17 stycznia 2016

fantasia on theme


Ilekroć się nad tym zastanawiała, niezmiennie dochodziła do jednakowej konkluzji. Wówczas, gdy przezroczysta ciecz po raz pierwszy wydobyła się wąskim strumieniem z jej oczu, nie czuła już nic. Nigdy nie miała wątpliwości, że właśnie w tamtym momencie dostąpiła stanu katharsis, a jednak nie była pewna, czy działo się to właśnie wtedy i czy w ogóle miało miejsce. Przekonana o ułomności ludzkiego umysłu, nigdy nie negowała, że jej jaźń pozostaje naznaczone człowieczym ograniczeniem poznania. Jednak niewątpliwie wówczas go doznała. Mówi się, że pewność może zgubić taką słaba istotę jak człowiek, ale pewność, której tamtej nocy doświadczyła była jedyną pewnością jaką w swym życiu posiadała. Wiedziała też, że nic nie wie i że doświadczenie kształtuje człowieka, a ona sama nie powinna być niczego pewna. A jednak wierzyła gorąco, że prawda jest czystsza od jej własnej ułomności i że gdy się pojawi da o sobie znać. Pamiętała jak cały ten lęk, piętrzący się w odmętach jej mózgu, doprowadzający do zepsucia każdej pięknej myśli, jaką była w stanie wytworzyć po prostu znikł i wtedy była wolna. A gdy ponownie się pojawił, powróciła wraz z nim cała ta niepewność, którą nosi w sobie już 17 rok i nie bardzo wie jak się jej pozbyć. Nie posiada wiele, ale niezłomnie wierzy w istnieje tego co ma. Że niebo o 4.30 należy do niej, bo niezależnie od tego gdzie właśnie znajduje sie jej materialne ciało, zawsze przybiera barwę jej oczu. Kolor ten jest, w jej subiektywnym odczuciu, a takowego nigdy nie należy podważać, kolorem przejścia nocy w dzień, stopienia tego co przeszłe z tym co obecne, jedynym zjawiskiem potwierdzającym jej, że wciąż istnieje.

Ophelia Rosewood
 
RAVENCLAW - VII - LONDYN
RÓŻDŻKA - WIERZBA PŁACZĄCA - WŁOS TESTRALA - 12 CALI
ZAINTERESOWANIA - ONMS, ELIKSIRY, ZIELARSTWO
PATRONUS - WILK  BOGIN - nieznany
ANIMAG - KRUK  KREW - BRUDNA
KLUB ŚLIMAKA

KOLORY - BAJKI 

27 komentarzy:

  1. [Czy Ty już miałaś tu jakąś postać? Sposób, w jaki napisałaś, przypomina mi jedną autorkę... W każdym razie, miłej zabawy życzę! :)]

    William, Sorcha, Angel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć! Fajna Krukonka :)
    Udanego blogowania!]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć. Muszę przyznać, że z początku jak czytałam kartę myślałam, że to będzie duch :) Bardzo fajnie napisana karta no i intryguje :) Co prawda nie mam chwilowo żadnego pomysłu na wątek ale... Wybierz sobie może którąś z moich postaci i wtedy zaczniemy myśleć już konkretnie, hm? :)]

    Han Hyun, Avalon, Joseph

    OdpowiedzUsuń
  4. [O, podoba mi się :) Startuję ;)]

