Jestem kamieniem

Frederick Winters-Macnair
RAVENCLAW - VI - ELIKSIRY I ONMS - PÓŁKRWI
BOGIN: BRAK - PATRONUS: PUSTUŁKA
RÓŻDŻKA: 9 CALI, GŁÓG, WŁOS WILI

Urodził się w świecie, w którym magia była jedynie mrzonką i fantazją, znaną z ksiąg baśni i bajek dla dzieci. Nigdy nie sądził, że nadejdzie taki dzień, w którym będzie się zagłębiać w podręczniki do Eliksirów i Obrony Przed Czarną Magią. W wieku czterech lat zaczął się uczyć pisać i liczyć. Z początku jego literki i cyferki były koślawe, jednak z każdym dniem szło mu coraz lepiej i nic nie wskazywało na to, że kiedyś porzuci matematykę na rzecz machania różdżką.
Wychowywał się z rodzicami w niewielkim miasteczku położonym niedaleko Londynu. Przez jedenaście lat wiódł spokojne życie. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy dotarł do niego list z Hogwartu. Jasnym było, że nikt z jego rodziny nie słyszał o Szkole Magii i Czarodziejstwa. Z początku ojciec chłopaka uważał to za żart i wyrzucił list do kosza, ale gdy listy zaczęły pojawiać się bezustannie to zaczęto to traktować poważnie. Matka chłopaka od zawsze unikała rozmów na ten temat, twierdząc, że ma ważniejsze sprawy na głowie. Cóż, prawda nigdy nie może być ukrywana zbyt długo i w końcu ujrzy światło dzienne.
W domu chłopaka nigdy nie mówiło się o magii jako o czymś, co trzeba traktować poważnie. Trzeba było jednak przeprowadzić poważną rozmowę na ten temat, gdy okazało się, że matka chłopaka była prawdziwą wiedźmą należącą do znanego i starego rodu czarodziejów. Po liście do szkoły dla czarodziejów wieść o prawdziwej tożsamości kobiety nie zrobiła większego wrażenia, jednakże ojciec chłopaka nigdy nie mógł zapomnieć, że jego żona skrywała przed nim jego sekret, skoro i tak wiedziała, że ich syn prędzej czy później otrzyma zawiadomienie o przyjęciu do szkoły.
Frederick Winters, w Hogwarcie znany bardziej jako Frederick Macnair, potomek jednego ze śmierciożerskich rodów, syn tej która ośmieliła się wyrzec własnych korzeni i poślubić mugola, by żyć spokojnie i z dala od magii. Wyrzutek i trochę odmieniec, który prawdopodobnie jako jedyny może się pochwalić posiadaniem swojej własnej wróżki, która jest równie humorzasta co on, co czyni z nich iście nieznośną mieszankę wybuchową, bo o ile Fred nie gryzie, to jego pupilka robi to bardzo chętnie. Historia ich znajomości zaczęła się, gdy na jednym z wyjazdów znalazł małą istotkę zaplątaną w siatki zastawione na motyle. Wyciągnął ją stamtąd i za pozwoleniem profesora od Opieki nad magicznymi stworzeniami przywrócił do pełnej sprawności. To nie była jego wina, że wróżka nie chciała od niego odfrunąć, więc została i stała się niemal nieodłącznym elementem stroju chłopaka.
Chłopak jest typem człowieka, który woli siedzieć w kącie i obserwować wszystko, co dzieje się dookoła. Nie robi tego jednak by uchronić się przed wzrokiem innych uczniów, lecz dlatego, że w większej mierze uważa się za kogoś lepszego od innych. Byle kto nie ma wróżki, więc on nie może być byle kim, skoro ma jedną. Jest inteligentny, jednak zawsze wydaje mu się, że stać go na więcej. Często przecenia swoje umiejętności i bierze na siebie zbyt wiele obowiązków. Nie lubi robić niczego w ostatniej chwili i nie toleruje osób, które starają się wmówić mu, co będzie dla niego dobre i jak ma się zachowywać. Jest nieco niezdarny i daleko mu do gracji niektórych dziewcząt, które nawet upadając wyglądają tak majestatycznie, że nawet galopujące jednorożce to przy nich nic wielkiego. Wbrew temu, że w jego życiu magia zagościła już niemal na stałe, to nadal wszystko stara się rozwiązać racjonalnie, bo w końcu nie każdy leśny cień to dementor i nie każda długonoga blondynka to wila. Ma nieco żalu, że magia nie okazała się jedynie dziecięcą fantazją, gdyż czuje że w jego życiu już nic go nie zaskoczy. Zawsze powtarza że życie jest bardziej ekscytujące, gdy się na coś czeka, a nie gdy się to dostaje na tacy. Jego życiową mantrą jest nastawianie się na najgorsze, ponieważ woli się pozytywnie zaskakiwać, niż negatywnie rozczarowywać. Został w życiu zraniony już zbyt wiele razy, by dać się nabrać i po raz kolejny zaufać komuś zbyt mocno, dlatego zawsze jest zbyt podejrzliwy względem innych. Sam jeszcze nie wie, czym mógłby zajmować się w przyszłości, ale obecnie najchętniej przesiaduje w sowiarni i zajęciach z klubu ONMS.


Ciekawe wątki i powiązania. Szukamy miłości, pana najlepiej do dramatów wszelkich i niekoniecznie romantycznych.

13 komentarzy:

  1. [ Witam serdecznie na blogu :D
    Jeśli szukasz kogoś do współpracy to zapraszam do siebie ]

    Dante Faust

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dzień dobry wieczór! Gwen pewnie będzie mu zazdrościła jego własnej wróżki, ale może czasami pozwoli jej się z nią pobawić? Obiecuję, że jej na śmierć nie zagłaszcze :D W każdym razie, życzę miłej zabawy na blogu oraz serdecznie zapraszam do siebie na wątek!]

    Gwen

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Fajny z niego człowieczek :D Życzę udanej zabawy na blogu, wielu owocnych wątków oraz zapraszam do siebie! :3]

    Grace/Wiktor/Mathias

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam kolejną, o ile mnie pamięć nie myli, z Twoich postaci :)
    Oryginalny pomysł z tą wróżką i ogólnie, ciekawy osobnik z Fredericka. Osobliwy w najlepszym tego słowa znaczeniu ;)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz weny na ich pisanie!]

    Ted Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  5. [Coś czuję, że Connor nie zdoła przejść obojętnie wobec istnienia wróżki w Hogwarcie, bo pewnie z uwagi na to, że uczy drugi semestr, to nie on był owym profesorem ONMS... Cześć! Świetna karta – super pomysł z ukrywaniem się jego matki w świecie niemagicznym i z sekretami, które dopiero z czasem ujrzały światło dzienne. Trudno przejść wobec kogoś takiego obojętnie, dlatego tym serdeczniej życzę dobrej zabawy i mnóstwa wątków, dodając że Frederick będzie zawsze mile widziany po godzinach w okolicy magicznych stworzeń! ;)]

    profesor Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  6. [A to bardzo chętnie! :) W takim razie pokombinowałabym coś z wątkiem, w którym Connor bądź to ją odkrywa, bądź zafascynowany nią chce się dowiedzieć czegoś więcej. I zaczęłabym. Tylko nie wiem, jak szybko, bo dzieją się ostatnio szalone rzeczy i jakoś tak czas niekoniecznie mi sprzyja.
    Przepraszam za bałagan powyżej, ale miałam mały problem z ogarnianiem rzeczywistości i ubzdurało mi się coś bardzo, bardzo dziwnego. Zaraz poproszę dyrekcję o posprzątanie! :D]

    Connor

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ojaaa, Eliksiry i ONMS – piękna rzecz. ♥ Czeeeść, gorąco witam na blogu i nie tylko chwalę za świetnie skonturowaną kartę (co prawda – widzę, że nie ja jedyna mam problem z diablo długimi zdaniami, które mojego promotora doprowadzają do szewskiej pasji :c) oraz za genialny pomysł z wróżką! Mam tylko nadzieję, że jej humorki nie rozniosą pewnego dnia Hogwartu, a Ty zostaniesz z nami na dłużej, z weną, zapałem i kolejnymi super pomysłami. ;]

    pan OLGIERD & pielęgniarka VERA

    OdpowiedzUsuń
  8. [Wróżka. Ojej. <3
    Zawsze mało co piszę o postaciach (treściwe karty nigdy mi nie szły i przyszedł czas się z tym pogodzić), staram się przekazać o nich więcej samym stylem karty, doborem słów, tytułem - i w ogóle całokształtem. Taka już moja rzecz. Tajemniczość to więc tylko wypadkowa.
    Z Rowlem nie ma co Axela łączyć, z Frederickiem prędzej, ale na razie nie mam nic konkretnego, a nie lubię pisać wątków opierających się na "spotkali się w miejscu X". Odezwę się, jeśli na coś wpadnę - chyba, że Ty masz jakiś pomysł.]

    Axel

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Masz jakiś pomysł na rozpoczęcie, czy ja mam rzucić jakieś swoje myśli? :) ]

    Dante

    OdpowiedzUsuń
  10. [Nie wolno tak! Trzeba się dzielić czasami z innymi :D
    A tak serio, pomyślałam sobie, że Frederick i Wendy od pierwszej klasy mogli razem odkrywać tajniki magii, skoro Fred, a tym bardziej Wendy, wcześniej nie mieli o niej pojęcia :) Do tej pory mogą razem studiować różne książki z zaklęciami i bawić się tymi mało szkodliwymi w łazience Jęczącej Marty.]

    Gwen

    OdpowiedzUsuń
  11. [Może twój pan usłyszałby że Dante może zdobyć albo stworzyć eliksiry. I zwtczajnie mieć do niego jakiś interes. Albo twój pan zobaczyłby jak Dante wchodzi do Zakazanego Lasu i postanowił za nim iść. Uratowałby mu przy okazji tyłek a w ramach rekompensaty chciałby przysługi. Jest sporo możliwości właściwie. ]

    Dante

    OdpowiedzUsuń