rodziny mogłyby utrzymywać ze sobą jakieś mniej lub bardziej zażyłe znajomości. Być może, powiedzmy, zgoła dyplomatyczne w kwestii samej polityki lub odwrotnie — jak wolisz, nie mam tutaj swojego typu.
    Dashiell, tak jak Aldo, wywodząc się z tych politycznych rodzin, mieliby na pewno ze sobą styczność i owszem — mogli się zaprzyjaźnić. Starymi przyjaciółmi mogą być, pod warunkiem, że Raine czyta z niego jak z otwartej księgi. Dash jest bardzo specyficzny — jego zachowanie często jest odwrotnością jego realnych zamiarów i nie zdradza się celowością. Chyba że jest to efektem z góry zamierzonym. Wykorzystuje przeciwko innym wszystkie polityczne sztuczki, które swego czasu zaobserwował i przyswoił, ale nie robi innym tym krzywdy.
    W związku z tym, że Dashiellowi niezbyt na rękę jest przywiązanie emocjonalne, to Aldo mógłby stanowić pewną jego słabość w tym względzie. W związku z tym ich ścieżki możemy przeciąć na jakimś niby-politycznym bankiecie, w domu któregoś z nich, jeśli zakładamy, że ich rodziny się przyjaźnią albo pozostaniemy w realiach szkolnych, gdzie jeden potrzebowały drugiego.]

    Dashiell Chevalier

    OdpowiedzUsuń