27 czerwca 2018

There is a little story I'd like to tell

About this little boy who came from hell


były gryfon
13 XI 2001
Glen, Irlandia
stażysta latania
były pałkarz
wilkołak od urodzenia
patronusem piesiec
boginem burza
11 1⁄2 ″, drzewo różane, szpon hipogryfa


Sądzę, że znaczna część autorów będzie kojarzyć Bellamy'ego, nawet w starszej wersji. Kartę sponsoruje (jak zawsze) Thomas Brodie Sangster oraz Remington Leith. Przepraszam za taką ilość tekstu! Odpisujemy nieregularnie, wolimy długie wątki, faworyzujemy, ale nie gryziemy! Stosuję handel wymienny.
Zapraszamy!

6 komentarzy:

  1. [Ja na poprzedniej odsłonie byłam tak krótko, że nie byłam w stanie zapamiętać żadnej postaci, ale wiem na pewno, że Bellamy to intrygująca postać. Już druga, która mi się tak spodobała. :D
    Jako, że nasza dwójka chłopaczków ma ze sobą wątek, to może masz ochotę jeszcze się ze mną pomęczyć i stworzyć wspólnie coś ciekawego dla Bellamy'ego i Daphne? B)]

    Daphne Chatham

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ja się tylko przywitam, bo chyba z poprzedniego HK ta postać zapadła mi najbardziej w pamięć :3 O wątek nie proszę, bo co prawda Bellamy mógłby pomagać Anguisowi nauczyć się latać, ale pewnie to za mało ambitne story do pisania, a szkoda mi marnować Twojego czasu, więc ten no...miłego pisania :D]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Miło zobaczyć ponownie Bellamy'ego na blogu, choć tym razem w dość interesującej odsłonie stażysty lekcji latania. Z racji tego, że nie dysponuję żadnym pomysłem na powiązanie naszych postaci stricte w obrębie tej płaszczyzny, zmuszona jestem życzyć powodzenia i długiego prowadzenia tegoż bohatera, którego skądinąd darzę pewną dozą sympatii.]

    Malcolm Letherhaze & Nevell Milsent

    OdpowiedzUsuń
  4. [Kurde, przyznaję się do podglądania karty, bo tak strasznie mi się ten Twój pan spodobał. :D Tak sobie teraz po przeczytaniu karty myślę, że chociaż niewielę, to jednak Bellamy jest starszy od Bucka, więc ten jako dzieciak z pierwszej, drugiej klasy mógłby uważać Bellamy'ego za swojego idola, no bo chociaż ten grał na innej pozycji, to Buck mógł z zapałem obserwować grę Gryfonów za czasów Bellamy'ego i wtedy sobie postanowić, że też kiedyś będzie w drużynie. Dybuck sobie marzy, że kiedyś zosatnie profesjonalnym graczem Quidditcha, a może skoro Bellamy jest stażystą latania, to posiada jakieś kontakty w brytyjskich drużynach albo co. Jeżeli masz ochotę ulepić z tego mojego bełkotu jakiś wątek i powiązanie to zapraszam, a teraz nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci dobrej zabawy z tym kronikowym weteranem. c;]

    Dybuck Sheeridan

    OdpowiedzUsuń
  5. Zasiadanie przy stole personelu w Hogwarcie wydawało się Philipowi co najmniej dziwne. Spoglądał na uczniów gromadzących się przy stołach poszczególnych domów, przełykając delikatnie ślinę i poprawiając kołnierz koszuli. Stresował się. Nie zdarzało się to często, jednak gdy Philipowi faktycznie na czymś zależało, zdenerwowanie brało górę. Jego dłonie były spocone do tego stopnia, że bez przerwy wycierał je o nogawki czarnych spodni.
    W oczy rzuciła mu się siostra, a zaraz potem brat. Oboje nosili szaty Hufflepuffu, z żółtymi elementami wokół szyi oraz krawatem w czarne paski, który w przypadku Avy postanowił gdzieś zniknąć. Wyszczerzyła się do niego, marszcząc lekko brwi, i pomachała mu na powitanie. Chciała go rozkojarzyć i sprawić, że będzie wyglądał głupio przed kardą nauczycielską. Odchrząknął cicho i spojrzał w inną stronę, próbując zając myśli czymś innym. Wiedział, że dyrektor szkoły zapowie go przed wszystkimi ludźmi znajdującymi się w Wielkiej Sali, i z jakiegoś powodu czuł się strasznie mały. Znajdował się w Hogwarcie, domu czarodziejów i kuźni talentów magicznych. Sam nawet nie posiadał różdżki, bo i tak nie byłby w stanie jej używać.
    Twarze nastolatków siedzących przy zielonym stole Slytherinu nagle wydały mu się nieco przerażające. Nie chciał wierzyć w stereotypy, a jednak bał się, że jak jakiś piętnastoletni fanatyk czystości krwi złapie go w jednym z zaułków Hogwartu, Philip nie będzie miał szans. Bo zdawał sobie sprawę z tego, że dla niektórych czystokrwistych był hańbą rodziny Fawleyów, i już dawno powinien być wydziedziczony. Wiedział, że jego rodzice mieli problemy z niektórymi pracownikami Ministerstwa oraz stracili szacunek u kilku wpływowych postaci za to, że spłodzili jego – niemagicznego, pozbawionego wszelkich czarodziejskich umiejętności charłaka.
    Usiadł na krześle, gdy dyrektor Hogwartu uniósł dłoń, na znak, że ceremonia rozpoczęcia roku szkolnego miała się właśnie zacząć. Wszyscy inni również zajęli miejsca, czekając cierpliwie wraz z pierwszoroczniakami stojącymi na samym środku Sali na Ceremonię Przydziału, od której wszystko miało się zacząć.
    Jedna z nauczycielek wstała z miejsca, po czym podeszła do Tiary Przydziału znajdującej się na stołku tuż przed stołem nauczycieli. Kobieta otworzyła usta, chcąc powiedzieć słowa powitania do najmłodszych uczniów, gdy nieoczekiwanie wrota Wielkiej Sali otworzyły się i do pomieszczenia wkroczył młody chłopak ubrany w czarny kombinezon. Philip zmarszczył brwi. Wszędzie rozpoznałby mugolskie ubrania, a to konkretne służyło do noszenia na motocyklu, którego w Hogwarcie raczej nikt nie posiadał.
    Dopiero wtedy w oczy rzuciła mu się piękna maszyna pozostawiona w korytarzu tuż pod Wielką Salą. Zaśmiał się pod nosem. Zastanawiał się, który uczeń postanowił się spóźnić na ekspres Londyn-Hogwart, jednak dopiero wtedy zorientował się, iż chłopak, który nieoczekiwanie zjawił się na ceremonii, wcale nie był jednym ze studentów.
    Gula stanęła mu w gardle, gdy ujrzał twarz Bellamy’ego Sangstera, tego samego, z którym stracił kontakt jakieś dwa lata temu, gdy zniknął niespodziewanie i nikt nawet nie miał już nadziei na jego odnalezienie. Philip też przestał szukać. W jego mniemaniu Bellamy już dawno był martwy lub nigdy nie zamierzał wrócić i nie chciał być znaleziony.
    A jednak, to on właśnie przerwał rozpoczęcie roku szkolnego, i to na niego były skierowane wszystkie oczy w Wielkiej Sali, wraz z oczami Philipa, które zdawały się wiercić w Sangsterze dziurę.
    – Cóż, mamy wielce spektakularne wejście – spokojnie powiedział dyrektor. – Możemy nagiąć nieco procedury, i przedstawić wam stażystę latania teraz, bo ten chyba lubi być w centrum uwagi. Bellamy Sangster będzie pomagał wam w ujażmianiu mioteł w tym roku.
    Zdezorientowani uczniowie zaczęli cicho klaskać, nie do końca wiedząc, co się właśnie stało. Fawley stał za to nieruchomo, przyglądając się chłopakowi. Wyglądał inaczej, niż ostatnim razem, gdy go widział.

    Philip <3

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie wiem, czy mnie pamietasz (pisalysmy kiedys watek, z Abigail Lawrence), ale ja pamietam Cie doskonale, no i oczywiscie Bellamy'ego, ktorego uwielbiam. Nie wiem, czy to przez wizerunek, czy historie postaci, ale palam do niego ogroooooomna sympatia, no i z tego wlasnie wzgledu chce Cie wyciagnac na watek. Dwa pomysly mi na te chwile przychodza do glowy.
    1. Antoinette jest twraz bardzo pewna siebie osoba, ale pare lat wczesniej byla duzo bardziej zamknieta w sobie i zdystansowana. Powiedzmy, ze pamieta Sangstera jeszcze z czasow, gdy ten byl uczniem Hogwartu, i zawsze chciala w jakis sposob wkrecic sie w jego towarzystwo (powiedzmy, ze mogla sie w nim podkochiwac), tylko nie miala na to odwagi. Moze zobaczyc go przy stole nauczycielskim na rozpoczeciu roku, przypomniec sobie sytuacje sprzed lat i postanowic, ze tym razem na pewno przyciagnie jego uwage. Myslalam, ze moze przeszkodzic mu w zajeciach badz przyjsc na jakies lekcje dodatkowe i narobic mu klopotow np. wzbijajac sie za wysoko w powietrze czy odlatujac gdzies daleko (Zakazany Las??), a potem, gdy juz naprawde znajdzie sie w zlej sytuacji, wezwac go na pomoc. No w zasadzie po prostu bedzie musial ratowac jej bezczelny i arogancki tylek :D
    2. Klub Obliviate, ktorego jest zalozycielka, oficjalnie zostal przez nia zarejestrowany jako klub towarzyski uczniow, ale odbiega troszeczke od tego, w jaki sposob przedstawila go dyrekcji. I tutaj pozostawiam w Twoich rekach to, jaki Bellamy mialby do niego stosunek - czy po "nakryciu" ich spotkania powiadomilby dyrekcje, czy raczej byloby mu to obojetne, a moze zrobilby jeszcze cos innego. W kazdym razie w te strone tez moglybysmy pojsc.
    No i to chyba tyle. Jesli masz czas i ochote, zapraszam pod karte <3]

    Antoinette d'Artois-Gore

    OdpowiedzUsuń