21 września 2018

We're just searching for something bigger than we're all able to find




Virginia Rosenfield
Ravenclaw – vi klasa – mugolaczka – 12¾ cala, jarzębina z Włosem kelpie
chór – klub ONMS i transmutacji – fotograf w PROROKu NIE-CODZIENNYm

▼▼▼


Ho, hej! Nigdy nie bawiłam się na blogu w uniwersum HP. Jednak strasznie stęskniłam się za czasami kiedy to niecierpliwie czekało się na kolejne tom serii. Mam nadzieję, że pomożecie. A Ginny nie jest taką smutną kluską jak mogło by się wydawać, zachęcam do przetestowania tego na własnej skórze ♥

7 komentarzy:

  1. [Oh, Vinny zna Bowiego i Floydów, a skoro są razem w chórze to on już zatroszczy się o to, by cała szkoła usłyszała hiciory wybrane przez Virginię! Wpadaj do mnie koniecznie, bo historia przedstawiona w karcie mnie kompletnie zauroczyła. Pośpiewajmy coś razem! <3]

    Vincent Greed

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy serdecznie i życzymy udanej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  3. [Jakaż ona jest świetna! I śliczna! I ja ją chce do powiązania, myślę, że mogłoby wyjść coś ciekawego, bardzo żywego! Oczywiście, jeśli tylko chcesz... :D
    Tymczasem muszę ponownie się zachwycić nad kartą i nad Virginią, i mimo wszystko zapraszam do siebie! :)

    P.S. W karcie wyłapałam jakiś mały błąd jeśli chodzi o kolory domu... Chyba jestem jakaś podziurawiona, ale Dom Kruka chyba ma jednak błękit i brąz. :D]

    Amasai Langdon

    OdpowiedzUsuń
  4. [Taki był cel, zatem cieszę się, że wyszło i te słowa brzmią jak najbardziej autentycznie. :D Też się cieszę, że Amasai spodobał się, bardzo mi miło! :)
    Co do ich dwójki, to faktycznie byłaby to raczej napięta relacja... Szczególnie, że Amasai gardzi mugolakami. Zatem gdyby Virginia miała powodować w nim tyle emocji, to na pewno byłoby ciekawie! W sumie to mam jakiś mały pomysł w głowie. Mogłabym do ciebie napisać na maila albo gg? Bo nie chce syfić pod kartą. :D]

    Amasai Langdon

    OdpowiedzUsuń
  5. [Oh, jam session w dormitorium? Vinny w każdy piątek organizuje jam session w pokoju wspólnym Kruków, więc czuję, że Vi byłaby tam jedną z gwiazd :D
    Mam nawet jako-taki pomysł na tę relację, dlatego, jeśli nie masz nic przeciwko, chętnie wplotłabym go w zaczęcie, które chętnie bym podesłała! Lubię określać takie rzeczy w kontekście pierwszego odpisu i zaskakiwać tym autorów 8)]

    Vinny

    OdpowiedzUsuń
  6. [Uwielbiam ją bardzo <3 Trochę żałuję, że dzieli ich rok edukacji i nie można z nich zrobić współlokatorek, ale i tak chciałabym jakoś nasze panienki połączyć!]

    Maeve

    OdpowiedzUsuń
  7. Vincent siedział w fotelu, rozwalony na skórzanym meblu w krukońskich barwach niczym ojciec chrzestny Ravenclawu, w jednej dłoni trzymając przedługą żelkę - którą podgryzał raz za razem - a w drugiej dzierżąc całkowicie mugolską, którą studiował od dobrych kilkunastu minut korzystając z tego, że znalazł czasopismo porzucone na stole akurat w chwili, kiedy pokój wspólny się wyludnił z powodu pierwszego meczu Kruków w tym sezonie. Greed, niestety, choć tak czy siak nie pałał żadnymi żywymi emocjami w kontekście Quidditcha, na boisko miał zakaz wstępu. Skąd miał wiedzieć w zeszłym roku, w momencie tworzenia z Johnsonem słynnej przyśpiewki, która porwała tłumy, a Faradyne'a zwaliła z miotły, że karą dla niego będzie byciem odciętym od tej towarzyskiej aktywności jaką niewątpliwie były mecze?
    Ciszy, która zapanowała w wieży z powodu jej chwilowego wyludnienia oczywiście nie wykorzystał jak prawdziwy wychowanek Ravenclawu na naukę. No dobrze, uznajmy, że naprawdę chciał się pouczyć - był już nawet w połowie drogi do chłopięcego dormitorium, w którym miał zasiąść na swoim niepościelonym łóżku i połknąć dawkę wiedzy, ale po drodze jego uwagę przykuła rzeczona gazeta - konkretniej jej rubryczka muzyczna, informująca ciekawskich o wszystkich najnowszych trendach pośród mugolskich wykonawców - i tak już stało się, że przez dobre półtorej godziny wiercił się w fotelu, próbując znaleźć odpowiednio wygodną pozycję do lektury, a finalnie przeniósł się i rozwalił na sofie.
    Podniósł podirytowany głos, gdy usłyszał zwiastujące koniec meczu, podekscytowane głosy toczące się po schodach, a po chwili wpadające do salonu. Zwisając głową z mebla w sposób odwrotny w stosunku do położenia podłogi, obdarzył pierwszaków znudzonym i zmarnowanym spojrzeniem czarnych jak węgiel oczu, powodując między nimi ciche szepty pokroju "Czy my też będziemy tak wyglądać w siódmej klasie?" i szybkie czmychnięcie do ich dormitorium.
    Mruknął coś pod nosem, chcąc wrócić do brytyjskiej rozpiski najbardziej głośnych koncertów minionego roku, kiedy kątem oka zauważył panią fotograf, która zapewne była na głośnym meczu w celu odpowiedniego uwiecznienia najbardziej zapierających dech w pierściach scen.
    - Viiiiiiii - zawołał ją przeciągle, machając do koleżanki ręką, choć robiąc to również na odwrót, bo był zbyt leniwy by obrócić się i usiąść... położyć, jak człowiek. Gdy biedaczka podeszła, swoją posturą i brakiem zwyczajowego w kontekście jego osoby zapału w głosie dawał wrażenie jakby chorego, czy poważnie zmarnowanego życiem - Muuuusiiiiisz miiii pomóóóóóc.
    Każdy, kto znał Greeda wiedział, że pomaganie mu w czymkolwiek nie kończy się dobrze.

    Vinny

    OdpowiedzUsuń