15 lipca 2017

Czasami cisza wywołuje agresję i ciężko mi to ukryć

Scott Keating
Hufflepuff ~ VII rok ~ mugolak ~ bokser amator ~ skryty choleryk
Scott kłócił się z Tiarą Przydziału najdłużej ze wszystkich czarodziejów i czarownic, których na tamten czas przyjmowali do Hogwartu. Cichy sparing trwał ponad cztery minuty i już nawet kadra nauczycielska próbowała w jakiś sposób zainterweniować. Ostatecznie dyrekcja własnoręcznie przekazała Tiarę kolejnemu dziecku, a Scott niechętnie i z nadąsaną miną powędrował w kierunku stołu Hufflepuffu. Nawet po całej tej scenie Puchni przywitali nowego członka bardzo przyjaźnie i Keating poczuł wpijające się w jego komfort zakłopotanie. Nie należał do tego domu, nie potrafił należeć nawet, jakby chciał. Nie był dobry w byciu dobrym.                                      Scott Keating od momentu przydziału próbował sprostać wymaganiom, jakie narzucił na niego Hufflepuff. Jeśli czyjeś zachowanie mu nie pasowało, albo zwyczajnie chciał trochę pomarudzić, przełykał pokusę i zachowywał milczenie. Właśnie dlatego przez większość ludzi uważany był raczej za osobę cichą, podczas gdy w jego głowie panowała istna burza złożona z sarkazmu i niewypowiedzianej prawdy. Były momenty, kiedy ciągłe udawanie najzwyczajniej go przerastało. Zawsze pilnował jednak, żeby te niefortunne chwile słabości zdarzały się przy bliskich mu osobach, które nie skreślą go od razu jako Puchona przy pierwszym niemiłym komentarzu czy drobnym przekleństwie. Przez całe to udawanie Scott uważał się za osobę fałszywą i nie rozumiał, dlaczego ktokolwiek miałby mu kiedykolwiek zaufać, nawet jeśli jego gra aktorska, szkolona już tyle lat, osiągnęła poziom mistrzowski.                                                                                                                   Scott nie dostrzegał jednak swojej bezinteresowności.                                              Chociaż często coś mu nie pasowało, a ludzie czasami sprawiali, że miał ochotę nimi potrząsnąć, Keating nie był w stanie odmówić pomocy. Może była to kwestia wychowania w mugolskiej, naprawdę licznej rodzinie, gdzie żadne czary w niczym nie mogły pomóc, a może mała część jego osobowości, którą upatrzyła Tiara Przydziału, Scott mógł zawsze znaleźć czas dla tych, którzy tego potrzebowali, nawet jeśli nie byli tego czasu do końca warci.                                                                           Między trzecim a czwartym rokiem zaczął trenować boks, próbując znaleźć sposób na rozładowanie irytacji i opanowanie rosnącej w nim agresji. Pomagało to częściowo, zwłaszcza gdy dostał pozwolenie na kontynuowanie treningów również w Hogwarcie, w opuszczonej sali na VI piętrze.

6 komentarzy:

  1. [Hufflepuff to naprawdę fajny dom, nigdy nie rozumiałam, dlaczego tak wielu ludzi go nie lubi! Może to ten gruby mnich tak wszystkich odstraszał :D
    Witam w gronie autorów, miłego pobytu i tak dalej, formalności.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Ciekawe spojrzenie na Hufflepuff, zwykle myślę o tym domu jako o ostoi swobody, miejscu, w który każdy może zachowywać się tak, jak chce, a tutaj proszę, inaczej, jednak Hufflepuff od swoich uczniów czegoś konkretnego wymaga. Możesz być sobą tylko wtedy, kiedy to bycie sobą spełnia puchońskie normy? ;D
    Tak czy inaczej, byłoby miło, gdyby Scott naprawdę był miłym człowiekiem, a nie tylko dążył do jakiegoś (po części tworzonego i przez niego) ideału Puchona – albo ze względu na braki w sztuce bycia asertywnym. Na pewno gdybym widziała kogoś o takie twarzy, pomyślałabym, że to przyjemna osoba; może niesłusznie.
    Cześć! ]

    Sagit Wallach

    OdpowiedzUsuń
  3. [Uroczy pan. Ta kłótnia z Tiarą Przydziały wydaje się niezwykle słodka, przynajmniej dla mnie, nawet jeśli za taką ma nie być uważaną. Jeśli masz ochotę na wątek, to zapraszam do siebie, może wspólnymi siłami uda nam się coś wymyślić. c:]

    Sirius Holliday

    OdpowiedzUsuń
  4. [Niech on nauczy moją Audrey boksować! <3
    Cześć i czołem! Zapraszam serdecznie do siebie!]

    Audrey Callahan / Tristan Jensen

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Oh, z Twoją kartą to była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie powiem, oczywiście jest to winą (czy też zasługą) wizerunku, ale po przeczytaniu karty jeszcze w roboczych byłam nie mniej zainteresowana. Jeśli tylko masz ochotę to zapraszam serdecznie do siebie, a poza tym witam i życzę samych cudownych wątków. ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Dziękuję bardzo za wszystkie miłe słowa, ja też bardzo polubiłam Scotta, ale to już w sumie mówiłam wcześniej. Chociaż komplementów chyba nigdy dość :)
    Co do wątku to szczerze mówiąc średnio mam na razie jakiś dobry pomysł, ale chęci mam bardzo. Może Tobie przychodzi coś do głowy? Jakieś wątkowe marzenia czy coś w tym stylu? Potrzebuję inspiracji :D
    Jeśli tak by Ci było wygodniej to odezwij się na gg albo ew. na maila, wszystko obgadamy i wymyślimy im coś super. ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń