6 lipca 2018

I should tell you I'm distaster


Delphine Langdon
Kruk, VII | 13 ¾", palisander, włókienko skóry lunaballi
patronusem myszka polna, o boginie nie opowiada
koło ONMS, koło Zielarskie i alchemiczne
animag, duch świąt; 27 XII 2003

Zawsze była Elphie, duma i uprzedzenie; po prostu – Elphie, długie włosy, oczy niby-szare, choć prawie czarne, blada skóra. Urodę odziedziczyła po matce, sporo cech zewnętrznych, mogących uczynić z niej kobietę atrakcyjną. I mimo, że uczennice czwartej klasy najczęściej przewyższają ją o jakieś pół, lub więcej, głowy, a kończyny ma chude jak pajęczyca; mimo, że najwredniejszy na świecie kocur o imieniu Cukierek waży więcej niż ona sama; mimo, że jest kobietą nieidealną, czarne ciuchy, leworęczność i specyficzny dystans do otoczenia – być może, jak i matka, stanie kiedyś przed trudnym życiowym wyborem. Zawsze była Elphie, rozważna i nieromantyczna, nieodrodna córka i oczko w głowie swego ojca, jego rodziny. Przyszła na świat z rzadką umiejętnością dopasowywania oczekiwań innych pod to, co sama pragnie robić i umiała sprawić, by im również się to podobało. Przez Langdonów uważana za wyjątkową, zwłaszcza po pierwszym dniu szkoły, gdy mogła przywdziać kolory Ravenclawu, i umacniana w tymże przekonaniu kolejno rok i dwa lata później, kiedy jej bracia trafiali do innego Domu. Nigdy nikomu nie powie, że wcale nie czuje się wyjątkowa, a tylko jak jedna z wielu hogwarckich uczennic, nie do odróżnienia w tłumie, Delphine Channah Langdon, krew czysta, lecz nikt nadzwyczajny. Nie przyzna, że czasem zazdrości temu bratu, który nie powinien pojawić się w ich życiu – matczynej troski, bo jej, jest o tym przekonana, matka nie zdołała pokochać tak mocno – i temu drugiemu, najmłodszemu, że mógł być niezapisaną kartką, od której niczego nie oczekiwano. Cóż za różnica, czy spodziewano się czynów wybitnych po jednym dziecku i czynów ohydnych po innym, skoro oczekiwania zawsze pozostaną oczekiwaniami, a w każdej wróżbie tkwi ziarenko prawdy. Jest konsekwentna – nie boi się wygłosić swoich poglądów publicznie i ma głęboko w nosie, co, i czy w ogóle, ktokolwiek sobie o niej pomyśli. Jest szczera, aż do bólu. Jest zawzięta, uparta oślica, mieszanka wybuchowa ślizgońsko-krukońskiego charakteru. Jest też, najpewniej ciężko uwierzyć, wrażliwą młodą kobietą o wielkim sercu, chociaż czasami jednym spojrzeniem równa człowieka z ziemią. I stara się i nie stara – wszystko jednocześnie.

6 komentarzy:

  1. [Ależ ładnie napisana karta. Chodź do Artka. Stworzymy coś na pewno!]

    Artair

    OdpowiedzUsuń
  2. [O nie, ten lis mnie całkowicie kupił. Mam na ich punkcie totalnego bzika, a Elphie to postać bardzo konkretna, nawet jeśli chce uciec w tłumie. Z miłą chęcią zaproszę Ci na wątek, jeśli w Tobie też są takowe (chęci). Witam na blogu, bo nie miałam niestety okazji zrobić to wcześniej!]

    Halliwell Shanter i Karla Falk

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Podobał mi się sposób, w jaki opisujesz charakter już przy Lorcanie, tutaj podoba mi się jeszcze bardziej, tak samo zresztą jak sama Delphine. Tak samo jak poprzednio, życzę samych świetnych wątków i weny do pisania. Baw się dobrze z drugą postacią!]

    Galen Ollivander

    OdpowiedzUsuń
  4. [Też tego totalnie nie rozumiem, ale niektórzy ludzie zrobią wszystko, by się wzbogacić każdym kosztem. :/
    Ja też nie, więc akurat w tej kwestii się dogadamy. Jeśli powiesz mi w jaką relacje mamy iść - bardziej pozytywną czy negatywną - to podeślę Ci na pozostawionego pod moją kp maila, jakieś propozycje. Co ty na to?]

    Halliwell Shanter

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chętnie popiszemy, czy to z Lorcanem czy z uroczą Elphie.
    W wątku damsko-męskim można wykorzystać w jakiś sposób to, że oboje są animagami (harpia to drapieżny ptak, a liski są małe) a co do chłopaka to jeszcze nic nie wymyśliłem.]

    T. Nunn
    A. Travers

    OdpowiedzUsuń