19 lutego 2016

I wish I could live a little more, look up to the sky, not just the floor







Astoria Cassiopeia Macnair - VI - Slytherin

Cardiff, Walia • czystokrwista
bogin: porcelanowe lalki • patronus: raz przybrał formę łosia
różdżka: 10 cali, włókno ze smoczego serca, berberys
sowa Pixie
Urodziła się pewnej majowej nocy dwa tysiące szóstego roku w Cardiff. Magia nigdy nie była jej obca. Jako córka dwójki czystokrwistych czarodziejów, od samego początku była przygotowywana do nauki w Hogwarcie. Odpowiednie ulokowanie dworku państwa Macnairów, pozwalało na używanie magii bez obaw, że jakiś mugol mógłby ich zobaczyć. Astoria jako mała dziewczynka uwielbiała słuchać historii swojego rodu. Podobały jej się opowieści o złych Śmierciożercach i o wujku, który zabijał niebezpieczne zwierzęta. Nic dziwnego że opowieści te szybko doprowadziły do tego, iż blondynka zaczęła interesować się czarną magią. Była wychowywana na typową Ślizgonkę. Wpajano jej poszanowanie do czystości krwi i starano się aby posiadała cechy, które zapewnią jej miejsce w Domu Węża. Jak się okazało, rodzicom wyszło to bardzo dobrze.
W Hogwarcie poczuła się jak w domu. Od początku przyciągała uwagę jeśli nie swoją buźką, to dość ciekawym usposobieniem i charyzmą. Już na samym początku zdobyła swoją grupkę koleżanek, którym przewodziła. Nie ma wybitnych zdolności przywódczych, jednak jest osobą która lubi dominować nad innymi. Uważa, że jej zdanie jest święte, a planów nie należy zmieniać. Jest osobą, którą trzeba sprowadzać na ziemię. Potrafi nakłonić ludzi do zrobienia czegoś, a jeśli to ściągnie jakieś kłopoty, to dziewczyna wycofuje się tak, żeby problemy nie dotknęły jej samej. Jakimś cudem udaje jej się wybrnąć z nieciekawych sytuacji. Jest ambitna i to głównie dzięki temu uporowi w dążeniu do wyznaczonego sobie celu, otrzymuje dobre stopnie. Do czystości krwi ma taki sam stosunek jak do śniegu – niby narzeka, niby troszkę przeszkadza, ale pobawić się lubi. Jest stanowcza i rzadko zgadza się na kompromisy. Bezpośrednia, często niemiła, zbyt ciekawska i narwana. Chciałaby zrobić wszystko w jednej chwili, by mieć jak najwięcej czasu wolnego. Niesamowicie lojalna wobec swoich bliskich i chociaż im tego nie okazuje, to mogłaby poświęcić dla nich wiele. Stawia jednak swoje dobro ponad dobro osób postronnych. Nie uczęszcza na zajęcia pozalekcyjne, bo czas to pieniądz i lepiej spędzać go w inny sposób, na przykład śpiąc. Jej ulubionym świętem jest Halloween, kwiatami bez i goździki a zwierzątkiem jej sowa, którą panna Macnair nauczyła kraść. Dziewczyna upodobała sobie zajęcia z Zaklęć i Obrony przed czarną magią, z których to jest naprawdę bardzo dobra. Miała zostać damą, ale od tego jej daleko, bo w końcu to ona była najbardziej poobijaną Ślizgonką na czwartym roku. Nie, nie tylko dlatego, że była w drużynie Quidditcha, ale też dlatego, że jej dłonie bardzo lubiły swatać głowy koleżanek ze stolikami albo innymi powierzchniami płaskimi. Można zatem łatwo wywnioskować, że i sama nie raz miała przyjemność powąchać jak pachnie ślizgońska krew na dębowym stole. Jako pierwsza wprowadziła modę na modyfikacje szat, za co została ukarana minusowymi punktami za nieschludny wygląd i podjudzanie do niszczenia cudzej własności. Nie powstrzymało jej to jednak, przed paradowaniem w szacie z odprutymi rękawami.




fc: Paige Reifler a w tytule Adele - Million years ago

Postać numer dwa. Nie zlinczujcie mnie za List, bo to pierwszy jaki w życiu piszę. Chciałem w nim pokazać trochę charakteru mojej postaci, jeśli nie wyszło to trudno. Lubię ciekawe i długie wątki. Im dziwniej tym lepiej. Lubię absurd, komedię, tragedię i dramat, więc nie jest się ze mną ciężko dogadać. Astoria jest, mam nadzieję, typową Ślizgonką, będzie zła i niedobra, ale nie zniechęcajcie się i dajcie jej szansę. Stosuję handel wymienny - Ty wymyślasz, ja zaczynam i na odwrót. Silas



44 komentarze:

  1. [ Jeszcze zanim zaczęłam czytać kartę już wiedziałam, że to Twoja postać :D Cieszę się, że nie tylko mnie przerażają porcelanowe lalki o.O Są trochę podobni z Ignisem ogólnie. ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  2. [Już chciałam się burzyć, że mnie nie zakryłeś, ale widzę, że nie muszę, dzienny stworku ♥ Z tej Astorii to urodzona liderka i przewodniczka grupy. Jeśli posiada charyzmę to czemu się tutaj dziwić? Jaka charakterna! Już ją lubię, szczególnie za krew na dębowych powierzchniach. Wiesz kto idealnie sprowadza ludzi na ziemię? Ta sama wojownicza buźka :D Poza tym muszę pochwalić gust Astorii za bez i nauczenie sówki kradzieży – unikat ♥
    PS Ta sówka jest przesłodka ;o]

    Arse

    OdpowiedzUsuń
  3. [Całkiem podobna do mnie! :D List bardzo fajny, nie ma co narzekać. Dostrzegłam kilka błędów: trochę interpunkcyjnych, nieważne - powinno być pisane łącznie, niebycie, a nie niebycie :3 Ogólnie strasznie zabawny ten list. Więcej takich! :)
    Oczywiście, miłej zabawy życzę :D Sowa na plus!]

    William/Sorcha/Jackson/Amelie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przywołało mnie pod kartę ze względu na sowę, bo nazwa Pixie przewinęła się w moim opowiadaniu zupełnie niezależnie od Twojej karty. Nie sądzę, żeby to był przypadek, więc koniecznie chcę Cię wciągnąć do siebie pod kartę na wątek. Zmodyfikuj mi szatę szkolną, łobuziaku! ]

    Lily Rose

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć! Strasznie fajna panna i list też, nie ma na co narzekać :D Muszę przyznać, że Astoria jest w wielu rzeczach bardzo podobna do Zoe i miałabym chyba nawet jakiś pomysł na wątek dla nich, ale to na pewno byłaby ostra drama, więc bardzo dobrze, że je lubisz xD Mam małe opóźnienie z witaniem nowych postaci, dlatego jeszcze nie byłam u Silasa i wielu innych postaci, ale właśnie próbuję wszystko nadrabiać. Dużo weny i samych ciekawych wątków. No i zapraszam do Zoelli, gdy już opublikuje kartę, ale teraz do dziewczyn oczywiście też :)]

    Melissa//Primrose i niedługo również (jeśli uda mi się wcisnąć w grafik) Zoella

    OdpowiedzUsuń
  6. [ale czy taka zła Ślizgonka się dogada z moją panną, czy idziemy w jakąś szczerą nienawiść? :D]

    Lukrecia Anders

    OdpowiedzUsuń
  7. [Cześć raz jeszcze! ;) Mamy już wątek Silas-Sullivan, chcemy wątek Astoria-Sullivan?]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  8. [Twoich kart chyba nie da rady nie poznać, podziwiam za długość i list. Intrygujące, jak pachnie ślizgońska krew, ale skoro Astoria już się o tym przekonała, to pewnie lepiej z nią nie zaczynać :D Powodzenia z drugą postacią.]

    aris

    OdpowiedzUsuń
  9. [No cześć ponownie. Karta jak zawsze pod względem wizualnym jest cudowna. Kurcze, kiedyś się w końcu będę musiała nauczyć, albo przynajmniej spróbować nauczyć się htmla. Chwilowo nie mam żadnego pomysłu, nawet najmniejszego zarysu pomysłu na wątek z Astorią, ale jakby co to wiesz gdzie mnie szukać ;)
    No i powodzenia z drugą postacią!]

    Hyun, Avalon

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ej, przypuszczałam, że będą wrogami, a tu takie zaskoczenie – mają być dobrymi albo i nawet najlepszymi koleżankami! Zacznę, najpóźniej nad ranem i podeślę drugi przetrzymany początek ]

    C.R.

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wyjdę teraz na zdrajcę mego ukochanego domu, ale ten tego... mogłeś ten list opublikować jako notkę ;P]


    William Stanford, zdrajca narodu

    OdpowiedzUsuń
  12. [Oby poprzez notki, mam wielką ochotę coś poczytać ;D
    I ten, czekam na ten wątek u Sorchy. :D]


    William i spółka

    OdpowiedzUsuń
  13. [ To wcale nie ma związku z html'em przecież... Ja po prostu za bardzo Cię znam i wiem kiedy Ty coś tworzysz :D
    Ja zbierałam porcelanowe lalki od dzieciństwa, ale kuzyn mi zaczął opowiadać straszne historie o nich i wywaliłam je do pokoju siostry. :D ]
    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  14. [Skoro jest taka zła i niedobra, podobnie jak Sullivan, myślę, że mogliby się jakoś dogadać. Może byliby w jednej paczce znajomych? Wspólne imprezy, wspólne wypady go Hogsmeade i inne takie. Tylko nie wiem jakie konkretnie relacje mogłyby ich łączyć.]

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  15. [ja to bym bardzo chętnie wpakowała je w projekt, doprowadziła do jakiejś kłótni i wlepiła wspólny szlaban. a co dalej - czy zaczną się tolerować, czy też zostaną wrogami - to się okaże w miarę rozwoju sytuacji.]