    Karkarow był częstym gościem Zakazanego Lasu. Podczas gdy łapała go pewna nostalgia, wybierał się w gąszcz drzew, by przemyśleć kilka spraw i tak jakby się zrelaksować. Przede wszystkim zmierzał do stada testrali, robił to nawet często, ale nie aż tak, by naruszać ich prywatność.
    Te wielkie, chude konie, to wbrew pozorom naprawdę miłe stworzenia. Urozmaicały tutejsze okolice mimo, że nie każdy miał prawo je zobaczyć.
    Dzisiejszego wieczoru, od razu po wszystkich zajęciach, Vladimir zwinnie przedostał się między konarami drzew i podążył wprost na polanę, która służyła tylko testralom. Znajdowała się około półtorej mili od błoni, zmierzając na północny zachód, wzdłuż jeziora. Bardzo rzadko ktoś tu przybywał - pomijając tych, których tak jak Vlado, testrale naprawdę zachwycały. Jeszcze nie zdarzyło mu się nikogo spotkać w czasie jego odwiedzin, ale wiedział, że to kwestia czasu.
    Stanąwszy na środku niewielkiego placu, rozejrzał się dookoła, a jego usta wykrzywiły się w uśmiechu, kiedy pierwsze dwa wyłoniły się jak z mgły. Były spore, z pyska rzeczywiście nie wyglądały przyjaźnie, ale Vlado dobrze wiedział, jak je skusić na bliższe towarzystwo. Zawsze zabierał ze sobą kilka kawałków mięsa, za którym testrale niemalże goniły jak za marchewką.
    Chwyciwszy niewielki kawałek w dłonie, wyciągnął rękę w stronę jednego z testrali. Zwierzę płochliwie, aczkolwiek powoli przybliżało się w stronę profesora. Karkarow trzymał wzrok na wysokości jego pustych oczu, po czym delikatnie skłonił mu się, czekając aż testral chwyci małą przekąskę, którą profesor zechciał podarować. Kiedy tak się stało, Vlado cierpliwie wyciągnął dłoń, kładąc ją na długiej szyi zwierzęcia. Dopiero gdy wyczuł, że stworzenie się przekonało, wyprostował się i musnął go od góry do dołu.
    Było to dziwne uczucie, ale pełne wrażeń - zębiska tych stworów są naprawdę silne, wystarczył niepewny ruch i być może utkwiłyby w jego przedramieniu.
    Usłyszawszy szmer i pękanie małych gałęzi, Karkarow rozejrzał się wkoło. Jego wzrok zatrzymał się gdzieś w oddali, z której najprawdopodobniej miała wyłonić się jakaś uczennica.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zgodzę się z czekoladą. Też byłam pewna, że to duch. A muzyka genialna. Aż sobie puściłam 3 razy w kółko ;D Super. Witam Cię i życzę miłego pobytu ;) Eva zawsze będzie dla mnie ponad 25 lat, więc trudno mi się przyzwyczaić do 17 ;D]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ja również zgodzę się z powyższymi komentarzami. Ogólnie karta bardzo ładna i fajnie się ją czyta. Życzę powodzenia z wątkami :)]

    Bane&Aria

    OdpowiedzUsuń
  7. [Dobry wieczór! Karta mnie urzekła, bo nie dość, że wizerunku twojej pani użycza Eva, to jeszcze jej treść jest taka zagadkowa i niejasna, że aż mam ochotę przeczytać więcej! Już dawno nie czytałam karty napisanej w takim stylu. Na dodatek zrobiłaś z niej Kruczka, a ja je bardzo lubię. Baw się dobrze! c:]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  8. [Sweet Ophelia, imię bohaterki Szekspirowskiej, do której mam akurat najmniej ciepłych uczuć. Za to ta twoja Ophelia budzi sympatię, wydaje się bardzo ludzka. No i fajna z niej laska, a zdjęcie prze-pię-kne!]

    Lydia Drake

    OdpowiedzUsuń
  9. [Nie omieszkam obczaić tego tytułu ;) Aaa zależy jakie relacje Cię interesują. Czy zaczynamy od początku? Czy już się znają etc? Od tego wyjść jest najprościej, a potem mogę na tej bazie wymyślać :)]

    Matt Harrison

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Może powiedz mi nieco więcej o niej, bo nie do końca wyciągnęłam jej charakter z kp.]

      Usuń
  10. [Są, jak najbardziej! Jakieś pomysły? I jeśli zapomnę podpisu, łatwo z nazwy bloggerskiej wywnioskować kim jestem :P]


    Bane

    OdpowiedzUsuń
  11. [jakie piękne zdjęcie! i imię! i karta! cześć, mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej i miłej zabawy. no i oczywiście zapraszam do mnie! :)]

    Lily, Hope&Analeah.

    OdpowiedzUsuń
  12. [Jest raczej zamknięty w sobie, lubi tajemnice mimo tego, że jest niecierpliwy. Czasami bardzo irytuje, jednak mimo wszystko da się go lubić. Dla przyjaciół, których ma mało, oddałby życie. Jest oddanym towarzyszem, czasami za dużo mówi. Szczerość jest u niego podstawą, choć kłamie o swoim dzieciństwie - mówi, że był całe życie rozpieszczany, choć wcale tak nie było. Czasami przez to, że nie potrafi ugryźć się w język, wpada w poważne kłopoty, aczkolwiek bardzo łatwo mu z nich wyjść bez szwanku. Jego ulubioną porą dnia jest noc, przez co łatwo go znaleźć po zmroku na szkolnych korytarzach czy też błoniach. Uwielbia chować się w Zakazanym Lesie, nienawidzi lekcji, którymi jest znudzony. Robi wszystko na ostatnią minutę i mimo tego, że próbuje to w sobie zmienić, wychodzi mu to raczej kiepsko.
    Mam nadzieję, że tyle wystarczy :)]

