16 lipca 2017

like father like son


SCORPIUS HYPERION MALFOY
VII ROK — SLYTHERIN — CZYSTA KREW
11 CALI, WŁÓKNO SMOCZEGO SERCA, TARNINA

Chciałby wierzyć, że zła sława złączona z rodowym nazwiskiem kiedyś przeminie, że wszystkie złe uczynki, których dopuścili się jego przodkowie zostaną wybaczone.
Chciałby wierzyć, że nie stanie się jedynie smutnym rozczarowaniem dla swego ojca, że kiedyś bez strachu będzie mógł spojrzeć prosto w jego oczy.
Chciałby wierzyć, że kiedyś będzie powodem dumy swej matki, że uda mu się zobaczyć raz jeszcze uśmiech na jej sinych ustach.
Chciałby wierzyć, że uda mu się sprostać wszystkim oczekiwaniom, że osiągnie cel.
Chciałby wierzyć, że czeka na niego lepsze życie, że istnieje coś poza marnym tu i teraz.
Chciałby wierzyć, że nie jest z tym wszystkim sam.

Chciałby wierzyć, że może coś zmienić.
I chciałby wierzyć, że to zrobi.

10 komentarzy:

  1. [O, cześć! Miło widzieć Malfoya na blogu a dodatkowo w takiej wersji; co prawda miałam już z jednym styczność ale zniknął dość szybko. Mam nadzieję, że Ty zostaniesz tu na dłużej. (; Co prawda mam pewien zarys na Scorpiusa i Rose, dość kanoniczny więc jeśli znajdzie się u Ciebie chęć to serdecznie zapraszamy! Możesz odezwać się na mojego maila; bezkres.paranoi@gmail.com]

    ROSE WEASLEY

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Chciałabym wierzyć, że tytuł wprowadza w błąd.
    Jak tak rzuciłam okiem na kartę, to nie byłam do niej przekonana, a raczej do schematu, według którego została sporządzona. Ale. Aj, jak to ładnie jest zrytmizowane! ;D +Cześć, cześć. ]

    Sagit Wallach

    OdpowiedzUsuń
  3. [ O! Witam szanownego kuzyna :) Jeśli masz ochotę to zapraszam oczywiście na wątek. ]

    Olivia (i Julia)

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Sagit nie zna Dracona, więc raczej nie przeprowadzi analizy porównawczej, ale ja już będę mogła to zrobić. :D I bardzo chętnie zacznę, jeśli podzielisz się jakimś pomysłem. ]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Lucky. <3
    Sam miałem go na wizerunku wielokrotnie nawet na tym blogu, więc aż mi się łezka w oku kręci, gdy widzę jego buźkę. Witam i życzę dobrej zabawy, a w razie chęci, zapraszam do siebie. :3]

    Sirius Holliday

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Napisała osoba, której karta bogata jest w fakty przydatne przy wymyślaniu wątku! :D
    Sagit lubi wędrówki, sztukę, jest dobrą uczennicą i imponuje wiedzą z zakresu historii magii, co w przypadku Hogwartu może być rzadko spotykanym zjawiskiem, przynajmniej takie mam wrażenie po Potterach, w których to opisy tych lekcji przepełnione były niechęcią. ;D Wywodzi się z rodziny inteligenckiej, ale to na pewno nie jest magiczna arystokracja, chociaż z tą miewa do czynienia przez muzyczny światek, bo i w tej dziedzinie się kształci. Z tego powodu mogła nawet wpaść do Klubu Ślimaka, nie wiem, może Malfoy tam bywa. I nie wiem, jaka informacja by Ci się mogła przydać.
    Zawsze możemy zdecydować się na jakiś luźny plan w stylu przypadkowego spotkania się na jakimś koncercie czy nawet na zwykłej Pokątnej – i dodać do tego zamieszki, które jakaś grupa wichrzycieli by wywołała. ]

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Och, jasne. Tylko zastanawiam się, od czego najlepiej zacząć – tak spokojnie, po prostu od tego, że Sagit spotyka Scorpiusa i zaczyna się zamieszenie i mięso rozegramy już w wątku? ]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Przychodze z polecenia i zastanawiam sie, jakim rodzajem kompana moglby dla Yeonghwana byc Scorpius i na odwrot :D]

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Pokątną zazwyczaj przychodziła tylko wtedy, kiedy miała coś konkretnego do zrobienia i chociaż za chodzeniem po sklepach przepadała, po maratonie całodniowych zakupów, najczęściej robionych w hałasie i tłumie, bywała tak zmęczona i zniechęcona, że mimowolnie wytworzył jej się w głowie negatywny obraz tej czarodziejskiej ulicy. Żeby go przełamać, od czasu do czasu zaczęła tam chadzać bez większego celu, raczej w godzinach porannych, żeby uniknąć ścisku. Kiedy wędrowała po raczej pustawej okolicy i bez problemu mogła zaglądać tam, gdzie tylko miała ochotę, odkryła niezaprzeczalny urok, który do tej pory jej umykał, przykryty chaosem, gwarem i czekaniem w długich kolejkach. Odkryła również kilka miejsc, których wcześniej nie zauważyła, po części dlatego że skupiona była tylko na liście rzeczy do wykonania, a po części z tego powodu, że wszechobecne skupiska niejako uniemożliwiały jej swobodne przemieszczanie.

    Niestety, tego dnia nie było jej dane rozkoszować się klimatem Pokątnej. Nie dość, że przyszła tam w sobotę, to jeszcze późnym popołudniem, akurat wtedy, kiedy ludzie skończyli już pracę i wystarczająco odpoczęli przed seansem wydawania galeonów. Sagit akurat wracała ze spotkania ze znajomymi i chociaż najchętniej od razu znalazłaby się w swoim domu, przypomniała sobie o tym, że powinna wpaść do apteki. Wizytę i tak dostatecznie długo odkładała, więc nie chciała jeszcze bardziej odwlekać jej w czasie. Westchnąwszy, przywołała więc Błękitnego Rycerza, a potem przez Dziurawy Kocioł przedostała się na ukrytą przed mugolami uliczkę.

    Zaskakująco szybko udało jej się zakupić specyfik, co wprawiło ją w tak dobry humor, że postanowiła jeszcze chwilę zostać. Kilkanaście stóp za różdżkarnią znajdowały się dwa przytulone do siebie budynki, między którymi jednak wytworzyło się ciasne przejście. Wystarczyło się przecisnąć i docierało się do niewielkiej odnogi zakończonej co prawda ślepym zaułkiem, ale miejsca było wystarczająco, aby zmieściło się tam kilka ciekawych przybytków – między innymi prześliczna kawiarnia, wyglądająca tak, jakby ktoś ukradł ją z przeszłości i w doskonałej kondycji przykleił do teraźniejszości.

    Sagit sądziła, że żyje prawdopodobnie w najlepszych czasach, w jakich można – ze stale rozwijającą się technologią, zaawansowaną nauką i jako-takim pokojem. Nigdy nie marzyła, aby przenieść się do któregoś z minionych już okresów i tam pozostać – jej zainteresowanie historią nie wiązało się z chęcią jej odtworzenia, a jednak zdarzało się, że nie mogła oprzeć się przed wdziękiem stylizacji na dawne czasy, XIX wiek na przykład czy okres międzywojenny. Było to tak czarujące głównie dlatego że wyidealizowane.

    Zasiedziała się w kawiarence. Siedziała na zewnątrz i czytała książkę, a chociaż wiedziała, że powinna się już zbierać, popadła w tak leniwy nastrój – być może powodowany także tym, że zrobiło się duszno; może szykowało się na burzę? – że nie chciało jej się wstawać. Usłyszawszy jednak niepokojące hałasy dochodzące zza odgradzających ją od głównej ulicy budynków, otrząsnęła się z letargu i zawołała kelnera, aby dostać rachunek.

    Kiedy wyszła, nie mogła oprzeć wrażeniu, że coś było nie w porządku. Niby nic się nie zmieniło, nadal był tłok i nadal był hałas, a ludzie zachowywali się względnie normalnie, ale w ich poczynania wkradła się nerwowość, a w powietrzu wisiało napięcie, tym bardziej niepokojące, im bardziej nie wiadomo, czym było spowodowane. Wmieszała się w tłum zmierzający do wyjścia przez ścianę do Dziurawego Kotła, ale zanim tam dotarła, ruch na ulicy nagle ustał, tak jakby ktoś w oddali zablokował przejście. Zaczęła lawirować między pokrzykującymi ludźmi, ale nieważne ile przeszła, i tak nie mogła dostrzec, co było źródłem zatoru. Dostrzegła za to znajomą twarz.

    Scorpius Malfoy stał trochę z boku. Nawet jeśli Sagit nie zaliczała się do grona jego najbliższych znajomych, to jednak spędziła z nim w szkole już sześć lat, na jednym roku, więc siłą rzeczy niejednokrotnie uczestniczyli w tych samych zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie by się z nim przywitała nawet jeśli mieli się tylko minąć, a już na pewno nie zamierzała zignorować go w takich okolicznościach. Bądź co bądź, lepiej przez chwilę pobyć w towarzystwie, kogo się chociaż trochę zna.

      – Cześć – powiedziała, gdy już udało jej się do niego dotrzeć. – Masz pojęcie, co tutaj się dzieje?

      Byłoby miło, gdyby wiedział. Najlepiej, gdyby spokojnie poinformował ją, że nic takiego, po prostu dostawcy niewprawnie posługiwali się czarami, przez co ich towary się rozsypały. Muszą to posprzątać, zanim przepuszczą ludzi – lepiej nie ryzykować, kto wie, co mogłoby się stać od zbyt dużego stężenie, hm, na przykład wylanych eliksirów. Albo… cokolwiek. Na wszelki wypadek Sagit od dłuższego już czasu zaciskała dłoń na różdżce.

      Usuń