    Lukrecia Anders

    OdpowiedzUsuń
  16. [Bardzo dziękuję za powitanie oraz życzę tego samego ^^ Imię Twojej Pani kojarzy mi się z salą bankietową, gdzie byłam na studniówce, która no trzeba było przyznać, że należała do świetnych. Widzisz? Już mi się Twoja pani dobrze kojarzy mimo tego, że nie mamy jeszcze wątku :D
    A teraz przechodząc do konkretów to wybrałam tą panienkę bo wydaje mi się, że mają wiele ze sobą wspólnego otóż: lojalność, ambicja, poczucie się w Hogwarcie jak w domu, czystość krwi, Borysa też czasem należy ściągać na ziemię. Hm... mam nadzieję, że uda nam się coś naskrobać razem ;3]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  17. [Już dawno nie widziałam, aby używał formy listu w karcie, dlatego byłam naprawdę mile zaskoczona, gdy coś takiego tutaj zobaczyłam. Ta czcionka trochę utrudniała mi czytanie, ale to już moje własne problemy, bo w sumie dzięki temu wygląda to bardziej realistycznie, jakby rzeczywiście list był napisany przez Astorię. Jej sówka to przeurocze stworzonko. <3 Życzę powodzenia z drugą postacią!]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  18. [Co do relacji to pasują mi od przelotnej znajomości do przyjaźni aż po sam romans :D Wybierz to co Tobie najbardziej odpowiada ^^]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  19. [Borys w Hogwarcie ma praktyki od tego roku szkolnego, więc zasadzie nie jest długo. Romans w przeszłości, a teraz etap przyjaźni - jak najbardziej mi to pasuje :D Wspólne latanie na miotłach brzmi świetnie, tak zwyczajnie i swobodnie. Podsumowując jestem za :D]

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  20. [Witam Astorię i atakuję... Wątkiem-niespodziewanką! :D]

    Alexander nigdy specjalnie się nie zastanawiał, dlaczego księgi ułożone w Dziale Zakazanym znajdowały się dokładnie tam — po prostu przyjął, iż ich treść była na tyle mroczna, że nie nadawały się do użytku codziennego przez, na przykład, drugoklasistów. Nawet nie przypuszczał, że sięgnięcie za opasłe tomisko o przepowiedniach będzie dla niego miało takie poważne skutki i gdyby nie kolejny biblioteczny intruz, znaleźliby go następnego ranka pewnie zupełnie ogłupiałego.
    Wymknął się z Pokoju Wspólnego koło godziny dwunastej, gdy już większość Gryfonów czmychnęła do swoich dormitoriów, a cała reszta pląsała sobie swobodnie po zamku, czyhając na kłopoty. Stratford za owymi kłopotami jakoś specjalnie nie przepadał, aczkolwiek bywało, że sam się w nie pakował i to jeszcze z szerokim uśmiechem na ustach.
    — Kto tam jest?! — głos woźnego poniósł się echem po korytarzu trzeciego piętra, ale brunet już zdążył zakryć się kotarą, by potem przebiec ukrytymi schodkami na drugie piętro — Zaraz cię dorwę!
    Całe szczęście, w tym samym momencie spadła jakaś waza, popchnięta przez któregoś z nocnych, czworonożnych intruzów, a woźny stracił wątek i za Alexandrem nie pobiegł. Chłopak odetchnął z ulgą, bo do katastrofy było naprawdę blisko, a on za kolejnym szlabanem raczej nie marzył.
    Popchnął ciężkie drzwi biblioteki, modląc się, by tego dnia upierdliwy profesor od transmutacji nie kręcił się w pobliżu, tylko czekając na takie zabłąkane duszyczki, jaką Stratford bez wątpienia był. Nie cierpiał tego nauczyciela, a w dodatku uczucie było odwzajemnione w stu procentach, i to jeszcze ze sporą nawiązką. Chłopak aż skrzywił się na wspomnienie ostatniego wypracowania, po czym oddał się zupełnie poszukiwaniom książki.
    Księga, którą tak uparcie próbował znaleźć, znajdowała się oczywiście na najwyższej półce, więc chcąc nie chcąc chłopak musiał wyciągnąć się do góry, by ją stamtąd zdjąć. Pech chciał, że w momencie, gdy już stanął prosto, tomisko wysunęło mu się z rąk, po czym upadło, otwierając się na stronie z przepowiedniami. Alex momentalnie znalazł się na podłogę, kryjąc się od przeraźliwego krzyku, który wydobywał się z książki, a którego, niestety, słyszał tylko on.
    Ktoś zamknął książkę. Stratford pomrugał kilkakrotnie, a widząc twarz dziewczyny tuż przez swoją, krzyknął przerażony i tak się zamachnął ręką, że uderzył otwartą dłonią w jej ramię.
    — Przepraszam — wymamrotał zmieszany — to ta książka, to przez nią. Usłyszałem krzyk, mój krzyk, nigdy jej nie otwieraj, nie warto.
    Jeszcze przed moment dochodził do siebie skulony na drewnianej podłodze, dysząc okropnie, ale w końcu mógł przytomnym wzrokiem omieść dziewczynę i nawet posłać jej przepraszający uśmiech. Zmarszczył lekko brwi, orientując się, jak śmiesznie musiał wyglądać.
    — Wybacz mi tą sytuację, ja naprawdę...
    — Wiem, że gdzieś tu jesteś! — chrapliwy krzyk woźnego kolejny raz dał o sobie znać. Starszy człowiek zapewne stał przy wejściu do biblioteki. — Ale szlaban ci się szykuje!
    — Zwiewamy — wyszeptał chłopak i nie czekając na reakcję dziewczyny, złapał ją za rękaw, by potem pociągnąć delikatnie w prawo, za półki z książkami. Teraz musieli tylko iść do końca tym korytarzykiem, by potem wybiec niezauważanie z biblioteki. Prawdą jednak było, że ich woźny miał może sokoli wzrok oraz genialny słuch, natomiast szwankował jego refleks, jak i... Poziom inteligencji. Mieli jako-takie szanse.

    OdpowiedzUsuń
  21. [Również witam się ciepło i już na wstępie pochwalę za świetną kartę :) Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii czy krytykowania, dlatego dziękuję bardzo za wyrażenie swojego zdania. Tak jak było wspomniane, wzięłam Julie z wolnych i taki był na nią zamysł, więc taką ją stworzyłam.
    Nie pozostaje mi w takim razie nic innego, jak życzyć tego samego :)]
    Julie Laven

    OdpowiedzUsuń
  22. Borys nigdzie indziej nie czuł się lepiej niż na miotle, która była jego istnym życiowym żywiołem, bez niej czuł się nikim. Do latania i gry w Quidditcha dosłownie był stworzony. Z opowiadań jego wujostwa wynikało iż musiał odziedziczyć te geny po ojcu. Sprawiało mu to tyle radości, że po zejściu z boiska czy to po wygranym czy przegranym meczu, częściej tym wygranym, a nawet zwykłem treningu emocje utrzymywały się w nim jeszcze przez najbliższy tydzień. O swoją miotłę dbał mocniej niż o relację z rówieśnikami, a za dotknięcie jego jedynego skarbu groziły bardzo nieciekawe konsekwencję, które mogą się ciągnąć przez wszystkie lata nauki danego delikwenta. Już na początku swojej nauki wiedział, że całe swoje życie chce związać z Hogwartem, gdzie był jego prawdziwy dom. To tutaj czuł się doceniany, to tutaj przeżywał najpiękniejsze chwilę swojego życia, po zdaniu sumów pracował przez chwilę roznosząc gazety, by mieć trochę swojego grosza przy duszy i zaraz po tym znowu zawitał w mury ukochanego miejsca tym razem jako stażysta, który po ukończeniu stażu weźmie na swe barki ciężar nauczania sztuki bycia czarodziejem młodego pokolenia. Dopiero wtedy zauważył jak ciężko jest podołać tej odpowiedzialności.
    Stał na boisku, gdzie wspomnienia za każdym razem wracały, a uśmiech mimowolnie cisnął się na usta. Boże jak jemu tego brakowało, dlatego też ucieszył się ze zwykłej propozycji polatania na miotle razem z Astorią. Mimo ich zakończonego romansu dziewczyna nadal go w pewien sposób intrygowała, jednak nie starał się odbudować relacji, która i tak już minęła. Pasowało mu to, że się przyjaźnią. Znała go najlepiej z całego Hogwartu i uczniów, którzy za jego czasów się tamtędy przewinęli, czasem nawet go to krępuje, ale z drugiej strony czuje się w jej obecności tak swobodnie jak przy nikim innym. Można rzec, że Borys jak na swój wiek był już dość doświadczony życiowo. Zbyt szybko musiał stać się dorosły, by w miarę możliwości poprawnie się rozwijać, by dążyć do upragnionych celów. Musiał zadbać nie tylko o siebie, ale i również o swoje rodzeństwo, co nie okazało się być łatwym zadaniem przez co jego charakter nie należał do najłatwiejszych, ale Astoria najnormalniej w świecie zaakceptowała go takim jakim jest za co ją ogromnie cenił i szanował.
    Usiadł na miotle i poderwał się lekko z ziemi zaczynając się na niej lekko kołysać dla zabicia nudy. Już nie mógł się doczekać wiatru we włosach i towarzyszącym tej zabawie endorfiną szczęścia, które za każdym razem wypełniały jego ciało po brzegi, uczucie to było nie do opisania i wartę do powtarzania.

    [Mam nadzieję, że nie jest źle :D]
    Borys

    OdpowiedzUsuń
  23. [Niestety żadnego konkretnego pomysłu nie mam :( Astoria jest tak odmienna od mojej postaci, że mimo iż bardzo kusi to jednak nie umiem ich powiązać. ]

    Lily Rose

    OdpowiedzUsuń
  24. [Strzelasz pomysłami z rękawa, czy kombinujemy coś razem? :D Ale mamy combo wątkowe, no nie powiem. XD]

    Charlie Parker

    OdpowiedzUsuń
  25. [A może głodnemu chleb na myśli i musisz się napić? A może to ja mam coś nie po kolei dzisiaj, bo już drugi raz wspominam o alkoholu? Chociaż tutaj ewidentnie mnie naprowadziłaś na ten temat :D Również witam i z wątkiem się wstrzymam, dopóki czegoś w miarę okej nie wymyślę :]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  26. [Z Howlerem jest tak, że to ogólnie bardzo nieświadomy typ. Najbardziej nie ogarnia świata poza tym najbliższym sobie. To znaczy nie interesuje się najnowszymi wiadomościami z drugiej półkuli ziemskiej, nie nadąża za polityką (chociaż czasem coś tam łapie, najczęściej sympatyzując z myślami radykalnymi, bo lubi rewolucje i zmiany, jakiekolwiek by nie były), nie jara go historia. Tak zbytnio.
    Przez lata mógłby przyjaźnić się z Astorią. Wiem, to taka zła Ślizgonka, ale może jednak, mimo wszystkich przeciwności, coś by ich zbliżyło i do niedawna ktoś mógłby ich nazywać nawet przyjaciółmi. Do niedawna, bo Sadr nagle, w zupełnie przypadkowej rozmowie, albo z gazety, której redakcja nie ma co robić i wygrzebuje stare brudy, dowiedział się, że ojciec Astorii (czy tam ktoś, trochę nie orientuję się w tych kanonicznych rodach) był katem i Śmierciożercą. Kiedyś tam. I na razie jest w fazie szoku, Astoria nie wie, że on wie. To, jak on na tę wiadomość zareaguje, kiedy w końcu do niego dotrze, na razie pozostawiam sobie.
    Musisz mi teraz powiedzieć, co myślisz, bo to nic górnolotnego, a ja nie potrafię wysoko latać i bardzo się stresuję.]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  27. [Tylko żeby nie było, że nie masz osiemnastu lat, a ja Cię przymuszam do picia alkoholu :D Jakby co, to tylko sobie śmieszkujemy!
    Ogólnie, to nie wiem za bardzo jak przez tyle lat znajomości Astorii mogło się nie wyrwać to o wujku-kacie, skoro tak lubi tę historię, ale to był mój pomysł, więc coś z nim muszę zrobić. Możemy uznać, że wszyscy dookoła znają koligacje rodzinne Astorii, tylko jeden Sadr pozostawał do tej pory nieświadomy jak dziecko. Może słyszał plotki na ten temat, ale w nie nie wierzył, no bo plotki jak plotki, nie muszą mieć wiele wspólnego z prawdą. Dopiero, kiedy Astoria sama coś o tym napomknęła, zaskoczył.
    Możemy zacząć wątek w bibliotece, mnie to wsiorybka. To znaczy, bo i tak bardzo się stresuję, mimo pozy kogoś, kogo mało co interesuje :D Czyli mogę Cię wrobić w zaczęcie? :]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  28. [Niech już będzie po fakcie. Astoria zapewne nie widzi w tym nic niezwykłego, natomiast Sadr jest w szoku i nie rozumie sytuacji i w ogóle musi to sobie poukładać. Zacznij, mogę zaczekać :]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Natan tylko na takiego wygląda! Czasami potrafi pokazać swoją wredną stronę! :D Prawdę powiedziawszy, to nie wiem, którą z Twoich postaci wybrać, ale wydaje mi się, że najłatwiej będzie znaleźć powiązanie z Astorią. Poza Powiedz mi tylko, jakie relacje by Ci pasowały, a ja podeślę Ci kilka pomysłów na wątek! :D (Mam nadzieję, że ten wątek nam w końcu wyjdzie XD) A z rodzicami.. no cóż, zdjęcie rodziców do powiązań to zawsze najtrudniejsza dla mnie do znalezienia rzecz do karty... poszłam na łatwiznę :D]

    Natan

    OdpowiedzUsuń
  30. [Jestem tu dla wątków, więc nie widzę żadnej przeszkody w prowadzeniu zarówno tego z Astorią, jak i tego AidenxSilas. :D Tak naprawdę, jeśli chcesz uczynić mi niespodziankę i nie zdradzać swojego pomysłu - idę na to! Zacznij, a ja zacznę Aidenem, bo pomysł u niego jak najbardziej mi odpowiada, jednak muszę się tak pi razy drzwi ogarnąć z planowaniem wątków u Nate'a i innych postaci, a dopiero po tym wezmę się za ambitniejsze odpisy. :)]

    Natan

    OdpowiedzUsuń
  31. Wykrzywił usta w złośliwym uśmieszku zbliżając się do swojej towarzyszki. Słysząc wzmiankę o załatwieniu piątki z Obrony przed czarną magią wybuchł śmiechem. No tak, zapomniał jak bardzo Astoria potrafi być zabawna w tym co i do kogo mówi. Koniec końców spojrzał na nią poważnie kręcąc głową na boki. - Co najwyżej mogę załatwić ci słabą czwórkę, tak dla lepszej zachęty - odpowiedział, a kąciki jego ust drgnęły bardziej ku górze. - Poza tym kilka minut spóźnienia większej różnicy nie robi. Mam ci przypomnieć ile ty wiele razy się spóźniałaś, huh? - uniósł jedną brew ku górze i pogroził jej palcem. - Dobra koniec tego gadania bo nas wieczór zostanie - skwitował podrywając się na swojej miotle do góry. Czując jak wiatr plącze jego kosmyki włosów, a szata przyjemnie faluje czuł się niebywale lekko, tak jakby wcale nie siedział na miotle. Był tylko on i powietrze, które mu towarzyszyło. Zrobił kilka runek wokół sporego boiska, a uśmiech na jego twarzy stale się powiększał. To było miejsce, gdzie czuł się sobą, gdzie mógł pokazać jaki naprawdę jest. Wziął głęboki wdech zatrzymując się nagle w jednym miejscu. - Leć za mną! - krzyknął w stronę blondynki kierując się poza teren boiska. Leciał dość szybko, wiedział również, że Astoria nie będzie miała problemu z dogonieniem go. Lecąc nad uroczym jeziorkiem czuł jak bryza przyjemnie chłodzi jego twarz. Odwrócił się w stronę przyjaciółki ponownie stając w miejscu. Spojrzał na nią uważnie. - Tobie też tego brakowało, huh? - zapytał zaciskając mocniej palce na trzonku miotły. - No wiesz uwolnić się z tych nudnych murów Hogwartu, które widzi się na co dzień. Jak dla mnie to zwykła nuda mimo tego, że kocha się to miejsce za klimat i ludzki jacy się tutaj przewinęli, albo aktualnie się tutaj znajdują. - wyjaśnił unosząc się nieco wyżej widząc, że jego szata zanurzyła się w tafli wody.

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  32. [Minęło sporo czasu, ale może mi wybaczysz, bo w końcu przybywam z pomysłem :) Zajęcia wspólne Gryfonów i Ślizgonów. Eliksiry? Zielarstwo? Coś, co wymagałoby od nich współpracy i przydzielenia Astorii i Lily w jedną parę. To połączenie mogłoby skończyć się tylko kłótnią i niechęcią, być może osoba Astorii wyzwoliłaby w Lily wszystkie negatywne cechy.
    Jest też opcja, że niechęć może przerodzić się we współpracę, jeśli znajdą wspólny cel. Na przykład eliksir, który robi coś genialnego, ale jeszcze nie wiem co. ]

    Lily Rose

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzień dzisiejszy, w mniemaniu Natana można było opisać tylko jednym słowem. Tragedia. Nic dziwnego, zważywszy na to, że zeszły wieczór zakończył się dla niego dosyć nieprzyjemnie, z głową wiszącą nad ubikacją w jednej z toalet, w towarzystwie Jęczącej Marty, ponieważ jego przyjaciele byli zbyt zajęci wlewaniem w siebie kolejnych szklanek bimbru, podczas gdy on nie potrafił uspokoić własnego żołądka. Okay, może i nie miał najmocniejszej głowy, jednak nigdy w życiu nie spodziewał się, że ten wieczór skończy się dla niego tak szybko i tak źle. Ale gorszy od tego był zdecydowanie poranek. Głowa bolała go niemiłosiernie, każdy dźwięk odbijał się zmutowanym echem od kości czaszki i zamiast cichnąć z każdym kolejnym powtórzeniem, robił się coraz głośniejszy. Żołądek nadal się buntował, oczy miał podkrążone, jakby nie spał co najmniej tydzień, a kończy wiotkie niczym trzcina kołysząca się na wietrze. Ledwo wstał na pierwsze lekcje, odpuszczając sobie zupełnie śniadanie, wiedział, że na widok jakiegokolwiek jedzenia puści kolorowego pawia na samym środku Wielkiej Sali, a to było coś, czego bardzo chciał uniknąć. Podczas zajęć z transmutacji obudził się z buzią wypchaną kuleczkami zgniecionego pergaminu, podczas eliksirów o mało nie spalił własnych włosów, gdy głowa zaczęła opadać mu wprost do kociołka. Gdyby nie Langhorne, pewnie wynosiliby go z sali z bulwą zamiast głowy, pozbawionego wszystkich ukochanych włosów. Czuł się naprawdę okropnie, jednak jego znajomi zupełnie ignorowali wszelakie narzekanie, komentując to jedynie od czasu do czasu słowami, że sam sobie jest winien. Dopiero później, kiedy jeden z nich poklepał go po ramieniu, oznajmiając, że powinien leczyć się tym, czym się struł, zaczął odzyskiwać wiarę w swoich przyjaciół.
    Wkrótce po skończeniu zajęć, zgarnął sakiewkę z pieniędzmi i przywiązał ją do jednej ze szlufek przyległych do jego szczupłych nóg, szarych spodni. Z niewielkim ociąganiem zapiął szelki, żeby uniknąć konieczności ciągłego podciągania dolnej części garderoby, która mimo iż przylegała do jego nóg, w pasie była mu zbyt luźna. Na ramiona okryte koszulką, zarzucił długi płaszcz, a na stopy wcisnął czarne sztyblety i nie trudząc się zawiązywaniem szalika, przewiesił go przez szyję, by zaraz po tym opuścić dormitorium. Rzucił ostatnie spojrzenie w kierunku Blueberry, która leniwie przeciągnęła się, na okupowanym przez nią natanowym łóżku. Miał ochotę fuknąć na nią, tak jak ona na niego, za każdym razem, gdy próbował się położyć, odpuścił to sobie jednak, uznając, że przyjdzie jeszcze czas, by ochrzanić własnego kota.
    Opuścił Zamek, a leniwy uśmiech wkradł się na jego usta, gdy tylko poczuł zapach świeżego powietrza, zwiastującego prędkie nadejście wiosny. Wcisnął dłonie w kieszenie płaszcza i niespiesznym krokiem ruszył w kierunku Hogsmeade, z zamiarem kulturalnego opróżnienia dwóch szklaneczek uzdrawiającej Ognistej Whiskey. Niestety w plan samotnej podróży spalił na panewce, gdy ktoś szturchnął jego ramię, a on z cichym, niedowierzającym uśmiechem, zerknął na idąca obok niego postać. Niewielka irytacja zmieniła się w leniwy uśmiech, ciągnący jeden z kącików ust ku górze.
    — W zasadzie to donikąd — wzruszył ramionami. — Pierwotnie planowałem pójść do którejś z Gospód i się czegoś napić, ale teraz nie jestem pewien, czy czasami mi się plany nie pozmieniały. — Zadziorny uśmieszek jeszcze bardziej wykrzywił jego wargi. — A ty? Dokąd zmierzasz?

    Natan

    [O zgrozo, przepraszam, że tyle musiałeś czekać!]

    OdpowiedzUsuń
  34. [Po szybkim rozeznaniu przychodzę tutaj. Ta kradnąca sowa mnie przekupiła i być może to dobry pretekst do wątku. Dziękuję za docenienie wizerunku, były pewne obawy, czy się przyjmie, ale skoro jednak się komuś podoba, to bardzo mnie ten fakt cieszy ♡]

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  35. [Co do ich relacji, to myślę, że te listy, to niegłupia rzecz. Jeśli Astoria lubi uczyć się innych języków albo ciekawi ją azjatycka kultura, Hyuk mógłby jej pisać o tym w listach. Kwestia tego, jak długo się znają, jest mi właściwie obojętna, ale przeszło mi przez myśl zbliżenie się do siebie i jakaś pierwsza rozmowa oko w oko podczas wakacji/ferii, kiedy mieliby większą swobodę i nie musieliby się z tym szczególnie kryć.]

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  36. [Czas spędzaliby nie wiedząc, iż to właśnie ze sobą nawzajem korespondują listownie, czy wówczas mieliby już tego świadomość?
    Tak czy siak, jak najbardziej mi to pasuje. Myślę, że większy wkład w ten pomysł był Twój, dlatego spytam (co by nie wyjść na chama albo/i niepotrzebne skreślić gbura), czy mam zacząć? Dla mnie to żaden problem, od razu mówię c:]

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  37. [W takim razie, pozostaje mi mieć nadzieję, że to poniżej nie wypali Ci oczu.]

    Hyuk nie znosił rozmawiać twarzą w twarz. Ludzie często mówili o tym, co go nie interesowało. Czuł się zirytowany, gdy musiał wysłuchiwać plotek, nie mogąc wyjść z zajęć albo z pociągu, kiedy wszyscy mówili o swoich planach na wakacje, podczas, gdy on sam pragnął jedynie ich końca, by wrócić do Hogwartu. Tęsknił za tym miejscem, ponieważ, mimo wielu rzeczy, które nieraz dawały się we znaki, nadal było mu ono bliższe, niż nudny i (z pozoru) zwyczajny Londyn, gdzie uczniowie nie powinni używać czarów.
    Gdy usłyszał o projekcie mającym na celu anonimowe korespondowanie uczniów za pomocą listów, dostrzegł w tym szansę na znalezienie sobie kogoś znajomego w szkole bez konieczności bezpośredniego spotykania się. Bardzo mu to odpowiadało, dlatego odczuwał ekscytację, kiedy zaczął wymieniać wiadomości z nieznajomą mu osobą. Na początku wiedział tylko to, że była dziewczyną. Wyczekiwał sowy, w nadziei na kolejny list, by przestać myśleć o przyszłości, gdyż ta wizja coraz bardziej go przytłaczała. W końcu, z roku na rok, robił się coraz starszy, a po zakończeniu nauki, będzie musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie, pracę. Do tej pory, nigdy nie planował najbliższych lat.
    Nieco się stresował, zanim zobaczyli się pierwszy raz. Kierowały nim obawy, że może okazać się dla niej ciekawszym rozmówcą w listach, niż rzeczywistości. Nie uważał siebie za przystojnego, zabawnego czy rozrywkowego. Przywykł do bycia cichym obserwatorem, biernym uczestnikiem rozmów, rzucających raz na przysłowiowy ruski rok krótkim komentarzem. To nie pomagało mu, gdy podczas świątecznej przerwy mieli okazję podyskutować twarzą w twarz. Musiał pilnować tego, by nie spuszczać wzroku albo nie unikać jej spojrzenia. Nie zmienił zdania o dziewczynie, choć poznał prawdę, dotyczącą tego, do jakiego domu należy. Ufał, iż nie każdy Ślizgon szydzi z innych oraz wykorzystuje ich do własnych celów, jest przebiegły wyłącznie w złej sprawie. Do tej pory, Hyuk nie trafił na zbyt wielu miłych wychowanków Slytherina, fakt, ale wolał nie nastawiać się negatywnie, tym bardziej, że do tej pory Astoria nie sprawiła mu żadnej przykrości.
    Przed świętami wielkanocnymi, znowu korytarze Hogwartu opustoszały. Część uczniów pozostawała tu, ale większość chciała spędzić ten czas z rodziną. Chłopak miał świadomość tego, że nie mógłby na to liczyć. Ojciec nigdy nie miał dla niego czasu. Ciągle pracował, żył w pośpiechu, niewiele sypiał, jadał poza domem, a gdy już do niego wracał po wielogodzinnej pracy w korporacji, nie marzył o niczym innym, niż szybkim prysznicu oraz przespaniu kilku godzin. Nie utrzymywali dobrych stosunków. Tak naprawdę, prawie się nie znali.
    Dla Hyuka była to kolejna szansa na spotkanie się z Astorią. Po śniadaniu wysłał jej sowę z krótką propozycją spotkania przy kuchni, wczesnym wieczorem. Wówczas, większość uczniów korzystała z łazienek, przebierała się lub kładła powoli do snu. Istniała więc niewielka szansa, iż ktoś ich przyłapie na rozmowie.
    Chłopak wydostał się ze swojego dormitorium bez problemu. Wcześniej wziął prysznic, zaciągnął szare, dresowe spodnie oraz czarną bluzę z kapturem, zakładaną przez głowę, po czym w kapciach udał się pod drzwi kuchni, dlatego też mogła zobaczyć go chyba po raz pierwszy ubranego inaczej, niż w szkolny mundurek.

    Oh Hyuk

    OdpowiedzUsuń
  38. [Tutaj zawitam z wątkiem. Tym razem przybędę na pewno.]
    Zachary

    OdpowiedzUsuń
  39. Uśmiechnął się złośliwie i ogarnął do tylu swoje kosmyki włosów. - U mnie byś dostawała - wydukał, gdy powiedziała, że nigdy nie dostaje czwórek z OPCM. Lubił ją drażnić, wręcz kochał i robił to przy każdej możliwej okazji. Odwrócił głowę w jej stronę i przystanął, parsknął śmiechem. - Ja? Kochać? Ciebie? Jasne - odpowiedział poruszając przy tym zabawnie brwiami. Dziewczyna nadal była mu bliska, lubił jej obecność, często paplał w jej towarzystwie jak najęty wiedząc, że może się nie ograniczać w tym co mówi. Ujął delikatnie jej dłoń, której wierzch delikatnie pogładził kciukiem. - Pokażę ci coś - rzucił nagle ciągnąć ją za sobą. Lecieli dość szybko zostawiając za sobą jeziorko. Borys przez większość drogi milczał. Dopiero po jakiś 15 minutach zaczął kierować się ku dołowi, by mogli wy,lądować na sporej polanie z uroczym, małym jeziorkiem.
    - Uwielbiam tutaj spędzać wolny czas - rzucił z uśmiechem, gdy wreszcie stanęli na nogach na trawie. - Byłaś już tutaj? - zapytał prowadząc ją w stronę jeziorka obok, którego usiadł, a ze swojej własnoręcznie zrobionej skrytki pod kamieniem z chłodnej wody wyjął dwa pyszne kremowe piwa.
    - Proszę - mruknął podając jej butelkę, którą wcześniej otworzył.
    Westchnął cichutko rozglądając się na boki. Z tym miejscem wiązało się wiele wspomnień również tych bolesnych, o których Borys wolałby zapomnieć. Polanka była idealna do samotnego dufania czy do spędzenia miło czasu w gronie znajomych.
    - A tak ogółem, to co u ciebie, hm?

    Borys

    OdpowiedzUsuń
  40. [a dziękuję. c: zdjęcie kocham, ta dziewczynka jest piękna. <3]

    Orlaith Mae Sheppard.

    OdpowiedzUsuń
  41. [Cześć. Nie wiem jak u ciebie z wątkami, ale może coś z panem Madeyem?:)]

    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  42. [Hmm...może Astorię szczęście od unikania kłopotów by opuściło i jako karę musiałaby wyczyścić pamiątki z Izby Pamięci, a pracę chcąc nie chcąc musiałby nadzorować profesor Madey. Może być? Czy wolisz coś innego?]

    Marcin

    OdpowiedzUsuń