the hanging tree

ożywam


SLYTHERIN / VII ROK / PREFEKT NACZELNA/ WALIA / KREW MUSI BYĆ CZYSTA
KLUB ŚLIMAKA / KLUB POJEDYNKÓW / KLUB ELIKSIRÓW
CIS, 9 I PÓŁ CALA, SZPON HIPOGRYFA, SZTYWNA
PATRONUSA NIE ZNA / BOGINEM JEJ CIAŁO, JAKO WISIELEC
ondria mulciber

SZNURDRZEWOWISIELEC



━━━━━━━━━━━━━━ kilka słów autorki ━━━━━━━━━━━━━━
Wracam z nową postacią. Mam nadzieję, że mnie nie zamordujecie za poprzednie.
Pierwsza Ślizgonka jaką kiedykolwiek stworzyłam. Może przetrwa, ale jak zwykle kochajmy się mocno.
twarzyczka: Ondria Hardin

92 komentarze:

  1. [ Przydałoby się mieć jakiś wątek, który przetrwa dłużej niż jedynie z trzy marne odpisy, nie sądzisz?]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  2. [<3
    no to trzeba pomyśleć nad kolejnym dramatem ze Śmierciojadami w tle]

    zakryty Ślizgon

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Z Czarlim jakoś nie wypaliło nam, ale może tym razem się uda?]

    Lysse, nie poznasz

    OdpowiedzUsuń
  4. [Żadnego pocieszania nie będzie. Ale Śmierciożercy już tak <3]

    wcale nie smutny Ślizgon

    OdpowiedzUsuń
  5. [jestem niestała w wizerunkach postaci, no cóż... obie niezwykle ambitne i pragnące być najlepszymi, czy tak? nie róbmy z nich wrogów, niech to będzie toksyczna jakaś pokręcona przyjaźń]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Ale ty mnie rozpieszczasz! Czym sobie zasłużyłam? ;D]

    Lou

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ech, czytam kartę i stwierdzam, że szkoda, że nie było jej wcześniej, bo jest bardzo ciekawą postacią c: Taaak wiem gdyby nie limit na posiadanie postaci to byłaby szybciej :/ No cóż ale jest teraz i to w dodatku dopiero teraz zauważyłam jaka ona podobna do M.]
    Martine

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jestem zaszczycona. :D
    Zróbmy im krzywdę <3]

    Lou

    OdpowiedzUsuń
  9. [ No coś mi świta, No to tak ładnie jakoś nam coś zacznij, okej? No jasne, że tak, bo ty kochana jesteś. ]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Właśnie na piosenkę też zwróciłam uwagę haha c: Wprawdzie buźka Karlie niedługo zniknie z karty, bo znalazłam lepsze zdjęcie, to i tak ją uwielbiam :) Dramy, pożary, wybuchy i inne efekty specjalne - wybieraj. Ja jestem otwarta na każdą propozycję]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Drzeć z sobą koty, a cóż innego? Ewentualnie walić w siebie zaklęciami na lewo i prawo. Taka forma rozrywki :D]

    Lou

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Takie najlepsze przyjaciółki, tylko w tej stonowanej ślizgońskiej wersji.]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Może należeć, jeśli to Ondrię udobrucha :D]

    Lou

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Jakie negatywne emocje masz w zanadrzu dla Luczka?]

    pan Way

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cześć. ;3 Ciekawa postać, ale szkoda, że gardzi Krukonami.]

    Ellie

    OdpowiedzUsuń
  16. [Miło, że ktoś zauważył. Gardzi Krukonami, ale to nie znaczy, że wątku nie można by zrobić ;>]

    G.L.

