27 stycznia 2016

I wouldn't worry, you have all your life


Ravenclaw, VII rok
Czysta Krew
Ścigająca
Pół-wila
Klub Eliksirów
Koło ONMS
Bogin tajemnicą
Patronusem pantera
10 cali, Dareń, włos
z ogona testrala
Kociara
Coco, Felix i Buddy
Od zawsze uchodziła za tę fajną dziewczynę, która zawsze ma pełno ciekawych rzeczy do powiedzenia. Chłopcy lubili chodzić z nią po drzewach, bo nie jęczała przy tym, jakby zaraz miała umrzeć, a kiedy zakładali się o jakieś głupoty, zawsze była pierwszą, która podejmowała się wyzwania. Niektórzy uważali ją za niedostępną, chociaż kierowali się wtedy głównie tym, że nie przyjaźniła się z co drugą osobą. Aurora zawsze uchodziła za wartą poświęcenia każdej minuty swojego życia. Z wiekiem wprawdzie nieco wydoroślała i zamiast skakać po drzewach, woli biegać po błoniach Hogwartu czy przeczesywać zakamarki Zakazanego Lasu, ale wciąż można się z nią powygłupiać. Nadal uchodzi za doskonałego kompana do nielegalnych wypraw, nocnego żerowania po kuchni czy warzenia zakazanych eliksirów. Często wpada przez to w tarapaty z których nie wychodzi bez szwanku. Popełnia wiele błędów podczas pisania dłuższych prac, więc zazwyczaj prosi swoich zajomych o poprawki. Oczywiście nigdy nie obywa się bez salw śmiechu z każdego przekręconego słowa. Zawsze uśmiechnięta, szczera, delikatna a zarazem silna. Bywa, że niekontrolowanie wybucha z nikomu nieznanego powodu. Wydaje się być ekstrawertyczką, chociaż jest kompletnym przeciwieństwem. Uważnie myśli nad tym co mówi i komu, zostawiając te najskrytsze myśli tylko dla siebie. Ludzie narzekają, że nie potrafi się zakochać, że tylko umyślnie zwodzi każdego, kto próbuje podbić jej serce.

Bridget Satterlee | London Grammar 'Wasting My Young Years'
Najlepiej prowadzi mi się wątki damsko-męskie i te z powiązaniami.
Kuzyn do wzięcia, więc śmiało prosze się zgłaszać pod kartą.
Jesteśmy tu po to, żeby się bawić i spełniać marzenia. Zróbmy to.

49 komentarzy:

  1. [ To imię zawsze kojarzy mi się z disney'owską Śpiącą Królewną i po głowie chodzi mi "...znam ze snu, twe usta i oczy..." sialalalala :D W każdym bądź razie witam serdecznie na blogu. Karta świetna, postać charyzmatyczna, jestem na tak. Życzę udanej zabawy i zapraszam na wątek. ]

    Elody/Arthur

    OdpowiedzUsuń
  2. [Podoba mi się zdjęcie, karta, imię, jak i cała ona :) Jej charakter wyszedł Ci naprawdę bardzo naturalnie, dzięki czemu miło się czytało :) Cieszę się, że uczęszcza na ONMS :D
    Witam! I zapraszam do siebie w razie chęci :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  3. [Tak więc cześć! Witam wśród autorów, życzę dużo weny i pomysłów. Mam nadzieje, że zostaniesz z nami na dłużej. Twoja Aurora wydaje się być naprawdę sympatyczną osóbką i z chęcią pomyślę nad jakimś wątkiem dla nas, ale najpierw może wybierz sobie którąś z moich postaci, będę mogła się wtedy bardziej skupić i konkretniej pomyśleć nad wpasowaniem jej do moich historii.

    Jestem zachwycona wyglądem Twojej karty. Dla mnie html to czarna magia więc gdy widzę takie cuda to się rozpływam. Druga sprawa jest taka, że wizerunek bardzo mi się podoba i mam wrażenie, idealnie pasuje do charakteru dziewczyny.]

    Hyun, Avalon, Joseph, Angus

    OdpowiedzUsuń
  4. [Aj, jedna z moich najukochańszych postaci miała na imię Aurora i dziwnie widzieć inną o takim imieniu. :D Fajna ci wyszła, także witam się i cześć!]

    Ellen Ridley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zdjęcie przyciąga uwagę, karta bardzo ładna od strony graficznej. Zazdroszczę, bo ja się niezbyt odnajduję w tym całym htmlu. Aurora jest świetną postacią, bardzo miło mi się czytało kartę, także gratuluję, życzę wielu wątków i świetnej zabawy, no i zapraszam do mnie!]
    James Potter

    OdpowiedzUsuń
  6. [Jaka piękna Aurora, jaka piękna karta! <3 Ach, zazdroszczę ci zdolności do posługiwania się htmlem. Miło, że mamy w załodze Krukonów nowy nabytek, jeszcze taki sympatyczny! I cieszę się, że Aurora zasiliła naszą drużynę. c: Życzę dobrej zabawy na blogu i możliwie jak najdłuższego pobytu!]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  7. [Oho. Pół-wila. Już my znamy pół-wile i te relacje nie skończyły się dobrze xD Wgl coś powiązanka Ci nie działają… Albo mi coś nie działa… Wgl obaj moi panowie by ją polubili za to chodzenie po drzewach. Chociaż Matt i eliksiry… Wybuchowe zawsze mu wychodzą, więc mistrzem nie można go nazywać ;D Panna sympatyczna, taka naturalna, chociaż jak napisałaś, że wybuchowa to wyobraziłam sobie jak na korytarzu zaczyna się drzeć nie wiadomo na kogo i dlaczego ;D Witam Cię w końcu i dobrej zabawy życzę! :D]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Karta dopracowana na cacy, robi wielkie wrażenie więc gratulacje :) No i Witam serdecznie z moją pół-wilą, oczywiście dobrej zabawy też życzę! ]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Z tego, co wiem, uczniowie mogą mieć tylko jednego pupila, więc jak Aurora uchowała trójkę zwierząt przed oczami prefektów i tym bardziej współlokatorów? :D Trochę naciągane, jak na mój gust.

    Za fajną dziewczynę, nie tą. Gdzieś tam jeszcze brakuje mi dwóch czy trzech przecinków. W ostatnim zdaniu brakuje się i zamiast który, powinno być kto. Więcej błędów nie szukam ;v W każdym razie, zawsze dobrze widzieć kolejnego Krukona. Cześć i powodzenia na blogu. ]

    Caelan

    OdpowiedzUsuń
  10. [Kurczę, właśnie ostatnio jestem wyprana z jakichkolwiek pomysłów. Ale mogą się znać, bo oboje grają w quidditcha. Co do jakiegoś głębszego powiązania, nie mam pojęcia. Może ty coś masz? :)]
    James

    OdpowiedzUsuń
  11. [Jestem jak najbardziej za :) Daj mi chwilę, a coś tu nam rozpocznę.]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cholercia, wątki damsko-damskie kompletnie mi ostatnio nie idą, chyba że masz jakiś pomysł? :D]

    Ellen

    OdpowiedzUsuń
  13. [Wątek spokojnie poprowadzę, ale no wiadomo po urlopie xD Prowadziło się jakiś czas temu 20, ale ludzie się wykruszyli, sooł. Dam Ci pomyśleć nad jakaś pozytywną relacją lub może nawet powiązaniem. CO Ty na to? :D]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  14. [W związku z tym, możemy poprowadzić wątek na jednej z lekcji, chyba że masz coś ciekawszego ;)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  15. [ I bardzo dobrze, że jej nie wzięłaś, bo ja mogłam ją dorwać :D Mandy wykreowana była na nietypową wilę, co od początku mi się w niej podobało. Otóż chodzi mi właśnie o tą jej nieśmiałość do płci przeciwnej, dlatego chyba nie mogłaby od tak po prostu i przede wszystkim z frajda, wykorzystywać przystojniaków bez buraka na twarzy i chęci ucieczki. Jednak pomysł świetny. Dlatego wykorzystała bym go pod takim względem, że: raz na jakiś czas (lub po paru łykach ognistej) byłaby w stanie przystąpić na takiego "zadania". Na przykład, spotkały się jak zwykle w łazience prefektów, sobota wieczór, ciastka cynamonowe i butelka ognistej. No i wpadły na pomysł, by zrobić zawody, której pierwszej uda się poderwać przystojnego puchona Thomasa. Zaczną się końskie zaloty, Mendy oczywiście coś sknoci. Może jak to było w sytuacji z Fleur (hp), gdzie planowała rzucić urokiem w Cedrika, a przez przypadek trafiła w Rona. Coś wymyślę. Jak chcesz zacznij od łazienki ;) ]

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  16. [Póki co muszę odmówić, bo nie mam żadnego ciekawego pomysłu, a w dodatku jak sama wspomniałaś, słabo idą mi wątki damsko-damskie. Możliwe jednak, że odezwę się po liście obecności, po której kilka wątków mi pewnie odejdzie.]

    Jemma Simmons

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Mieszanka wybuchowa mówisz ^^ No to zróbmy coś z tym! Może podczas warzenia nie do końca legalnych eliksirów wysadzą jakąś salę, albo most drewniany. To by było coś. Ewentualnie myślałam o czymś bardziej pokręconym. Co prawda między dziewczynami jest rok różnicy, ale co gdyby wypiły eliksir wielosokowy, by na kilka godzin zamienić się rolami. Na przykład Aurora zaliczy za Elody ONMS, a ona za nią zaklęcia. Lub jakaś przysługa, by jedna z nich mogła być w dwóch miejscach na raz ;) Ech chora jestem, słabo mi się myśli :D ]

    Elody

    OdpowiedzUsuń
  18. [Fajny pomysł! Zaraz zacznę :)]

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  19. Niebo powoli zalewało się płomiennymi kolorami, które wśród panującego dookoła, zimowego klimatu, raziły niemalże jak wakacyjne słońce. Choć dzień kończył się niebłaganie, dla Hogsmeade był to dopiero początek zabawy i szaleństwa - wszyscy wycieńczeni całym tygodniem pracy, przybywali do okolicznych pubów, by poczuć ulgę nadchodzącego weekendu.
    Karkarow siedział w swoim niewielkim, drewnianym domku tuż na obrzeżach magicznego miasteczka; miał do opracowania jeszcze jedną rzecz związaną z panienką Nelson, która powinna zjawić się u niego niebawem. Pomagał jej przy projekcie na temat fantastycznych stworzeń, który miał się ku końcowi - ostateczne poprawki i dopracowanie tematu nie powinny zając tej dwójce wiele czasu. Choć rzeczywiście musiał przyznać, że praca wymagała poświęcenia, dlatego Vladimir cieszył się, że Aurora skorzystała z jego wiedzy, która na ten temat była okazała. Zauważał, że co raz więcej uczniów zaczęło naprawdę przykładać się do ONMS, a nawet zdawać z ów przedmiotu końcowe egzaminy.
    Na niewysokim stoliku leżały już przygotowane wszystkie informacje, które z pewnością idealnie zakończą cały projekt, a ewentualne poprawki naniosą na niego w trakcie doklejania szczegółów. Karkarow zaparzył także dwie herbaty i przyozdobił drewniany blat kilkoma talerzykami, które kusiły smakowitymi przekąskami wprost z Miodowego Królestwa - kremowe bryłki nugatu, lodowe myszy i dyniowe paszteciki; wszystko, czym można by zasłodzić się do końca życia. Ale kto w Hogwarcie nie lubiłby tych słodyczy?
    Faust i Runa także spokojnie czekały na niedawno poznaną koleżankę, najwidoczniej szczerze cieszyły się jej przybyciem, wyczekując przy drzwiach - gdyby nie brać pod uwagę faktu, że one cieszyły się z każdego gościa, który przychodził by choć trochę je pomiziać, faktycznie Aurora byłaby wyjątkowa.
    Zauważywszy, że dochodzi osiemnasta, profesor odział się w jakąś sensowną, cienką bluzę w szarym kolorze, rozpuścił burzę niesfornych włosów i ruszył do drzwi w momencie, gdy dzwonek oznajmił, iż gość właśnie dotarł.
    Uchyliwszy szeroko drewnianą płytę, Vladimir uśmiechnął się ciepło i zaprosił Krukonkę do środka.
    - Dobry wieczór, jak nastrój? - Zapytał, pomagając jej ściągnąć kurtkę, po czym odwiesiwszy ją na jeden z wieszaków, zaprowadził Aurorę w głąb swego salonu.
    Całe pomieszczenie, włącznie z podłogą, wykonane było z drewna egzotycznego w kolorze orzechowym; na jasnych panelach rozpościerał się czerwony dywan, otulający nogi stołu oraz kanapy przyozdobionej zielonymi i czerwonymi dodatkami. Całemu pokojowi uroku dodawał wysoki kominek, którego ciepło buchało tak solidnie, że było w stanie ogrzać nawet mieszczącą się obok kuchnię. Na ścianach wisiało kilka obrazów, oraz półek z różnorakimi księgami, a tuż przy wyjściu na taras znajdował się niewielki podest, na którym stał stary, czarny fortepian. Kilka roślin spływało po ścianach, tworząc spirale oblewające niekiedy podłogę, a także wplątujące się w ostrza wielkiego miecza - ten służył mu do ostatecznej obrony przed smokami. Znalazło się także miejsce na barek - tuż obok fortepianu -który nieustannie zaopatrzony był w różnorodne mocne i nie mocne trunki.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  20. [Ja tylko chciałam napisać, żebyś się nie martwiła bo zacznę nam ten wątek, ale mam w ten weekend pełno egzaminów i nie jestem w stanie obiecać, że zrobię to tak od razu. Może w trakcie przerwy od nauki albo dopiero po weekendzie, ale napiszę! :D]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Piękna. Krukonka. Chodzi po drzewach. Nie marudzi. Czego chcieć więcej? ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam ochotę na jakiś wątek:D
    Tom Reed

    OdpowiedzUsuń
  23. [Skoro trochę je łączy to jak najbardziej trzeba im wątek zrobić! Jakaś bardziej przyjacielska relacja? :D Poza tym, śliczna ta twoja Aurora, idealne zdjęcie dobrałaś ;)]

