30 listopada 2015

Synu, ja ci dobrze radzę
Synu, ja cię poprowadzę
Przez życie dobrymi radami
Byś wyszedł na ludzi, a nie drzwiami

http://36.media.tumblr.com/ec163525df03d9a612f8c6da36dc711d/tumblr_mgdc5xQJQA1qh48u5o1_1280.jpg


MAYNARD HALAH
Slytherin, VII klasa, patronusem orzeł 


Pierwszą rzeczą jaką zauważam u ludzi, jest ich brak w pobliżu. Komfort samotności jest dla mnie o tyle ważny, że bez niego nie potrafię skupić się na tym, czym akurat się zajmuję. Kiedy nie czuję cudzego oddechu na swoim karku i nie słyszę komentarzy co do mojej nieudolności, łatwiej mi robić to, co do mnie należy jako do człowieka. Ogólnie rzecz biorąc, z ludzkimi rzeczami mam problemy, chociaż człowiekiem jestem od urodzenia, ale to nieistotne w tym momencie. Z pominięciem czarodziejskiej kropli w mojej krwi, właściwie jestem całkiem ludzki, tylko przez wczesny okres dojrzewania trochę kluczyłem w labiryncie, do którego w ogóle nie powinienem był wchodzić. Nie jestem przesadnie pracowity, ale na pewno nie określiłbym się mianem lenia. Bo pracuję naprawdę ciężko. Nad sobą, przede wszystkim, a podobno najważniejsze jest to, co wewnątrz. Czuję obciążenie zewsząd, a aktualnie zdecydowanie sprzeciwiam się wzorcom, które kiedyś przyjąłem za właściwie, a które okazały się błędne. Chcę być trochę tylko lepszy niż niektórzy, a nie jest to łatwe, bo czym skorupka za młodu, no i tak dalej. Najwięcej pracy dotąd nie wykonałem, o dziwo, nad książkami, ani w żaden sposób nie przysłużyłem się swojej szkole, z którą nie czuję się jakoś bardzo związany, natomiast wiem, że kontrola nad sobą jest ważniejsza niż wszystko inne. Podobno sztukę cwaniactwa wyniosłem z domu, ale nie manipuluję ludźmi, ani nawet nie naginam rzeczywistości dla swoich celów. Radzę sobie tak jak każdy inny, chociaż może z większym zapałem tymi metaforycznymi łokciami się rozpycham, przez co mogę wydawać się czasem nawet trochę samolubny, ale lubię, gdy za mój trud odpłaca się czymś równie kunsztownym, i lubię czuć się potrzebny – tego akurat raczej nigdy się nie pozbędę. Mam czwórkę braci, jestem środkowy i przyzwyczajony do wiecznej walki o coś, za to przyznaję się, że jako jednostka zdecydowanie nawalam. 
Nie jestem bez skazy, mam dużo wad, a większość z nich wynika z wartości, które kiedyś tam zapuściły korzenie w mojej głowie i teraz bardzo trudno mi przewartościować pewne sprawy tak, aby w jednoznaczny sposób móc określić swój pogląd na dany temat. Najczęściej wstrzymuję się od oceny na głos, tym bardziej, że moje osądy na ogół nie są dość trafne, bo w ogóle nie znam się na ludziach. Śmiało mogę powiedzieć, że uciekam, zanim zaczną mnie nienawidzić, chociaż przecież na pierwszy rzut oka nie wzbudzam żadnych emocji, prawda? Jestem trochę niecierpliwy, chciałbym widzieć wyniki moich działań od razu, chciałbym nie musieć nigdy na nic czekać, a najlepiej dostać wszystko podane na złotej tacy, bez konieczności walczenia o to, ale już nauczyłem się, że wszystko muszę wydzierać siłą. Jestem mało asertywny, za to bardzo krytyczny, wobec siebie i innych, ale zdecydowanie bardziej wolę rolę anonimowego obserwatora niż krytyka. Toteż pozostaję neutralny i mogę przez to wydawać się chorągiewką powiewającą na wietrze. Nie robi mi to. Czerpię korzyści z tego, że zmieniam poglądy zgodnie ze zmieniającym się towarzystwem, a jeżeli przypadkiem wygłoszę niepopularną opinię i zostanę zagadany, tym lepiej dla mnie, że zraziłem do siebie tych, którzy się ze mną nie zgadzają w jakiejkolwiek kwestii – od wyższości kawy nad herbatą, po wartościowanie grup społecznych. Otaczam się tylko ludźmi, którzy przewyższają mnie osiągnięciami bądź intelektem, a najbardziej nie znoszę spotkań z kimś podobnym do mnie.
Jeżeli nauczono mnie czegoś w domu, to sensu słów pokorne cielę dwie matki ssie, a zresztą, wcale nie zazdroszczę takim, co to lepiej ode mnie mają w życiu, prościej może albo jakoś inaczej. Przeżyłem kilka rzeczy, które na zawsze powinny utwardzić charakter młodego człowieka, ale mój chaos zawsze był na swoim miejscu, niejasny, pewny, zawsze tak samo przypominający o sobie w chwilach najbardziej nieodpowiednich. Teraz interesuję się własnym interesem, poniekąd próbuję ogarnąć człowieczeństwo. Ja jestem Prometeuszem, ale tym razem światło niosę tylko sobie. Jestem męczennikiem i cierpię za miliony, a to jedna z niewielu rzeczy, z tych kosztujących wiele, na którą mnie jeszcze stać.