    OdpowiedzUsuń
  17. [Bobby jej urządzi 3 metry nad niebem i dziewczyna zapomni o bożym świecie, a tym bardziej o tym co narozrabiał :P ]

    Mia/Bobby

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Dobry, bardzo fajna ta pani, nawet jak na Ślizgonkę. Dobrej zabawy życzę c: ]

    William/Florence

    OdpowiedzUsuń
  19. [A nie wiem, nie znam kobiety. :D
    Coś czuję, że Arielka sobie u niej nagrabiła. Nie dość, że Krukonka, to jeszcze mugolak. Ma szczęście! ^^]

    Arielka

    OdpowiedzUsuń
  20. [Bo tak sobie myślałam (pod prysznicem, najlepsze miejsce do rozmyślań) i by wesoło było jakby się mieli ku sobie Ondria i Bobby. On by ją czarował, a ona by go próbowała przekonać, że jej to nie rusza a wręcz drażni. Nie umiem tego jakoś objaśnić, bo dla mnie to jest takie dziwnie oczywiste :D
    No ale by były rozmowy typu:
    - Can you just stop?
    - Stop what?
    - Calling me darling, and trying to be funny and all of... that.
    Nie wiem czemu, wszystko brzmi lepiej po angielsku, zawsze jak układam w głowie jakieś dialogi to po angielsku. Za dużo seriali ;-;
    Ale mniejsza z tym, co ty na to? ]

    Mia/Bobby

    OdpowiedzUsuń
  21. [Jak nic jej urzadzi 3 metry nad niebem. Najpierw będzie interesowny, a potem ja serio polubi :> To zaczybaj :) Bobbiemu się trening/mecz Quidditcha uwidzi, tak na dobry początek skoro Ondri nim gardzi. :3]

    Bob Grahamka

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Może być, byleby tylko obeszło się bez kopania leżących i wyrywania włosów. Nie musimy niczego więcej ustalać, daj mi miejsce i to wszystko, co uważasz za potrzebne, a ja zacznę zabawę.]

    Luke

    OdpowiedzUsuń
  23. Marcus był kompletnym idiotą. Jak głupim trzeba było być, by na dwa dni przed meczem ze Slytherinem, bawić się w wykradanie nasion Tentakuli, dla marnego zysku ze sprzedaży? Życzyłbym mu jak najgorszej kary, za olewanie powinności wobec drużyny, ale tydzień wcześniej nasz szukający z pierwszego składu wylądował w Mungu z kilkoma poważnymi złamaniami, przez co byliśmy zakazani na głupotę przeciętnie utalentowanego szóstoroczniaka, który ostatni sezon na szczęście przesiedział na ławce. Nie wiedzieliśmy, jaką karę dostanie i czy nie zostanie mu zabroniony udział w sobotnim meczu, a nauczyciele coraz natarczywiej szukali winnego. Z rezerwowym obrońcą jeszcze mieliśmy szansę, ale bez szukającego byliśmy skazani na widok triumfalnych i jadowitych uśmieszków Ślizgonów. Właśnie dlatego to ja siedziałem w gabinecie nauczycielki zielarstwa, w którym unosiła się ciężka woń zmieszanych zapachów dziesiątek roślin, które stały jeden przy drugim gdzie tylko było to możliwe. Sama profesor chyba nawet nie do końca wierzyła w moją winę, ale najważniejsze było to, że biorąc pod uwagę to, że sam się przyznałem, moja kara miała ograniczać się tylko do dzisiejszego wieczoru.
    Czarownica o rudych, lekko przesianych siwizną włosach, chodziła w tę i we w tę, jak na szpilkach czekając na przyjście prefekta, który miał mnie pilnować. Moja głowa była przyklejona do blatu biurka, gdzie znalazła się podczas ponad dwudziesto minutowego wykładu na temat celu edukacyjnego wymierzonej mi pokuty. Przez chwilę nawet trzymałem w zaciśniętej dłoni, ukrytej w kieszeni Proszek Natychmiastowej Ciemności, ale wiedziałem, że ucieczka tylko by pogorszyła moją sytuację. Nie mogłem jednak znieść myśli o tym, że ostatni trening odbędzie się beze mnie. Mieliśmy jeszcze sporo rzeczy do przećwiczenia, a ja musiałem segregować jakieś papiery. Marusowi należała się potężna pogadanka…
    W końcu w drzwiach pojawiła się jasnowłosa osóbka o wątłej posturze, którą rozpoznałem po głosie, bo w tamtej chwili byłem zbyt zajęty studiowaniem układu słojów w drewnie, z którego zrobiony był blat. Zamknięte powieki w żadnym stopniu mi w tym nie przeszkadzały. Kiedy profesor opuściła salę, a Ślizgonka obdarzyła mnie miłym powitaniem podniosłem się z ławki odchylając do tyłu na krześle. Przeciągnąłem się, spoglądając na nią jednym okiem, bo drugie w tym czasie było przecierane moim knykciem.
    - Żmijko. – Przywitałem się, uraczywszy ją lekkim skinieniem głowy i mrugnięciem okiem. Nie każda wychowanka Domu Węża zasługiwała na to miano, choć były tam dziewczyny, które na określenie „żmija” i nie tylko, zasługiwały. W zasadzie tylko do niej to pasowało. Była zimna, pod względem zachowania, ale była też w pewien sposób delikatna i subtelna, ale przede wszystkim była Ślizgonką i bezwzględną panią prefekt naczelną. Po prostu była Żmijką. Podniosłem się z krzesła i pochwyciłem płaszcz, przewieszony przez oparcie, po czym słysząc jej słowa spojrzałem na nią zaskoczony, po czym krótko się zaśmiałem. – Oh, ty serio myślałaś, że ja tu zostanę? Posegregowanie tego zajmie mi jakieś piętnaście minut, a mam tu siedzieć podobno do później nocy. Wybacz kotku, ale to nie przejdzie.

    Bobby

    OdpowiedzUsuń
  24. [Cieszę się, że się podoba ;> Za to mi przypadło do gustu imię panienki Mulciber! I bardzo chętnie skrobnęłabym jakiś wątek, ale jakoś brak pomysłów z mojej strony na ten czas.]

    Maisie

    OdpowiedzUsuń
  25. [Ja od dość dawna piszę pierwszoosobowo i miewam problemy już z narratorem wszechwiedzącym. Bobby się jednak powstrzymał i nie powiedział, że ma jeść czekoladki bo ma małe piersi XD No ale niechże się skusi. Może niech dopiero za którymś razem trafi na omdlejkę ]

    Nowy plan. Przed ucieczką na boisko, musiałem odzyskać różdżkę. Nie miałem czasu pędzić przez cały zamek aż do dormitorium Gryffindoru po moją Błyskawicę Dwanaście, która była moim oczkiem w głowie, zaraz po Alici i Pannie Tickles. W dodatku używanie zaklęć, było znacznie wydajniejsze niż krzyczenie do siebie przez całe boisko. Peruwiański Proszek nie wchodził w grę, bo przecież nie miałem zamiaru szarpać się w egipskich ciemnościach z tak drobną dziewczyną o moją różdżkę, nawet, jeśli nosiła zielone barwy. Wziąłem głęboki wdech i wypuściłem powietrze nosem, zastanawiając się co robić. Zwarzywszy na fakt, że Ondria zajęta była studiowaniem ukochanych roślinek profesor, pozwoliłem sobie na uśmiech, określany przez moich przyjaciół mianem jadowitego, choć częściej ich reakcją było coś w rodzaju: O nie, znam to spojrzenie. Znowu wymyśliłeś coś głupiego.
    - No nie, słońce, chyba nie będziesz rzucać zaklęć na nieuzbrojonego…? – Posłałem jej szarmancki uśmiech, po czym dodałem już nieco ciszej kąśliwą uwagę. – Potem dziwcie się, że Ślizgoni mają złą opinię.
    Poprzekładałem palcami nazwiska, które miałem uporządkować. Było tego sporo, ale nie aż tyle, żeby spędzić nad tym cały wieczór. Lepiej jednak byłoby gdybym zrobił to najpierw, a potem zajmował się ucieczką, bo po treningu, mogłyby byś problem z powrotem tutaj. Wysypałem zawartość segregatora na biurko i przyjrzałem się stosowi dokumentów. Tak… zdecydowanie to chwilę zajmie. Sięgnąłem do swojej torby i wyciągnąłem z niej niewielkie pudełeczko po cukierkach, po czym postawiłem je otwarte na brzegu blatu.
    - Częstuj się. Chuderlawa strasznie jesteś, Żmijko. – Sam pochwyciłem bez zawahania jedną z czekoladek, oczywiście taką, po której nic mi się nie stanie. Różniły się od Omdlejek tylko maleńkim podłużnym wgłębieniem na ich powierzchni. Jakie to szczęście, że zawsze chroniłem swoje słodycze przed niechcianymi podjadaczami, a efekt tych był odpowiednio łagodny, w sam raz dla płci pięknej.

    Bobby

    OdpowiedzUsuń
  26. [Karlie jakoś mi nie pasowała do Martine :c Zawsze będę ją widzieć jako inną, randomową modelkę, której zdjęcie znalazłam daaawno temu na tumblr :) A co do wątku to myślmy nad tymi dramami!]
    Martine

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Kajam się, że przed całym kryzysem na blogu dopadło mnie sesyjne zamieszanie i nie miałam okazji zaproponować wątku, choć niejednokrotnie miałam ochotę, ale już szybciutko nadrabiam. Panna Twoja śliczna, o bardzo ciekawym imieniu. Patrząc na to, że ten sam rok i dom, a nawet i eliksiry się przewijają, myślisz, że może udałoby nam się coś razem wykombinować dla naszej dwójki? :) ]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  28. [A witam, witam :D
    Czy najlepszym...? To nieco subiektywna ocena ;)]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Szczerze? Wolne zostało mi praktycznie wszystko, bo niestety autorzy z którymi pisałam, wkruszyli się. Zostały mi chyba tylko dwa wątki z tych starych. Mamy więc pełną dowolność myślenia i kombinowania. A przyznam, że podoba mi się ta ich przyjaźń, bo to faktycznie istoty podobne i pewnie rozumieją się doskonale, choć niekoniecznie ze sobą już tak zawsze zgadzają. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi jakaś rywalizacja przypominająca im o tej niespełnionej ambicji. Ale jestem za, jak najbardziej. Będzie od niej wyciągał hasło do łazienki prefektów. I do mnie dziś (przynajmniej o tej porze) łopatologicznie proszę, co zamierzasz. Bo mogę źle zrozumieć przez zmęczenie i przez to wynikną jakieś cuda, których nikt się nie spodziewał :) Myślisz by to Ondria zaczynała na niego spoglądać w nieco inny sposób, czego mój zapatrzony w książki chłopiec byłby błogo nieświadom, tak? ]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Dobrze wiedzieć, że z moim rozumowaniem nie jest aż tak źle jak je o to posądzam. Pokrzepiające…Właściwie, jest mi to całkiem obojętne w którym momencie zaczniemy. To w końcu Twoja postać i to ona miałaby zachowywać się inaczej, z jego strony relacja na tym etapie pozostaje bez zmian, więc dostosuję się w pełni do podjętej przez Ciebie decyzji. Jakkolwiek uznasz za ciekawsze :) Zależnie od tego co zdecydujesz możemy myśleć nad konkretniejszym wątkiem, bo albo w spokojniejszym wydaniu, gdzie miałaby okazję się peszyć i unikać jego spojrzenia, albo narzucić coś z akcją, by ich troszkę rozruszać. ]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  31. [ Hej, ej... a gdyby kiedyś jedno zrobiło dla drugiego wyjątek? I gdyby coś zaiskrzyło między nimi? Byłoby całkiem ciekawie; bo Victor szaleje za tym, czego mieć nie może – a ona tak bardzo stara się nie mieć nic wspólnego z mugolami.
    Nie wiem czy Ondria jest z tych dziewczyn, które otworzyłyby się przed kimś - cóż - od listu? Możemy założyć, że kiedyś oboje brali udział w jakichś szalonych zajęciach z tolerancji, i trafili na siebie, całkiem anonimowo oczywiście. Jedno zaczęłoby się zwierzać drugiemu i tak dalej... Od kilku lat utrzymywaliby ze sobą kontakt poprzez listy, aż w końcu postanawialiby się spotkać. I poznać. Najlepiej w wakacje. Bam.
    I jest zabawnie!]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  32. Dni mijały w pośpiechu. Jednego bywało lepiej, drugiego gorzej. Nie dało się jednoznacznie określić, co przyniesie przyszła godzina, przyszły wtorek, czy też przyszły miesiąc. Luke przyzwyczaił się do porannego przecierania oczu i niechlujnego zawiązywania krawatu. Wszystko było na swoim miejscu, nic nie miało prawa wymknąć się przed uporządkowany szereg.
    Triumfy święcił nie tylko na polu duchowym. Po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu udało mu się piąć wzwyż Z i nieśmiało zahaczać o pierwsze W. Wiedza napływała znikąd, wypełniając go z przyjemnym łoskotem. Referaty na pięć stóp, wbrew oczekiwaniom większości Krukonów, przestały stanowić dla platyna jakikolwiek problem. Wystarczało, że chwytał za pióro, a słowa same wydobywały się spod zwinnie manewrujących palców.
    Z całą śmiałością na jaką było go stać, mógł stwierdzić, że nareszcie odnalazł swoją drogę. Gorzej było ze świadomością, że statek przybił do portu dopiero po sześciu latach na wskroś przepełnionych lenistwem i nagminnym deptaniem zasad. Lukowa gwiazda rozbłysła jasno wtedy, kiedy grono pedagogiczne straciło nadzieję na jakikolwiek postęp w jego wykonaniu. Dla nich zatrzymał się na etapie trzymania różdżki i wielokrotnego spadania z miotły. Ale teraz, gdy los uśmiechnął się do pewnego bladego młodzieńca, spoglądali na owego szczęśliwca nieco życzliwiej, próbując przyzwyczaić się do zadziwiającego obrotu wydarzeń.

    Intensywność pracy czasem sprawiała, że rzucał się na łóżko i tępo wpatrywał w sufit. Nikt nie obiecywał, że godne reprezentowanie Ravenclawu jest rzeczą dziecinnie łatwą. Nie było czasu na wieczorne papierosy, na chyłkiem skradzione pocałunki. Ściany falowały, a on nadrabiał zaległości i nie wychylał nosa poza mury zamczyska. Zbyt zaangażowany w sprawy edukacji, powoli zapominał, jak to jest odetchnąć pełną piersią. Poczuć wiatr wichrzący włosy i spoglądać w gwieździste niebo. Przesiąkł zapachem starych ksiąg, a atrament utknął mu pod paznokciami. Było ciężko, ale efektywnie. Efektywnie, ale bez wytchnienia.
    Być może spędziłby w dormitorium resztę swojego życia, gdyby nie dar przekonywania jednego z jego współlokatorów, nazbyt lubującego się w psychologii. Z wprawą godną pozazdroszczenia wyłożył całą prawdę o niezliczonej ilości chorób, które podejrzewał u bezradnego Way'a. Jestem pewien, że to depresja, powtarzał niczym mantrę, co rusz przecinając nerwowym chodem środek Pokoju Wspólnego. Luke z kolei, nie miał wcale ochoty na bycie zdiagnozowanym przez nastoletniego idiotę ze skłonnościami do nadinterpretacji faktów. Wziął się w garść, ubrał ulubione trampki i ruszył na błonia.
    Niewiele się zmieniło. Woda w jeziorze wciąż była mętna. Zakazany Las tak samo niepokojący. Tylko on, idąc wzdłuż wydeptanej ścieżki, stawał się innym człowiekiem. Zrzucił z barków ciężar nieprzespanych nocy i wypluł kurz, którzy z dawien dawna ugrzązł mu w płucach. Balansował na granicy euforii, kołysząc się w takt szumu drzew. Świat wydawał się być dziesięć tysięcy razy piękniejszy niż przed godziną, przynajmniej do momentu, w którym pod lukowe nogi zaplątała się bliżej nieznana mu niewiasta, pociągając go za sobą na trawnik i fundując w gratisie parę naprawdę bolesnych siniaków.

    OdpowiedzUsuń
  33. [Haha co racja, to racja!
    Hm, pani prefekt naczelna może chêna na jakiś wąteczek z niesfornym uczniakiem?]

    Zabini

    OdpowiedzUsuń
  34. [Ondria, Ondria, