27 lipca 2015

The dark skies are all that's well inside me

Niklas Kvarforth | 16 lat (31.12.2005) | Szwecja | Slytherin, VI rok
13 ½ cala, cis, pióro feniksa | patronus: wilk

Wyobraźcie sobie chłopca, który od małego wie, że jego życie nie będzie łatwe.
Chłopca, który zawsze jest ostatni. Nieważne, czy to urodziny, czy kolejka po cukierki.
Chłopca, którego nikt nie chce, nie potrzebuje.
Samotnego nieszczęśnika, który wyrósł na niezależnego i do przesady introwertycznego nastolatka.
Taki właśnie jest Niklas.
Całe życie czuł, że nigdzie nie pasuje. Nie było mu dobrze nawet w gronie rodziny i najbliższych przyjaciół, ciągle odnosił wrażenie odrzucanego i niechcianego. Sprawę pogorszyła przeprowadzka do Anglii. Nawet gdy pewnego dnia biała jak śnieg sowa przyniosła mu zaproszenie do nowego rozdziału w jego i tak marnym życiu, myślał, że to jeden z wielu żartów, które tak często mu się przytrafiały. Nie chciał pojawić się w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Ale musiał.

Po sześciu latach przebywania w szkole, wciąż próbuje się w niej odnaleźć. Ojciec mówił mu kiedyś, żeby postarał się o przydział do Slytherinu. Czemu akurat tam? – pytał młody Nick. Ponieważ tam trafiają ludzie tacy jak Ty. – zawsze odpowiadał mu ojciec. Więc trafił do Slytherinu. I po raz pierwszy w życiu czuł się szczęśliwy. Coś w środku mówiło mu, że w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi. Jednak nadal nie nawiązał głębszych relacji z kimkolwiek, a chciałby.

Może i wygląda na opryskliwego bachora, ale w głębi serca jest czuły i otwarty. Szuka osoby, która pomoże mu odkryć siebie na nowo, nie tracąc przy tym cierpliwości. Kogoś, kto pomoże mu okiełznać nieoczekiwane napady agresji i przywoływanie nieodpowiednich emocji w nieodpowiedniej chwili. Kogoś, kto nauczy go kochać.
Czy należysz do takich osób? Chcesz zadbać o chłopca, który przeżył?

Hejka! Od razu mówię, że jestem chętna na każdy wątek, ale na chwilę obecną całkowicie wypaliłam się z weny twórczej i nie mam ani jednego pomysłu... Więc jeśli ktoś ma ochotę pogadać, błagam Was, rzucajcie pomysły... :(

45 komentarzy:

  1. [Witamy na blogu i życzymy udanej zabawy :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [cześć. :) urzekło mnie zdjęcie i imię, i oczywiście Szwecja. <3 chcę wątek, bardzo chcę.]

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Jamie <333333
    Wątek MUSZĘ mieć. ]

    Rachel

    OdpowiedzUsuń
  4. [ A ja się przywitam, bo bardzo zgrabnie napisana karta.
    Dzień dobry c: ]

    Freddie Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohh, cudowny jest Niklas. Słoneczko bardzo chętnie się nim zajmie nie tracąc przy tym ani grama cierpliwości chyba, że będzie dla niej całkowicie i wiecznie nie przyjemy, tego nie lubi i wtedy trochę jej straci! Ale się nie podda, to jest pewne, nawet jeśli jest całkiem inna i trochę obawia się ślizgonów.
    Więc jeśli jesteś zainteresowana uprzejmie zapraszam do mnie,

    Sunshine Price

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dzień doberek! Fajny pan i fajna karta. Bardzo fajnie napisane, krótko i dość na temat. Bardzo ładny gifek, jedyne co mi zostaję to zaprosić szanownego Ślizgona do mojej pani, sklejmy coś. ;)]
    Elizabeth Weiss

    OdpowiedzUsuń
  7. [A i ja witam serdecznie i po wątka przychodzę, wręcz błagam, żebrzę, proszę, dajcie mi wątek z tym przystojnym Szwedem!]

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  8. [Przyszłam się grzecznie powitać, bo w końcu zasiliłaś nasze ślizgońskie szeregi, a przy okazji życzę, wielu udanych wątków. Powodzenia!]

    Kaiden Lynch

    OdpowiedzUsuń
  9. [Witamy nowego Ślizgona, życzę wielu ciekawych pomysłów i z chęcią zapraszam na wątek.]

    Carter

    OdpowiedzUsuń
  10. [cześć ! lubię Jamiego i lubię tego pana, taki fajny. jeśli masz ochotę, to zapraszam do mnie. :3]

    Nebraska Lestrange, złe dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Witam serdecznie na blogu :) Tłok tu u ciebie więc życzę dobrej zabawy :) ]

    Elody Harrison

    OdpowiedzUsuń
  12. [Addie by się nim nie zajęła, tylko pewnie porządnie potrząsnęła i kazała wziąć się w garść, bo do tych najcierpliwszych nie należy ;) Ale hej, nie ma nic złego w byciu ostatnim, ja teź tak lubię!
    Witam serdecznie i jeśli jest jakaś chęć na wątek z moją nieco szurniętą Puchonką to zapraszam!]

    Addison

    OdpowiedzUsuń
  13. [Lol, Blanka]

    Florean Hale/Brandan Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  14. [Niepokoją mnie jego kości policzkowe. Są przerażające na swój sposób.
    Witam pięknie. Zapewne pojawiły się już tłumy, które chciałyby pomóc Niklasowi, więc nie będę się dobijać. Poza tym Rose nie należałaby do osób zbyt delikatnych w tym temacie. :)
    Pozostaje mi życzyć ciekawych wątków!]
    Rose Weasley

    OdpowiedzUsuń
  15. [wymyślanie nie jest moją mocną stroną, niestety. :c a jakie relacje by Cię interesowały ? :>]

    Nebraska.

    OdpowiedzUsuń
  16. [ja jestem bardzo za. w mojej poprzedniej wersji wydarzeń Neb miała starszego braciszka, ale pewne komplikacje zaburzyły mi wizję rodziny Nebraski, tak więc odrobinkę pozmieniałam i teraz jest - chyba - jedynaczką. tak więc brat bardzo jej się przyda ! ktoś musi wspierać małą diablicę w złych pomysłach i chronić przed złym woźnym. XD]

    Nebraska.

    OdpowiedzUsuń
  17. [może jakieś powiązanie ? Niklas nie ma w życiu łatwo, z tego co widzę, i Afasia również nie ma łatwo, choć zapewne mówimy tutaj zupełnie o dwóch różnych światach. jak widzisz ich relacje ? znają się w ogóle ? :)]

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  18. [hm. wiem ! jeżeli Niklas jest złym chłopcem, tak jak Nebraska jest złą dziewczynką, i lubi równie mocno łamać regulamin, mógłby zostać przyłapany na gorącym uczynku, kiedy robił coś, czego nie powinien. owy nauczyciel, będący świadkiem tego zdarzenia, wysłałby Twojego pana do gabinetu dyrektora, w którym Neville'a Longbottoma chwilowo by nie było - za to byłaby Nebraska, skazana za jakiś haniebny czyn, majstrująca coś sobie spokojnie np. przy dyrektorskim biurku. co Ty na to ? :3 zaczniesz ? :>]

    Nebraska.

    OdpowiedzUsuń
  19. [a pewnie, pewnie, ja poczekam. :> XD]

    Nebraska.

    OdpowiedzUsuń
  20. [o tak ! Niklas mógłby jako jedyny znać trochę więcej szczegółów z życia Afasii i, jeśli tylko masz ochotę, to i ona mogłaby wiedzieć o nim trochę więcej niż reszta uczniów. :3 możemy postawić na taki wątek, w którym się sobie trochę pozwierzają w jakimś zacisznym miejscu. chłopak może ją wyciągnąć na przykład do Hogsmeade, tak w ramach przyjacielskiego wypadu czy coś i tam mogą sobie porozmawiać. albo w Pokoju Życzeń. jak tam wolisz. :>]

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Archie aka Sierotka Marysia powinien mieć zakaz wstępu na Wielkie Schody, bo albo tam się mógł zabić albo coś zgubić. Dzisiaj chyba jego limit pecha już się skończył na tej trawie, co rośnie przy jeziorze oraz na kamienistej plaży, gdzie wyłożył się jak długi, a wszystko przez malutki, dosłownie tyci kamyczek, który nie wiadomo jakim cudem znalazł się na, uwaga, KAMIENISTEJ, plaży. Biedny Archie, który miał na sobie dżinsowe krótkie spodnie, jako że było lato, ucierpiał. Skóra z nóg mu schodziła, ale nie tylko, z łokci też. Na twarzy miał kilka zadrapań przez krzaki, na które nieoczekiwanie wpadł, gdy wracał do Hogwartu. Po raz pierwszy od długiego czasu był naprawdę wściekły na to, że jest taką niezdarą, ale nic nie potrafił z tym zrobić. Nawet zaklęcia na to nie pomagały! Został więc skazany na bycie taką sierotą, ale na dziś miał dość i postanowił wrócić do dormitorium i nie wychodzić z niego aż do kolacji.

    Z torbą na ramieniu przemierzał niskie schodki prowadzące do Hogwartu, a gdy wreszcie sie tam znalazł ruszył ku Wielkim Schodom, które chyba były wkurzone, czego oczywiście Archie nie zauważył. Najpierw wylądował na nie tym piętrze co było trzeba, a potem, musiał się wrócić do holu, gdzie się okazało - zgubił różdżkę. Poprawił sobie skórzaną torbę na ramieniu (oczywiście niezamkniętą) i schylił się, by zawiązać but, który dziwnym trafem mu się rozwiązał. Jako, że jego dziennik był obity w skórę, nie usłyszał, a tym bardziej nie zauważył, że mu wypadł na marmurową posadzkę. Ruszył więc w swoim kierunku, do Pokoju Wspólnego Puchonów, mając nadzieję, że nie spotkają go po drodze większe sensacje. Nie wiedział jednak, że był obserwowany.

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  22. Archie, jako że jest mało ogarnięty, w dodatku po kolacji był zmęczony, nie odczuł zgubienia swojego dziennika, bo nawet się nie zorientował, że go nie ma. Poszedł więc spać z błogą nieświadomością, że jego jakże prywatne zapiski czyta jeden ze Ślizgonów. Generalnie to byłoby pół biedy, gdyby jeszcze czytał to na korytarzu. Ale w Domu Węża miał bardzo wielu nieprzychylnych sobie postaci i jakby ten dziennik wpadł komuś stamtąd w ręce... Puchaś nie miałby życia w Hogwarcie przez najbliższe stulecie. Nawet jego wnuki pewnie by się z niego śmiały, ot co!

    Rano na śniadanie poszedł nieco zdenerwowany, gdy się okazało, że nie mógł znaleźć swojego dziennika, ale przyponiały mu się lekcje opanowywania stresu, jakie brał u swojej najstarszej siostry i wmawiał sobie, że dziennik na pewno jest gdzieś ukryty w jego kufrze i zaraz się znajdzie. Poszedł więc na śniadanie, ubrany w szary dres, co rzadko mi się zdarza i białą koszulkę, skoro był weekend, to czemu nie poszaleć, chociaż Archie lubił swój formalny wygląd rozem z Doctora Who - sztruksowe spodnie, koszula, wełniany sweter - to nie przeszkadzało mu wskoczenie w parę wygodnych domowych dresików.

    Zjadłszy pyszną jajecznicę na śniadanie, szybko wstał, pożegnał się z kumplami z domu i ruszył w kierunku swojego dormitorium, żeby znaleźć swoją zgubę. Nie spodziewał się jednak, że ktoś go zaczepi. A już na pewno, że zrobi to ten strasznie wyglądający Ślizgon, którego już zdążył poznać z korytarza. Generalnie Archie był pozytywnie nastawiony do ludzi, chociaż nieco nieśmiały i wycofany. Ale wychowanek Domu Węża oznaczał kłopoty, więc nasz Puchaś nieco się przeraził.
    Gdy tylko z ust blondyna wyszły słowa i pokazał mu on jego dziennik, Buchanan niemal stracił nad sobą panowanie i wpadł w taki popłoch, że takiej paniki nie powstydziłaby się nawet sarna uciekająca przed wilkiem.

    - Skąd to masz? - syknął przerażony łapiac swojego "towarzysza" za rękaw bluzy, którą akurat na sobie miał - błagam, powiedz mi, że tego nie czytałeś!
    Jednak widząc wzrok Ślizgodna już wiedział, że jest ugotowany. Chłopak to czytał i pewnie miał niezły ubaw. Na pewno. Oczywiście zaraz cała szkoła się dowie, jaki to on jest zakochany w swojej najlepszej przyjaciółce, jak bardzo lubi spędzać czas w bibliotece i dlaczego nie potrafi latać na miotle. Pięknie, Archie, kończysz piątą klasę, po prostu pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Archie nieprzyzwyczajony do takiej poufałości ze strony... kogokolwiek, a już na pewno nie ze strony jakiegokolwiek Ślizgona, stanął jak wryty, więc po prostu zgodził się na to, co zaproponował mu Niklas. Ruszył za nim w swoim szarym dresie, w którym nagle poczuł się jak idiota, ale nic nie powiedział.
    Zakazany las od zawsze przerażał Archibaldzia i nic a nic tego nie mogło zmienić, ale jakoś tak w końcu zrezygnował z ucieczki i usiadł obok Ślizgona, który wcale nie wyglądał tak nieprzyjaźnie, jak robił pierwsze wrażenie.
    - Nie jestem żadnym mistrzem pióra - burknął pod nosem, nawet nie patrząć na Niklasa, który uśmiechał się tak, jakby co najmniej za dwa dni miało być Boże Narodzenie a on zażyczył sobie zaprzęg reniferów, który miał dostać - Archibald, szósty rok po wakacjach, a skoro ze mnie taka fajtłapa... - powiedział dość niemiło i spojrzał na chłopaka rzucając mu ostre spojrzenie - to pewnie zdajesz sobie sprawę, że Hufflepuff, żadna nowość, prawda? W dodatku wiesz, że czytanie cudzych dzienników to czyn karygodny i wręcz niemoralny? Jakbyś się czuł, jakbym ja poznał twoje prywatne i brudne sekreciki, hę?
    Archibald sam nie wiedział, czemu się tak zachwoywał. Był wściekły, jak ktoś mógł czytać jego dziennik. Zapisywał tam wszystko, dosłownie W-S-Z-Y-S-T-K-O. A teraz taki o, Niklas, mógł powiedzieć to wszystkim. Gorzej, wszystko mógł wyśpiewać Elle, przecież na pewno ją kojarzył, a jak nie, to na bank miał dojścia, mógł wszystko załatwić. A on byłby tak upokorzony, jak upokorzony nie był jeszcze żaden Puchon.

    Upokorzony Archie

    OdpowiedzUsuń
  24. Archie dalej patrzył na Niklasa spod byka i nie zamierzał w najbliższym czasie zmienić nastawienia do tego chłopaka, jednak gdy zobaczył uśmiech na jego twarzy, sam mimowolnie złagodniał (choć i tak był łagodny jak owieczka, no, zazwyczaj) i uśmiechnął się pod nosem. Tak po prawdzie, to on nigdy nie umiał się na nikogo zbyt dużo wkurzać, niezależnie od przewinienia, jakie człowiek popełnił.
    - Mam chociaż nadzieję, że zrozumiałeś, co źle zrobiłeś i już nigdy więcej nie będziesz tak robił! - powiedział ostrzegawczo, a gdy tylko usłyszał imię Elizabeth od razu napadł go atak paniki, że co, może Niklas tylko żartuje i tak naprawdę już jej wszystko powidział, chociaż to była jego tajemnica i dosłownie nikt o tym nie wiedział - Z Elle się tylko przyjaźnimi - mruknął Archie - nie zamierzam jej nic mówić. Zresztą, to wcale nie jest twój interes! - wykrzyknął i wyrzucił ręce w górę z tego oburzenia i już miał odchodzić, zająć się swoimi sprawami i najlepiej zapomnieć o tym spotkaniu, ale jednak coś mu nie pozwalało wstać i z godnością ruszyć ku Zamku.
    Spojrzał jeszcze raz na Niklasa, który dalej szczerzył te swoje proste białe zęby w uśmiechu i Buchanan aż żałował, że sam tak nie wyglądał i nie potrafił rozmawiać z obcymi (a nawet z przyjaciółmi czasem) tak swobodnie, jak on. Posłał mu delikatny uśmiech, czego nie robił dla byle kogo.
    - Jestem wdzięczny, że nikomu tego nie pokazałeś. W twoim dormitorium na pewno są chłopaki, którzy chętnie by się zajęli tym dziennikiem - powiedział unosząc oprawiony w skórę notes do góry - i na pewno nie w tak miły sposób, jak ty. Naprawdę dziękuję.

    Archie

    OdpowiedzUsuń
  25. [ Coś mnie w nim urzekło. Może to że Niklas jest odrobinkę niechciany, tak jak i Queen w młodości. Mam ogromną ochotę na wątek z nim ;) Masz może jakiś pomysł? :) Bo mi się coś błąka po głowie, ale potrzebowałabym czasu żeby sobie to poukładać ;) ]
    Queen.

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Lekcja? Może Nik nie robiłby eliksiru z książką tylko na własną intuicję ( ? ), a Queen na koniec by to zauważyła i pochwaliła go, a następnie poprosiła o dołączenie do Koła Eliksirów ;) Dalej jakoś samo pójdzie :') ]
    Queen.

    OdpowiedzUsuń
  27. [Zacznij coś, w takim razie :D]

    Archie/Tea

    OdpowiedzUsuń
  28. Archibaldzik skinął głową, ale więcej się nie uśmiechnął. Nikogo wykorzystywać nie zamierzał, po prostu nie chciał, żeby ktoś przeczytał to, co tam było. Nie tylko o tym, że kochał Elle, ale było tam więcej jego prytwatnych rzeczy, z których można się było śmiać. Wolał więc zachować to po prostu dla siebie, ale na wszelki wypadek schowa ten dziennik i poważnie się zastanowi nad tym, czy od września ma zaczynać drugi, to mogłoby być kłopotoliwe, gdyby znów wydarzyła się taka sytuacja.
    - Rzadko odwiedzam Hogsmeade - powiedział, a na jego usta wypłynął krzywy grymas - nie lubię tam za bardzo siedzieć, szczególnie w pubach. Chyba że masz ochotę wybrać się ze mną po nowe pióra, przydałyby mi się. Albo po kolejne składniki do eliskirów... - i tu zaczęła się długa opowieść o tym, czego mu brakuje do zrobienia takiego fantastycznego napoju, albo takiego, albo jeszcze innego. Niklas pewnie miał to gdzieś, ale Eliksiry to jedna z pasji Archiego i jak ten się rozgadał, to ciężko było mu zamknąć usta.

    OdpowiedzUsuń
  29. Afasię wyrwał z zamyślenia znajomy głos, mówiący coś o wypadzie do Hogsmeade, o czymś ważnym, o... Dziewczyna sama nie wiedziała już o czym, ale machinalnie kiwnęła głową, dopiero po fakcie spoglądając w górę i stykając się wzrokiem z Niklasem. Uśmiechnęła się niewyraźnie na widok chłopaka; lubiła go, mogła z nim porozmawiać, i ogółem nie był taki jak cała szara, hogwarcka masa.
    - Oh, to ty. Jasne, z chęcią - stwierdziła, rozglądając się dookoła i zastanawiając, czy ktoś ich teraz obserwuje. Od rana prześladowało ją paskudne wrażenie, że jakaś osoba ją śledzi. - Widziałeś coś? - spytała nerwowo, skubiąc rękawy swetra.
    Jeszcze raz niepewnie rozejrzała się wkoło, machnęła ręką i westchnęła ciężko.
    - Nieważne - powiedziała cicho - po prostu o tym zapomnij. Idziemy?

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam taki wątły pomysł, chciała bym żeby ich relacja była taka dynamiczna, ale czy przyjemna to zależy od spostrzegania. Sunny zaczepiła by Niklasa na korytarzu o coś pytała, a on odpowiadał jej sucho, krótko i olewał ją, Słoneczko w takiej sytuacji by była coraz bardziej natarczywa aż on by nie wytrzymał i się na nią wydarł bo w końcu ma takie napady :D Ona by się speszyła i poszła, ale jemu po pewnym czasie zrobiło by się głupio i chciał by ją przeprosić i by się tak przedrzeźniali, ale ostatecznie w dziwny sposób polubili. Tylko napisz mi proszę czym Niklas się interesuje, jakieś pasję, zamiłowania, w czymś jest bardzo dobry? Cokolwiek o co Sunny mogła by go pytać.
    Napisałam to na jednym tchu bo wpadł mi ten pomysł znienacka więc wybacz, że jest to takie roztrzepane. Mam nadzieję, że jakoś Cię to zainteresowało ;)
    Czekam na odpowiedź,

    Sunshine Price

    OdpowiedzUsuń
  31. Archie zaczął się zastanawiać, dlaczego ten ów podejrzany Ślizgon zaczął mu pomagać, interesować się nim i w ogóle dlaczego był dla niego taki miły. Ale Buchanan z natury nie był podejrzliwy, choć nie lubił się obcnosić ze swoją wiarą w innych, więc nie zbudził w nim Niklas żadnych negatywnych uczuć, poza tym, że był Ślizgonem, ale to dla Puchasiów mówiło samo przez się. Zadowolony jednak z takiego obrotu sprawy, że miał z kim pogadać o Eliksirach i w ogóle, że ktoś nie obrzydzał się okropnymi substancjami i tym, jak coś poszło nie tak z wykonywaniem przepisu, uśmiechnął się nawet do siebie, a to przecież zawsze był taki smutny chłopaczyna!

    Następnego dnia Archie postanowił zjeść porządne śniadanie, zrobić listę rzeczy, które musiał kupić, miejsca, w które musiał pójść i zadowolony z siebie ruszył do Wielkiej Sali, gdzie usiadł przy stole Puchonów i zaczął nakładać sobie niebotyczne ilości jajecznicy z boczkiem, kanapek z dżemem malinowym i nalał sobie nie jeden, a aż dwa kubki herbaty z miodem. Co jakiś czas spoglądał na swoją listę, gdzie było kilkanaście punktów do zrealizowania, między jednym gryzem a drugim opowiadał swoim znajomym o tym, jaki fajny eliksir teraz przygotowuje w ramach dodatkowych zajęć, jakie sobie sam zorganizował, aż gdy zjadł i sprzątnął po sobie zaklęciem naczynia ruszył do holu przed wyjściem z Zamku i przycupnał na ławce, czekając na Niklasa.

    Archie//Tea

    OdpowiedzUsuń
  32. [Jeny, byłam pewna, że ci odpisałam ;-; Ochota na wątek jest, z pomysłami gorzej, ale wspólnymi siłami na pewno coś zdziałamy c:]
    Rut

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzisiejszy tydzień zaliczam do najgorszych od dobrych dwóch miesięcy jeśli chodzi o pogodę, codziennie pada deszcz a słońce chyba przestało istnieć. Już nawet jagodowa herbata, listy od rodziców a nawet to, że Pfifikus jest niezwykle grzeczny nie wprawia mnie w dobry nastój. Jedynym przysięgam jedynym plusem jest to, że wreszcie mam dużo czasu aby czytać. Zaszywam się w bibliotece dzień w dzień, chodzą już nawet plotki, że mam problemy psychiczne i ukrywam się w lochcach, ah.
    Przeczytałam już prawie wszystko co mnie interesowało, teraz czekam jedynie na księgę którą bardzo chce przejrzeć, mianowicie na " Ukryte moce, o których posiadaniu nie masz pojęcia i z którymi nie wiesz, co począć, kiedy już zmądrzejesz " tytuł tak długi jak ona sama.
    Niestety owa książka ciągle jest w wypożyczeniu, czekam już zbyt długo i właśnie dzisiaj mam zamiar ją odzyskać. Bibliotekarka, bardzo miła kobieta powiedziała mi że znajduję się ona u Niklasa Kvarfortha, kojarzyłam jego i to, że był ze Slytherinu co trochę mnie przestraszyło, ale mniejsza o to książkę odzyskać muszę!
    Szczęście najwidoczniej mi sprzyjało bo już po wyjściu z biblioteki i zrobienie kilku kroków zauważyłam jego blond czuprynę, szedł szybko więc ja zmuszona byłam biec.
    - Niklas, Niklas zatrzymaj się! Mam do ciebie bardzo ważną sprawę, no Niklas stój! - zdyszana złapałam chłopaka za ramię, nie był zachwycony, uśmiechnęłam się speszona jego groźnym spojrzeniem.

    Sunshine Price

    OdpowiedzUsuń
  34. - Nie jestem pewien, czy to będzie najlepsza wyprawa do Hogsmeade, ale tak, jestem raczej gotowy - mruknął pod nosem i wstał, żeby ruszyć na, jak to określił Niklas, najlepszą wyprawę do Hogsmeade. Szli przez chwilę w mileczniu i to nie w TYM milczeniu, tylko w tym smutnym i krępującym milczeniu, ale po chwili Archie się znudził i zapytał: - naprawdę lubisz Eliksiry? Większość uczniów mówi, że to jedne z idiotyczniejszych zajęć w Hogwarcie.
    Wzruszył ramionami, jakby sam nie wiedział, czy to fajne, czy nie. On Eliksiry kochał i nie spotkał dawno już aż tak zafascynowanej osoby Eliksirami, jak on sam. Lubił jeszcze Zielarstwo, też mało magiczny przedmiot podobno oraz Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami, ale do tego raczej nie chciał się przyznać, z obawy, że może zostać wyśmiany. Nie wiedział bowiem jeszcze, że Niklas to tak naprawdę fajny gość i nie chce go pogrążyć i zmieszać z błotem następnego dnia w dormitorium Ślizgonów.

    Szli ramię w ramię, noga za nogą, przed nimi długa droga do Hogsmeade, przynajmniej piętnaście minut spacerkiem, ale Archiemu to nie przeszkadzało. On lubił chodzić, chociaż nie uprawiał żadnego sportu, to nie męczył się tak szybko, chyba że uciekał przed swoimi wrogami, to wtedy musiał biec jak na złamanie karku, wtedy fakt, męczył się i to bardzo. Teraz jednak nawet się troszkę wyluzował, jak dotarło do niego, że Niklas nie chce go zaciągnąć do lasu i zabić w krzakach ażeby wyrwać mu jego dziennik a co poniektóre stronice wywiesić na korytarzu i w Wielkiej Sali.

    Archie//Tea

    OdpowiedzUsuń
  35. Tea uwielbiała książki. Chodziła często do biblioteki, wymieniała jedną pożyczoną książkę na inną i tak cały czas. Nie mogła po prostu żyć bez tego, a tutaj, w Hogwarcie, gdy nie miała pod opieką swoich młodszych braci, miała o wiele więcej czasu na czytanie. Szczególnie w jej gusta wpadały romanse, te kiczowate i te mniej, tanie, drogie, z ładną i brzydką okładką. Każde. Może dlatego Tea należała do dziewczyn, które oczekiwały ratunku ze strony chłopaka, spoglądała w swoją przyszłość i kogo widziała? Księcia na białym koniu, który niczym Kopciuszka uratuje ją z niedoli, w jaką została wplątana. Tak naprawdę, to jej życie bardzo jej się podobało i nie zamieniłaby go na żadne inne. Ale o księciu sobie marzyła. W teraz te tanie romansidła w pewnym sensie zbliżały ją do domu, bo to pierwszy raz zobaczyła je u mamy na półce, kiedy ta jeszcze żyła. Miała więc swoją skromną kolekcję nieco podniszczonych książek, czytanych po sto razy każda.

    Dzisiejszy dzień był stosunkowo chłodny, więc Tea postanowiła owinąć się szalikiem i w swojej pogniecionej czarnej spódniczce i sweterku wkładanym przez głowę udała się na błonia, żeby troszkę poczytać na świeżym powietrzu. Już szósty raz z kolei czytała "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa, który uważała za coś naprawdę fenomenalnego, traktowała tę historię niemal jak ósmy cud świata. Z czytelniczych marzeń wyrwał ją męski głos, a przymiotnik, jakiego użył w odniesieniu do niej niemal przyprawił ją o palpitacje serca. Tea nigdy nie miała chłopaka, a żeby ktoś się tak do niej odzywał, to nie pamiętała tego od... odkąd mama jej tak kiedyś mówiła.

    Z uśmiechem podniosła wzrok znad książki i spojrzała na blondyna, który stał naprzeciwko niej. Z początku wydawał się być nieco przerażający z tymi mrocznymi oczami i wystającymi kościami policzkowymi, niemal jak blondwłosa śmierć, ale przy dłuższym spojrzeniu był uroczy, zdecydowanie.
    - To taki mugolski romans! - pisnęła podekscytowana, że wreszcie ktoś zainteresował się nią i tym, co akurat czyta - to taka piękna historia! Jest sobie facet, który... - i pogrążyła się w opowiadaniu o tym, jak to piękna jest ta miłość w książce i że jak to tak można w życiu nigdy nie spotkać takiej miłości. I Tea sobie powzdychała i pojęczała troszkę, że chłopaki w XXI wieku to takie trochę nieromatyczne, ale że na pewno znajdzie sobie kiedyś księcia, który przyjdzie do niej i włoży jej na głowę złotą koronę, a ona będzie dygać jak księżniczka, bo to jedno z jej marzeń.

    Tea//Archie

    OdpowiedzUsuń
  36. Tea zaśmiała się uroczo i spojrzała na Ślizgona, który zachowywał się nader dziwnie, oczywiście w mniemaniu innych, bo ona "dziwność" odbierała nieco inaczej, czyli jak ktoś nie interesuje się tym, co robi i nie chce jej słuchać. Wtedy to mówiła o ludziach, jak o dziwakach!
    - Wiesz, może są jeszcze tacy na świecie... - zaczęła - ale w każdym razie, ja nigdy takiego nie spotkałam - wcale się nie przejęła, że może biedulka zranić, bo oczywiście nie to było jej planem, po prostu powiedziała to, co siedziało jej w głowie. Zresztą jak zawsze.

    Długą chwilę zastanawiała się, czy mogłaby pożyczyć mu tę książkę. Czytała ją chyba szósty raz i za każdym razem podobała jej się jeszcze bardziej i na nowo zakochiwała się w tej historii. Nie chciała, żeby ktoś jej odebrał możliwość trzymania w rękach czegoś, co należało do jej matki, ale przez to, że pochodziła z licznej rodziny, została nauczona, żeby się wszystkim dzielić. Wyjęła więc zakładkę z kieszeni sweterka, była to śliczna zakładeczka zrobiona z pergaminu, nieco już zużyta, ale dalej prezentowała się całkiem nieźle. Można było udawać, że to styl vintage.
    - Proszę - powiedziała podając mu książkę i uśmiechając się szeroko - tylko nie wyrzuć mojej zakładki! Bo nie będę wiedziała, gdzie skończyłam czytanie! - pogroziła mu palcem, po czym wybuchnęła głośnym śmiechem, zapominając o tym, że na początku znajomości, powinno się człowiekowi przedstawić.


    Tea//Archie

    OdpowiedzUsuń
  37. Korytarze tętniły dziś życiem. Szaruga na dworze powodowała zróżnicowane uczucia u uczniów i pracowników Hogwartu. Jedni przemierzali je w szybkim i radosnym tempie, nie zważając na nikogo i na nic natomiast drudzy szli ociężale, zatrzymując wzrok na wszystkim, co mogło wyrwać ich z nudy i niezbyt dobrego humoru. Jednak duża część osób z obydwu grup, z zainteresowaniem przyglądała się dwójce uczniów z VI roku.
    Niklas i Sunshine stali w samym środku korytarza obdarzając się raz spojrzeniem łaskawym, a za chwile z chęcią zabicia, toczyli właśnie walkę na spojrzenia według jednego z pierwszaków. Z wyglądu byli do siebie bardzo podobni, blond włosy w delikatnym nieładzie głównie u dziewczyny, duże oczy i pełne usta, dodatkowo obydwoje byli niezwykle szczupli. Przypadkowa osoba mogłaby uznać, że cudownie ze sobą wyglądają. Bo wyglądali.

    Przez dłuższą chwile speszona dziewczyna nie była w stanie odpowiedzieć na banalne pytanie: Czego ona chce. A od chłopaka chciała na razie tylko jednego, chociaż polubiła jego spojrzenie i wkrótce chcieć mogła więcej.
    Tak samo, jak Niklas teraz, patrzył na nią Harry. Każde najdrobniejsze wspomnienie o nieżyjącym przyjacielu powodowało w niej tak ogromny ból, jak nic inne, bardzo za nim tęskniła. Tęskniła za jego oczami, zapachem i drobnymi gestami, nawet jej skóra tęskniła za jego dotykiem. Tak delikatnie chwytał ją za dłoń i zabierał w nieznane, chociaż gdy się poznali, patrzył na nią z mordem w oczach, kochała go, kochała go zawsze i na zawsze.
    - Dobrze się czujesz? - wypaliła w końcu, bo chłopak był niezwykle blady, za blady, nawet jeśli chodzi o ślizgona.
    - Wyjdźmy na dziedziniec, to powinno Cię orzeźwić -Delikatnie chwyciła zdziwionego chłopaka za dłoń, tak aby go nie zdenerwować i nie uszkodzić, nawet jeśli jego kościste dłonie były co najmniej dwa razy większe od jej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Afasia zastanowiła się chwilę, po czym w powoli, z wahaniem pokręciła głową. Jej oczy do złudzenia przypominały oczy wystraszonej sarenki.
    - To tylko... głupota - stwierdziła, wzruszając ramionami i błądząc wzrokiem po linii horyzontu. - Lepiej mów, co się stało.
    Wolała słuchać o problemach innych, niż mierzyć się z własnymi. To było o wiele prostsze, a Afasia już nie miała siły na zmagania z własną osobowością. Mogła siedzieć i słuchać godzinami, doradzała jak tylko umiała najlepiej - szkoda tylko, że wszystkich rad nie potrafiła dostosować również do siebie.
    - Ja... Ja nie wiem - wyszeptała, intensywnie wpatrując się w jego oczy, co było niezwykłą rzadkością. Nie umiała wytrzymać tego dłużej niż dwie sekundy. - Ja nie wiem - powiedziała jeszcze, po czym otrząsnęła się, i jak gdyby nigdy nic zapytała : - No, co jest ?

    Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Tea się ucieszyła, że może zrobić dobry uczynek i pożyczyć komuś swoją książkę. Komuś, kto akurat chciał ją przeczytać, a nie zrobić z niej papierową pulpę albo spalić ją w najbliższym kominku. Przynajmniej tak Tea zakładała, bo ona podejrzliwa z natury nie była, ale różne rzeczy już się jej przydarzały, więc nic ją już nie zdziwiło. Posłała Niklasowi szeroki uśmiech, po czym skinęła głową.
    - Wiesz, nie wiem jak u ciebie, ale w moim świecie spacery to normalna rzecz, a nie taka, którą robią tylko świry - powiedziała i zaśmiała się radośnie, w ogóle nie zwracając uwagi na to, jak głośno się zachowywała. Taka już była Tea: szczęśliwa i pełna optymizmu, nie przejmująca się tym, co sądzą o niej inni.
    - Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba - dodała w końcu - ja bardzo ją lubię! Najlepszy moment to ten.... - nie dokończyła jednak, bo bała się, że zdradzi za dużo i wtedy Nick nie miałby radości z czytania - zresztą, sam się musisz przekonać! - wykrzyknęła i ruszyła przed siebie. Widząc oszołomionego chłopaka zatrzymała się i zamachnęła się na niego ręką - no chodź. Miał być spacer! - wykrzyknęła i odbiegła, jakby goniło ją stado gnomów albo miał ją porwać jakiś zły smok.

    Tea//Archie

    OdpowiedzUsuń
  40. [Jasne że jest! Masz jakiś pomysł? Aino jest chyba dość trudna w kontaktach międzyludzkich - ciągle coś psuje i nie umie się dogadać z normalnymi, zsocjalizowanymi uczniami - ale może coś fajnego nam wyjdzie :D]

    Aino Juvonen

    OdpowiedzUsuń
  41. Sunshine jest niezwykle pogodna i każdemu pomorze. Nieważne czy chodzi o zabłąkanego pierwszoklasistę, czy gołębia ze zwichniętym skrzydłem. Jest jak dobra duszyczka, która stara się pomóc wszystkim. Zazwyczaj wszyscy są jej wtedy wdzięczni i uważają ją za miłą dziewczynę, ale nie Niklas. Gdy ona martwiła się o jego stan zdrowia, w nim coraz mocniej wzrastał poziom złości na dziewczynę. Zaskutkowało to przyparciem jej do muru, dosyć mocnym tak, że dziewczyna jedyne co teraz mogła zrobić to mówić, a język mimo wszystko miała dość cięty.
    - Ty przebiegły złodzieju książek! - krzyknęła, była wkurzona co widoczne było gołym okiem jej twarz przybierała właśnie kolor dojrzałego pomidora, chłopak mocniej zacisnął dłonie na ramionach dziewczyny.

    - Jeśli w przeciągu dwóch dni nie zwrócisz do biblioteki książki, osobiście Ci ją zabiorę i postaram się, abyś dostał odpowiednią karę Niklasie - wypowiedziała z dumą, piekły ją ramiona Czy on do diaska na celu ma połamać mi kości?

    - O co ci chodzi? - szyderczo powiedział chłopak czuł, że ma przewagę przynajmniej fizyczną i nie miał zamiaru przyznawać się do posiadania książki, bo zresztą po co? To tylko jakaś zarozumiała Krukonka, nie ma się czym przejmować.

    - Ty dobrze wiesz o co! Myślisz, że jestem tak głupia, aby nie potrafić dowiedzieć się kto posiada jedyny egzemplarz Ukrytych mocy? Otóż mylisz się, mylisz się ogromnie Niklasie! Wiedz też, że ja słów na wiatr nie rzucam i zawsze słowa dotrzymuje - chłopak spojrzał na nią bazyliszkowatym wzrokiem i uśmiechnął się ironicznie.

    - Puść mnie durniu, puść mnie! - tego było już za wiele, obydwojgu skończyła się cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  42. Misery nawet nie usłyszała, kiedy ktoś wszedł do gabinetu dyrektora Longbottoma, zajęta swoimi sprawami. Usiłowała otworzyć szafkę, w której powinny się znajdować dokumenty, te ważne i te mniej ważne, a które w tym momencie byłby bardzo przydatne. Misery z całą pewnością nie pogardziłaby lekturą na temat wszelkiej maści hogwarckiej śmietanki złośliwców.
    Pisnęła cicho, dopiero wtedy, kiedy usłyszała za sobą głośny kaszel. Spowodowało to jednocześnie, iż, puszczając uchwyt szuflady, wyłożyła się jak długa na zimnych płytkach. Zaraz jednak skoczyła na równe nogi, z wykrzywioną złością twarzą zbliżając się do śmiejącego chłopaka.
    - A co cię to obchodzi ? - warknęła, stając tuż przed nim i kompletnie nie przejmując się swoim mizernym wzrostem czy drobną posturą, która nadawała jej wygląd jedenastolatki. - Nieładnie tak podglądać ludzi - dodała, uśmiechając się krzywo, kiedy ujrzała na jego szacie naszywkę z wężem. W takim wypadku stwierdziła, że musi trochę przystopować.

    Misery.

    OdpowiedzUsuń
  43. [A mnie on ciekawi. I z chęcią poznałabym go bliżej.
    Nie wiem, czy od Lily nauczyłby się czegokolwiek, nie wiem, czy ona ma w ogóle cierpliwość, ale może zaoferować dużo przygód i jeszcze więcej uśmiechów. A wydaje mi się, że to ostatnie by mu się trochę przydało. Myślę, że ona na pewno może się od niego czegoś nauczyć.
    Lubię dużo emocji w wątkach, a Niklas wydaje się być idealny do tego. Choć może akurat ta moja postać nie do końca pasuje. Ale kto wie?
    Widzisz dla nas jakąś szansę na wątek? c: ]

    Lily Luna Potter

    OdpowiedzUsuń
  44. Archie słuchał niemal z namaszczeniem słów wychodzących z ust Ślizgona, bo rzadko kiedy można spotkać kogoś, kto chciałby porozmawiać o Eliksirach. Wpatrywał się w chłopaka świecącymi oczami, niedowierzając, bo z początku sądził, że Niklas stroi sobie z niego żarty i tylko udaje miłość do tego przedmiotu. A tu taka niespodzianka!
    - Niektóre Eliksiry są super! - wykrzyknął podekscytowany, gdy chłopak skończył - ja właśnie przygotowuje Felix Felicis z panią profesor... - urwał jednak, zapominając, że to miała być tajemnica, bo nie powinien warzyć tego eliksiru, nigdy nie wiadomo co się może stać, a równie dobrze mogliby go posądzić o korzystanie z niego na egzaminach (w końcu tak dobrze mu poszły) - błagam Cię - poprosił - nie mów o tym nikomu, bo mnie jeszcze ktoś napadnie i zabije! - zakrył sobie usta dłonią, po czym podążył wzrokiem za tym, na co patrzył Niklas.
    Oho, kłopoty. Chyba oboje zdawali sobie z tego sprawę, bo ich miny były nietęgie. Archie był jednak do tego przyzwyczajony, a Niklas pewnie nie. W dodatku widziany w towarzystwie ciamajdowatego Puchona... na pewno nie będzie miał łatwo. Ani teraz, ani jak wróci do dormitorium Ślizgonów.
    - Wiesz, może lepiej wrócimy do Hogwartu... - ale jak zobaczył, że grupa około pięciu-siedmiu chłopców ruszyła w ich stronę, wiedział, że nie było odwrotu.

    Archie//Tea

    OdpowiedzUsuń
  45. [ Chodzę po blogu, czytam karty i nie wierzę, że przegapiłam tak smutnego chłopca, którego pragnienia są łudząco podobne do lukowych.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń