8 lipca 2015

Spryt, ambicja, czystość krwi

LAYLA SHUMWAY
• VII • SLYTHERIN •
23 października 2004 roku. Wtedy urodziła się mała dziewczynka o imieniu Layla. Dziewczyna była wychowywana tylko przez matkę, ponieważ jej ojciec zginął w pożarze, który umiejscowił się w jej domu. Layla miała wtedy osiem lat. Dziewczyna od tamtej pory była samotniczką, rzadko się odzywała, nie wychodziła z domu i po nocach płakała. Lecz w końcu musiał nadejść moment w którym dziewczyna pokaże się światu. W trakcie dwuletniej żałoby matka dziewczyny powiedziała jej, że jest czarownicą i że powinna iść do Hogwartu i tam się uczyć. Kiedy nadszedł odpowiedni moment aby dziewczyna pojechała po raz pierwszy do Hogwartu, z jednej strony bardzo się bała lecz z drugiej cieszyła. W pociągu dziewczyna zdążyła poznać wiele wspaniałych osób, na własnej skórze poznała też jak to jest zemdleć podczas podróży. Kiedy już dojechali na miejsce dziewczynę czekała jeszcze tylko Tiara przydziału, Layla bała się jej naj bardziej. Dziewczyna siadając na stołku poczuła lekki dreszczyk. Na szczęście Tiara przydzieliła ją do Slytherinu. Czyli do Domu, w którym była jej matka. Layla stała się bardziej otwarta na świat i zaczęła normalnie rozmawiać z ludźmi. Dziewczyna nawet nie wiedziała kiedy zleciało jej całe sześć lat. Ale teraz mija już siódmy rok jej pobytu tutaj.
Chętna na wszystkie wątki i powiązania | GG: 54616189

23 komentarze:

  1. [cześć. masz złą datę urodzenia, jeśli ma prawie 19 lat, nie może być w VII klasie. zmień na 2004 rok.]

    Anastasia.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jak na moje oko, w tekście jest zdecydowanie zbyt wiele razy użyte określenie "dziewczyna", strasznie rzuca się w oczy.
    Cześć. :)]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jedno z moich ulubionych imion. Witam serdecznie!]

    Lenard

    OdpowiedzUsuń
  4. [Nie dysponuję :)
    Jedyna możliwość kontaktu ze mną jest tutaj, bądź przez maila.]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Piegi takie urocze. Cześć i czołem :3]

    Bellamy/Louis

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jeśli rzucisz jakimś dobrym pomysłem. :)]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ech, w tej chwili wątki można prowadzić albo w czasie wakacji, albo w czasie roku szkolnego. To wszystko jest zależne od chęci i pomysłu autorów.
    Mnie raczej chodziło o to, co byś widziała po tym ich wpadnięciu na siebie?]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jakoś tego nie widzę, wybacz.]

    Lucas Murray

    OdpowiedzUsuń
  9. [Sammy to nie ten typ, który nocuje w hotelach.
    Poza tym, cały czas czekam na jakiś faktyczny pomysł.]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  10. [Nie o to chodzi.. po prostu mówiąc "pomysł" mam na myśli ogólny zarys fabuły wątku. Jakieś określenie relacji bo to, że "na siebie wpadną"/spotkają się jest logiczne, bez tego nie byłoby wątku.]

    Samuel

    OdpowiedzUsuń
  11. [Widzę, że Slytherin dodał jej odwagi. Witam i zapraszam do siebie.]

    // SHEILA

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Dobrym wątkom nigdy nie odmówię, jednak czy za chęciami kryje się jakiś pomysł na samą fabułę czy chociaż relację? Podoba mi się zdjęcie, nawet bardzo, ale rażące jest powtarzane słowo "dziewczyna", nie musisz w każdym zdaniu go dodawać, możesz napisać bezosobowo to, każdy wie, że piszesz o konkretnej osobie. ]
    Roch Sylvian

    OdpowiedzUsuń
  13. [To, że trzeba jakieś powiązanie wymyślić jest oczywiste. Pomysł, że po eliksirach nie jest fabułą, śmiem nawet zarzucić, że nie jest też zarysem. Jest banałem, którego nie lubię. Dobrze by było gdybyś to jakoś rozwinęła, bo nie wiem czy czytałaś kartę Rocha, ale on nie jest typem, który od tak sobie chodzi na spacery z Ślizgonkami.]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć. A jakąś propozycję na wątek masz? :)]

    Louis Weasley

    OdpowiedzUsuń
  15. [Zajrzyj pod kartę Bellamy'ego. Tam jest mój numer GG.]

    Louis

    OdpowiedzUsuń
  16. [Witam. A masz na niego jakąś wizję?]

    Felix

    OdpowiedzUsuń
  17. [Nie mam, ale możesz odezwać się na mailu lecukre@gmail.com.]

    Felix

    OdpowiedzUsuń
  18. Przygotowania i ogólna organizacja planowanego już od dawna ogniska szły pełną parą. Żar lał się z nieba, podczas gdy Louis bez koszulki wędrował wzdłuż linii lasu, zbierając naręcza drewna, potrzebnego do późniejszego rozpalenia ognia. Gdzieś w oddali majaczyła mu postać Jamesa i Freda, którzy pomagali mu w ostatnich, koniecznych przygotowaniach. Brudną, obdrapaną dłonią zgarnął z czoła przydługą grzywkę, na którą nie pomagało już zwykłe dmuchanie.
    Do jego uszu docierał szum fal obijających się o brzeg, co jakiś czas rzucał spojrzenie w kierunku plaży, na której przypływ pozostawiał resztki piany. Malował się przed nim niesamowity widok w postaci wędrujących powolnie fal i nieba w niesamowitym lazurowym odcieniu, którego nie mąciły żadne chmury. Od samego patrzenia na tę scenerię uśmiech pojawiał się na twarzy, a nogi same ruszały w kierunku plaży.
    Louis jednak zmuszał się do dalszego zbierania drewna, gdyż do pojawienia się pierwszych gości zostało już niewiele czasu, a końca przygotowań nie było widać. W końcu, gdy wysokość stosu drewna była zadowalająca, a część została ułożona w kształcie stożka w palenisku, Louis i jego kuzynostwo musieli w dalszym ciągu walczyć, ale tym razem z ustawianiem stołów i znoszeniem ławek pod ognisko.
    Jego siostra wraz z Tedem zajmowali się nagłośnieniem. Gdyby nie ona – ta impreza w ogóle by nie wypaliła. Namówienie rodziców do opuszczenia na kilka dni Muszelki było jej zadaniem, które wypełniła na piątkę i teraz była równie podekscytowana zbliżającym się plaża-party, co sam Louis. Ognista chłodziła się w wiadrach wypełnionych lodem, mugolskie soki stały w cieniu, a przekąski rozstawione zostały na szwedzkim stole.
    Najmłodszy z dzieci Bill’a i Fleur miał już chwilę dla siebie, więc nie czekając ani chwili skoczył wziąć prysznic i kiedy wracał na plażę, ubrany w krótkie, materiałowe spodnie w czarnym kolorze i męski tank top w azteckie wzory, już miał okazję przywitać się z pierwszymi gośćmi. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, kiedy przybijał piątki kolejnym, pojawiającym się osobom. Przez pierwsze kilkadziesiąt minut, impreza rozkręcała się powoli. Alkohol poszedł w ruch, muzyka zabrzmiała z głośników, mimowolnie zmuszając obecnych do kołysania się, lub przytupywania do rytmu.
    Sącząca się z głośników muzyka mile łechta zmęczone ciało Louisa, który, z mugolskim piwem w ręku spacerował między ludźmi, obdarzając każdego uśmiechem. Podszedł do grupki dziewczyn stojących niedaleko nierozpalonego jeszcze ogniska i zarzucił dwóm z nich ręce na ramiona.
    - Witam, jak się panie bawią? – zapytał, szczerząc do nich zęby w szerokim, radosnym uśmiechem.

    Louis Weasley

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dzięki. Wezmę to za komplement.]

    Darren Craft

    OdpowiedzUsuń
  20. [Cieszę się, że Cass został tak ciepło odebrany.]

    CASPIAN

    OdpowiedzUsuń