    Lea

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak i tu musiał się zgodzić, bo jemu także dużo, ale to dużo lepiej pracowało się w tych czterech ścianach, aniżeli w zamku - mimo, że był nauczycielem i cenił te stare mury nie tylko w sposób sentymentalny. Tutaj, przy buchającym kominku, rozkoszując się ciszą i ewentualnym tykaniem zegara, wszystko przychodziło mu łatwiej. Szkoda tylko, że nie mógł prowadzić we własnym domu zajęć z ONMS, ale najprawdopodobniej część uczniów musiałaby stać wtedy po drugiej stronie drzwi. Choć zapewne wtedy i to miejsce straciło by swoją magiczną, kojącą moc.
    - Cieszę się niezmiernie - odpowiedział z szerokim uśmiechem, kiedy dziewczyna oznajmiła, że przychodzenie do jego groty sprawia jej przyjemność. On także nie pogardziłby towarzystwem Aurory, która - musiał przyznać - była jedną z jego najlepszych uczennic. Nigdy nie było między nimi tematu, który nie ciągnąłby się w nieskończoność, ale co tu się dziwić, skoro oboje żywią ogromną pasję w związku ze stworzeniami. Podziwiał tę Krukonkę. Szczerze ją podziwiał za tak znakomite i szybkie wchłanianie wiedzy jaką jej podawano lub jaką dostarczała sobie sama. Widział w niej potencjał, któremu chętnie pomógłby się w przyszłości wzbić na najwyższe wyżyny.
    Usiadłszy wygodnie na kanapie, wyprostował nogi i sięgnąwszy po parujący kubek, upił łyk białej herbaty, której zapach rozniósł się po całym salonie. Pai Mu Tan z dodatkiem truskawki, cytryny, papai oraz kwiatu pomarańczy, mogłoby być dla Vladimira oficjalnym zapachem tego domu.
    - W związku z centaurami, radziłbym jednak pozostać przy klasyfikacji, jaką prosperuje Ministerstwo Magii - wypowiedział, zmieniając nieznacznie pozycję. Trudny temat, ale dobrze że Aurora postanowiła poruszyć go właśnie z Karkarowem, który miał swoje zdanie, ale znał dobrze słowa Ministra, które ewidentnie negowały centaury - Chodzi o to, że oni uważają je za niebezpieczne, dlatego, że faktycznie centaury takie są. Ale tylko dla potencjalnego wroga... Jeśli wyrazisz im szacunek, to stają się przychylne, jeśli wleziesz na ich teren bezprawnie swymi butami i zaczniesz stanowić własne nakazy to wylądujesz w skrzydle szpitalnym - wzruszył ramionami, upijając kolejny łyk ciepłego wywaru - Za co ja osobiście je popieram. Też bym się wkurzył - uśmiechnął się żartobliwie. Nie powinna mieć problemu z odczytaniem jego tonu, który stanowczo wskazywał na małą pogardę dla Ministerstwa. Ale czego mogli oczekiwać po naprawdę bezczelnym zbezczeszczeniu ich pozycji?
    Pokiwawszy głową, wrócił do sensownej odpowiedzi na jej pytania - Osobiście uważam, że ciężko im przypisać klasyfikację, ale zostawiłbym raczej tą która jest, w zamian za odratowanie ich obrazu, który źle zapisał się na kartach historii. One faktycznie potrafią zabijać, ale tylko wtedy kiedy ktoś zajdzie im za skórę. Nie zaliczam ich do zwierząt, bo rozumieją lepiej niż co niektórzy ludzie - uniósł kąciki ust delikatnie w górę, przyglądając się jej badawczo - Spotkałaś się kiedyś z centaurem?
    Był ciekaw, czy miała okazję pobyć w towarzystwie stada półludzi. Karkarow doświadczył tego wiele razy, kiedy to ten pierwszy był decydujący o tym czy wróci cały, czy zdążą go zakopać wielkimi kopytami na śmierć. Gdyby popełnij jakiś błąd; nie ukazał skruchy, nie porozmawiał i gdyby nie przyznał, że znalazł się tam przypadkiem, zapewne skończyłoby się to dla niego dość nieciekawie. Teraz, kiedy zarówno on jak i oni są w stanie skinąć sobie na powitanie, sprawa ma się inaczej - darzysz kogoś szacunkiem, to otrzymujesz go z wzajemnością. Cechy, których brakowało w ówczesnych czasach niektórym pracownikom Ministerstwa.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  25. [Wyszła mi taka słodziutka nauczycielka, że kto by jej nie pokochał! Sama jestem nią zauroczona i gdybym miała inną postać, zrobiłabym sobie z nią wątek :D. Masz jakiś pomysł, czy dasz mi kilka minut, abym coś wymyśliła?]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  26. [Warzenie zakazanych eliksirów? BIORĘ!

    Dziękuję za miłe słowa :) Ostatnio zastanawia mnie fakt, że tyle osób kojarzy Solene, a wątku z nią nie miało. Karygodne me zachowanie.]

    Solene

    OdpowiedzUsuń
  27. [Hm... A może po jakiejś imprezia Anija, lekko pijana przyłapała Aurorę na jakimś przewinieniu - na przykład przechadzka po Zakazanym Lesie w środku nocy i zamiast ją w jakikolwiek sposób ukarać, próbuje jej pomóc?]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  28. [Czy wisiała długo na blogu? Jest tu od jego początków, wcześniej miała jedynie inne imię. A, i dom zmieniła. Charakterek pozostał prawie ten sam.

    Pomysł mam. Warzenie eliksirów, szczególnie tych zakazanych, to dla Solene idealnie spędzony czas wolny. Dajmy, że Sol złapie ją gdzieś na korytarzu i zaciągnie w ciemny kąt. Z tego co przeczytałam Nelson jest od całego fermentu w szkole i chociaż każdy wie, to nic nie mówi. Podobnie jest z Mulciber - ta się kryje pod odznaką prefekta. Jednym zdaniem - duet mamy udany. Zacznę.]

    SolSol

    OdpowiedzUsuń
  29. [O, całkiem fajny pomysł :) Teraz pytanie, która zaczyna?]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  30. [Może coś w jakiś sposób ich połączy, ale z tym niedogadywaniem się do końca to dobry pomysł. właśnie on raczej jest spokojny i unika ludzi, rozmów itd... ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł to może zaczniesz :D ?

      Usuń
  31. [ Możemy to obgadać na gg, tylko zaznaczę, że wezmę się do wprowadzanie wszystkiego w życie jak już opuści mnie szał sesji. ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  32. Co prawda w sklepie pracował dopiero lekko ponad miesiąc, jednak już rozpoznawał odwiedzających go regularnie uczniów. Z niektórymi nawet udało mu się złapać pewnego rodzaju kontakt. Faktem było to, że nie były to wielkie znajomości jednak wpadając na siebie w Hogsmeade mogli wymienić te kilka, nic nieznaczących zdań. Rozmowy, nawet te o pogodzie dodawały Jospehowi pewnego rodzaju pewności, że jego życie w końcu powoli zaczyna się układać. Powoli wszystko zaczynało się stabilizować. Wierzył, że w końcu nadejdzie tak dzień, w którym będzie mógł zostawić pracę w sklepie i ruszy dalej w świat robiąc to, co robić tak naprawdę chciał. Zawsze marzył, aby zostać magomedykiem.
    Najbardziej jednak interesowała go pewna dziewczyna. Wpadała do sklepu średnio co trzy dni i najczęściej brała te same rzeczy. Jednak, wparowywała do sklepu, płaciła i biegiem pędziła dalej. Wiedział, że nie powinien wtrącać nosa w nieswoje sprawy, jednak jej pospiesz ją najzwyczajniej w świecie ciekawił. W końcu, kiedy uczniowie byli w Hogsmeade nigdzie nie musieli się spieszyć. A już z pewnością nie co wyjście.
    Tego dnia sytuacja była taka sama jak zawsze. Drobna dziewczyna wparowała do środka, podbiegając do półek, chwyciła swoje stałe produkty i podeszła do kasy, gdzie stał on.
    — Chyba muszę ci dać w końcu jakiś rabat — powiedział, patrząc dokładnie co bierze dziewczyna. Chociaż wcale nie musiał tego robić. Doskonale wiedział co to i ile będzie musiała mu zapłacić — zaczniemy od dziś. Niech będzie 10 sykli… — powiedział, układając wszystko w papierowej torbie. Zacisnął lekko wargi, chowając pieniądze, które dziewczyna mu wręczyła w ramach zapłaty. Spojrzał na nią i uśmiechnął się lekko widząc, że już próbuje odejść.
    — Zaczekaj… — zaczął, mimowolnie unosząc lekko dłoń — wiem, że to nie mój interes, ale… Dokąd tak się spieszysz? Znikasz równie szybko co się pojawiasz — dodał po chwili.

    W końcu mi się udało coś napisać, sama jestem w szoku mówiąc szczerze XD
    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  33. [Och, jak ja nie lubię zaczynać :( Zrobię to do jutra, bo nie wiem czy dzisiaj się wyrobię.]

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  34. [Świetnie, pomysł bardzo mi sie podoba! Lea jest taką osobą, ze na pewno zainteresowałaby się uczennicą, jeśli zauważyłaby, ze ta jest jakaś nie swoja i wyraźnie przemęczona ;p Zgaduję, że mam zacząć?]

    OdpowiedzUsuń
  35. [Postaram się zrobić to jutro, ale może się to opóźnić, tak maksymalnie do soboty]

    OdpowiedzUsuń
  36. [James także nie szuka wrogów, bo wymagają zachodu, a on zdecydowanie nie lubi się wysilać :D Także co, z relacjami poszłabym w obojętność, mogą się nawzajem trochę wkurzać. Pomysł fajny, podoba mi się. Mogę zacząć, aczkolwiek nie obiecuję, że szybko. :)]
    James

    OdpowiedzUsuń
  37. [Ona jest taka śliczna *,* No ale, byłaś pierwsza, więc nie będę kraść ci wizerunku ;)
    Wątek chętnie, masz może jednak jakieś pomysły? Wydaje mi się, że nasze panny trochę podobne do siebie są, więc raczej na pewno się dogadają. Chyba, że będą odwiecznymi wrogami, gdyż jedna drugiej mogła cztery lata temu chłopaka podkraść :D]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  38. Przeczuwał, że zdążyła się już spotkać z centaurami. Zapytała o nie z lekkim niezrozumieniem, co zdradziło, że wcale nie nie uważała ich za niebezpieczne - a mogła to wiedzieć, mając w doświadczeniu takowe spotkanie, bo jakby inaczej? Opowieści bywają na ich temat różne, wypowiadają się również ci, którzy nigdy nie widzieli ich na oczy, z góry zarzucając teorię z kosmosu.
    Uśmiechnął się, kiedy zaczęła mówić, ciesząc się tym, że przez chwilę zapomniała o tytule jakim nosił. Na całe szczęście, wiele mu pozostało z ówczesnych lat - nigdy nie był, nie będzie i nie chciałby być dostojnym panem profesorem z wysokim mniemaniem. Karkarow był zwyczajnym, normalnym facetem, który chciał przekazać młodszemu pokoleniu wiele naprawdę cennych informacji. Jeśli zwrot "Panie Profesorze" nie byłby w Hogwarcie wymagany, Vladimir nawet by się nie obraził. Zresztą było kilkoro osób w gronie uczniowskim, którym wręcz nakazał mówić sobie po imieniu - chociażby przez to, że dogadując się z nimi jak najlepszy przyjaciel, przy użyciu tego zwrotu, czuł się starszy - a to go w jakiś sposób dołowało. Zdecydowanie.
    W między czasie, kiedy oboje usiedli przy stole, Karkarow podsunął w jej stronę kubek z naprawdę dobrą herbatą, dając znak, że powinna jej spróbować. Przy okazji, sam chwycił za kremową bryłkę nugatu, która wraz z resztą słodkości, gotowa była na zjedzenie.
    - Rozumiesz, więc o co dokładnie chodzi z centaurami. Cierpią na doświadczeniu czarodziei, którzy machali różdżkami prawie pół wieku temu - podsumował krótko, zastanawiając się nad drugą częścią jej wypowiedzi.
    Miała rację, że mugole, animadzy i cała reszta magicznego świata była podobnie traktowana. Niestety będzie potrzeba jeszcze sporu czasu, nim historia pozwoli zapomnieć o tym, co działo się setki lat temu.
    Pokiwał głową w geście potwierdzenia zarówno jej słów jak i swoich myśli.
    - Co nam jeszcze zostało do zrobienia? - Zapytał po chwili, zerkając na jej notatki, które naprawdę szczegółowo uwieczniły jej rozmyślenia. Podziwiał Aurorę, że potrafi tak wiele zapamiętać. Zresztą to naprawdę zdolna uczennica, która znacznie przykłada się do efektów pracy - co zaowocuje na przyszłość.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  39. Anija czuła się, brzydko mówiąc, do dupy. Nie dość, że cała sprawa z imprezowaniem w ogóle jej nie podniecała, to jeszcze wypiła zdecydowanie za dużo. I to wystarczyło, żeby złapać kaca, który zapewne nie opuści jej przez długi czas. Imprezowanie z uczniami, na dodatek niepełnoletnimi? Każdy by pomyślał, że Anija jest głupia i nieodpowiedzialna.
    Dlatego też, obawiając się konsekwencji, zamiast wrócić w środku nocy do Hogwartu, by wyglądać jak człowiek następnego dnia, skręciła w prawo - wprost do Zakazanego Lasu.
    Nie obawiała się tego, że coś jej się stanie. W końcu miała głowę na karku i potrafiła się obronić. Pewnie po alkoholu będzie jej ciężej myśleć racjonalnie, aczkolwiek na pewno coś wymyśli. Prędzej czy później. A jeśli nie - zacznie uciekać i wołać o pomoc.
    Chociaż, z drugiej strony byłby to niezły news na pierwsze strony gazet. Dwudziestosiedmioletnia nauczycielka, kilka dni po przyjęciu do pracy, zostaje znaleziona martwa w Zakazanym Lesie, z alkoholem we krwi. Zaśmiała się sama do siebie, idąc chwiejącym krokiem.
    Przekroczywszy granicę między błoniami, a Zakazanym Lasem, wzdrygnęła się mimowolnie. Czuła się tak, jak kilka lat temu - jakby łamała zakaz, przez który może stracić mnóstwo punktów. Ale co jej tam - zawsze wychodziła z opałów bez żadnego szwanku. Może teraz jej to również wyjdzie.
    Zakazany Las sprawiał, że kobieta mocniej opatuliła się czarnym płaszczem. Miała wrażenie, że wśród drzew jest kilka dobrych stopni mniej niż poza nimi.
    Westchnęła, idąc przed siebie. Musiała wymyślić niezłą wymówkę dla profesora Longbottoma, byleby jej nie wylał z pracy. Byłby to niezły wstyd, gdyby straciła pracę, o której tak bardzo marzyła kilka dni po tym, jak dyrektor jej zaufał.
    Nie zwracała uwagi na żadne powarkiwanie dochodzące z ciemności, ani też na dziwne kształty, nieprzypominające jej zupełnie nic. Chciała tylko znaleźć miejsce, w którym mogłaby pozbierać własne myśli.
    Kiedy znalazła się na polanie wśród drzew, odetchnęła z ulgą widząc czarny płaski kamień. Zaraz, zaraz... Czy ktoś na nim siedzi? Jakaś postać, skulona. Może jest ranna?
    Podbiegła do miejsca, odgarniając z twarzy włosy.
    - C-co ty tutaj robisz? - wybełkotała, kiedy znalazła się obok młodej dziewczyny. Założyła ręce na piersi, oddychając powoli.

    Anija

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozejrzała się po korytarzu, który okazał się pusty bez niepotrzebnych gapiów. Wolała nie być przyłapana na znaniu hasła i korzystania z łazienki prefektów. Wraz z Aurorą miały swoje sposoby, nie potrzebne było dzielenie się z innymi takimi poufnymi informacjami. Nachyliła się do ciężkich żeliwnych drzwi, cicho szepcząc do zamka Mimbulus mimbletonia. Najwidoczniej ostatni prefekt, który nadawał hasło był wielkim fanem zielarstwa.
    Drzwi ustąpiły delikatnie. Blondynka uchyliła się lekko, wychylając się jeszcze na korytarz. Dalej pusto, droga wolna. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. Przeszła wzdłuż umywalek, zatrzymując się przed głęboką, pozłacaną wanną w ziemi. Jej towarzyszki jeszcze nie było. Podeszła do ściany z okrągłym oknem, pod którym wyłożyła zielony koc schowany w torbie, który przed wyjściem z dormitorium zwinęła z łóżka koleżanki. Siedzenie na kaflach nie było tak przyjemne, jak usadzenie czterech liter na ciepłym materiale. Akurat rozsiadła się wygodniej, gdy drzwi uchyliły się delikatnie a do środka weszła Aurora. Uśmiechnęła się na jej widok szeroko.
    Amanda była dosyć zamkniętą osobą, mimo iż była rozpoznawalna, niekoniecznie miała wiele przyjaciół. Nie wszystkim ufała, a nieśmiałość potęgowało jej upartość w poznawaniu innych. Znały się od dziecka, może to właśnie ich krew je połączyła, razem było im łatwiej się zaaklimatyzować. Szczególnie łatwiej było Amandzie, gdy u boku miała kogoś takiego jak panienka Nelson. Mimo, iż z charakteru różniły się jak ogień i woda, to łączyło ich to coś – niezaprzeczalnie lubiła towarzystwo dziewczyny. Poklepała zachęcająco miejsce obok siebie, od razu dorywając się do ciastek, które podała jej Krukonka.
    - Jak ty mnie znasz, jestem taka głodna – żachnęła się głośno, otwierając opakowanie z cynamonowych cudownościami - … słodyczy – dokończyła, częstując się jednym i odkładając resztę przed nimi obiema.
    - Jak zwykle – wzruszyła ramionami, gdy przełknęła kęs ciastka, odebrała jedno piwo od dziewczyny – Dobrze wiesz, że moje życie kręci się wokół książek, których nie czytam; imprez na które nie chodzę i chłopaków, których unikam – uśmiechnęła się głupkowato, przy okazji wywracając teatralnie oczami. Otworzyła trzymane przez siebie kremowe piwo, które otwarte oddała koleżance, biorąc jednocześnie od niej zamknięte – A u ciebie jak tam? – uniosła delikatnie brwi, skupiając na niej ciekawskie spojrzenie.

    Amanda

    OdpowiedzUsuń
  41. [Niestety moje plany trochę wzięły w łeb, stąd opóźnienie z zaczęciem wątku. Spróbuję to zrobić jak najszybciej, chyba, że jednak wyręczysz mnie ;)]

    Lea

    OdpowiedzUsuń
  42. [ Witam, witam. Tak się składa, że i owszem, wątek miał być :p Nie wiem, na którą postać się zdecydować, więc musisz wybrać sobie sama i wtedy pomyślimy :) ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  43. Często zastanawiał się, jak to możliwe, że dziewczyny wszystko potrafią upchać do niewielkiej torebki - zapisanych kartek nazbierało się już sporo, ale to oznaczało, że projekt zmierzał ku końcowi i pozostało tylko czekać na werdykt komisji.
    Vladimir uważał, że Aurora naprawdę się postarała i zawarła w projekcie wszystkie możliwe i wszystkie potrzebne informacje na temat szeroko pojętego działu o istotach magicznych.
    Zerknąwszy na kilka zdań przy Bahanku, uśmiechnął się lekko do siebie i pokiwał głową w potwierdzeniu.Nic dodać nic ująć - właściwie to wykonali kawał dobrej roboty. Natomiast nie miał zamiaru wpraszać się do rozdziału związanego z wilami, bowiem Aurora znała go dużo lepiej niż on - po części nią aktywnie będąc. Jak to możliwe, że Karkarow ot tak zgodził się na pomoc? Z pewnością była to własna, głęboka chęć, ale ten ułamek rasy pięknej także zrobił co swoje.
    - Oczywiście, że dasz radę sama - zapewnił - W tej kwestii masz lepszą praktykę - dodał z uśmiechem patrząc, jak Aurora starannie zapakowała swoją przyszłość do torby. Możliwe, że wszystko pójdzie po ich myśli i projekt zostanie rozpatrzony z naprawdę wielkim rozmachem. A w końcu krukonka była na ostatnim roku nauki i niestety przyszedł czas, kiedy trzeba poważnie zastanowić się nad tym, co będzie za kilka lat. Oto moment, w którym podejmuje się jedne z ważniejszych decyzji życia - moment, gdzie kończy się czas beztroski, a zaczyna operacja życie.
    Nie chciał mówić w przód, bo nie było sensu zastanawiać się na razie nad tym, jaką ocenę wlepią państwo z komisji tejże pracy. Ale z pewnością była to dobra okazja do świętowania zakończenia pierwszego etapu - sporządzania. Teraz pozostał im tylko etap weryfikacji - którą najbliższy czas nam objawi i ostatecznie będzie można cieszyć się z całkowitego końca.
    Na jej pytanie, Karkarow klasnął dłońmi w kolana i stanąwszy energicznie, podszedł do barku, stojącego tuż nieopodal fortepianu. Otworzywszy go, wskazał uczennicy sporą gammę różnorakich alkoholi.
    - Co my tu mamy... - nachylił się nieznacznie - Ognista Whisky, Jagermeister, gorące wino z korzeniami, wino z czarnego bzu, rum truflowy, rum porzeczkowy, piwo kremowe i nawet ajerkoniak - uniósł kąciki ust w szerokim uśmiechu, po czym odwrócił się z powrotem do dziewczyny, czekając na jej wybór.
    W sumie, Karkarow często zapominał o byciu tym, który przed danymi osobowymi nosi dopisek "profesor". Mimo wszystko, nie było wielu osób, z którymi w taki sposób się dogadywał, albo przy których mógłby ze spokojem wlać w siebie kilka szklanek Ognistej - można było wyliczyć ową grupkę na placach jednej ręki.
    Sam może by tego nie zaproponował, chyba że coś na zasadzie symbolicznego toastu - świętowanie w jego rozumieniu wyglądało zupełnie inaczej.

    Vladimir Karkarow

    OdpowiedzUsuń
  44. [ Nasze postacie mogą się wybrać na nocne żerowanie, bo najwidoczniej oboje to lubią. Mogą sobie nawet porozmawiać o tym, jakim to Silas będzie świetnym uzdrowicielem, albo pogawędzą o kotkach. Z biegiem akcji coś się wymyśli :p ]

    Silas Mulciber

    OdpowiedzUsuń
  45. [Och, dziękuję bardzo! Mi nie pozostaje nic innego jak tylko pochwalić za cudowny wygląd karty i niemniej istotną treść, bo przyznaję, że czytało się naprawdę lekko i przyjemnie. Jednak żebyś nie spoczęła na laurach, to przez wzgląd na mojego Notta dodam, iż on jako osoba zmagająca się z uczuleniem na sierść zapewne nie byłby tak zachwycony, tym bardziej po przeczytaniu wzmianki o trzech kotach. :D]

    Blaine

    OdpowiedzUsuń
  46. Lubiła ryzyko. Jednak lubiła też działać pod bezpieczną przykrywką, dlatego Solene Mulciber przez długi czas pracowała na plakietkę prefekta, a gdy tylko ją dostała – zaczęło się. Wychodzenie do Zakazanego Lasu, przemycanie książek z biblioteki. Niby nic w tym szczególnego, ale chodziło o te z Działu Ksiąg Zakazanych. Ostatnimi czasy dochodziło również coś, czego nauczył ją jeden z braci: wykorzystywanie plakietki, do czerpania korzyści od innych. Sullivan uświadomił siostrze, że dzięki tej plakietce jest w stanie zdybywać pewne usługi u każdego w Hogwarcie. Wystarczyło być tylko w odpowiednim momencie i w odpowiednim miejscu, by wyskoczyć zza muru i wlepić szlaban. Była jednak bardzo możliwa opcja wykupienia wolności. Tak Solene zdobywała różne rzeczy: jakieś interesujące informacje, albo możliwość dostania ich, gdy są potrzebne, aktualne hasło do jakiegoś z Pokojów Wspólnych. Ogółem była w stanie otrzymać całkiem przydatne możliwości. Dzięki temu dowiedziała się o całkiem interesującym pomieszczeniu w Hogwarcie, który zmieniał się podług woli stojącego przed pojawiającymi się drzwiami. Nawet nie pamiętała nazwy, ale w sumie najmniej było Sol potrzebne.
    Wszystko sobie przemyślała. Schody z Wieży zachodniej, przed kolacją. Na dworze ciemno, pada deszcz, w zamku palą się świece, a kąt w którym stała Solene dalej pozostawał w cieniu. Długo nie trzeba było czekać, Nelson wychodziła w dormitorium na tyle wcześnie, by zająć jakieś w miarę dobre miejsce przy stole. Oczywiście, jak zwykle to samo. Pozostawało tylko złapać za rękę Krukonki wciągnąć do siebie i rzucić zaklęcie. Niby nic, a w momencie wykonywania okazało się całkiem pracochłonne.
    - Cześć, dawno się nie widziałyśmy – rzuciła wesoło blondynka, gdy Aurora stała tuż przed nią. Faktycznie od ostatniego spotkania po pierwsze minęło kilka miesięcy, po drugie nie zamieniły ze sobą ani jednego słowa. Tak miały, zero kontaktów publicznie. Wtedy wiadome by było, że coś kombinują. – Jest sprawa, a dokładnie eliksir. Wchodzisz w to? – wiedziała, że nie musi podawać wiele szczegółów, by dziewczyna przed nią się zgodziła. Zresztą, też nie lubiła się nimi dzielić. Czym mniej ludzie wiedzą, tym lepiej.

    Solene

    OdpowiedzUsuń
  47. — Myślę, że stary Zonk poradzi sobie z chwilowym brakiem towaru. Ma szybkie źródła dostaw — zaśmiał się lekko na słowa dziewczyny. Nie obawiał się w ogóle o bankructwo tego starego pryka. Nawet, jeżeli od czasu do czasu zrobił komuś większy rabat i tak na tym nie tracili. Byli marką samą w sobie, od tylu lat utrzymywali się na rynku i nic nie zapowiadało, aby miało to się w jakiś sposób zmienić. Dodatkowo Joe widział jak mocno przebite są ceny i doskonale wiedział na jak wysokie rabaty może sobie pozwolić, aby nie powodować strat — Nie musisz się więc martwić, nie zmieciesz nas z rynku.
    Stał oparty o ladę i wpatrywał się przez chwilę w plecy dziewczyny, zastanawiając się czy jego pytanie będzie w ogóle odpowiednie i na miejscu. W końcu nie powinno go interesować nic więcej na temat klientów, poza tym, co kupują i czy płacą za wszystko. Musiał dbać jedynie o porządek i obsługę. Zdecydowanie nie powinien wpychać nosa w nie swoje sprawy, ale… Był najzwyczajniej w świecie ciekawy, zainteresowany jej pospiechem i tym zdecydowaniem. Zawsze brała te same produkty, a Joe zaczynał się zastanawiać po co jej ciągle to samo. Rozumiał przyzwyczajenia. Ale… Można przyzwyczaić się do tych wszystkich, bzdurnych gadżetów? Nie sądził. Dlatego nie wytrzymał.
    — Wydaje mi się, że nikt nie lubi go marnować. Niektórzy tylko nie potrafią go wygospodarować — uśmiechnął się lekko. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi i jej dalszej części też nie. Po prostu wydawało mu się, że nawet jeżeli dziewczyna coś kombinuje to mu o tym nie powie, bo to po prostu nie jego interes. — W takim razie powodzenia i oby nikt cię nie przyłapał. Jak przestaniesz robić u nas zakupy, wówczas istnieje większe prawdopodobieństwo na bankructwo — dodał, przeczesując dłonią ciemne włosy. Ponownie na jego ustach pojawił się uśmiech.
    Słysząc jej pytanie, uśmiech odrobinę mu zszedł z ust. Nie miał jednak zamiaru wprowadzać jej we wszystkie szczegóły swojej historii. Dlatego też, przejechał wolną po drewnianej ladzie. Drugą poprawiając jakieś promocyjne produkty.
    — Pracuję, jak widać — powiedział, wzruszając ramionami. Uniósł spojrzenie ciemnych oczu i wpatrywał się przez chwilę w dziewczynę. Co więcej mógłby jej powiedzieć? Historia, którą starannie ukrywał… Cóż, nie miała ujrzeć światłą dziennego. Nie chciał jednak ponownie zanurzać się w szalenie płynącą rzekę kłamstw — wydalili mnie z poprzedniej szkoły, musiałem zacząć jakoś sobie radzić sam.
    Dodał jeszcze na koniec, wpatrzony w jej oczy. Mówił prawdę, tylko nie zdradzał pikantnych szczegółów.

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  48. [Cześć :) Miałyśmy kiedyś pisać wątek, ale ostatnio byłam długo nieobecna na blogu i dlatego przychodzę z pytaniem, czy nadal masz ochotę :)]
    James

    OdpowiedzUsuń