    Bane

    OdpowiedzUsuń
  13. [Hm... Może podczas jednej z przechadzek Bane'a wpadli na siebie, bo nie wiem... Ophelia szła do szkolnej kuchni po coś do jedzenia? Nigdy wcześniej ze sobą nie rozmawiali, a Ophelię zaintrygowało to, że chłopak wymyka się z Hogwartu po zmierzchu?
    Ewentualnie, nie wiem... Może Bane pewnego dnia zerwał się z zajęć i udał się na błonia, gdzie samotnie przesiadywał na jeziorze (jeździł, etc.), co wzbudziło w Ophelii zainteresowanie, że tak sam, bez nikogo się wygłupia i zachowuje tak, jakby był z grupką najlepszych przyjaciół?]

    Bane

    OdpowiedzUsuń
  14. [ja też nie bardzo wiem, szczerze mówiąc, wymyślanie nie jest moją najmocniejszą stroną, do tego tu dochodzi dość spora różnica wieku... :c cieszę się, że Lilka się podoba, i jeśli kiedyś na coś wpadnę, albo Tobie coś przyjdzie do głowy, to się jakoś dogadamy, nie ma co pisać na siłę! :)]

    Lily.

    OdpowiedzUsuń
  15. [ale fajna pani. zdjęcie jest boskie! <3 masz może chęć na wątek?]

    Sura/Faith

    OdpowiedzUsuń
  16. [No, ze mnie to mieszanka Lysa i Matta, więc nie trzeba nic mówić. Nie chcę tworzyć ponownego banału, bo mnie to szczerze znudziło, a co powiesz na jakąś akcję przez co wylądowaliby w Ministerstwie Magii za użycie magii przy mugolu? Taki przykłąd, żeby nie męczyć Hogwartu i okolic.]

    Matt Harrison

    OdpowiedzUsuń
  17. [Wydaje mi się, że rozumiem Twoją wizję :) Chcesz zacząć wątek tak całkowicie, całkowicie od samiuteńkiego początku czy uznamy, że już mają pierwsze spotkanie za sobą? :)]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  18. [tacy są najlepsi. <3 a dziękuję, dziękuję, ale nowa nie jestem. :D]

    Amy

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dziękuję bardzo! Chęci zawsze są, to sprawa oczywista, ale z pomysłami już odrobinę gorzej w moim wypadku... Przyznam szczerze, że nie do końca wiem, jak można by połączyć nasze panie. Może ty masz jakiś pomysł? :)]

    Anna Fairchild

    OdpowiedzUsuń
  20. [Hah zamysl zamysłem - nie mam konkretnej wizji, ale z rozpoczęciem to trochę poczekasz, bo niedługo sesja a ja mam kilka odpisów do ogarnięcia ;)]

    Matt Harrison

    OdpowiedzUsuń
  21. [Wybacz, że odpisuję po dwóch dniach, ale twój komentarz mi gdzieś umknął. Co do wątku, to powiem ci, że nie mam za bardzo pomysłu, dlatego póki co wolę się wstrzymać, bo ogólnie z damsko-damskimi jest u mnie słabo. :<]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  22. [Wszystko rozumiem, ja z kolei wolę zdecydowanie zaczynać niżeli wymyślać jednak nie jestem pewna czy uda mi się to jeszcze dzisiaj bo zaraz wychodzę, ale jak wrócę to może przysiądę ;)]

    Joe

    OdpowiedzUsuń
  23. [Jeej, dziękuję. Cieszę się, że potrafię ukazać moje dzieciaczki :) Miałaś pomysł na Bane'a z jakimś romansem, może przerzucimy go na Jerego?]

    Jare

    OdpowiedzUsuń
  24. [Mam taką koncepcję - spotkają się na Pokątnej, a potem pójdą na miasto, gdzie rzucą jakieś zaklęcie przy mugolu. Co Ty na to? Żeby to miało ręce i nogi ;)]

    Czego on potrzebował? A, tak. Jakiś ziółek na zajęcia i do domu. Babcia go poprosiła, żeby kupił jej rzadkie okazy suszonej mięty, którą tak uwielbiała pić. Ogólnie to miała się tym zająć Elody, bo Matt po prostu wiedział, że o tym zapomni. No i on kupujący zioła, tak? Nie tego rodzaju zioła się kupowało, ale raczej mu się nie uśmiechało stać w kolejce ze starszymi babciami śmierdzącymi mokrym kotem po torebeczkę herbaty. Jednak kto go tam słuchał? Rodzice byli zajęci kupowaniem co wspanialszych rzeczy dla swojej ukochanej córeczki, a Bellamy nigdy nawet nie zajrzał na Pokątną. Wszystkim zajmowała się ciotka jego przyjaciela. Bellamy wsiadał tylko do pociągu i wracał na Święta i wakacje, marząc, tak jak Matt, o ukończeniu szkoły i wstąpieniu do Akademii Policyjnej. Odpalił papierosa po sklepem zielarskim na magicznej ulicy i spokojnie go wypalił. Nie spieszyło mu się do wstąpienia do tego miejsca. Nic go tam nie czekało prócz babuleniek, gadających o swoich problemach z pęcherzem. Babciu, więcej seksu. Tak radzi doktor Harrison. A teraz wynocha. Kupuję zioła. Uśmiechnął się pod nosem, spuszczając głowę i czując, że parę kosmyków spadło mu na czoło. Usłyszał jakieś chichoty, więc spojrzał przed siebie. Kilka ubranych w te ponure czarne szatki dziewczyn stało naprzeciwko i podziwiały wystawę sklepową, na której było pełno eleganckich kiecek. Gdzieś obok przelała się sporawa grupa starych czarodziejów, rozmawiająca na poważne tematy. Ktoś zmierzył go obrażonym spojrzeniem. Jakaś panienka uśmiechnęła się przyjaźnie. Harrison odetchnął i poprawił ciemne okulary. Ile by dał, żeby siedzieć teraz na dupie w jakimś normalnym liceum. Poprawił słuchawkę w lewym uchu, a drugiej pozwolił dyndać na kablu bez specjalnego powodu. Orgasm Head Machine dosłownie przepływał przez niego. Oparł głowę o szybę sklepu zielarskiego i wsłuchiwał się w muzykę, gapiąc się przed siebie. Praktycznie każdy, kto go mijał patrzył na niego jakby Matt robił coś naprawdę okropnego. Do tego jeszcze supermugolski strój wyróżniał go z tłumu. Sprane, poszarpane spodnie, do tego jeansowa koszula i narzucona na to wymięta czarna marynarka. No co? Od kiedy wszedł jakiś przepis, że przebywając na Pokątnej czy każdym innym magicznym miejscu prócz szkoły trzeba nosić szaty zakonników? Według niego był to tak głupi zwyczaj, ale różni wariaci chodzili po tym świecie.
    - Chłopcze. Gdzie twoja szata? – spytała jakaś kobieta, ale Matt tylko obrzucił ją zdegustowanym, pełnym niezrozumienia spojrzeniem. Czarownica szybko się ulotniła, mamrocząc coś o przyzwoitości, ale Harrison to zignorował. Skończył papierosa i zgasił go pod butem. Bez zdejmowania okularów wszedł do sklepu, co przyniosło dźwięk dzwonka uwieszonego przy drzwiach. No, proszę. Jakiś mugolski akcent… Miło. Chłopak rozejrzał się po wnętrzu. Niczym nie różniło się od typowego miejsca dla starych ludzi w mieście, gdzie mieszkali jego rodzice. Bo on w sumie mieszkał w Hogwarcie i to był największy cios. Dom przestał być domem, a on czuł się wszędzie obco. Dlatego cieszył się, że niedługo opuści mury tej dziwacznej uczelni, w której zmarnował siedem lat i zacznie normalne życie. Testy do Akademii nie były jakieś specjalnie skomplikowane. Będą badać czy nie ma namieszane w mózgu i czy jako przyszły policjant rozumie, co go czeka. A Harrison właśnie na to czekał! W dodatku nie był w tym sam. Bellamy też miał takie plany i ustalili już, że razem przejdą Akademię Policyjną.
    Chłopak odpakował paczkę gum, którą ciągle miał przy sobie i włożył jedną do ust.

    Matt Harrison

    OdpowiedzUsuń
  25. [Mam wyrzuty sumienia, że wciąż jeszcze nie zaczęłam ale mam teraz pełno egzaminów... :( jednak cały czas pamiętam o naszym wątku i zacznę go gdy tylko się że wszystkim ogarnę :)]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń