3 lipca 2018

I can always recognize it by the laughter that it makes

E F F I E  H A W K I N S
VI ROK, HUFFLEPUFF, SZKOLNY CHÓR, KOŁO ASTRONOMÓW, KOŁO ONMS

Wychowała się w pobliżu lasu Sherwood i gdy z rodzeństwem bawili się w wesołą kompanię, nie miała problemu z robieniem za Brata Tucka, i to nie dlatego, że była okrągłym dzieckiem i najlepiej prezentowała się w prowizorycznym habicie. Od zawsze lubiła wyzwania, a jeszcze bardziej przygody i rodzice często znajdowali ją sprawdzającą, jak długo może udawać chłopca lub czy żaba zmieni się w księcia. Urosła najmniej ze wszystkich, musiała więc nadrabiać wygadaniem, hartem ducha i umiejętnością tupania nogą, co robi z wprawą zawodowej tancerki flamenco. Ujarzmić potrafi ją tylko muzyka i jeśli kiedykolwiek roni łzy, to właśnie grając, choć później ciężko jej zidentyfikować ich źródło. Jedynym, co zostawili przy niej tuż po urodzeniu biologiczni rodzice, były skrzypce. To z nimi trafiła do rodziny zastępczej, gdzie zyskała mamę, tatę, dwie siostry i trzech braci, i tylko je rok w rok pakuje ze sobą do szkoły, bo ten piękny, stary instrument i smyczek są już niemal przedłużeniem jej rąk. Każdego dnia wstaje wcześnie, by ćwiczyć w jakimś opustoszałym kącie, ściąga na siebie najgorsze przekleństwa i klątwy współlokatorek, nagminnie opuszcza kolacje, żeby grać i badać gwiazdy ze szczytu Wieży Astronomicznej. Odkąd odkryła magię, jest skłonna uwierzyć we wszystko i nadal z dziecięcą ciekawością poznaje świat, do którego należy, a o którego istnieniu nie miała pojęcia przez całe jedenaście lat życia. Obiekt westchnień zmienia raz na dwa tygodnie, a im większe ma szanse powodzenia, tym szybciej zmienia zdanie; w walentynki wysyła kartki obcym ludziom, a zwłaszcza tym, którzy mogą nie dostać żadnej. Bardzo chciała grać w Quidditcha, który wydawał jej się kwintesencją magicznego świata, ale na miotle jest tak szczęśliwa, że zapomina o grze; w trzeciej klasie w ostatniej chwili obroniła się przed tłuczkiem, nokautując nim swoją ówczesną miłostkę. Kolekcjonuje karty z Czekoladowych Żab i za Alberyka Grunniona przehandlowałaby najmłodszą siostrę, towarzyszem jej życia jest Alfred, a mama w każdym liście prosi, by nie zwoziła już więcej książek (niemożliwe). Marzy o spotkaniu jednorożca, regularnie wysyła rodzinie paczki pełne magii i co tydzień ma inny pomysł na życie. Ciężko powiedzieć, co z niej wyrośnie.

Karta może ulec zmianom, bo mam co do niej mieszane uczucia, ale już za daleko to zabrnęło i Effie wyszła inaczej, niż miała. W karcie Devendra Banhart oraz nieznana mi pani z odmętów pinteresta. Szukamy przyjaciół najróżniejszych, choć pewnie znajdą się też tacy, co ich będzie Effie irytować, to też przyjmiemy, tak samo do obsadzenia wszelkie relacje wspomniane w karcie. Miłostkami nie pogardzimy, a może i uda się ją usidlić, chociaż to trochę wolny duch jest. Poza tym... są jacyś chętni na zostanie biologiczną rodziną Effie? Może być też ktoś istniejący już na blogu, do dogadania. 

24 komentarze:

  1. Witamy serdecznie i życzymy udanej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ależ ona jest cudowna. Nie wiem czy chce odsunąć jej Elis czy Noaha. Ale wiem jedni. Chce wątek i zamierzam to osiągnąć ;)]

    Elis&Noah

    OdpowiedzUsuń
  3. [Czy moglibyśmy być ówczesną miłostką, znokautowaną przez tłuczek? <3

    Pani jest przecudowna! Przyznam się, że podglądałam w roboczych, niedobra ja. Z wielką chęcią wynagrodzę Ci to jednak jakimś fantastycznym wątkiem, więc jeśli masz ochotę naskrobać (lub przeskrobać również, hehe) coś z nami lub jakiś pomysł wpadnie Ci do głowy, wpadaj pod kartę! Przyjmiemy Effie z otwartymi ramionami!

    No nie mogę się na nią napatrzeć, no.]

    Freddie Weasley

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Wygląda na to, że wszystkie Puchony są tak urocze, a Effie wydaje się takim kłębkiem szczęścia, który szuka jednocześnie przygód i kłopotów. Co ty na to, aby razem zabrały się za poszukiwania jednorożca? Wydaje mi się, że z Victoire tworzyłyby piękny duet do tej misji. :D ]

    Victoire Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Ile cudnych Puchonek się pojawiło! ^^ Mam do takich słabość, Zabini w sumie trochę też, chociaż z niego kawał zimnego drania.
    Baw się dobrze, wątków i mnóstwa weny!]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  6. [Urocze z niej dziewcze i tym bardziej mam nadzieję, że odnajdzie wśród nas wiele ciekawych wątków. Baw się dobrze i zostań z nami jak najdłużej! :)]

    Luben G./Mathias R./Adam L.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Wchodzę w to!<3
    Jakby co to odnośnie szczegółów znajdziesz mnie tu wyborowealoe@gmail.com]

    Noah

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Vicky zdecydowanie jest wybuchową mieszanką, a Weasley'e wraz z przygodami przede wszystkim! Nigdy nie widziałam jej tak zdystansowanej oraz wyniosłej jak Fleur.
    Zrobiłabym z nich kumpele, znajomość mogłaby się zacząć poprzez koncertowanie Effie, które Vic oczywiście by podsłuchała i pod koniec wyszła z ukrycia z gromkimi brawami. Potem mogłyby być długie godziny nawijania o stworzeniach, podziwianie gwiazd i jakieś wyprawy po Hogwarcie.
    Niechaj polują! Zapewne znajdą wszystko tylko nie to, czego szukają, ale hej, zawsze można dokleić koniowi róg :D ]

    Vicky

    OdpowiedzUsuń
  9. [Lola też wysyła kartki walentynkowe obcym ludziom, w razie gdyby mieli żadnej nie dostać. Puchońskie dobre dusze - łączmy się!]

    Lola

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jaka fajna istotka :) Ja to lubię takie pozytywne postacie, tym bardziej kiedy wszystko do siebie tak ładnie pasuje, jak w Twojej kreacji. Mam nadzieję, że zadomowicie się u nas na dłużej, i tego Wam życzę razem z mnóstwem świetnych wątków. Udanej zabawy! :)]

    Cassius Carrow

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ale ona jest wspaniała i taka osobliwa! No to hej.
    Przyjdź do mnie, jak tylko chcesz.]
    Beatrice Tenebris

    OdpowiedzUsuń
  12. [Okej, to skoro wy bierzecie Nico, to my bierzemy Effie <3. Co sobie napiszemy?]

    Nico

    OdpowiedzUsuń
  13. [No a jak je połączymy? Chyba wolę zaczynać, z kreatywnością u mnie jakoś dennie teraz]

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć! :D Punktów zaczepienia pomiędzy naszymi postaciami jest bardzo wiele:
    - Ash jest osobą, która z dużym prawdopodobieństwem nie otrzyma żadnej kartki na walentynki - Effie mogłaby wziąć go na target (jeśli jeszcze założymy, że to było w tym roku szkolnym - luty 2021, to może wyjść ciekawie, bo jakiś czas po tych walentynkach Ashowi złamali serce jego przyjaciele - to jest tam pod koniec dziennika :D)
    - Ash ma ze sobą wszystkie Karty z Czekoladowych Żab, jak Effie się postara, to Alberyk Grunnion będzie jej w przeciągu paru sekund :v
    - Fast and Furious 13: Alfred kontra Trzepotka
    - skrzypce - Ash zapewne lubi słuchać takiej muzyki
    - ta sama klasa
    - koło ONMS...
    Czy damy radę coś z tego wykombinować? :>]

    Ash Davis

    OdpowiedzUsuń
  15. [Wiesz Evan pewnie nie byłby zachwycony tą perspektywą, ale ja go z chęcią pomęczę, korzystając z usług Effie. To taka urocza istotka, że żal byłoby ją zignorować, a jednocześnie domyślam się, iż osoba jej typu z pewnością nie jest wymarzonym towarzystwem dla Rowle’a. Widziałam przelotnie w komentarzach, że ktoś już zaoferował bycie ofiarą tłuczka posłanego przez pannę Hawkins; jaka szkoda, bo z chęcią posłałabym w środek tych wydarzeń Evana. Mam jednak pewien pomysł, tak na szybko. Czy Rowle mógłby na chwilę stać się jej obiektem westchnień? Wyobraź sobie, ona nie ma u niego większych szans, więc nieco intensyfikuje swoje działania względem niego, a on w ramach „wdzięczności” sprzedaje jej super poufną informację o jednorożcu błąkającym się na skraju Zakazanego Lasu. Oczywiście, w rzeczywistości żadnego takiego stwora tam nie ma, a jego plan pozbycia się Effie skutkuje tym, że oboje gubią się w lesie, a resztę można już dopowiedzieć. :D Co Ty na to?]

    Evan Rowle

    OdpowiedzUsuń
  16. [Miejsce na wątki mam, także jak najbardziej zapraszam w razie ochoty :)]

    Cassius Carrow

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdyby nie koło ONMS i wspaniałe towarzystwo, jakie można było tam spotkać, Nico już dawno by się w Hogwarcie zanudził na śmierć. Z magicznymi stworzeniami miał do czynienia jeszcze zanim nauczył się chodzić, a kiedy już chodzić się nauczył, to zaczął za nimi się dosłownie uganiać. Oczywiście koniec końców to smoki skradły jego serce — był czymś więcej niż tylko skórą zdartą z własnego ojca i zwyczajnie nie mógł skończyć jak mama, studiując trolle — ale nie zmieniało to faktu, że doceniał również pozostałe istoty. Uwielbiał siedzieć z resztą grupy na skraju Zakazanego Lasu i zajmować się nieśmiałkami, traszkami, czy, jeśli mieli szczęście, nawet kudłoniami. Jasne, dla kogoś tak doświadczonego jak Nico te stworzenia były jak bułka z masłem — kiedy niektórzy uczniowie z obawami pochodzili do nieufnych zwierząt, on brał je na kolana i traktował jak domowego pupila. Nie znaczyło to, że próbował się przed kimkolwiek popisać, właściwie to póki ktoś go nie spytał, nie zaczynał nawijać ani o smokach, ani o tym, jak świetnie sobie z nimi radził w domu, ale nie nazywałby się Svanidze, gdyby próbował ukrywać to, co przychodziło mu zupełnie naturalnie.
    Dlatego też, aby nie stracić cierpliwości, podczas spotkań koła ONMS musiał znaleźć sobie do pary kogoś, kogo talent mógł choć trochę przyrównywać do swojego i tak właśnie padło na Effie Hawkins, która nie dość, że przypominała mu jedną dziewczynę z Rumunii, to jeszcze była Puchonką. No i, oczywiście, miała rękę do magicznych stworzeń. Sposób, w jaki jedną dłonią trzymała lekko narowistego chorbotka, a drugą łaskotała go w kapelusz, podczas gdy Nico karmił go dżdżownicami, zasługiwał na ogromną pochwałę. Tego dnia współpraca układała im się tam świetnie, że Nico nawet nie zauważył, kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi i kolejne spotkanie koła dobiegło końca, co oznaczało również, że musiał podziękować Effie i chorbotkowi za współpracę i czekać kolejne trzy dni, bo spotykali się dwa razy w tygodniu.
    Sęk w tym, że Nico był ciekawski. I trochę głupi, ale to tak na marginesie. O ile z Effie spokojnie mógł się rozstać na te trzy dni i nie umrzeć z tęsknoty, to z chorbotkiem sprawa miała się już całkiem inaczej. Nie miał pojęcia, jakim cudem wcześniej się na te cudaki nigdzie nie natknął, bo oprócz prowadzenia rezerwatu, w domu zajmowali się również niesieniem pomocy każdemu stworzeniu, które mogło jej potrzebować, a, z powodów raczej oczywistych, nie nadawało się dla zwykłego mugolskiego weterynarza. Krócej mówiąc, kiedy przyszedł czas na policzenie i zamknięcie chorbotków w klatkach, Nico poczekał na sam koniec i zawinął sobie jednego do kieszeni, kiedy nikt nie patrzył, razem z kilkoma tłustymi dżdżownicami. I to wcale nie było jeszcze najgłupsze, co tego dnia zrobił. Bo ledwie pół godziny potem odkrył, że tego chorbotka zgubił. I musiał to zrobić gdzieś na terenie zamku, bo podczas kolacji podrzucał mu kawałki dyniowego pasztecika, które zostały spałaszowane z głośnym mlaskaniem.
    Najpierw zbladł, potem zrobiło mu się gorąco, później dostał zimnych dreszczy, aż w końcu wziął trzy głębokie oddechy i postanowił nie panikować. Co miał robić? Komu powiedzieć? Jak miał szukać w zamku chorbotka i nie wzbudzić niczyich podejrzeń? Uznał, że potrzebował pomocy. I wiedział, że zrozumie go tylko ktoś, kto miał do magicznych stworzeń podobne podejście. Dlatego prawie wydeptał dziurę pod wejściem do pokoju wspólnego Puchonów, zanim wreszcie doczekał się Effie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. — Mama mnie zabije — oznajmił na powitanie. Pożegnali się dopiero godzinę wcześniej i chyba Effie nie podejrzewała, że zobaczą się znowu tak szybko. — Wypatroszy jak rybę na obiad — dodał, chodząc w te i we w tę od ściany, do Effie. Rodzice Nico zmajstrowali go sobie dość wcześnie — mieli ledwie po dziewiętnaście lat, kiedy wywrócił im wszystko do góry nogami, a ta niewielka różnica wieku spowodowała, że teraz Nico traktował ich bardziej jak przyjaciół, niż rodziców, dlatego czasem zwyczajnie przeginał i nie zawsze ponosił pełne konsekwencje swoich czynów. Wiedział, że tata nic mu nie zrobi, był w Rumunii i zajmował się smokami, ale mama… Mama by go zabiła. Może za bardzo panikował, może przesadzał, bo nigdy jeszcze nie strzelił takiej gafy, żeby podkraść magiczne stworzenie i zaraz je zgubić, w dodatku będąc w szkole, ale to nie był pierwszy raz, na dywaniku u opiekuna domu lądował przynajmniej dwa razy w roku, a raz zdarzyło mu się zawędrować nawet na dywanik dyrektora. Nie mógł wylecieć ze szkoły. A wiedział, że jeśli nie uda mu się znaleźć tego chorbotka, to… Mógłby. Miarka by się przebrała. — Zawinąłem sobie chorbotka. Miałem go w kieszeni. Jadł paszteciki. A teraz go nie ma! — zawołał, pokazując Effie na swoją pustą kieszeń. — Musisz mi pomóc. On gdzieś tu musi ganiać, pewnie jest przestraszony… — gadał, prawie się hiperwentylując z nerwów.

      Nico

      Usuń
  18. [To możemy zrobić tak, że on dostał tę walentynkę, ale nie wiedział od kogo. Chloe coś mu tam w międzyczasie powiedziała i chłopak ubzdurał sobie, że to od niej (poza tym później nie widział jej cały dzień, nie mógł tego nawet zweryfikować). Od tego dnia Chloe i Chad zaczęli się dziwnie zachowywać, ale niedomyślny Ash z początku nie zorientował się o co chodzi. Jakiś miesiąc później wyszło na jaw, że tamta dwójka jest razem - źle to zniósł. Nie robił praktycznie nic, oprócz pisania do gazetki i sporadycznego pojawiania się na zajęciach dodatkowych. Effie już w tym czasie mogła być dla niego podporą, starać się go pocieszyć, ale też trochę ją odtrącał, bo nie potrafił pogodzić się z rzeczywistością. :<
    Wątek możemy zacząć w dniu, w którym Ash dowiedział się, że wybrali go na redaktora naczelnego. Normalnie taką wieścią podzieliłby się z Chloe, Chadem i Reganem, ale mu nadal trudno zachowywać się przy nich normalnie, więc zrezygnował z tego pomysłu i wybrał się do Hogsmeade sam, żeby popisać. Effie mogła go spotkać gdzieś w Trzech Miotłach i postanowić spróbować jeszcze raz z nim porozmawiać, no i tym razem by jej na to pozwolił. Co o tym sądzisz? :D]

    Ash Davis

    OdpowiedzUsuń
  19. [Przypadek? Nie sądzę... Witaj na blogu i jasne, można coś pomyśleć jeśli chcesz, tylko uprzedzę że w pracy dają mi w kość i czasu mi trochę brak, a czasem nawet jak czas jest to sen wygrywa nad chęcią :> Jednak oczywiście można coś pomyśleć]

    Alfie

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Gdyby Simon usłyszał, że ktoś założył jego fanclub, chyba zwijałby się ze śmiechu. Ale pani jest tak urocza, że można jej to wybaczyć!]

    Simon Spudmore

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Kurczę, sama nie wiem co bardziej do mnie przemówiło – szczurzy towarzysz życia Alfred czy marzenie o spotkaniu jednorożca… pewnie oba, a tak w ogóle to cała Twoja Effie jest wprost cudowna i stworzona do kochania :) Piękna karta, ślicznie i prosto napisana (a takie lubię najbardziej), od razu naszła mnie ochota, aby pokombinować nad jakimś wspólnym wątkiem, skoro obie nasze panie to rodowite Puchonki i raczej muszą się znać ;) Jeśli Effie zgubiłaby kiedyś swoje ukochane skrzypce (bo na przykład gwizdną je złośliwy Irytek), to Mae chętnie pomoże jej je odzyskać! Mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej i czeka Cię mnóstwo wciągających wątków! ]

    Mae Macmillan

    OdpowiedzUsuń
  22. [Mam nawet ciekawy pomysł na wątek, a przynajmniej w moim mniemaniu wydaje się być ciekawy :D Chodź na gg lub pocztę :) 44148056 / lifenotfair2@gmail.com ]

    Luben G.

    OdpowiedzUsuń
  23. [Cześć! Jeśli oferta głaskania jest dalej aktualna, to my bardzo chętnie. Effie jest przeurocza, a Finn też ma rzecz do astronomii i Quidditcha; mogą więc znać się z uwagi na wspólne zainteresowania, do tego pewnie po jego kontuzji na chwilę zrobiło się o nim głośno w szkole (wcześniej też pewnie chodziły o nim plotki na temat bójek i tak dalej), więc coś z tego wszystkiego ładnie posklejamy, jeśli tylko chcesz!]

    Finnbar Delaney

    OdpowiedzUsuń