26 lipca 2015

~*~

Sean Carnegie
VII Slytherin

Jest Szkotem, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Wysoki i raczej bardziej wątły od dziewięćdziesięciu procent ludzi zamieszkujących Highlands wcale nie przepada za swoim górzystym i otoczonym zewsząd morzem regionem. Nie przepada też za słoneczną pogodą, lodami waniliowymi i bliskością Azkabanu. Pomimo usilnych prób nie zlokalizował jeszcze w swoim życiu najszczęśliwszego wspomnienia, więc w obliczu dementorów jest równie bezbronny jak cztery czwarte mugoli, nad czym ogromnie ubolewa. Pomijając tę nieumiejętność włada swoją różdżką (czternaście cali, włókno ze smoczego serca, grusza) niemal równie wyśmienicie jak dwójka starszego rodzeństwa i ojciec-klątwołamacz, w którego ślady powinien pójść, aczkolwiek nie jest do końca przekonany, czy taka ścieżka kariery jest dla niego najbardziej odpowiednia. Jeszcze w tamtym roku na pytanie kim będziesz po skończeniu szkoły? z dumą odpowiadał najlepszym obrońcą na świecie, ale jeden z Gryfonów skutecznie wyperswadował mu to z głowy, odbijając tłuczek na tyle mocno, by zrzucić Seana z miotły i wzbudzić w nim reakcje odpychającą do wszelakiej wysokości i wszelkich zmiotek, w zestawie. Teraz wolny czas zaoszczędzony z treningów marnuje na eksperymentowanie w opuszczonych komnatach z eliksirami, z raczej mniejszym niż większym skutkiem (a nawet jeśli osiąga jakiś efekt, to przeważnie odwrotny do zamierzonego) oraz próbach pozbycia się strachu przed trytonami, co wcale nie jest takie łatwe, gdy ich całe stado bawiło się Tobą jak plażową piłką, gdy miałeś zaledwie sześć lat...

35 komentarzy:

  1. [Witamy na blogu i życzymy udanej zabawy :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć. Fajny pan, prawdziwy z niego Ślizgon, tak myślę. Naprawdę mnie urzekł. Zapraszam do Brosi, może coś skleimy. ;)]
    Ambrosia Hovord

    OdpowiedzUsuń
  3. [Serena go ukocha *_* Taki cudowny, że aż się rozpływam. Chwalę za kartę, za zdjęcie..za wszystko ot co! Cześć]

    zakochana Serena

    OdpowiedzUsuń
  4. [ A ja powiem dzień dobry c: ]

    Freddie Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jaki z niego kochany pan! Niech z Liwią razem nienawidzą mioteł, proszę! ;)]

    Liwia Marzęda

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jej, Szkot jak mój Archie! Dzień doberek :D]

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć. Największą dla mnie zagadką jest, co on robi w Slytherinie, skoro według wszelkich przesłanek z karty, idealnie pasuje do Hufflepuffu :D]

    Florean Hale/Brandan Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  8. [No oczywiście, nie widzę innej możliwości! Chyba nawet wiem, kto go kiedyś mógł tym tłuczkiem walnąć :) Ale poza tym mamy tu dwóch wyśmienitych czarodziei z tego co widzę- dwa trudne charakterki. Ktoś tu puści szkołę z dymem!]

    Serena

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ten pan ze zdjęcia, wiesz kto to? Świetnie napisane i prześwietna postać. Witam się i zapraszam do swojej pani ;)]
    Elizabeth Weiss

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Na Szkota nie wygląda, z kolei imię ma kojarzące się z Irlandią... no, no, nieźle zataja swoje pochodzenie. ;D Drugie zdanie w karcie brzmi dziwnie, chyba coś ci się w nim zlało.
    Cześć! ]

    Valancy/Chesney

    OdpowiedzUsuń
  11. [I znienawidziłaby go, a tak bardzo chciała go ukochać! Ale wtedy przynajmniej wiedziałaby, że słusznie oberwał tym tłuczkiem- takim szarlatanom należy się kara, ot co. Poza tym mogłaby go potraktować jakimś zaklęciem, przez które zmieniłby się w owłosione yeti w szacie z godłem Slytherinu. Ale by miała ubaw. tyle, że gdyby wyłysiała przez jego kociołek, to jej kochany brat bliźniak Zack, który na jej nieszczęście trafił do domu węza, zrobiłby z niego miazgę (zdecydowanie nadopiekuńczy). Ale poza tym wybuch jakiś proponuję! Żrąca substancja wszędzie, dziury w szatach, ogniki na biurkach, dymiące się kociołki- wielka masakra. A z czyjej winy? Dwójki czarodziei co się nie potrafią dogadać w kwestii składników. Chyba, że wolisz potajemne latanie na miotłach, bo w końcu ani on ani ona już nie są w drużynach ]

    Serena

    OdpowiedzUsuń
  12. [Rachiell z chęcią namiesza w jego życiu. Wepchnie go do jeziora w celu pomocy oswojenia się z trytonami lub też znajdzie bardzo rzadki składnik do eliksiru, a tak na poważnie, to myślałam nad czymś takim, o ile Cię interesuję wątek z panną Lestrange. Powiedzmy rok lub dwa lata temu zaczęli 'kręcić' ze sobą, ale nie wyszło z powodu różnych charakterów, ale ona nie przyjmuje do wiadomości, że bywała zbyt impulsywna i chimeryczna i winę za złamane serce zrzuca właśnie na Seana. Akcja wątku mogłaby się rozpocząć podczas wakacji, kiedy Rachiell wraz z rodziną wybierają się do dalszej rodziny, która mieszka blisko rodzinnego domu Carnegie'a i tam spotykają się na otwartej przestrzeni ( w pokoju wspólnym się unikali) gdzieś w niższych partiach góry, ona wszczęłaby awanturę, niechcący się poślizgnęła i wpadła do jakieś jaskini - on ruszy za nią na ratunek, wejście się za wali i lipa, bo muszą znaleźć wyjście, znosić swoje towarzystwo i jeszcze coś na nich chciało ich zjeść, zapewne głodne zwierzątko magiczne. Co myślisz?]
    Rachiell Lestrange

    OdpowiedzUsuń
  13. [Oj nie, ale kiedy będzie w niego rzucać czym popadnie za świństwo, jakie zrobił jej na eliksirach, bo to oczywiście jego wina, że im się nie udało, to przez przypadek rzuci w niego magicznym proszkiem wspomagającym "popędliwość", który rozpyli się po całej klasie i będą mieli problem, bo niestety będę jedynymi osobami w tej klasie. Poza tym mogliby przy okazji tego, kiedy tam będą mieli przerwę, odkryć przejście do wodospadów znajdujących się pod szkołą i przejście do szatki zawodników. Ach miłość pośród potu i smrodu ]

    Serena

    OdpowiedzUsuń
  14. [To pewnie wina Hattie, że wtedy ta tragiczna piłeczka musiała go trafić!]

    Hattie/Baldwin

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie no, nie odbiła jej po prostu. Nie lubi go, bo prawdopodobnie jest rudy.]

    OdpowiedzUsuń
  16. [Albo Serenę na miotle- wtedy to już by było wielkie kombo!
    Dobra trzeba to teraz uporządkować. Zacznijmy od początku. Kiedyś tam przywaliła mu tłuczkiem, to było dawno temu teraz pamiętają o tym tylko oni. Teraz mieli razem ze sobą pracować na eliksirach. Coś poszło nie tak i o mały włos nie wysadzili całej klasy- jedynie podpalili kilka szat, zniszczyli kociołki oraz księgi. nic wielkiego ale i tak dostali szlaban, n a którym wpadliw szał i zaczęli rzucać w siebie różnymi przedmiotami. Serena rzuca puszką z proszkiem. Proszek rozsypuj się a oni rzucają się na siebie, bo był to proszek zwiększający poziom niektórych hormonów. W tej całej zawierusze niechcący odnajdują przejście do korytarza prowadzącego przez podziemne wodospady aż do szatki. W skrócie- są dziwni, na chaju i robią dziwne rzeczy. Coś jeszcze? Może ich relacje przed tym? ]

    OdpowiedzUsuń
  17. [Tak sobie myślę nad jakimś konkretnym wątkiem i na coś tam wpadłam. Ona raczej Seana polubi, bo ona niemal wszystkich lubi, to i mogłaby kiedyś dowiedzieć się o jego strachu przed trytonami. A że ma dobre serduszko, to chciałaby mu pomóc i zaczęłaby prace nad jakimś super eliksirem tłumiącym strach (albo czymś w tym rodzaju). No i tutaj są dwie opcje:
    1) Liwia kończy eliksir i namawia Seana do wypicia tego "cudeńka". Oczywiście zawaliła i Sean, zamiast przestać się bać trytonów, zaczyna mówić wierszem, czy jeszcze jakoś inaczej. No i razem próbują to odkręcić.
    2) Liwia jest w trakcie przyrządzania eliksiru, gdy w sali pojawia się Sean. Ona się dekoncentruje, mikstura wybucha, i oboje kończą z dodatkowym uchem czy inną, nadprogramową częścią ciała. I tutaj jest podobnie, jak w pierwszej propozycji, tylko ofiary są dwie. Ogółem, chciałam postawić ich w jakiejś nietypowej sytuacji, żeby musieli pogłówkować, jak się z tego chaosu wyplątać. Chwilowo tylko coś takiego chodzi mi po głowie. :)]

    Liwia Marzęda

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Nie moja wina, że Serena ma idealne, rude geny. Nie no dobra, w sumie to moja. Zaczynasz?]

    OdpowiedzUsuń
  19. [Coś czuję, że nieco nadwyrężę jej zdrowie psychiczne. A dodatkowe ucho na środku czoła jest zawsze w modzie, Liwia chętnie je dorobi. :D
    Zaczniesz, czy ja mam to zrobić? :)]

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Okej, ja się zakochałam, dziękuję za uwagę. ]

    Rachel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Witam i życzę udanej zabawy!]🌞
      Sunshine Price

      Usuń
  21. [Mogę zacząć, dla mnie to nie problem, ale to już jutro rano, bo teraz na pewno wyszłoby mi coś bardzo wątpliwej jakości. Mam jeszcze pytanie: jakiej długości wątki preferujesz? Raczej mi się nie zdarza rozpisać na dłużej niż stronę w Wordzie, ale wolę spytać. :)]

    OdpowiedzUsuń
  22. [Cześć. :) Jestem zauroczona zdjęciem oraz treścią karty. Nie lubię przychodzić pod karty z propozycją wątku, ale bez jakiekolwiek pomysłu, niestety, jestem w sytuacji awaryjnej. Dopiero wstałam i jeszcze do końca się nie rozbudziłam, więc tylko zapytam, chcesz wątek? :)]

    Suzanne

    OdpowiedzUsuń
  23. Liwia Marzęda nigdy nie należała do uczniów wybitnych, ale jej wyników w nauce nie jeden mógłby pozazdrościć. Była pomysłowa, potrafiła w dość krótkim czasie znaleźć rozwiązanie nawet z bardzo trudnych sytuacji i posiadała swoją inteligencję, której istnienie podważało wielu uczniów Hogwartu. To prawda, na pierwszy rzut oka można by zaliczyć Liwię do zaszczytnego grona głupiutkich blondynek, ale akurat ta blondynka głupiutka nie była. Zapewne dlatego, że farbowana.
    Dla Liwii tworzenie eliksirów zawsze było zaskakująco proste i o wiele prostsze od zwykłego gotowania, choć z pozoru były to czynności niemal identyczne. Eliksirów nie przypalała, z ziemniakami działo się to notorycznie. Może właśnie dlatego wróżyła sobie karierę przyszłego Damoclesa Belby’ego w spódnicy, a nie Gordona Ramsaya, i do garów się nie pchała. Dla bezpieczeństwa własnego i innych.
    Od kilku dni pracowała nad całkiem nowym, własnym eliksirem, który miał w magiczny sposób łagodzić lub całkowicie usuwać strach przed daną rzeczą. Oczywiście, efekt miał być czasowy, nie chciała się bawić w szukanie składników, które utrwaliłyby jego działanie. Im więcej dodałaby składników, tym większe byłoby prawdopodobieństwo, że go zepsuje, a właśnie tego pragnęła uniknąć. W końcu miała zamiar ten eliksir komuś podać, a nie jedynie zachwycać się jego konsystencją i kolorem.
    Skąd pomysł na taki a nie inny eliksir? W Slytherinie, na tym samym roku co Liwia, był chłopak, który panicznie bał się trytonów. Dla samej Liwii był to strach absurdalny, dlatego postanowiła pomóc koledze i potem z czystym sumieniem wrzucić go do jeziora. Lubiła Seana i właśnie dlatego nigdy wcześniej nie pokusiła się o sprawdzenie, jak silny jest jego strach, chociaż kilka razy miała na to ochotę. Niestety, jako nieślizgońska Ślizgonka musiała dbać o swoje dobre imię i tak wredne zagranie nie wchodziło w grę. Dlatego postanowiła uwarzyć eliksir i przy okazji zasłynąć niczym sam Damocles Belby jako poskromiciel wszelkiego strachu. W jej głowie wszystko brzmiało niezwykle pociągająco, toteż zabrała się do pracy pełna pozytywnej energii.
    Ostatnie składniki wylądowały w kotle już dwie godziny wcześniej i Liwia wpatrywała się w leniwie bulgoczącą substancję. Na próbę podała eliksir kotu znienawidzonej współlokatorki i z dumą odnotowała, że zwierzak przeżył i nie wyjawiał żadnych niepożądanych efektów ubocznych. Uznała to za znak, że eliksir działa jak należy. Teraz pozostało jej jedno zadanie: znaleźć Seana i namówić go do wypicia eliksiru.
    Wlała niewielką ilość płynu do fiolki i z szerokim uśmiechem na ustach wyszła z jednej z nieużywanych klas na drugim piętrze. Ruszyła do lochów, pełna wielkich nadziei i marzeń, w których widziała siebie otoczoną grupą fanów, którzy solennie jej dziękowali za stworzenie tak cudownego eliksiru. Nawet nie brała pod uwagę opcji, że mogła coś zawalić i eliksir mógł nie zadziałać; to była jej chwila szczęścia i nie zamierzała marnować tego czasu na jakieś smutne rozmyślania.
    Wpadła do pokoju wspólnego Slytherinu i śpiewnym głosem krzyknęła:
    — Sean! Mam dla ciebie prezent!

    Liwia Marzęda

    OdpowiedzUsuń
  24. [ Nie miałam okazji się jeszcze przywitać, więc nadrabiam zaległości i od razu wspomnę, że Luke z pewnością będzie wodził za nim oczami na korytarzu.]

    Way

    OdpowiedzUsuń
  25. [Jak już sobie zrobi fryz, niech myśli nad wątkiem.]

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Ach, niektórych serc po prostu nie da się złamać. Próbujemy szczęścia z czymś na fajnym gruncie? Może jakimś dramatycznym? A może najpierw powinnam się dowiedzieć, czy w ogóle chcesz.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Ach, niezmiernie mnie to cieszy. Zanim jeszcze rzucę powiązaniem, które zwali cię z nóg, muszę się dowiedzieć, jak wygląda kwestia kontaktów z tą samą płcią u twojego pana.]

    OdpowiedzUsuń
  28. [Witam pana serdecznie! Życzę udanej zabawy na blogu i zapraszam na wątek:)]

    Carter

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Idealnie się składa. Pomyślałam sobie, że ostatnio bardzo oszczędzałam Luke'a, wręcz dopieszczałam go korzystnymi dla niego powiązaniami, by przypadkiem nie obudziły się w nim jakieś niepożądane odczucia. Tym razem jednak mam ochotę na coś, z czego nie wyszedłby zwycięsko i mam ogromną nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Do końca nie mam zarysowanego konceptu, chodzi mi po głowie coś na kształt nieodwzajemnionego zauroczenia, gdzie Luke początkowo próbuje zbliżyć się do twego chłopca w sposób typowo koleżeński, a potem zaczyna oplatać go swoimi sidłami. Przekonany o zwycięstwie zbyt jasno okazał niecne zamiary i tu właściwie mógłby rozpocząć się nasz wątek. Oczami wyobraźni widzę dosadne wymiany zdań, mordercze spojrzenia, może nawet lejącą się krew. Oczywiście, jeżeli pomysł spiszesz na starty, jestem gotowa pomyśleć nad czymś innym, ewentualnie wprowadzić poprawki, bądź poczytać o sugestiach.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  30. [Też nie lubię lodów waniliowych. Ale mniej niż czekoladowych.
    Witam ładnie pana, który nie wygląda na aż tak groznego Ślizgona i życzę udanych wątków :)]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  31. [Cześć! Miałam przyjść tu wcześniej, ale w końcu zapomniałam i chyba już się nie załapię na wątek. :<]

    Amelia Baxter

    OdpowiedzUsuń
  32. [O!
    Widzisz, jak tylko przeczytałam jego kartę i okazało się, że właśnie Sean został kontuzjowany po ostatnim meczu, do głowy przyszło mi, że Baxter mogłaby prawić mu przez to małe złośliwostki — ona bowiem nie rozumie całego szumu przy quidditchu, a wszelkie wypadki są dla niej dowodem na to, że gracze są nieumiejącymi latać półgłówkami.
    Problem w tym, że nie wiem, jak umieścić to w konkretnej akcji, pojawienie się nagle i "Ej, ciołku, spadłeś z miotły! Wiedziałeś?" byłoby bardziej niż żałosne oraz zupełnie nie pasujące do Baxter. Jeśli taki baaaardzo ogólnikowy zarys by ci pasował, to kombinujemy coś więcej?]

    Amelia

    OdpowiedzUsuń