1 marca 2019

I should tell you I'm disaster


Delphine Langdon
27 XII 2003, hrabstwo Surrey — czarownica czystej krwi, uczennica VII roku, Ravenclaw — najstarsza z rodzeństwa, ma dwójkę młodszych braci — różdżka: 13 ¾", palisander, włókienko skóry lunaballi — jej patronusem jest myszka polna, o boginie nie opowiada i udaje, że go nie zna — koło ONMS, Zielarskie i alchemiczne — animag | powiązania — opowieści


Zawsze była Elphie, duma i uprzedzenie; po prostu – Elphie, długie włosy, oczy niby-szare, choć prawie czarne, blada skóra. Urodę odziedziczyła po matce, sporo cech zewnętrznych, mogących uczynić z niej kobietę atrakcyjną. I mimo, że uczennice czwartej klasy najczęściej przewyższają ją o jakieś pół, lub więcej, głowy, a kończyny ma chude jak pajęczyca; mimo, że najwredniejszy na świecie kocur o imieniu Cukierek waży więcej niż ona sama; mimo, że jest kobietą nieidealną, czarne ciuchy, leworęczność i specyficzny dystans do otoczenia – być może, jak i matka, stanie kiedyś przed trudnym życiowym wyborem. Zawsze była Elphie, rozważna i nieromantyczna, nieodrodna córka i oczko w głowie swego ojca, jego rodziny. Przyszła na świat z rzadką umiejętnością dopasowywania oczekiwań innych pod to, co sama pragnie robić i umiała sprawić, by im również się to podobało. Przez Langdonów uważana za wyjątkową, zwłaszcza po pierwszym dniu szkoły, gdy mogła przywdziać kolory Ravenclawu, i umacniana w tymże przekonaniu kolejno rok i dwa lata później, kiedy jej bracia trafiali do innego Domu. Nigdy nikomu nie powie, że wcale nie czuje się wyjątkowa, a tylko jak jedna z wielu hogwarckich uczennic, nie do odróżnienia w tłumie, Delphine Channah Langdon, krew czysta, lecz nikt nadzwyczajny. Nie przyzna, że czasem zazdrości temu bratu, który nie powinien pojawić się w ich życiu – matczynej troski, bo jej, jest o tym przekonana, matka nie zdołała pokochać tak mocno – i temu drugiemu, najmłodszemu, że mógł być niezapisaną kartką, od której niczego nie oczekiwano. Cóż za różnica, czy spodziewano się czynów wybitnych po jednym dziecku i czynów ohydnych po innym, skoro oczekiwania zawsze pozostaną oczekiwaniami, a w każdej wróżbie tkwi ziarenko prawdy. Jest konsekwentna – nie boi się wygłosić swoich poglądów publicznie i ma głęboko w nosie, co, i czy w ogóle, ktokolwiek sobie o niej pomyśli. Jest szczera, aż do bólu. Jest zawzięta, uparta oślica, mieszanka wybuchowa ślizgońsko-krukońskiego charakteru. Jest też, najpewniej ciężko uwierzyć, wrażliwą młodą kobietą o wielkim sercu, chociaż czasami jednym spojrzeniem równa człowieka z ziemią. I stara się i nie stara – wszystko jednocześnie.


Cześć ponownie. Elphie szuka wszystkiego, czego może szukać siedemnastolatka, a my jesteśmy otwarte na wątki i powiązania.
jestem.schizofreniczka@gmail.com

4 komentarze:

  1. [ Dzień dobry, witam się ładnie. Ja tu widzę Langdonowie atakują!
    Ale dobrze, dobrze, bo wydają się intrygującą rodzinką.
    Karta jest przepiękna! I z wyglądu i z treści. Potrafię jedynie się nią zachwycać.
    No i jakim słodkim liskiem jest ta Twoja Elphie <3 Nosz urocze z niej stworzonko.
    Także cieplutkie hej ho dla tej Krukonki z mojej strony :> ]

    Martha Martel

    OdpowiedzUsuń
  2. [Kółko ONMS :D może jakiś wątek z młodszym Puchonem? ;p poza tym to witam serdecznie ^^ i życzę udanej zabawy!]

    Lorcan Scamander

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Wcześniej co prawda nie miałyśmy okazji niczego ze sobą stworzyć, jednak chętnie skorzystałabym z nadarzającej się ku temu możliwości. Dostrzegam kilka punktów do zaczepienia między naszymi bohaterami, niemniej dużo ułatwiłoby mi rozpisywanie czegoś pod Delphine, o ile któraś spośród moich postaci bardziej odpowiadałaby ci pod wspólną grę.]

    Malcolm Letherhaze, Nevell Milsent & Solene Devillers

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Wredną paskudą? Niemożliwe XD <3
    Jeśli masz ochotę możemy spróbować upichcić razem jakiś wątek :3
    Martha lubi wredne paskudy XD ]

    M. Martel

    OdpowiedzUsuń