12 komentarzy:

  1. [Witamy na blogu i życzymy udanej zabawy :)]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Siemka :) Miłego pobytu i w sumie to zabawy też! ;D]

    Matthew Harrison

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ale cicho tutaj, choć postać tak ciekawa!
    Pierwsze, co skojarzyło mi się z Maynardem (btw, czy jego nazwisko się odmienia?), to słowo myśliciel, chociaż nie wiem, czy miałeś/aś zamysł tworzenia kogoś takiego. Natomiast na pewno jest konformistą i... em... trochę mi przypomina Petera Pettigrew.
    Baardzo mi się ten Ślizgon podoba i dlatego zapraszam na jakiś wątek, bo pewnie nie odpuszczę!]

    Ellen Ridley

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Oprócz zamierzonego chaosu, widzę też pewne sprzeczności i zastanawiam się, z czego one wynikają. Czy to celowe, czy przypadkowe, czy Maynard jest wewnętrznie niespójny, czy tylko jego relacja taka jest - a może po prostu czegoś nie rozumiem. Jest bardzo skupiony na sobie, egoistyczny Prometeusz, więc skąd cierpienia za miliony? Chyba że on ma na imię milion albo uważa, że inni ludzie są głupi, a on musi się z nimi użerać, co jest powodem tego cierpienia. Trochę mnie też zastanawia, czemu osoba z podejściem moje jest najmojsze (wnioskuję po fragmencie, w którym pada stwierdzenie, że dobrze zraża do siebie ludzi, którzy mają inne zdanie) otacza się tylko mądrzejszymi. Ale to tak na marginesie.
    Konformizm jest bardzo ślizgoński, ale nie wydaje mi się, aby Maynard się nim cechował. Padło stwierdzenie, że poglądy zmieniają się razem z towarzystwem, ale z dalszych zdań zrozumiałam, że kiedy zmiana towarzystwa jest wynikiem zmiany poglądów, a więc nie upodabnia się do kolegów, tylko szuka takich, którzy prezentują poglądy, które ostatnio przyjął. Tak że to chyba nie jest chorągiewka na wietrze ;v, dobrze rozumiem?
    I nie dziwię się, że lubi samotność, skoro ma tylu braci!
    Postać ciekawa, choć jeśli Maynarda mam rozważać nie w literackiej kategorii, ale, hm, ludzkiej, to wydaje mi się dość antypatyczny.
    Cześć! ]

    Jacca/Valancy

    OdpowiedzUsuń
  5. [Pojęcie "typowego Ślizgona" samo w sobie jest bardzo przerysowane, dlatego stworzona przez ciebie postać jest tak bardzo, jak to ujęłaś, wyjątkowa.
    Będę przeszczęśliwa, jeśli zaczniesz! :D Halah jest czystej krwi? Niby Slytherin powinien jasno na to wskazywać, ale wolę dopytać bo przyszedł mi do głowy pomysł, że ktoś z rodziny Maynarda (mugol czy mugolak, to w sumie bez znaczenia) mógłby kiedyś robić interesy z ojcem Ellen i, co tu dużo gadać, stracić przez to sporo forsy. Przez to rodzina chłopaka wyrażałaby się źle o Ridleyach, sam Maynard też uważałby Ellen za prawdziwą córkę swojego ojca (co jest prawdą, choć w sumie chyba nieistotną) i byliby na wojennej ścieżce, nawet jeśli żadne z nich do końca nie wie, dlaczego. Jednak pewnego razu przyszłoby im razem pracować/odrabiać szlaban/Halah zjawiłby się na spotkaniu KZWP i doszliby do wniosku, że to wojna starszych, nie ich. Wiesz, takie "Romeo i Julia", ale bez miłości i umierania. :v
    Gdyby jednak nie było opcji na zaszlamienie jego krwi, ojciec Ellen mógłby w jakikolwiek inny sposób wykiwać przodków Maynarda, w tym zakresie to prawdziwy człowiek renesansu...]

    Ridley

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Hej, przepraszam, jeśli mój komentarz zabrzmiał tak, jakbym wzywała cię do wyjaśnienia całości, nie to było moim celem. Pewnie, zadałam pewne pytania, ale raczej liczyłam na bardzo ogólną odpowiedź, na przykład: "Tak, tak, to celowe, rozwinie się w wątkach" itd. :D Rozumiem przecież, że niedopowiedzenia są ważne, a i najczęściej, jeśli zamierza się tworzyć postać wielowymiarową, niezbędne, bo złożoności człowieka chyba nie sposób oddać w karcie, niezależnie od tego, czy składa się z kilku czy kilkudziesięciu zdań. A twoja wcale nie jest za długo, moim zdaniem przynajmniej. I tak, zdaję sobie sprawę z tego, co za sobą może nieść narracja pierwszoosobowa, o czym próbowałam napomknąć w poprzednim komentarzu (coś tam mruknęłam, że zastanawiam się, czy taki jest Maynard, czy tylko jego relacja - w znaczeniu opis samego siebie), ale pewnie jak zwykle nie wyszło.
    Tak czy inaczej, zagubiony ten Maynard i mam nadzieję, że na autorytet nie wybierze reinkarnacji jakiegoś zbrodniarza. ]

    Valancy Edgeworth

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Wyższość kawy nad herbatą? No nie, toż herbata najlepsza. ;v
    Niedawno szukałaś jakiejś wolnej postaci, zgadza się? (Chyba że kręciły się tutaj dwa brokuły.) Niestety zbyt późno zauważyłam, a widząc teraz kartę Maynarda, jeszcze bardziej żałuję. Interesujący sposób przedstawienia postaci, choć pewnie ludzie w otoczeniu Halaha mogą go postrzegać nieco inaczej niż on samego siebie. Cześć! ]

    OdpowiedzUsuń
  8. [dzień dobry. :) ślizgońsko ślizgońska postać, że tak powiem. a ja kocham Ślizgonów. kocham ich całym sercem.]

    Samira.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Podziwiam ludzi za takie karty, podziwiam także i Ciebie.Postaci niczego nie braknie, jest taka w sam raz. Witam bardzo, bardzo serdecznie i życzę udanych wątków na blogu!]

    Solene // Ashton // prof. Lorelle

    OdpowiedzUsuń
  10. [Taki smutas- ot moje zdanie. Ludzie o tak złożonym charakterze zazwyczaj zamykają się w sobie i odstają od reszty, gdyż trudno im się dostosować do prostych w konstrukcji człeków krążących wokół danego indywiduum. poza tym jak dla mnie to on jest w pierwszej fazie rozdwojenia jaźni (przyszły lekarz tak bardzo), chociaż niektóre symptomy wskazują na wczesny zanik...a zresztą co ja się będę wymądrzać. Chciałam powiedzieć że fajny on, i karta fajna, w i w ogóle mi się podoba. Cześć :)]

    Bo

    OdpowiedzUsuń
  11. [dzień dobry. wpadłam pochwalić kartę i zapytać, czy skusisz się może na wątek.]

    Sura

    OdpowiedzUsuń
  12. [Witam!
    Muszę przyznać, że ciekawy styl pisania karty :) Bardzo fajnie się czytało!
    Życzę udanej zabawy w naszym gronie, a gdyby kiedykolwiek naszła cię ochota, zapraszam do Teda!]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń