11 sierpnia 2015

Wszyscy bohaterowie i złoczyńcy są tak naprawdę potworami

DORRELL NOTT
VII ROK SLYTHERIN REZERWOWY SZUKAJĄCY BYŁY KAPITAN
KLUB ŚLIMAKA KLUB POJEDYNKÓW

Któregoś dnia spełni obietnicę złożoną matce i diametralnie się zmieni. Chciałby wreszcie przestać być powodem jej płaczu i przynosić rodzicielce jedynie radość oraz dumę z posiadania syna. Z jednej strony bardzo się stara, ale z drugiej nawet nie próbuje, ponieważ wie, że ojciec widzi w nim idealną wersję siebie. Jest rozdarty, ale będzie ignorował to tak długo, aż to go nie przerośnie. Nie wierzy w to, że kiedykolwiek zmieni swoje usposobienie i zyska miano przykładnego chłopca z dobrego domu, ale przyrzekł, że podejmie chociaż kilka prób. Matka wielokrotnie powtarzała mu, że bardziej wdał się w dziadka niż w rodziców, choć Teodor twierdzi, że jedynie problemy z agresją, pewność siebie  i determinację otrzymał w spadku po Śmierciożercy. Uważa, że to on jest głównym darczyńcą reszty cech jego charakteru. Podobno Dorrell to chłopak, o którym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie, że jest grzeczny i ułożony. Przez problemy z opanowaniem gniewu wybił w szkole o kilka zębów za dużo. Jeśli cudem przytrzyma pięści przy sobie, obdarzy przeciwnika, najczęściej Gryfona, wiązanką cenzuralnych słów. I choć zależy mu, aby Slytherin zdobywał jak najwięcej punktów, często jest przyczyną ich odjęcia. Niektórzy twierdzą, że ubiera maski i zmienia je w zależności, jak mu wygodnie. Jest twierdzą pełną sprzeczności, obleganą potężnym murem. Nie utrzymuje głębszych znajomości z osobami poza lochów. Jest kapitanem domowej drużyny, przez co nabawił się zdolności przywódczych, co nie podoba się wszystkim uczniom Hogwartu. Zwłaszcza, gdy są popychani w kąt, kiedy on przemierza korytarze z wysoko uniesioną głową. Dorrell urodził się jako obślizgły wąż i umrze jako obślizgły wąż.
Ci bardzo dziwni ludzie chcieliby uchodzić za dużo gorszych niż są w istocie.
Cześć. Zdecydowałam się na drugą postać, bo o Suzanne chyba wszyscy zapomnieli. Niezmiennie liczę na średnie lub długie wątki o ciekawej fabule. Na zdjęciu Florian Van Bael,

30 komentarzy:

  1. [ Nie miałam okazji wcześniej się przywitać, gdyż wątki z przeciwną płcią nie są do końca moją domeną, jednak teraz nadrabiam, a na dodatek jestem w stanie zaoferować jakąś pisaninę, o ile będziesz mieć na to ochotę.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  2. [Klata dostrzeżona na boxie, ale tu coś pustawo.

    Cześć, cześć! Mnie tam jego pierś nie rajcuje, ale bardzo mi się podoba treść karty. Ładnie, płynnie, przyjemnie się czytało, choć sam Ślizgon do przyjemnych nie należy. Czyżby pod agresją kryło się coś więcej?
    Czy można liczyć na jakiś przejaw wściekłości w wątku? Moja Lily ostatnio kłóci się dość zauważalnie z facetami, ale jakoś nikt nie omieszkał jakoś porządnie jej odpowiedzieć. c: ]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  3. [Nie potrafię rozkminić, jakie przesłanie niesie ze sobą tytuł, ale przywitać się mogę.

    Cześć, kolego Ślizgu, chcesz dostać szlaban za oddychanie? ;D]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witamy na blogu, udanej zabawy i wielu wątków! :) Karta bardzo fajnie napisana, postać ciekawa.
    Jakby była chęć na wątek to zapraszam. Chociaż przyznam, że chwilowo brakuje mi pomysłów :)]

    Ian Ajrun

    OdpowiedzUsuń
  5. [Och, cóż to za Pan! Nic, tylko się zakochiwać! :D]

    - Vinga.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Małe sekreciki... Oj, coś dla Lily. Ona potrafi być naprawdę ciekawa i nie odpuszcza tak łatwo.
    Tak właściwie to mam pomysł. I może nawet wyszłoby nam to dość realnie. Połączyć starszego o trzy lata Ślizgona z Gryfonką nie jest łatwo, ale chyba uda nam się coś skleić wspólnie. Moja wizja:wątek we wrześniu już, Gryfoni przegrywają mecz ze Ślizgonami. Lily jest absolutnie pewna, że Dorrell oszukiwał i przez niego jej brat, James w kluczowym momencie spadł z miotły i nie zdołał wbić kafla. Więc zaraz po meczu pobiegnie do szatni i zacznie go oskarżać i wyzywać. Co Ty na to? ]

    Potterówna

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Kocham.
    Dziękuję za uwagę.]

    Rachel&Benio

    OdpowiedzUsuń
  8. [No od razu na narzeczonego, toż to XXI wiek, nie trzeba się od razu zaręczać! :D
    A może niektórzy lubią ryzyko, hm? :)]

    - Vinga.

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Jak na ślizgona całkiem fajny :) WItam serdecznie :) ]

    Elody

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Mogę w zależności od tego, na jakie powiązanie masz ochotę.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  11. [Dory jest, czekamy na Nemo. Cześć ;D]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Nie ma problemu, jesteśmy tu po to, by pisać. Tylko musisz poczekać troszkę, bo mam dwa odpisy jeszcze w kolejce... c: ]

    Potterówna

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Ironia polega na tym, że w obojgu nie ma co kochać.
    A jednak <3 ]

    Rachel

    OdpowiedzUsuń
  14. [Słowo "dynamit" brzmi w tym kontekście intrygująco :)
    I, hm, nie sądzę, aby Vinga w ogóle potrafiła wejść w jakąś głębszą relację tego typu, a coś takiego jak nieodwzajemnione uczucie by jej nigdy nie dopadło, bo... Chyba by je zwyczajnie wymusiła na kimś, aby dostać to, czego chce, na pewno nie cierpiąc po kątach i nie ograniczając się tylko do marzeń.
    To ja już w sumie nie wiem, co chciałam :D]

    - Vinga.

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Twój odpis będzie, kiedy ogarnę życie.
    I jak już go wyślę, to chcę wątek z Nottem.
    Sentyment. I karta urzekająca. ]

    Freddie Weasley, co ma urlop i podgląda, bo tak

    OdpowiedzUsuń
  16. [Louis z chęcią powziąłby sobie za cel zmienić go i sprawić, że Dorek będzie za nim chodził jak piesek na smyczy. :D
    Cześć czołem i kolanem :)]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Lexie geniusz - bez podpisu xd]

      Louis Weasley/Bellamy Sangster

      Usuń
  17. [Jako nowa również witam nową postać, bo jest ku temu okazja. Autorka macha wesoło, Mia patrzy na Ślizgona dość podejrzliwie. Życzę dużo wątków, a w razie chęci zapraszam również do siebie, miejsca nie zabraknie!]

    Mia

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Kochana, ja w wątkach jestem gotowa na wszystko, i nie martw się, jak mi coś nie pasuje, albo uważam że mogłoby być lepsze, to o tym mówię i nasuwam swój pomysł.
    No to mów, co ci po tej główce chodzi <3 ]


    Rachel

    OdpowiedzUsuń
  19. [świetny pan Nott. <3 i genialne zdjęcie. chcę wątek, bardzo. <3]

    Misery.

    OdpowiedzUsuń
  20. [Maya to mogłaby się w nim zakochać. *-*]

    Maya i Afasia.

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Jeżeli mowa o przyjaźni, z lukowym o nią trudno, ale sądzę, że mogę się przemóc i względnie zadowolić nasze oczekiwania. Z karty wnioskuję, że byłoby im trudno nawiązać więź ot tak i czekać na błogosławieństwo, jednak co powiesz na znajomość z korzyściami? Możemy oczywiście zahaczyć o przyjacielskie motywy, to będzie nawet wskazane, ale w ten sposób mamy o wiele więcej możliwości w porównaniu z prostą relacją. Z czasem możemy ich wcisnąć w coś głębszego, kiedy odkryją, że naprawdę się rozumieją i mogą sobie zaufać, ale początki pełne niedomówień mogą być ciekawe.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  22. Chociaż sama Lily nigdy nie widziała siebie w drużynie Quidditch’a, to całkiem przyjemnie jej się go oglądało. Znała większość członków gryfońskiej drużyny i nawet sam James Potter, kochany braciszek grał na pozycji ścigającego. Kiedy jednak dochodziło do meczy jej domu ze Ślizgonami, emocje na stadionie podskakiwały naprawdę mocno. Każdy wiedział, jak duże było napięcie między tymi dwoma domami. Kochały się ponad wszystko i właśnie to idealnie można było odczuć podczas rozgrywek. Zupełnie jakby nie chodziło już tylko o zwykłą, zdrową rywalizacje. Meczę wężów z lwami były czymś zdecydowanie więcej.
    Bystre oko Lily przypatrywało się przez magiczną lornetkę dzisiejszej rozgrywce. Siedziała w towarzystwie bliższych i dalszych kuzynów i z całego serca kibicowała swojej drużynie. Wrześniowa pogoda postanowiła sprawić wszystkim obecnym psikusa i rozpadało się już na dobre. Emocje jednak były tak wielkie, że większość pozostała na trybunach, nie myśląc nawet o ucieczce. Z każdym wbitym kaflem ciśnienie się podnosiło, a i rosła przewaga Gryfonów. Wodziła wzrokiem od jednego lwa do drugiego, nie zwracając kompletnie uwagi na przeciwników. James pędził z kaflem prosto do bramki i zdawało się, że za chwilę zabrzmi radosny dźwięk oznaczający kolejne punkty dla czerwonych. W duchu wręcz krzyczała, wspierając brata. Był dobry. Nie mogło być zresztą inaczej. Z takim imieniem i nazwiskiem po prostu musiał być najlepszy. Może w roli brata dawał się często poznać jako palant, ale Quidditch to inna broszka.
    I mignął nagle przy Jamesie jeden z tych chytrych Ślizgonów. Lily zwiększyła zbliżenie, ale jej oko zdążyło jedynie dostrzec, jak kafel wysuwa się z jego ręki, a sam zawodnik spada na ziemię. Ile to mogło być stóp? W Lily coś zadygotało. I kiedy ten sam Ślizgon w niedługim czasie złapał znicza, kończąc mecz, aż zrobiła się czerwona ze złości. Troska o brata? Raczej walka o czystą i uczciwą grę, bo ze strony Ślizgonów to była jakaś błazenada.
    Po meczy nawet nie poszła sprawdzić, co z bratem. Zakradła się do szatni Ślizgonów i obserwowała uważnie to, co tam się działo. Ale ohyda! I wcale nie chodziło o smród spoconych facetów. Odstraszała ją cała ta kompania golasów. Obracała się głównie w kręgu chłopaków i raczej nie powinno jej to ruszać, ale tym razem ilość nagości chyba była zbyt wielka. Jak oni w ogóle mogli chadzać wspólnie nago pod prysznic? Wzajemne podziwianie swoich ciał? Ble. Poczekała cierpliwie aż wszyscy się ulotnią. Miała naprawdę szczęście, bo jej ofiara pozostała sama.
    Wyskoczyła z ukrycia i stanęła w dumnej pozie, patrząc na niego jednym z tych okrutnych spojrzeń.
    - Jesteś kretynem, który myśli, że wszystko mu wolno – zaczęła mówić wyraźnie wściekła. – Ale wiesz co? Ze mną to nie przejdzie. Zwycięstwo wam się nie należy!
    I tak oto czternastoletnia Gryfonka przerwała czynności pielęgnacyjne Wielkiemu i Złemu Ślizgonowi z siódmej klasy. Jaki będzie kolejny krok? Sięgnie po różdżkę?

    [Nowa postać rzeczy absolutnie nam nie przeszkadza. W końcu rezerwowy od czegoś jest. c: ]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  23. [Ale mnie nie o to chodzi, ja miałam na myśli, że nie rozumiem o co w tym cytacie chodzi, bo jest tak subiektywny, że pewnie musiałabym zapoznać się z angielskim oryginałem/całym kontekstem. ;)

    Bardzo chętnie bym zaryzykowała, ale mam już dwa wątki w tym stylu - jeszcze jeden i będzie nowy show pod tytułem cały Hogwart nienawidzi Emlyna. Nie miałabym nic przeciwko temu, bo byłoby pewnie zabawnie, ale pisać trzy takie wątki to chyba dla mnie za wiele. ;P]

    Emlyn

    OdpowiedzUsuń
  24. [ Bardzo bardzo bardzo ah <3333
    Biorę to! Kocham to. ]

    Rachel

    OdpowiedzUsuń
  25. [ Po cichu miałam nadzieję, że nowy Luke spodoba się światu i najwyraźniej nie spełzły one na niczym. A co wątku, muszę wiedzieć, jak definiujesz jego mocną odmianę. Coś z podtekstami? Drugim dnem? Czy po prostu założona z góry relacja, którą mamy już ustaloną, okraszona jedynie wydarzeniem zwalającym z nóg?]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  26. [Nie przejmuj się! Nie spieszy się i naprawdę nic się nie dzieje. Ja się nigdzie nie wybieram, więc napisz, jak znajdziesz wolną chwilę. Poczekam spokojnie. I powodzenia dla brata! ]

    Lily Potter

    OdpowiedzUsuń
  27. [Przepraszam, że dopiero teraz, ale zaskoczył mnie wyjazd. c: Mam nadzieję, że jeszcze jesteś z nami na blogu. ]
    Nie była święta. Łamała regulamin, otwarcie śmiała się z wielu zasad tej społeczności, a psocenie się było jednym jej ulubionych zajęć. Jednak wbrew pozorom potrafiła jeszcze dostrzec, kiedy jej działania są złe i przekraczają pewną granicę. Wolała rozśmieszać i ewentualnie irytować, ale nie krzywdziła innych i nie zgarniała laurów w nieczysty sposób. Mógł pierwotnie myśleć, że ma do czynienia z nabuzowaną panną o złotych zasadach, ale przecież ją znał. Wszyscy ją znali przez to, że była jedną z tych Potterów. Nigdy się z tym nie obnosiła, ale tam, gdzie się pojawiała, było głośno i nie dało się nie dostrzec jej obecności. Ślizgon więc otwarcie przyznał, że wie, kto do niego przyszedł i była całkowicie pewna, że jest świadom, o co jej chodzi.
    Ludzie widzieli w niej dziecko. Rozwydrzonego gówniarza w damskim mundurku Gryffindoru, któremu naprawdę bliżej było do spodni niż spódniczki. Mówili, że niewychowana, że rozkapryszona i kompletnie niezainteresowana nauką. Stała tu przed nim i miała ochotę splunąć mu prosto w tą wypolerowaną, wężowatą buźkę. Mogłaby to zrobić, ale czekała cierpliwie, aż skończy się popisywać i pokazywać, jakim to jest wielkim i złym Ślizgonem. Eksponował klatkę sportowca i prostował się dumnie, pozostając niewzruszonym na jej oskarżenia. Czy naprawdę wierzył, że jest słabsza? Lily miała zupełnie inne odczucia. Ona miała różdżkę, a on tylko ręcznik. I kto tu był bezbronny? W dodatku był zawodnikiem, którego już raz za niecne zachowania pozbawili stołka. Jeśli tylko poszłaby na skargę do dyrektora, to uwierzyliby jej. Wszyscy wiedzą, że w naturę potomków Salazara wpisany jest spryt i niecne knowania. Ten głupi siódmoklasista przesadził, a Lily nie zamierzała tak tego zostawić.
    Kiedy ją pchnął, zacisnęła piąstki i popatrzyła na niego gniewanie. Co za menda! Zawsze uważała, że jest silna, że potrafi się obronić sama i płeć lub wiek nie sprawią, że stanie się słaba. Nigdy nie oczekiwała, że ktokolwiek będzie dla niej łagodniejszy z tych względów i starała się być przygotowana na wszystko. Oczywiście on musiał dalej się popisywać, wierząc naiwnie, że wzbudzi w niej strach i przegoni daleko stąd. Mylił się.
    - Widziałam, co zrobiłeś. I na pewno nie tylko ja. Zresztą są sposoby, by to sprawdzić. – Wątpiła, by ktokolwiek chciał sprawdzać go z powodu przegranego meczu za pomocą Veritaserum, ale na pewno były też inne możliwości. – Nie boję się ciebie i możesz być pewien, że to twój ostatni mecz – powiedziała twardo, nie spuszczając z niego wzroku. Doigrał się. Trafił na Lily Potter, która nie odpuszcza oszustom. A już zwłaszcza Ślizgonom.
    Śmiesznie musiało to wyglądać. Mała dziewczynka i wielki zawodnik Qudditcha. On półnagi, a ona mu grozi. Obrazek nadawał się do kabaretu, ale Lily nie żartowała. Była śmiertelnie poważna i powinien się już przekonać, że nie odpuści. Zniszczy jego reputacje i sprowadzi go na miejsce Ślizgona, który absolutnie nic nie znaczy w szkolnej społeczności. Sama wprawdzie nigdy nie zwracała uwagi na tego typu rzeczy, ale wydawało jej się, że w jego zielonkawym domu jest to dość ważna kwestia.
    - Przegrałeś, Nott – dodała, uśmiechając się triumfalnie.

    OdpowiedzUsuń
  28. [Nie ma sensu pisać na siłę, sama wiem, jak to jest. Nie umiałabym się gniewać. Cieszę się, że w ogóle poinformowałaś mnie, bo to się naprawdę rzadko zdarza. Widziałam, że postanowiłaś przejąć moją ulubioną postać na drugim blogu, więc tam Cię dopadnę i nie wywiniesz się, o!
    I dziękuję za ciepłe życzenia. Tobie również życzę dużo, dużo weny i nowych wątków. ]

    Lily

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Odpokutujesz Crouchem. Czekam na niego z niecierpliwością.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń