22 lipca 2015

Rozrewolwerowany rewolwerowiec


        Kto nie jest w stanie znosić ukąszeń losu, 
       będzie coraz więcej czasu trawił na bezskuteczne wymachiwanie ogonem.
       I stopniowo popadnie w obłęd, gdyż całą treścią jego życia
       stanie się unikanie nieuniknionego..






















Wróciła po dwóch latach, nieznana i obca dla wszystkich. Podobno opuściła Hogwart niespodziewanie... Stało się coś strasznego, ale jakby wszyscy zapomnieli. Każdy, kto mógłby pamiętać, skończył szkołę, reszcie pozostało tylko niejasne uczucie, wymazane wspomnienie ciemnowłosej dziewczyny. Tłumi w sobie uczucia, tłumi własną siebie, skrywając prawdziwe oblicze pod maską obojętności i ignorancji. Jest ponad wszystkim i obok wszystkiego. Nie chce... nie może pokazać prawdziwiej siebie. Na uboczu, nie pasująca do zieleni szaty, a może tylko pragnąca sprawiać takie wrażenie. Nie ma na szafce zdjęć rodziny, bo nie lubi opłakiwać zmarłych. Obiecała sobie dokończyć to, nie pozostawiając za sobą wspomnień. Zamknąć się na wszystkich. Nie ukazać prawdziwego oblicza. Trudno wyprowadzić ją z równowagi, doprowadzić do wściekłości. Nie podnosi głosu, nie musi. Szeptem można zranić równie mocno, trując jadem niczym najparszywszy wąż. Mogłoby się wydawać, że ze starej Rachel pozostała jeszcze miłość do Quidditcha, ale ona robi to tylko z sentymentu. Jedynie w chwilach słabości lub zapomnienia, spod niewidzialnej bariery, wydostaje się odrobina wredoty, szczypta obłędu i zawładnięte wściekłością oblicze. Zewnętrznie opanowana, w środku chaos... płonąca mieszanka emocji. A obojętne oczy zdradzą wszystko, kiedy odbije się w nich ogień.

osiemnastoletnia wychowanka Slytherinu szósty rok ścigająca
krew czysta sierota upośledzona moralność szczerość i obłęd  
wyleczona psychopatia niechęć do zwierząt patronus smok piromania
_______________________________________________________
zapałki\/ogień

PRZEPRASZAM ZA NIEOBECNOŚĆ, WRÓCĘ I NADROBIĘ OBIECUJĘ

134 komentarze:

  1. [Ogólnie to mi te dwa pierwsze zdania nie trzymają się kupy. Stwierdzasz, że wróciła po dwóch latach, a za chwilę dodajesz, że podobno opuściła ten Hogwart dwa lata temu. Nie pasuje mi to.
    Witam serdecznie u super gifek! :D]

    Baldwin/Hattie

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Żywię urazę za okrutnie przerwany wątek!]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  3. [W życiu bym nie wpadła na to, że ktoś taki jak Russ może zauroczyć. :P

    Uprzedziłaś mnie, chciałam wyjść na dobrego człowieka i przywitać się jako pierwsza. Nie pozostaje mi więc teraz nic innego niż powiedzieć, że powinnyśmy zrobić sobie wątek. Zgadzasz się?

    I tak jeszcze swoją drogą: świetny wybór wizerunku. ;)]

    Russ

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Witam serdecznie :) Cudny gif. ]

    Elody Harrison

    OdpowiedzUsuń
  5. [Teraz cię rozczaruję, bo jestem beznadziejna w wymyślaniu tych spraw. Ale możemy się dogadać: ty zarzucisz pomysłem, potem ewentualnie o nim pogadamy/rozważymy go, a ja zacznę. Pójdziesz na taki układ, czy wolisz jednak wspólnie dogadywać?

    I, proszę, wypluj słowo oklepany, nie lubimy go. ;P]

    Russ

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Ignis ma ochotę znać jej prawdziwe oblicze ;> Są do siebie podobni. ]
    Ignis Femoris

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Napisz do mnie na gg, dałoby radę? 2219544 ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  8. [Dzień dobry. Intrygująca postać. Gdybyś miała ochotę na wątek, to zapraszam do siebie.]

    Noah

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć. Wydaję się taką typową Ślizgonką, ale coś musi się kryć pod tą skorupą! No i na prawdę śliczny gif. Życzę wielu wątków i przecudownej zabawy. Jeśli masz chęć, to ja jeszcze bardziej ;)]
    Elizabeth Weiss

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jak najbardziej. Tylko nie bardzo wiem, od czego zacząć.]

    Noah

    OdpowiedzUsuń
  11. [To zdjęcie jest magiczne *.* Cześć, czarownico. Dorzucę Ci jeszcze ramkę, byś mogła Marcusa sobie oprawić ślicznie i jeszcze oddam w twoje ręce złą dziewczynkę z powiązań.]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Też o tym myślałem, bo to jak najbardziej pasuje do Noaha, tylko przydałoby się to rozwinąć. Podejrzewam, że Rachel przy pierwszym kontakcie - a byłoby to pewnie w trakcie/po pierwszych wspólnych zajęciach - nie zdradzi mu zbyt wiele. Później jednak mogliby na siebie trafić gdzieś na błoniach, gdzie Noah ćwiczyłby jedno ze swoich własnych zaklęć. Rachel mogłaby się tym zainteresować i spytać Krukona, co to za zaklęcie/skąd je zna czy coś takiego, a on zgodziłby się jej odpowiedzieć, jeżeli ona również odpowie na jedno jego pytanie. I tak zaczęliby swojego rodzaju grę, która z czasem mogłaby się rozrosnąć, do pytań doszłyby jakieś wyzwania etc. Odpowiada Ci coś takiego?]

    Noah

    OdpowiedzUsuń
  13. [Coś wymyślę, jestem w fazie właśnie kreatywnego myślenia, jednak aby nie puścić wodzy moich fantazji, chciałabym wiedzieć jaka jest granica nowej Rachel. Jest coś, czego by obecnie nie zrobiła? Szantażowała, czy celowo kogoś raniła dla zabawy, itp.?]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Okej, to może spróbujmy z pierwszym pomysłem. Wyjątkowo okropny tydzień dla Rachel i w równym stopniu niefajny dla Marcusa. Rothesay spotkałbym Rachel w jakimś cichym miejscu (izba pamięci?) i w końcu zebrałby się na odwagę, by namówić ją na zwierzenia. Skończyłoby się to tragicznie, bo on naciskałby, żeby ona mu zaufała i opowiedziała co się stało, a ona by się tylko wkurzyła na niego, awantura do tego stopnia, że w końcu chciała go uciszyć zaklęciem. Tym razem szczęście mu dopisało, uchyliła się, ale oberwało by się wielkiej szklanej szafce, która roztrzaskałaby się w drobny mak, wszystkie pamiątki by pospadały, półki by też fikały koziołki w powietrzu, ale najgorsze co by się przytrafiło, to że jedna z desek trafiła wysokie coś zakryte prześcieradłem. Okazałby się, że zbili niechcący lustro pragnień i dalej byśmy jakoś pociągnęli, że któreś się skaleczyło odłamkiem lustra i coś złego by się zaczęło dziać... ]

    OdpowiedzUsuń
  15. [Byłoby miło, gdybyś zaczęła.]

    Noah

    OdpowiedzUsuń
  16. [Jeśli masz jakieś obiekcie czy nie podoba się pomysł, zawsze mogę wymyślić coś innego, to żaden problem. A zaczynanie podchodzi pod kategorię wykorzystywania, ale niech będzie. ]

    OdpowiedzUsuń
  17. [A może masz chęć na wątek? I dziękuję bardzo:)]
    Ambrosia Hovard

    OdpowiedzUsuń
  18. [dziękuję! Rachel jest taka... intrygująca. :) jeśli masz ochotę na wątek, to zapraszam. :)]

    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
  19. [Ostatnio dużo siedzę w wakacyjnych i nawet mi się to podoba, ale dla Russa wakacje oznaczają głównie to, że może wyjść z domu wariatów, trzasnąć za sobą drzwiami i włóczyć się cały dzień po Nokturnie, szukając kłopotów.

    A w szkole to szczerze powiedziawszy nie wiem. Jestem tak otwarta na propozycje (bo tak bardzo nie mam swoich pomysłów), że bardziej otwarty nikt tutaj nie jest. ;) Wiem, ciężko się ze mną gada.]

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Tak, tak, tak! Zgodzę się na wszystko, więc porządnie mnie zaskocz.]

    OdpowiedzUsuń
  21. [Rejczel mi się bardzo bardzo podoba, nawet jeśli tęsknię za Lysse. Przez ciebie mam dylemat, czy wstawić serduszko, czy może płaczącą buźkę, więc wstawię obie ;-; <3]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  22. [No jasne! Rachel jest z rocznika Jamesa, więc coś można by było z tym wykombinować, o. Szczególnie, że nie od dziś wiadomo, że Ślizgoni i Gryfoni się nie bardzo lubią.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  23. [Albus raczej się nie zakochał, bo on jeszcze wtedy gówniarz w trzeciej klasie był :'C Ale coś na pewno wymyślimy! Musimy, bo nie odpuszczę normalnie D:]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  24. [ Przecież doskonale wiesz, że mi zawsze pasują rzeczy tego typu. Ja właściwie żyję takimi wątkami, a im większa toksyczność, tym przyjemniej mi się pisze. Tym samym z czystym sumieniem mogę stwierdzić, iż nie mam żadnych obiekcji i odpowiada mi usytuowanie naszej parki w roku szkolnym. Co więcej, marzy mi się akcja w Zakazanym Lesie, bądź na Wieży Astronomicznej, ale zastanawiam się, czy to wykonalne.]

    OdpowiedzUsuń
  25. [Myślę, myślę i wymyślić nie mogę. Wolisz smutno, wesoło, na poważnie, a może z akcją? A co do relacji Albus-James, to on za bardzo brata nie lubi.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Pewnie, że cudowny. On sam też tak uważa, tylko nie wyprowadzaj go z błędu! : D
    Podarujesz mi może jakieś powiązanie czy mam wysilać mózgownicę? O ile chcesz wątek, oczywiście. ]
    C. Sanders

    OdpowiedzUsuń
  27. [W sumie można by spróbować, co szkodzi, najwyżej nie wyjdzie, mała szkodliwość czynu. :P

    Sęk w tym, że na zaczęcie z mojej strony musiałabyś czekać tydzień od dzisiaj przynajmniej. Jeśli ci to pasuje, to ja zaczynać mogę, bo generalnie nie mam na to uczulenia.]

    Russ

    OdpowiedzUsuń
  28. [Nie wiem, czemu przyszło mi akurat coś do głowy, ale może ich połączyć dziwna przypadłość, a mianowicie wspólne sny. Załóżmy, że raz na jakiś czas ich sen się łączy i muszą ze sobą spędzać w nim czas, choć w realnym świecie nie za bardzo ze sobą rozmawiają. I nikt nie wie czemu tak się dzieje, tym bardziej oni sami, ale może być to ich mała tajemnica. Bo gdyby ktoś się dowiedział, to jeszcze by stwierdził, że są przeklęci czy coś XD
    Ja nie wiem, czy coś takiego w ogóle się do czegoś nadaje, ale no.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  29. [Yay! <3 To teraz trzeba wymyślić konkretny wącisz.]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  30. [Naaajs. Chce ci się może zacząć? <3]

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  31. [dziękuję i cześć ! :>]

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  32. [ W gifie może...? ;D ]

    Chesney Swinton

    OdpowiedzUsuń
  33. [ A co powiesz na to, że w manifeście tej głębokiej niechęci, któreś z nich postanowiłoby zrobić temu drugiego krzywdę, zwabiając go do Zakazanego Lasu i przywiązując do jakiegoś drzewa? Owszem, brutalne, ale sądzę, że przy okazji niebanalne, bo rzadko idzie powątkować w drastycznych klimatach. Możemy założyć, czerpiąc wiedzę z HP, że w ruch poszedł eliksir słodkiego snu albo po prostu dobrze opracowana strategia. Tak czy inaczej, mamy możliwość odreagowania postaciowych nieszczęść, sięgnięcia po nutkę fascynacji/pożądania i wplątanie w to jakiegoś monstra, któremu akurat zachciałoby się pójść na spacer. Oczywiście zrozumiem, jeżeli to zbyt wiele, ale wciąż oddziałuje na mnie mój ulubiony serial, który bywa pełen dramatycznych wydarzeń i stąd ten pomysł prosto z horroru. Zawsze możemy wplątać ich w coś normalnego, dla mnie to nie problem.]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Myślę, że jak sobie to już uświadomią, to będą mieli więcej możliwości w tych snach, heu heu.]

    Albi, który nie może się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  35. Bezsenność dawała się Albusowi we znaki, co było po nim dość wyraźnie widać w ciągu dnia. Podkrążone oczy, nieustające ziewanie oraz słanianie się na nogach po murach Hogwartu od razu zdradzały, że młody Potter nie sypiał najlepiej i większość nocy spędzał raczej na kręceniu się w łóżku albo poza nim, na przykład na błoniach lub w Wieży Astronomicznej. Mimo wszystko coraz częściej bywały noce, kiedy zasypiał i pogłębiał się bardzo głęboko w swojej podświadomości na dłużej niż dwie czy trzy godziny. Nie miał jednak pojęcia, dlaczego jego umysł stawiał wtedy przed nim postać Rachel, którą właściwie ledwie znał, jako że opuściła Hogwart, kiedy ten jeszcze był małym chłopcem na trzecim roku nauki.
    Wszystko zaczęło się jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego, po krótkim spotkaniu na ulicy Pokątnej w sierpniu. Wtedy chłopak dowiedział się, że będzie chodził z osobą, o której istnieniu prawie zapomniał, do klasy. I jak się okazało, do świata snu również. Na początku myślał, że to wszystko dzieje się w jego głowie. Że to po prostu jego mózg generuje obraz Rachel bez żadnego konkretnego powodu. Do czasu, gdy spotkał ją na rozpoczęciu roku. Pamiętał jej wzrok, czuł go niemalże przez cały dzień na swoim karku. On też patrzył, nie do końca wiedząc, czy dziewczyna jest stuknięta, czy może jej ciekawość faktycznie miała jakiś związek z dziwnymi marzeniami sennymi z ich osobami w roli głównej. Być może głupim posunięciem było wtedy wylanie na pannę Morgan soku z dyni, jednak chciał się upewnić. A przynajmniej to sobie wmawiał, gdy jego podświadomość podpowiadała mu, że zrobił to przecież całkowicie niechcący. Jej słowa dotarły do niego jakby po kilkunastu sekundach, w zwolnionym tempie, upewniając go w twierdzeniu, że są z Rachel powiązani jakimś dziwnym, niewyjaśnionym zjawiskiem zachodzącym w ich głowach w ciągu nocy. „Teraz zaczniesz to robić też w prawdziwym świecie?” – spytała ledwie słyszalnie, marszcząc brwi i pozostawiając Pottera z szeroko otwartymi oczami. Nie do końca wiedział, czy ze zdziwienia, czy po prostu dlatego, że tak samo robił we śnie.
    Po jakimś czasie zaczął się do tego przyzwyczajać. Po prostu weszło mu w nawyk to, że gdy już zasypiał i pojawiała się scena w Wielkiej Sali, oznaczało to, że prześpi calutką noc. I z jednej strony było to dobre, a z drugiej naprawdę denerwował go fakt, że za każdym razem zalewał dziewczynę tym okropnym sokiem. Tak, jak teraz.
    – Wiesz, że nie ja wybieram sok z dyni – mruknął, odstawiając szklankę z resztą zawartości, która nie zdążyła się wylać, na stół. – Poza tym jesteś we śnie, możesz zabrać czystą szatę komukolwiek i nikt nawet nie zauważy.
    Wokół nich roznosił się niezrozumiały bełkot uczniów bez twarzy, zdeformowany chichot dziewczyn z Gryffindoru raz po raz przerywał rozmowy, o ile można je było tak w ogóle nazwać, a nauczyciele, dziwnie rozmazani i bez wyrazu, jak zwykle siedzieli na swoich miejscach, popijając wino z kielichów.
    Nawet nie zdążył się obejrzeć, gdy Rachel ruszyła ku wyjściu z pomieszczenia. Ruszył za nią szybkim krokiem, wzdychając pod nosem. Gdy znaleźli się w Sowiarni, zaśmiał się cicho, zerkając w stronę wpatrujących się w brunetkę ptaków.
    – Chyba za tobą nie przepadają, hm? Ta z Ministerstwa szczególnie, prawie wydłubała ci dzisiaj oczy.

    Senny Potter, którego oczy są zielone, a nie niebieskie :(

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Hm... pewnie starsza dwa lata Rachel w ogóle nie zwracała uwagi na takiego podlotka jak Sanders : / Chyba, że zalazł jej jakoś za skórę lub coś ich połączyło na co najmniej miesiąc. Czy panna Morgan próbowała kiedyś warzyć jakieś zakazane eliksiry, do których brakłoby jej składnika, np. smoczej łuski? Dowiedziałaby się, że Caleb ma wujka (czy znajomego) zajmującego się gadami i dostarczyłby jej brakujący element, oczywiście nie za darmo. Potem mógłby się jeszcze do czegoś przydać, na przykład przy wykorzystaniu eliksiru (jako przynęta, cokolwiek). Ślizgoni często mają jakieś brudne interesy, może Rachel też? ]
    CS

    OdpowiedzUsuń
  37. [ A ja zawsze mówiłam wyrewolwerowany rewolwerowiec. Całe życie w kłamstwie.
    Cześć! c: ]

    Freddie Weasley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Zapomniałam dodać, że liczę na wątek moja uciekająca ciągle bestyjo.
      Mam nadzieję, że wróciłaś na dłużej! :) ]

      Usuń
  38. [ W takim razie cieszę się, że Chesney spodobał się. ;D ]

    Chesney Swinton

    OdpowiedzUsuń
  39. [ Supernatural, śmiem twierdzić, że jeden z najlepszych seriali, w jakie mogłam się bezwarunkowo wkręcić. A co do tego, kto powinien zgrywać kata, szepnę w tajemnicy, że Luke w roli kogoś uległego to coś, z czym jeszcze nie miałam okazji się zmierzyć i sądzę, że takie poszerzanie horyzontów jest bardzo pomocne. Więc jeżeli mogę o to prosić, chciałabym, żeby Rachel okazała się czarnym charakterem, a do tego rozpoczęła ze swojej perspektywy ten ciąg niespodziewanych wydarzeń.]

    OdpowiedzUsuń
  40. [Rumienimy się z Archiem i podziwiamy Rachel z ukrycia. Mam słabość do niecodziennych postaci, sama kiedyś starałam się takie prowadzić, ale nie bardzo mi to wychodziło. W dodatku obłędne zdjęcie/gif.]

    OdpowiedzUsuń
  41. [Okej, to mi bardzo miło.]

    Sean C.

    OdpowiedzUsuń
  42. [Ojej, ojej, dziękuję. I wzajemnie. ;)]

    Kaiden Lynch

    OdpowiedzUsuń
  43. [Minął jeden dzień, nawet niecały, a ja dobrałam sobie ich i tak przeogromną ilość, jak na moje możliwości. Jeśli stałoby się coś, co spowoduje, żę kilka z nich odpadnie, wtedy na pewno się do Ciebie zgłoszę. :)]

    KAIDEN LYNCH

    OdpowiedzUsuń
  44. [A ja lubię Twoje zdjęcie (noooogi, nogi, nogi). ]

    T. Jansson

    OdpowiedzUsuń
  45. [Jamie się kłania! :D Też bym chętnie chciała wątek, nasze postaci mają bardzo podobne charaktery, ale kurczę, nie mam pomysłu... :c]
    Niklas

    OdpowiedzUsuń
  46. [Ależ proszę bardzo, ale podziękowania powinnaś kierować (za podsunięcie mi takiego wizerunku) mojej muzie, która wprowadzi na blog drugiego Langhorne'a. Jeśli o mnie chodzi to nie znam się na tym w ogóle ;)
    Na wątki jestem jak najbardziej otwarty. Jeśli coś wymyślisz to zacznę jutro wieczorem.]

    Duncan Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  47. [Jak na mnie to zaszaleję, bo zwykle stawiam twarde warunku. Nie mam jednak doświadczenia jako autor na Hogwartach, ale nadrobię to. Zgodę się na wszystko co mi zaproponujesz (błagam, tylko żebym tego nie żałował!), bo z racji tego, że Rachel to Ślizgonka mają największe szanse na dogadanie się ze sobą. Jeśli pojawiła się znikąd, tak nagle to pewnie Langhorne byłby ciekawy kim ona właściwie jest.]

    Duncan Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  48. [ Przyznam szczerze, że czytając, prawie umarłam ze śmiechu. Nigdzie nie ma tak zabawnych geniuszy zbrodni jak w Hogwarcie.]

    Dryfował w ciemności. Unosił się i opadał, unosił, a później opadał, obserwując z boku, jak jego blade ciało przykrywa spieniona woda. Był zaledwie biernym obserwatorem, nie mógł poruszyć ręką ani nogą, lecz wyraźnie czuł ból, którego źródła nie umiał zlokalizować. Przez myśl przemknęło mu, że oto nadszedł ostateczny koniec, nadzwyczaj cichy i spokojny, jakby nie było się czego bać, gdy grunt przestanie być wyczuwalny. Nie przygotował się, nie pożegnał z tymi, którzy czasem mogliby za nim zatęsknić, nie miał także pojęcia, w jaki sposób trafił w chłodne objęcia śmierci. Pomyślał jedynie, że i tak nie mógłby się przed nią schronić, schwytałaby go w mgnieniu oka, udaremniając odwlekanie w nieskończoność nieuniknionego. Prawdę powiedziawszy, był gotów, by odejść i zostawić za sobą brudny świat, w którym czystość serca stanowiła prawie niewykrywalną wartość. Tak, nic go nie trzymało przy skrzywionym zwierciadle postrzegania, toteż zamiast walczyć z nieprzeniknionym mrokiem, poddał się mu z westchnieniem, żałując tylko i wyłącznie tego, że nie dano mu dokonać rzeczy wielkich.
    Wyobraźmy sobie więc jego zdziwienie, gdy otworzywszy oczy, zarejestrował brudną zieleń drzew, nie dopatrując się w niej niczego, co wskazywałoby na to, iż jest to miejsce, do którego pragnąłby się udać na wieczny odpoczynek. Oszołomiony, zamrugał kilkakrotnie, a nagła fala nieprzyjemnego mrowienia usadowiła się w jego wnętrzu i zmusiła go do wygięcia ust w paskudnym grymasie. Tępe pulsowanie w głowie upewniło Luke'a w przekonaniu, że wciąż znajduje się na padole ludzkiego nieszczęścia, co więcej, w dużej mierze przypominającego znane mu okolice.
    Głębsze zrozumienie sytuacji przyszło po minucie, może dwóch, gdy w pewnym stopniu przyzwyczaił się do swego wstrząśnienia mózgu i zrozumiał, że należałoby się zwrócić po odpowiednią pomoc. Jak można było się spodziewać, nie uszedł daleko, przegryzł sobie raptem wargę, aczkolwiek przez dłuższą chwilę siłował się z więzami, które ciasno oplatały go w kostkach, jak i nadgarstkach. O zgrozo, im mocniej szarpał, tym silniej zostawał przyciśnięty do wiekowego drzewa, wyczuwając przez rozerwany materiał koszulki jego chropowatą powierzchnię. Zmełł w ustach wiązankę najefektowniejszych przekleństw i z paniką rozejrzał się dookoła. Albo śnił, warto dodać, nad podziw realistycznie, albo stał się po prostu kolejną ofiarą seryjnego mordercy, który polował na nastoletnich czarodziei.
    Przecież szedł jedynie na umówione spotkanie, nawet pogwizdywał lekko i nie miał złudzeń co do tego, że zbliżający się wieczór będzie zakrawał na miano udanego. Zanim jeszcze wyruszył w niespieszną wędrówkę ku zgubie, odwiedził wbrew swych przyzwyczajeniom łazienkę, próbując doprowadzić do porządku białą czuprynę. Starał się, do cholery! Czymże zawinił ludzkości, że spotkał go los zbłąkanej ofiary, której kości rozrzuci wiatr? Co zrobił, co zrobił, że nie miał szans na godziwą przyszłość?
    A później zobaczył Rachel i znał już odpowiedzi na wszystkie swoje pytania.
    - Co się, do kurwy nędzy, tutaj dzieje? - warknął z nieukrywaną złością, spluwając w kierunku dziewczyny.

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  49. [A Twoja taka tajemnicza, nieźle! Nigdy mi się tajemniczej postaci nie udało stworzyć.
    Cześć <3]
    Oona Griffith

    OdpowiedzUsuń
  50. [To gratuluję poziomu stalkerstwa, skoro karta zapisana pięć lat wstecz, a wcześniej tworzona w Wordzie. Zaskocz mnie wątkiem, bo jak nie to ja zaskoczę. A borsuki gryzą.]
    Prince

    OdpowiedzUsuń
  51. [Cześć. Jednak mam wrażenie, że Rachel wcale nie chciała znikać, chociaż mogę się mylić.]

    OdpowiedzUsuń
  52. [ ♥ Cześć, może tym razem coś nam się uda sklecić :D ]

    OdpowiedzUsuń
  53. [ Dla Ciebie godzę się na wszystko. Brat przyrodni, ten sam rocznik, Krukon]

    OdpowiedzUsuń
  54. [Szalony wątek, czy szalone powiązanie? Chyba wolę wątek.]

    OdpowiedzUsuń
  55. [ Nie planowałam nikogo uśmiercać, ale wiadomo, że bez mordów nie ma zabawy. Spalmy wiedźmę, a co. Połączmy tą nienawiść w takim razie. Powiązanie mi się podoba, brakowało mi właśnie czegoś takiego. Mam pokminić nad fabułą wątku, czy masz coś już w rękawie?]

    OdpowiedzUsuń
  56. [Niestety, mało co z tego zostało przeze mnie zrozumiane, więc gdybyś mogła mówić jaśniej...]

    OdpowiedzUsuń
  57. [A może high five w stylu Jackass? :D
    Kombinujmy zatem.]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  58. [Biorę się więc za knucie masterwątku.]

    OdpowiedzUsuń
  59. [A na ścianie napis komnata tajemnic została otwarta? ;)]

    OdpowiedzUsuń
  60. [W takim razie mogę prosić o zaczęcie? Chyba lepiej rozumiesz swój pomysł niż ja, a ja się dostosuję.]

    OdpowiedzUsuń
  61. [Boże zaraz się chyba utopię w tych komplementach <3 Lana to mój nagły przypływ weny podczas oglądania jednego z odcinków AHS:Asylum - stąd też imię. Miała być Lana Winters, ale stwierdziłam, że byłoby tego za wiele c:
    No i też cześć!]
    Lana Banana

    OdpowiedzUsuń
  62. [Ale jak się można krzywić na widok kota? Toż to takie kochane stworzenia.

    Cześć. <3 Rachel jest taka... bardzo charakterna.]

    Jean

    OdpowiedzUsuń
  63. [Nareszcie! Ktoś kto mnie rozumie z Jackass <3
    A jak, pewnie. Takie są najlepsze. Na razie też nie mam na to pomysłu, więc nie pomogę, ale nadal mam to na uwadze.]

    Arsellus Langhorne

    OdpowiedzUsuń
  64. [No pls, przyroda to komary i deszcz, jedno i drugie potrafi wyprowadzić z równowagi. Alfie też może przybić piątek, chociaż osobiście uważa to za strasznie głupawy gest.
    Cześć!]

    Alfie

    OdpowiedzUsuń
  65. [ cześć, chcę cię zjeść.
    superekstrazaczepista pani ]
    Queen.

    OdpowiedzUsuń
  66. – Nawet jak wydłubiesz, to tylko sen – wzruszył ramionami, z rozbawieniem obserwując chowającą się za nim Rachel. – Najpierw mi grozisz, a potem się za mną chowasz, no wiesz co.
    Ptaki obserwowały ich bacznie, pusząc pióra i otwierając dzioby, jakby zamierzały zaraz zlecieć na nich całą chmarą i wydziobać każdy centymetr kwadratowy ich skóry. Ta wizja nie bardzo się podobała Albusowi, jednak na pewno nie był tak przestraszony, jak Rachel. Niemalże słyszał bicie jej serca. Czasem dziwiło go, że niektóre sny mogą być tak bardzo realistyczne, że prawie nie mogli odróżnić ich od rzeczywistości. Po pewnym czasie jednak nauczyli się tego i nie sprawiało im to żadnego problemu.
    Stał wyprostowany, obserwując poczynania ptaków, wśród których znajdował się Zgredek, jego płomykówka. Nawet on zwrócił się przeciwko Potterowi. Nie zdążył jednak nic powiedzieć ani przywołać go do porządku, bo jedna z sów, największa i stojąca najwyżej, odezwała się ludzkim głosem. Nie zdążył wydać z siebie okrzyku zdziwienia, a zamiast tego spomiędzy jego warg wydobył się głośny syk, gdy Rachel wbiła mu paznokcie w skórę. Obrócił gwałtownie głowę, posyłając jej zdenerwowane spojrzenie. Sny miały to do siebie, że przeinaczały rzeczywistość w tę łagodną lub drastyczną stronę. Mogli teraz obserwować tego przykład, ponieważ czubki palców dziewczyny tkwiły w ramionach Albusa.
    – Co mam zrobić, jak wbiłaś mi paluchy?! – Wyrwał się szybkim ruchem, tym razem w ogóle nie czując przy tym bólu.
    Mógł się tylko domyślać, że jego skóra od razu się zagoiła, bo nie zdążył tego sprawdzić. Tuż przed bowiem ta sama sowa, która wcześniej przemówiła ludzkim głosem, zamieniła się w nikogo innego, a jego brata.
    – James!
    Jego brat był chyba ostatnią osobą, którą miał ochotę teraz widzieć. A jednak, wysoki chłopak o ciemnej czuprynie uśmiechał się pogardliwie, przeczesując włosy palcami.
    Musi mi się wkradać nawet go głowy? – westchnął w myślach, wywracając oczami.
    – Urocza z was parka, naprawdę. – James uśmiechnął się szeroko, obserwując ich uważnie.

    Albus

    OdpowiedzUsuń
  67. [No to wyrazy współczucia dla Rachel, Jean się na przykład kogutów boi (i jak się chłopię zdziwiło, jak się okazało, że to nie jego bogin!). ;P]

    Jean

    OdpowiedzUsuń

  68. Na świecie, o ile wierzyć statystykom, było zbyt wielu ludzi, by poznać chociażby garstkę z nich, zbyt wielu, by liczyć na cudowne zrządzenie losu i potknięcie się wprost w ramiona miłości swego życia. Wielkie liczby wiążące się ogromnymi ilościami powodowały ścisk w lukowym żołądku, często nieuzasadniony i pojawiający się znikąd. Towarzyszył mu, ilekroć tylko zagłębiał się w mroczne tajemnice wszechświata, bolejąc nad możliwościami, które wciąż wymykały się spod palców ludzkości. Tyle planet, tyle jednostek, tyle miejsc pozostawiających na języku gorzki posmak. Może ścisk w jego wnętrzu był bólem? Tęsknotą? Może brał się stąd, że musiał zadowalać się nędznymi ochłapami, gdy dookoła malowało się anielskie piękno?
    Cierpiał, wiedząc, że podczas wędrówek wzdłuż korytarza, w czasie trwania których spotyka twarze napawające go obrzydzeniem, na innej półkuli do życia budzi się ktoś, komu wpadłby w ramiona bez najmniejszego zawahania. Luke opanował do perfekcji rozpaczanie nad rzeczami, których nigdy nie zaznał, a które, z tego prostego względu, nie powinny kaleczyć go swoimi błyszczącymi krawędziami. Zamartwiał się przegapianiem okazji, złorzeczył na niefortunność zjawisk nie do opanowania. Kartkował niemające prawa bytu scenariusze, umiejscawiał samego siebie w innych wymiarach. I prawdę powiedziawszy, gdyby zgodnie ze swymi pobożnymi życzeniami narodził się francuskim szlachcicem, nigdy nie poznałby Rachel i nie czuł, jak mocne więzy obcierają go do krwi.
    - Zwariowałaś – szepnął, walcząc z rosnącym niesmakiem, który wypełnił go od środka i zagnieździł się nawet pod paznokciami.
    Nie przywykł do roli uległego chłopca, zdanego na czyjąś łaskę. Był zawsze władcą, panem, dominatorem, niejednokrotnie dyktatorem z ołowianym spojrzeniem. Wstydził się ludzkich ułomności, pogardzał słabością, z którą przecież mierzył się do tej pory i nie mógł znieść, tak, nie mógł znieść jej wzroku, obłędu, który zastąpił metodyczność i racjonalne myślenie. Krążyła nad nim niczym sęp, obdzierała z resztek godności, a on nie mógł poruszyć żadnym mięśniem, by odeprzeć plugawy atak. Własna bezsilność bolała go znacznie bardziej niż stanie się ofiarą, choć nie tracił nadziei, iż znajdzie sposób, aby zetrzeć z dziewczęcej twarzy szaleńczy triumf.
    - Kto by pomyślał, że stracisz rozum z mojego powodu – powiedział z ledwo wyczuwalną dozą sarkazmu. - Zastanawia mnie, co ze mną zrobisz. Poważnie uszkodzisz? Zmasakrujesz? A może zostawisz na pastwę losu? Obyś tylko nie planowała gwałtu, nie wiem, czy byłbym w stanie się po nim pozbierać.

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  69. [ Kocham Cię za to. ]

    Gdyby ktoś zapytał, dlaczego Fred Weasley postanowił wziąć udział w jakimś dziwnym testowym projekcie, on sam nie potrafiłby tego wyjaśnić. Zacząłby tłumaczyć się lękiem przed sowią pocztą i chęcią jego pokonania. Powiedziałby, że jest dobrodusznym Weasleyem z wielkim sercem i chce pomagać ludziom. Doszedłby do wniosku, że i tak pewnie zaraz przestanie pisać owe listy, więc nie trzeba się tym przejmować. Nie ma z czego robić afery ani po co tego rozgłaszać. Nie przyznałby, że się boi. Nie powiedziałby, że sam nie potrafi czasem sobie poradzić. Nie oznajmiłby najbardziej z oczywistych rzeczy. Że nie rozumie i nie akceptuje samego siebie. Były sprawy, o których nawet najlepsi przyjaciele nie powinni wiedzieć. Dlatego nikt nie miał pojęcia o tym, że trafił na listę chętnych do programu uczniowskiego. I po długim czasie jemu samemu również udało się o tym zapomnieć.
    Jakie było więc jego przerażenie, gdy ni stąd ni z owąd śnieżnobiały ptak wylądował na parapecie w jego dormitorium, w locie zrzucając mu zwinięty, niezaadresowany świstek pergaminu na łóżko. Długo wahał się, nim odwinął kartkę i zaczął czytać, a jeszcze dłuższą chwilę zajęło mu pozbieranie się po przeczytanym liście. Musiał odpisać. Od razu. Niewiele myśląc, chwycił leżące nieopodal pióro i pochylił się nad czystym kawałkiem papieru.

    Cienie nie mówią - zaczął po chwili wahania.
    Znałem raz osobę, której wydawało się, że to robią. Potrafiła całymi dniami siedzieć i wpatrywać się w ściany, nasłuchując szeptów, śmiechów i szmerów. Wysłuchując szyderczych komentarzy. Czarne plamy przemykały po kolorowych ścianach, strasząc, psocąc, przybierając przerażające kształty. Opowiadał mi o tym.
    Mówił o tym, co widział, kiedy odwiedziłem go po raz pierwszy. Wypadki chodzą po ludziach, wiesz? Może to, że oni spłonęli, faktycznie było wypadkiem. Może to, że jedna osoba ocalała było tylko wypadkiem. A może nie. Może tak właśnie miało być?
    Wypadkiem z pewnością nie było przyrządzenie mikstury temu chłopakowi. Nie było podmienienie jej, kiedy spał. Wypadkiem nie był fakt, że ją wypił. Wszystko było zaplanowane. Jedynym wypadkiem było to, że źle przyrządziliśmy napój. Wypadkiem był fakt, że został inwalidą. Że trafił do Munga i oszalał. Że pomieszało mu się w głowie. Że słuchał cieni.
    Chyba, że jednak nie. Chyba, że właśnie tego chcieliśmy. Chcieliśmy, by słuchał cieni. By dręczyły go one tak samo, jak on dręczył nas.
    Wypadek. Cienie. Wypadek. Co jest czym?
    Mam nadzieję, że Twój cień już nie wróci. Oraz, że jego również odeszły. Byłem tam wtedy pierwszy raz. Nie wiedział, że to wszystko to nasza sprawka. A gdyby nawet wiedział i tak nie wyszłoby to na jaw. Byliśmy tylko dziećmi. Nie wiedzieliśmy niczego.
    On też potem nie wiedział. Jego cienie wiedziały. Wiedziały wszystko. Ale cienie, jak wspomniałem, nie mówią. Cienie nie mówią. To jedyna rzecz, która pociesza.
    Byłem tam wtedy po raz ostatni. Żałuję.
    A czy Ty żałujesz? Czy wsłuchiwania się w ten szept, czy potrafisz mi odpowiedzieć?
    Czy nie boli Cię ta strata? Czy nie jesteś samotna? Czy Ty się nie boisz?
    Mówią, że najlepszą obroną jest atak. Nie odpowiem na niego.
    Ale czy to sprawi, że będę się bać mniej?

    Przesyłam Ci lek na bezsenność. Szlajanie się nocami po zamku nie jest bezpieczne. Znam to z autopsji.
    Kolorowych koszmarków, feniksie.
    Twój pocieszny F.


    Nie pamiętał w jaki sposób odesłał odpowiedź. Krwawiący ślad na jego palcu był jedyną oznaką, że jednak to zrobił. I nie był pewien czy już powinien tego żałować, czy jeszcze nie. Musiał czekać. Niezależnie od tego, co miało się stać.

    Nie wiem co to, ale mnie nie jedz – Freddie

    OdpowiedzUsuń
  70. [Po tak długim czasie wymyśliłam nam masterwątka! Ale zanim rzucę nim tutaj, może mogłabyś rozjaśnić a jakich okolicznościach ona trafiła do tego zakładu i jak zginęła jej matka a macocha Grega?:> Żebym mogła wszystko ładnie zgrać z pomysłem :D ]

    OdpowiedzUsuń
  71. [Okazało się, że jego wybór był strzałem w dziesiątkę. ;D]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  72. [A ja dopiero tutaj zostałam oświecona, że to nie jakiś random. ;)]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  73. [Oeeesu, aż tak? :D]
    Brandon Alexander Ware

    OdpowiedzUsuń
  74. [To trzeba coś z tym zrobić!]
    Brandon Alexander Ware

    OdpowiedzUsuń
  75. [Na wątek mam zawsze chęć. Sęk w tym, że ja i wymyślanie nie równa się udany związek, ale gdybyś rzuciła orientacyjnie tym, co cię interesuje, to już by z tego dało się coś wspólnie tworzyć. ;)]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  76. [Jedyne, co by mogło ich połączyć, to fakt, że obojgu coś się stało z rodziną - rodzice Emlyna nie żyją, choć on praktycznie nikomu o tym nie powiedział i nikt nie wie, czemu nagle zrobiło się z niego takie rozczarowane całym światem dziecko.
    Poza tym relacje raczej pozytywne bym widziała, bo nie wiem, czy negatywne by nas do czegokolwiek doprowadziły. A gotowa to ja jestem na wszystko, naprawdę, Emlyn jest tak nieprzemyślaną, słabo skonstruowaną postacią, że właściwie mogę sobie nim dowolnie operować, póki nie wymyśliłam, co z nim począć. Także tego, ja go mogę dostosować do wszystkiego.]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  77. [też miałam, ale nie przeszło. :D może o tyle, że wydoroślałam, ja i ona, no i no. cześć, Twoja karta jest naprawdę świetna. *-*]

    Vena Lestrange.

    OdpowiedzUsuń
  78. [Nie wiem czy ktoś już to oferował, ale mam nadzieję, że nie i będę pierwsza: Brandon chce być strażakiem!]
    Brandon Alexander Ware

    OdpowiedzUsuń
  79. Już zdążył o niej zapomnieć. Nie miał problemu z oddzieleniem przeszłości grubą kreską. Mimo, że często budził się w nocy zalany zimnym potem nie docierało do niego jak bardzo wstrząsnęło nim to wydarzenie. Po dwóch latach nie wiedział już jak wyglądały jej oczy; jak brzmiał jej śmiech. Jedyna przyjaciółka Ignisa, którą znał od dzieciństwa zniknęła i stała się dla niego kimś obcym. Była jak zakurzona książka leżąca od wieków na szafce w bibliotece jego ojca. Nie spodziewał się, że po tak długim czasie drobny pyłek zostanie zdmuchnięty a puste już kartki ponownie zapisane.
    Kolejny, ostatni już rok w Hogwarcie niósł ze sobą nowe wyzwania i jeszcze więcej obijania się oraz lenistwa. Postanowił, że w siódmej klasie na dobre sprawi, iż ta szkoła zapamięta go na długie lata. W końcu był Femorisem. Jedynym godnym noszenia tego nazwiska.
    Otwierając ogromne wrota prowadzące do Wielkiej Sali zwrócił uwagę większości uczniów zajmujących już swoje miejsca. Wygiął usta formuując swój wredny uśmieszek i ruszył w stronę stołu Slytherinu. Na widok kumpli jego humor stał się zdecydowanie najlepszy.
    - Widziałam Rachael. – usłyszał szepty piątoklasistek, które siedziały niedaleko Ignisa. Wyłączył się z rozmowy i zaczął przysłuchiwać się konwersacji Ślizgonek. – Pamiętasz tą dziewczynę, co podpaliła własną rodzinę? – kompanka rozmowy pokiwała głową dając jej do zrozumienia, że trudno byłoby jej o tym zapomnieć. Ta tragedia wstrząsnęła wszystkimi a na Pannę Morgan zrzuciła hańbę, wstyd, szepczących ludzi dookoła oraz ciekawskie spojrzenia. – Wysiadała z pociągu. Ja na jej miejscu nie pokazałabym się ludziom na oczy. – mruknęła kręcąc głową z zażenowaniem. Ignis wstał zahaczając szatą o talerz z nietkniętym jedzeniem tym samym wysypując wszystko na Ślizgona siedzącego obok. Nie zwrócił uwagi na warczącego kolegę. Ruszył w stronę dwóch głupich dewotek. Pochylił się między ich głowami. Dziewczyny odczuły bijącą od niego wściekłość i zimno jakim emanował, bo momentalnie odsunęły się ze strachem w oczach.
    - Jeszcze jedno słowo a obiecuję, że potraktuję was Cruciatusem. – szepnął tak, żeby nikt dookoła nie usłyszał jego groźby, którą bez zawahania by spełnił. Każdy w Hogwarcie wiedział, że był do tego zdolny. Idąc w stronę wyjścia posłał im jeszcze jedno, lodowate spojrzenie.
    Wparował do Pokoju Wspólnego cały zadyszany. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie idącej wolnym krokiem w stronę kominka. Wszędzie poznałby te długie, czekoladowe włosy. Urosły przez dwa lata. Wciągnął powietrze i zdecydowanym krokiem ruszył w jej stronę. Machinalnie chwycił ją za ramię. Wiedział, że wszyscy obecni szepczą dookoła i obserwują ich spotkanie po latach. Nie chciał by ich wspólna historia rozeszła się po Hogwarcie. Nikt nie rozumiał co tak naprawdę znaczyła śmierć tylu osób dla tej dwójki Ślizgonów.
    My to widzieliśmy. My musieliśmy patrzeć jak sześć osób paliło się żywcem. My nie mogliśmy na to poradzić. W naszych szklanych oczach odbijały się języki ognia. My czuliśmy duszący dym. My, dwoje szesnastolatków. My, psychopata i piromanka. My, mieszanka wybuchowa. W dosłownym tego słowa znaczeniu.
    Z jej gardła wydobył się cichy szept, który tylko on potrafił wyłapać. Wzdrygnął się na dźwięk swojego imienia wypowiadanego przez nią. Zapomniał jak brzmiał głos Rachael. W jej oczach widział strach, niezdecydowanie, multum uczuć, których nie potrafił zrozumieć. Akceptował je, ale nie czuł. Wiedział czego potrzebowała; wiedział, że chciała wyjść. Nie domyślił się, że bez niego. Chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę jego dormitorium. Wszyscy koledzy siedzieli zapewne jeszcze w Wielkiej Sali i zajadali ze smakiem posiłek. Wciągnął powietrze zastanawiając się co jej powiedzieć, o co zapytać, czy ją pocieszyć…
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  80. [Witam, dzień dobry! Bardzo mi miło, że John Ci się spodobał. Proponuję wątek, bo wydaje mi się, że mogą mieć wiele wspólnego. Z resztą oboje są na VI roku, więc może jakaś wspólna praca nad esejem o 10 zastosowaniach proszku z rogu Buchorożca?]

    John Spencer

    OdpowiedzUsuń
  81. [Dzień dobry, nie mam nawet słów, aby określić Rachel, mogę powiedzieć tylko, że ogromnie mi się podoba ;)]

    CASPIAN

    OdpowiedzUsuń
  82. [Dziękuję! u Rachel za to cudna zmiana karty :3]

    Newt

    OdpowiedzUsuń
  83. [Dziękuję, Twoje obie postacie też są interesujące. Rzadko kiedy podobają mi się kreacje Ślizgońskich dziewczyn, bo nie spełniają moich oczekiwań, ale w przypadku Rachel jest inaczej. A Ben to Ben - krukoni zawsze super.]

    Greengrass / Craft / Baardsson

    OdpowiedzUsuń
  84. [Z moim umysłem też nie jest najlepiej, mimo wiejącego na mnie wiatraka i zimnej wody.. Jakie relacje między nimi widzisz? Najłatwiej byłoby od tego zacząć. :)]

    CASPIAN

    OdpowiedzUsuń
  85. [O nie, nienawidzę Cię za ten tekst na zdjęciu. Jestem przed zmianą szkieł i ledwo widzę! Ogólnie postać bardzo ciekawa, karta również świetnie napisana. Chwilowo nie mam żadnego konkretnego pomysłu na wątek, ale będę myślała i z pewnością się odezwę jak już coś mi zaświta :)]

    Ian Ajrun

    OdpowiedzUsuń
  86. [ Wiedziałam, że Hans z wizerunkiem Ironsa podbije niejedno serce ♥ Cześć, piromanko.]
    Hans

    OdpowiedzUsuń
  87. [Wymyślmy im coś toksycznego, zgoda? W nowej piosence mojego ulubionego zespołu jest: We are the kings and the queens of the new broken scene. W sumie miałabym nawet zalążek pomysłu, ale nie wiem, na ile jesteś w stanie posunąć się w wątku.]

    DORRELL

    OdpowiedzUsuń
  88. [ Dziękuję za powitanie i miłe słowa :) Chyba ze trzy lata, jak nie więcej minęło odkąd ostatni raz byłam na blogach grupowych i nie widzę tu chyba nikogo znanego... W razie chęci zapraszam do siebie na wątek, może coś się uda wymyślić ^^ ]

    James

    OdpowiedzUsuń
  89. [No, hejka. Widzę, że jednak nie tylko dom łączy naszych bohaterów. W końcu Rachel też trzyma się na uboczu. W każdym razie nie będę Ci tu robić spamu, tylko zabieramy się za wątek, co? Dobrze więc, że nie są kuzynami ;D A Rookwood... No, cóż. Ma trochę zła w tej krwi ;)]

    Ronan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Hah Perry jest wspaniały w każdym calu xD A Jensen musi być i tyle! Team Winchester widzę trzeba otworzyć. No, to do sedna. Od czego zaczynamy? A wątek epicki jakżeby inaczej. Teraz to wgl musisz się ekscytować - za każdym razie jak będę Ci odpisywała, dostaniesz Bena i Jensena za jednym zamachem xD]

      Usuń
  90. Ronan od dobrej pół godziny wpatrywał się w okno, myśląc tylko o tym, co zrobi, gdy wyjdzie z klasy. Odbywały się naprawdę ciekawe zajęcia z zaklęć, jednak Rookwood przestał słuchać profesora po jakichś pierwszych piętnastu minutach. Podłożył sobie pod łokcie dwa opasłe tomiska, by wygodniej się wyglądało na zewnątrz, po czym oparł brodę na lewej dłoni i tak właśnie siedział, słuchając paplania nauczyciela jednym uchem. Całe szczęście ten był praktycznie niewidomy, więc nie widział, że połowa z uczniów nie interesowała się przedmiotem. Co poniektórzy przysypiali na ławkach, a na ich policzkach odgniatały się słoje drewna. Jakaś dziewczyna malowała sobie paznokcie, inni gadali lub zwyczajnie wgapiali się w człowieka za biurkiem pustym wzrokiem. Ronan po prostu patrzył na zielone błonia dookoła zamku. Może miałby inne podejście do dzisiejszych zajęć, gdyby przed nim siedziała Erica. Z przyjemnością wpatrywałby się w jej kark i spadające na niego luźno kosmki włosów, hebanowe włosy i zgrabne ciało. Pech chciał, że trafiła mu się w poprzedzającej ławce dość sporawych rozmiarów Ślizgonka, której wszyscy unikali. Może i byłoby Rookwood’owi w jakiś sposób jej żal, gdyby nie fakt, że razem z bandą podobnych jej dziewczyn wpadała do łazienek chłopaków i wrzucała podpaski czy tampony do klozetów. Te oczywiście się zapychały i można było dostać takim napompowanym czymś w twarzy, gdy z klozetów leciały fontanny wody. Ronan doświadczył takiego wybuchu na własnej skórze. Akurat stał przy umywalce, gdy wszystko się zatrzęsło i jak na zawołanie wszystkie łazienki zaczęły wypluwać hektolitry wody. Udało mu się na szczęście uciec stamtąd zanim całkowicie zmókł, jednak buty miał do wyrzucenia. No i właśnie taka oto przedstawicielka płci pięknej znajdowała się przed Ronanem. Nic dziwnego, że wolał obserwować krajobraz za oknem.
    Koniec zajęć przyjął z ogromną ulgą. Nie spiesząc się, spakował książki do skórzanej torby i rozejrzał po klasie. Większość ludzi już wychodziła, jednak Rookwood zauważył, że dziewczęta rzucały mu krótkie spojrzenia, uśmiechając się do siebie. Zdawał sobie sprawę z tego, że podobał się kobietom. I to nie tylko nastolatkom. Znajome jego matki również zachwycały się jego urodą oraz nienagannym zachowaniem, jednak nigdy nie pozwolił sobie na coś więcej niż niewinny flirt. Nie był aż takim zniesławionym czystokrwistym jak niektórzy w jego wieku. Ronan wstał, poprawiając kruczoczarne włosy i odpowiadając delikatnym uśmiechem na spojrzenia dziewczyn. Mimo że niektóre z nich go nie interesowały w żadnym ze sposobów, które ciągnęły go do kobiet, zawsze zachowywał zasady dobrego wychowania. Tego od niego oczekiwano, a po drugie lubił to. Bycie nieszablonowym. Niecodziennym. Wyjątkowym. Dawało mu to pewien rodzaj bezpieczeństwa, ale i również nabierał dzięki temu i tak sytego już przekonania, że jest dobry w tym, co robi. Gdy poszedł za ostatnią uczennicą w stronę wyjścia, ta, wiedząc, że Ronan stoi za nią, odwróciła się i zachichotała.
    - Witam – mruknął do niej z lekkim zawadiackim uśmiechem. Była ładna, ale zdecydowanie zbyt dziecinna. To nie stanowiło dla Rookwooda wyzwania. Oczywiście że lubił nieśmiałe dziewczęta bądź kobiety, jednak nie znosił tych z umysłami dzieci. Ich dojrzałość kryła się nie tylko za cielesnością, ważniejsza była psychiczna strona. Dlatego gdy tylko mógł, wodził wzrokiem za Draven. Wiedział, że postępuje jak większość heteroseksualnych chłopaków w Hogwarcie, jednak zdarzały się okazy zachwycające wszystkich. I ona właśnie do takich należała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy schodził ze schodów, układał sobie plan działania na ten wieczór. Kolejna nielegalna wyprawa do lochów musiała być dopracowana do końca. Myśląc o tym, nawet nie zauważył, że doszedł już do krużganków, gdzie tłoczyli się uczniowie. Wolno posuwając się naprzód, nie dostrzegł lekko pochylonej spieszącej się dziewczyny. Uderzyła w niego brakiem, co spowodowało upuszczeniem wszystkich trzymanych przez nią książek.
      - Przepraszam najmocniej. Nie zauważyłem ciebie – zaczął się tłumaczyć, od razu schylając się i pomagając Ślizgonce pozbierać lektury. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że wszyscy przechodzący obok patrzyli się na ich dwójkę z dziwnym wyrazem twarzy. Chociaż Ronanowi zdawało się dziwne, że nawet Gryfoni omijali dziewczynę szerokim łukiem. – Przepraszam raz jeszcze. Mam nadzieję, że nie nic ci nie jest – mówił w przeciwieństwie do potrąconej Ślizgonki. Nie przejmował się tym, że ludzie depczą jego nieskazitelną szatę. Pomoc dla tej młodej kobiety była ważniejsza i stanowiła kanon zachowań dżentelmena jego pokroju. Wciąż nie mógł dostrzec jej twarzy, gdyż chowała się za włosami. Gdy zebrał z pięć książek, wstał, po czym wyciągnął rękę w jej kierunku, chcąc pomóc jej wstać.

      Ronan

      Usuń
  91. Ronan dalej stał z wyciągniętą dłonią w kierunku dziewczyny. Patrzyła na niego z dziwnym błyskiem w oku, ale jej spojrzenie kryło coś więcej. Rookwood lekko się zdziwił, widząc ten wzrok i zdawać, by się mogło, tak znajomą twarz. Dopasował ją już nawet do imienia kogoś, o kim zdawać by się mogło, już zapomniał, chociaż nie minęło wcale tak dużo czasu. Zapewne niecałe dwa lata, jednak zdawało mu się to odległą przeszłością. Wpatrywał się w jej twarz jakby szukając najmniejszych szczególików, potwierdzających, że to nie kto inny a Rachel Morgan. Jednak to nie mogła być ona… Przecież zniknęła na tyle czasu, nie dając żadnego znaku życia. Wiadomość o śmierci jej rodziny wstrząsnęła wszystkimi członkami familii Rookwood’ów. Mimo to Ronan pamiętał tę dziecinną twarz córki znajomego jego ojca, którą spotkał pierwszy raz na jakimś nudnym przyjęciu. Razem z rodzicami stał przy drzwiach, witając gości i czarując przyszłe, młode czarownice swoim nienagannym wyglądem i uśmiechem. Państwo Morgan byli w zamku Rookwood’ów tylko raz, ale Ronan dobrze ich zapamiętał. Jakby mógł zapomnieć tę dość osobliwą parę. Doskonale pamiętał wyraz zaskoczenia na ich twarzach, gdy stanęli w wejściu. Gdy jego rodzice byli zajęci witanie tej dwójki, dopiero wtedy zobaczył zapewne córkę Morganów. Miała ładną sukienkę, ale jej naburmuszona mina mówiła, że wolałaby być w innym miejscu z innymi ludźmi. Ronan znał to uczucie. Czasem też chciał uciec, jednak zawsze wynajdywał co raz to nowsze rozrywki. Czasami wystarczyło podejść do starszego Aurora, żeby usłyszeć zapierające dech w piersiach historie lub zaciągnąć w kąt jakąś młodą czarownicę. Przyjęcia miały swoje wady i zalety. Jak wszystko w życiu. Widząc tę jeszcze niewyrośniętą nastolatkę, nie przypuszczał, że spotka ją taki los. Ją i jej rodzinę. Gdyby mógł, cofnąłby czas i ostrzegł tę roześmianą parę czarodziejów. Tak. Gdyby mógł… Gdyby wtedy mógł…
    Ronan potrząsnął głową, wracając do rzeczywistości. Wydawało mu się, że powiedział jej imię, ale chyba jedynie w swoich myślach. Zresztą był tak pochłonięty wspomnieniami, że nie widział ani słyszał nic dookoła. Ta krótka chwila zanim dziewczyna wzięła jego rękę, zdawała się trwać wieczność. Widział, że poruszyła wargami, ale co powiedziała? Głupio byłoby poprosić o powtórzenie. W końcu wyszłoby, że jej nie słuchał, a to nie była prawda. A gdyby spytała o coś ważnego? Powiedziałby, że zagubił się w jej spojrzeniu? Brzmiało tandetnie i prostacko, jednak tak właśnie było. Zupełnie jakby cała historia łącząca rodzinę Rookwood z Morgan przeleciała mu przed oczami. Z powodu jednego spojrzenia. Szybko ogarnął też jej twarz. Już nie pulchną jak to u dziewczynek bywa. Teraz była w pełni ukształtowana, a kobiece rysy wybijały się na pierwszy plan. Zaskoczony i nieco zbity z tropu, nie mógł oderwać od niej wzroku. Delikatne łuki brwiowe okalały migdałowe oczy, a lekko zarysowane kości policzkowe uwydatniały mięsiste usta. Coś w jej twarzy upodabniało ją do kota. Na chwilę oderwał wzrok. Takie bezczelne gapienie nie było w dobrym guście. Znowu spojrzał. Ale szukał na jej kociej twarzy jeszcze czegoś. Mniej lub bardziej skrytego zaskoczenia, które tak często widywał u kobiet, gdy spotykał się z nimi twarzą w twarz pierwszy raz. Nie był zadufanym w sobie lalusiem jak uważała większość mężczyzn, ale nieurywany zachwyt jego osobą, poprawiał mu humor i napędzał do dalszej pracy. Ronan był dość charakterystyczny. Wysoki, szczupły, z lśniącymi czarnymi włosami zarzuconymi lekko w tył. Wyróżniał się wśród okrąglejszych lub mało charakterystycznych kolegów. Starał się dojrzeć tę reakcję u dziewczyny, która tak często widziana stała się dla niego już tak naturalna jak oddychanie. I dostrzegł je.
    Jednak w chwili gdy właśnie miał się odezwać, Rachel puściła jego rękę i obróciła się, odchodząc szybko. Patrzył jak oddala się, by zaraz zawrócić, odebrać od niego książki i znowu kierować się w stronę wyjścia na błonie. Nawet nie zwrócił uwagi na stojących dookoła nich ludzi. Zezłoszczone dziewczęta nawet nie miały szans, by je dostrzegł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznała go. Jakżeby inaczej. Aż tak się nie zmienił. W porównaniu z nią. Ocknął się po kilku sekundach i ruszył za nią, odkładając naukę na dalszy plan. Długo była w Hogwarcie? Specjalnie go unikała? A może widział ją na korytarzu, ale był zbyt zajęty sobą, żeby zwrócić na nią uwagę? Zbiegł ze schodów, po czym zaczął się rozglądać. Czarne szaty były wszędzie, ale tylko jedna osoba szła tak szybko jak Rachel przed chwilą. Ruszył w jej kierunku, omijając gadających uczniów i uczennice. Oczywiście wszystko odbywało się i wyglądało jakby Ronan wcale się nie spieszył, a każdy jego ruch był perfekcyjny i wyszukany. Lata nauki i wrodzona zwinność nadawały mu tego charakterystycznego wdzięku. Parę osóbko zaczepiło, ale musiał należycie odpowiedzieć, że się spieszy. Jednak wszyscy widzieli, i to chyba pierwsze raz, Rookwooda idącego śladem jakiejś uczennicy. Nie żeby robił to z nauczycielkami. Broń Boże! Po prostu żadna aż tak go nie interesowała. Teraz miało się to zmienić. Dogonił Morgan dopiero przy chatce gajowego.
      - Rachel. Zaczekaj – wyrzucił z siebie, zatrzymując się cztery metry za dziewczyną. Ona też przystanęła, jednak się nie odwróciła. Widział jej uniesione barki, zupełnie jakby się denerwowała tą całą sytuacją. Miał nadzieję, że znowu mu nie ucieknie, bo nie miał ochoty znowu za nią iść. Poprawił włosy i podciągnął szatę na plecy, czując, że ta zaczynała mu wisieć. – Rachel – powtórzył. – Nie poznajesz mnie? To ja. Ronan. Nie wiedziałem, że tu jesteś – dodał, wpatrując się w jej plecy. Tak bardzo się zmieniła. Jednak nie był pewien czy na lepsze… W końcu zaginęła bez śladu… Kto wie, co w tym czasie ją spotkało. Miał do niej tyle pytań, a sam nie wiedział, dlaczego.

      Ronan
      [Wybacz za małe posunięcie w akcji do przodu, ale nie wiedziałam, co tu dodać jeszcze. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ;)]

      Usuń
  92. [Och Rejczel <3 Chodź na wątek, podpalimy coś, kochana, albo doprowadzimy ich razem do obłędu XD]
    erich

    OdpowiedzUsuń
  93. [Szept moja droga wie za dużo o romansie między Sol, a Ignisem, także to byłby wątek negatywny - piszesz się? Bo jeszcze wpadlam na pomysł z Wodą, bo ktoś musi oblac ją zimną wodą w dokładnie tych samych sprawach, bo dziewczyna patrzy przez różowe okulary :3 ]
    //solene

    OdpowiedzUsuń
  94. [Koleżanko, kusisz! XD Zróbmy to <3]
    erich

    OdpowiedzUsuń
  95. [Staramy się jak możemy, żeby trzymać poziom ;) Może teraz wreszcie uda nam się coś wspólnie sklecić - o ile dobrze pamiętam, poprzednio coś nie wypaliło i mam dziwne wrażenie, że z mojej winy.]

    Colin

    OdpowiedzUsuń
  96. [ Rachel nie wygląda na taką złą psychopatkę :)
    On jest najlepszym z trojaczków, jego wszyscy kochają ;p ]

    Silas

    OdpowiedzUsuń
  97. [Ohh, Ślizgonka. Czyli ona pewnie zła, a on dobry jest, do dramatu najbliżej. Nie wiem tylko jaki dokładnie dramat, masz pomysł ?]

    Olivier

    OdpowiedzUsuń
  98. [Maaam pomysł. Może by tak kiedyś skakali sobie do gardeł przy każdej możliwej okazji, a teraz tylko Nicky cały czas ją podjudza (z czystej troski czy coś), a ona taka niewzruszona. Mogłaby też w końcu wybuchnąć i pieprznąć blondasia jakimś mocnym zaklęciem, co by się odczepił. Tyle, że on i tak by się nie odczepił, bo trochę na nią leci. Co o tym sądzisz?]

    N. Hughes

    OdpowiedzUsuń
  99. [Moja droga, co tylko zechcesz czy sobie zapragniesz. Może być i Szept, dla Ciebie wszystko <3]
    //sol

    OdpowiedzUsuń
  100. [Cześć - dziękuję i wzajemnie!]

    Terrion

    OdpowiedzUsuń
  101. [ Ty chyba kochasz wszystkich, musisz mieć pojemne serducho. ;D ]

    Jacca Radley

    OdpowiedzUsuń
  102. [No ja się na przykład dziwię ;D]
    bibliotekarz

    OdpowiedzUsuń
  103. [jaka karta. *-* i Rachel też świetna. :3]

    Sullivan.

    OdpowiedzUsuń
  104. [ Może powinnaś podnieść poprzeczkę, zaostrzyć wymagania i teraz pisać tylko: "No, może być, całkiem lubię tę postać", a kochać tylko wtedy, gdy coś sprawi, że zemdlejesz itp. :D ]

    Jacca Radley

    OdpowiedzUsuń
  105. [Na wstępie przepraszam, że tak długo czekałaś na odpowiedź ode mnie. Przygotowania do ślubu brata to dla mnie katorga. Teraz nadrabiam zaległości i już przedstawię ci pomysł, który krążył mi po głowie. Chodziło mi o relację dość niezdrową, toksyczną. Od razu proponuję, aby akcję umiejscowić w październiku, skoro Rachel dopiero wróciła do Hogwartu. Nasze postacie będą znać się doskonale, ponieważ są w drużynie, ale zawsze możemy opracować powiązanie z przeszłości. Cały wątek opierałby się na tym, że Dorrell traktowałby Rachel jako swoją własność. Nie wynikałoby to z miłość, ale zażyłej więzi między nimi. Po pewnym czasie byłby niezwykle zazdrosny o dziewczynę, wręcz chorobliwie. Możemy w to wpleść kilka niezobowiązujących pocałunków, czułych słów, czy po prostu chwili słabości, w której oboje pokażą, jak łakną czyjejś obecności i wsparcia. Cóż mniej więcej tak to zapamiętałam. Piszesz się na taki dramat? <3]

    DORRELL

    OdpowiedzUsuń
  106. [Hah, każdy chciałby mieć chociaż jednego takiego nauczyciela :D]

    Artturi

    OdpowiedzUsuń
  107. [też bym była, ale czekam, aż mój wizerunek się zwolni, wtedy będziemy się bawić html'em. :3 chęć i miejsce zawsze, tylko z pomysłami gorzej. masz coś może?]

    Sullivan.

    OdpowiedzUsuń
  108. [Hm, może na szkolnej przerwie, na dziedzińcu. Nicky przegnie pałkę, ciągnąc Rachel za włosy i ta mu odda z nawiązką. Potem ona może zawinąć manatki, wkurzona tym, że straciła panowanie nad sobą przy ludziach, a blondaś pomknie za nią, wniebowzięty, że w końcu coś się wydarzyło.]

    N. Hughes

    OdpowiedzUsuń
  109. {Więc w imieniu Nico zapraszam na nocne przygody w bibliotece ;d]
    bibliotekarz

    OdpowiedzUsuń
  110. [Hm, nigdy nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie, bo każdy inaczej może wyobrażać sobie "długi odpis", prawda? xd Żeby jednak jakoś Ci pomóc: to, co reprezentuje sobą zaczęcie od Newta pod KP Nicholasa, jak dla mnie, jest spoczko. :)]

    OdpowiedzUsuń
  111. [Dziękuję za powitanie i też kocham buźkę Lucky'ego. Rachel jest strasznie interesująca :)]

    Anakin

    OdpowiedzUsuń
  112. [Bajka, jak bajka, trzeba trochę zaszantażować Solene, że się wie o romansie. Sol raczej zrobiłaby wszystko, by tylko się nie wydało. Zrobiłaby wszystko dla Rachel i Rachel, zależy, jak daleko to zajdzie.]
    //solene

    OdpowiedzUsuń
  113. [Rachel to moje ulubione angielskie imię. No one cares, wiem, ale i tak musiałam się do tego przyznać.
    Poza tym wow, jaka przemyślana postać. Naprawdę, jestem pełna podziwu i chwalę bardzo.]

    Liam

    OdpowiedzUsuń
  114. [A chcesz się bawić z jakimś powiązaniem, czy startować od zera?]

    Liam

    OdpowiedzUsuń
  115. [Hm, hm. Może uznamy, że przed jej chwilowym zniknięciem spędzali ze sobą dużo czasu? Olać typową zależność, że Gryfoni się ze Ślizgonami nie kolegują, oni mogli się lubić, bo Liam też Quidditcha sobie ceni, chociaż jest zbyt leniwy na dostanie się do drużyny. Ale po tak długiej przerwie, gdy nie odpisywała na jego listy, teraz jest raczej niezręcznie i tak jakby... cóż, w ogóle się nie znali.]

    Liam

    OdpowiedzUsuń
  116. [haha, a ze mną dokładnie tak samo, damsko-damskie nigdy dobrze mi nie wychodziły. dziękuję ślicznie za życzonka i również mam nadzieję, że naskrobię tu parę zdziwaczałych wątków. no i cudowna twa karta, treścią, zdjęciem i formą, cudooowna <3]

    Dol Whate.

    OdpowiedzUsuń
  117. [Chyba nie zrozumiem nigdy tego zachwytu nad kartami z htmlem. To nic trudnego, nawet dla największych laików.
    Witam serdecznie. ]

    E. Kendall

    OdpowiedzUsuń
  118. [Owszem, ma bardzo ładne oczęta :D
    Lubię psychopatki, Alanek też, szczególnie, gdy są ładne ;) Jakiś wątek może?]

    Alan

    OdpowiedzUsuń
  119. [Na razie mam pustkę. Ja w ogóle nie umiem wymyślać. Pomyślałam jednak, że Alan mógł znać Rachel przed jej zniknięciem. Nie wiem tylko co by to mogło dać.]

    Alan

    OdpowiedzUsuń
  120. [ Wybacz brak odpisu, ale ten wątek po prostu mocno mnie nadwyrężył, bo Rachel jest naprawdę nieprzewidywalna. Dziś mam jakiś dzień nadmiernej szczerości, pokutuję i cierpię za wszystkie historie, których nie udało mi się do końca zrealizować i mam nadzieję, że nie masz mi tego braku ciągłości za złe.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  121. [Właśnie ogarniam się do porządku, chyba w końcu zaczynam wychodzić na prostą. Jeśli dobrze pamiętam, to matka Rachel była macochą Grega, a jego ojciec jej ojczymem. Matka została spalona, Morgan była w psychiatryku. I miałam dobry pomysł na kolejną rodzinną tragedię, ale dopiero sobie zdałam sprawę, że nie mieliśmy omówionego czegoś w rodzinnych więzach: Greg miał przyrodniego brata, czyli z tego by wynikało, że Rachel też by go miała, ze względu na związanie jego ojca z jej matką (poplątane w *** xD) a nie wiem czy tworząc postać, zakładałaś to, że może mieć brata, nawet przyrodniego. ]

    Zmieszana autorka Grega

    OdpowiedzUsuń
  122. [Jako że nie wiem, co mam napisać, wstawię bardzo smutną buźkę i powiem tylko, że Albusek tęskni :CCCCCCCC]

    OdpowiedzUsuń
  123. [Cześć! Dawny Xavier Maxwell ten zły kapitan drużyny Ślizgonów pozdrawia! Jeśli masz ochotę to zapraszam do Malachai'a na wątek, a może nawet powiązanie ;3]

    OdpowiedzUsuń
  124. Nie potrafił wyczytać z jej twarzy żadnych emocji. Po tym całym długim czasie czuł się jakby Rachel nigdy nie opuściła murów Hogwartu. Nie wiedział czy fakt, że nie odczuwał uczuć sprawił, że był w tej chwili tak bardzo zagubiony. Z jakichś dziwnych przyczyn wiedział, że dziewczyna wszystko próbuje dusić w sobie i nie był pewien, czy to było najlepszym rozwiązaniem dla normalnych ludzi. Wolał zostawić sprawę jej zniknięcia na później, skoro ona tego chciała.
    Uśmiechnął się słysząc jej niewinną docinkę. Ślizgonka była kiedyś jedyną osobą, której pozwalał się ze sobą droczyć; co więcej dawał jej możliwość na znacznie więcej niż innym. Morgan stanowiła dla niego coś w rodzaju bratniej duszy, dlatego tak bardzo, głęboko w sobie przeżył jej zniknięcie. Ale nie był na nią o to zły. Rozumiał, że dziewczyna potrzebowała czasu. Chwycił ją za rękę i obrócił dookoła jej własnej osi przyglądając jej się od stóp do głów.
    - Ty też się zmieniłaś złotko. – mruknął – Włosy Ci urosły. – skomentował jej wygląd, po czym chwycił końcówkę kosmyka zawijając go na palec. – Chodźmy opić Twój powrót. Mam nadzieję, że tym razem już na dobre. – zagadał, patrząc na nią kątem oka szukając po szafkach pełnej butelki ognistej – ich ulubionego trunku. Niestety na marne. Zaklął pod nosem. Był pewny, że jakąś zostawił tutaj zeszłego roku. Jednym machnięciem różdżki rozpakował swoją wielką walizkę, na której dnie leżało kilka butelek alkoholu. – Błonia? – zapytał retorycznie. Pierwszy dzień w Hogwarcie zawsze miał swój urok. Cały Ślizgoński pokój chodził pijany, co stanowiło ciekawą aurę. Jedynie pierwszo, drugo i trzecioroczni siedzieli pozamykani w dormitoriach na cztery spusty bojąc się chmary pijanych starszych kolegów.

    wybacz za zwłokę, poprawię się...
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  125. [W takim razie będę czekać <3]

    OdpowiedzUsuń
  126. [Teraz zostaje tylko pytanie jakie tu, by powiązanie między nimi zrobić :D]

    Malachai

    OdpowiedzUsuń
  127. [ Ja tylko zostawiam sowę z informacją, że na dniach dostaniesz sowę. Koniec sowy. :) ]

    Freddie leniwa sówka

    OdpowiedzUsuń