4 października 2018

Żyję kawą i nadzieją, robię zakłady z samym sobą


„Zastanawiam się, dlaczego nie istnieje ustawowy limit cierpienia. Dlaczego nie ma regulaminu, w którym stałoby czarno na białym, że można budzić się z płaczem, ale tylko przez miesiąc. Że po czterdziestu dwóch dobach człowiek przestaje odwracać się nagle na ulicy, przytrzymując ręką szalejące serce, pewien, że usłyszał swoje imię z tamtych ust.”

Junie Vanhatten

13 XII 2006, Dover, Wielka Brytania — właśc. Juniper Jolene Vanhatten, Ravenclaw, rok IV, czysta krew od pokoleń, młodsza z bliźniaczek Vanhatten, 16", łuska opalookiego antypodzkiego, migdałowiec, patronusem szop pracz, boginem ktoś o złowrogim spojrzeniu, członkini klubu eliksirów, koła alchemicznego i ONMS

Miłość jest kocem, otulającym wyziębione ciało w rytm lejącego za oknem deszczu. Jest kubkiem gorącej herbaty podczas przeziębienia, kolejnym „uważaj na siebie” i tą sąsiadką, która bez słowa zaopiekuje się dziećmi czy podleje kwiaty w pustym mieszkaniu. Miłość jest robionym na drutach swetrem, ulubionym deserem w smutny dzień, puchatym kotem o pełnych zrozumienia oczach. Miłość to pierwszy wiosenny kwiat, tęcza na niebie i motyl na dłoni; ptak, który przysiadł na gałęzi i śmiech z mieszkania naprzeciwko. To czysta postać wdzięczności, fala bezgranicznego ciepła wzbierająca w sercu – poczucie, że można krzyczeć ze szczęścia, a cały świat będzie wtórował.
Nienawiść jest bezsilnością, kolejną zbrodnią w gazecie, nachalnym sąsiadem od irytujących drobnostek. Jest zgubioną maskotką dziecka, kolejną obelgą z kolejnych ust, nieżyczliwym słowem, fałszywym uśmiechem. Nienawiść jest rozlaną kawą, kpiącym spojrzeniem i panią z drugiego piętra, która nawet bezpańskiego psa przegoni z ciepłego miejsca. Nienawiść to rozcięty palec, rozbita głowa, siniak pod okiem i wbity w plecy nóż – ręką ukochanej osoby. To czysta postać zawodu, nie poddana jeszcze żadnym reakcjom chemicznym; strach, że cały świat jest tak naprawdę tylko złudzeniem.

Życie to siła magnetyczna, tak samo jak Śmierć.

13 komentarzy:

  1. Witamy serdecznie i życzymy udanej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
  2. [CZEŚĆ, kocham bardzo i jak zwykle robi mi się smutno, bo Twoje postaci zawsze wprowadzają takiego ducha melancholii. <3]

    Roxanne/Philip

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej! Śliczna jest ta karta, minimalistyczna jeśli chodzi o stronę wizualną, ale i treść. Bardzo zachęcająca do dalszego poznawania postaci Junie, Valery z chęcią przyjrzałby się tej uroczej Krukonce.
    Życzę długiego pobytu, obyś się nie nudziło. I oczywiście zapraszam do siebie, w razie chęci.]

    Valery

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przejęcie kuzynki może na nas poczeka, tymczasem przybywamy do Junie z Bertiem, bo ona jest taka urocza i chudzieńka, że chcemy się nią zaopiekować.]

    Albert Hill

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hej ho! Jak miło jest widzieć kolejny znany nick z Kronik, lubimy powroty i liczymy, że ten będzie udany. Przyznam, że nie wiem, czego mogłabym się po Junie tak naprawdę spodziewać. Wysuwasz na pierwszy plan dwa, przeciwstawne uczucia – miłość i nienawiść, przy tym nie zdradzając nam zbyt wiele o niej i pozostawia to dużo miejsca na niedowiedzenia. Zastanawiam się czy przenikają przez nią te wszystkie skrajności i da się je zaobserwować podczas gry. Z chęcią zapraszam do mnie i do kogoś z mojej gromadki, mając nadzieję, że wspólnymi siłami coś im wymyślimy fajnego :D]

    Deucent Faradyne/Aleister Sheehan/Charlotte Welsh

    OdpowiedzUsuń
  6. [Przecież ja z pięć razy przeczytałam już kartę i zachwycałam się za każdym razem tak samo, a moze nawet i bardziej! Jakaż ona zagadkowa, a mam wrażenie, że zarazem pełna wrażliwości... Któraś z moich postaci z chęcią by się przekonała kim to jest ta Junie, choć bardziej skłaniam się ku temu, że chętniejszy byłby Angus... Ale z Langdonem wszystko możliwe! :D Jeśli zatem miałabyś ochotę napisać coś ze mną, zapraszam serdecznie do któregoś z moich chłopaczków. Tymczasem życzę dużo weny i owocnych wątków! :)]

    Amasai Langdon, Angus Montgomery

    OdpowiedzUsuń
  7. [Tak się akurat złożyło, że mój Deucent przewinął się na HK i na SoW, ale w nieco różnych wersjach, więc to na pewno nie skleroza! :D Powiem Ci tak zupełnie szczerze, że najmniej wątków mam u Szarlotki, ale nie dziwi mnie to jakoś szczególnie to całkiem sztywna panienka, więc gdybyś widziała ją bardziej z Junie, to zapewniam, że będzie fajnie. Przydadzą nam się u niej koleżanki i może jakaś bliższa przyjaciółka, jeśli jednak wolisz któregoś z moich chłopców, to zostawiam wolną rękę, bo na pewno coś świetnego im wymyślimy. Także nie zniechęcaj się, że tak nie wskazuję bezpośrednio kogoś, ale nie chciałabym tutaj nikogo narzucać na siłę, bo każda moja postać w połączeniu z Junie będzie mi pasowała :D]

    Deucent/Aleister/Charlotte

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jest to jakaś myśl, biorąc pod uwagę, że Valery'emu też ojciec głowę suszy, że się zadaje z dziwakami, jakimiś nieudacznikami Puchonami, a powinien z przyzwoitymi czystokrwistymi czarodziejami, kimś na jego poziomie. Więc jest to pewien punkt zaczepienia. Myślę, że jej towarzystwo mogłoby początkowo działać Nottowi na nerwy, bo on mało kogo lubi, samego siebie nawet nie bardzo, ale z czasem przekonałby się do niej? Może musiałby w czymś młodej pomóc? Zastanawia mnie jakaś relacja typu przybrany brat, ale średnio pasuje mi to do mojego jasnowidza, który jest raczej apatyczny.]

    Valery

    OdpowiedzUsuń
  9. [Brzmi jak Valery, który już z przyzwyczajenia robi ludziom na przekór, a szczególnie ojcu. Zastanawiam się tylko nad tym, co mogłoby wydarzyć się w wątku. Valery zazwyczaj chodzi do biblioteki albo przesiaduje gdzieś w samotności, czytając książki. Tak tylko dodam. I czasami ludzie proszą go o dziwne rzeczy jak np. wróżenie z wahadła, bo ma całkiem celne spostrzeżenia i często jego sugestie jakimś cudem naprawdę pomagają.]

    Valery

    OdpowiedzUsuń
  10. [Przepraszam najmocniej za późną odpowiedź, zbieram się do kupy po stresach na uczelni! Tak sobie myślałam od dłuższego czasu w zasadzie nad tym powiązaniem genetycznym i może zrobiłybyśmy z nich kuzynki ze strony matek? Liczyłabym na pozytyw z tą przyjaźnią, oczywiście, ale dodałabym do tego, że Junie byłaby np. wtajemniczona w to, że młodszy brat Charlotte za każdym razem próbuje się wymykać z lochów albo w tym, że Charlie ma ze soba nieproszonego gościa, a raczej pupilka w postaci uroczego Nieśmiałka :D]

    Charlotte

    OdpowiedzUsuń
  11. [Podoba mi się, niedługo postaram się napisać dla nas zaczęcie!]

    Valery

    OdpowiedzUsuń
  12. [Niestety zrezygnowałam z Szarlotki, ale nadal chcę z Junie wątek, jeśli któryś z moich dzieciuchów, by pasował do poznania jej bliżej, to mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe :D]

    Deucent/Aleister

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dane było mu spędzić wakacji samotnie, spokojnie upajając się opuszczeniem przez wszystkich. Nigdy nie przepadał za rodzinnymi wyjazdami, będąc skazanym na towarzystwo ojca. Matka nie była tak uciążliwą osobą, a Valery zdawał się doceniać momentami to, że chciała się z nim pogodzić, choć jego własne urazy sprzed kilku lat nie dawały spokoju, nie pozwalały dopuścić kobiety bliżej, nieważne jak mocno próbował. Spodziewał się jednak kolejnych kilku tygodni zmarnowanych na udawaniu szczęśliwej rodziny i gdy wydawało mu się, że nic nie jest w stanie go zaskoczyć, ojciec oświadczył, że Valery ma spędzić kilka dni w posiadłości Vanhattenów. Pewnie myślał, że towarzystwo innej czystokrwistej rodziny, która szanuje swoje pochodzenie, wpłynie pozytywnie na młodego Notta.
    Już niejednokrotnie był zmuszany do spędzania czasu z siostrą Junie Vanhatten, idealną pannicą z dobrego domu, która na takiego wypłosza jak Valery nigdy nie patrzyła przychylnie. Przynajmniej takiego odczucia doznał podczas ich pierwszego spotkania. Junie była jednak inna, podobnie jak on wydawała się oderwana odrobinę od rzeczywistości, w jakiej się znalazła. Trochę na przekór wszystkim, trochę z powodu własnych niekwestionowanych sympatii wolał pokręcić się trochę wokół tej drugiej. Absolutnie nie przeszkadzał mu zatem pomysł, aby porobić innym na złość i na decyzję ojca przytaknął bez zbędnych protestów. I tak by nie usłuchał.
    Dosłownie kilka dni później pojawił się ze swoim mniejszym kuferkiem pod domem Vanhattenów, przywitany przez rodziców bliźniaczek. Szybko został ulokowany w jednym z pokojów gościnnych, gdzie zamierzał spędzić choćby godzinę, aby zorientować się czy aby na pewno wszystko zabrał ze sobą. Wkrótce okazało się jednak, że nie jest mu dane tego dokonać, bo ktoś postanowił go odwiedzić. Ku jego zaskoczeniu nie była to Junie, a jej siostra. Chwilę pokręciła się, zadała kilka pytań, żeby w tej nerwowej atmosferze opuścić pomieszczenie. Przez dwa kolejne dni sytuacja powtarzała się i każdy głupi domyśliłby się, co się dzieje, ale nie Valery, który zdezorientowany czekałby na rozwój sytuacji, ale uznał, że ucieczka to dobry pomysł. Po porannym posiłku dosiadł się do Junie.
    — Masz ochotę na spacer? — rzucił jedynie, nie wyjaśniając nic.

    Valery

    OdpowiedzUsuń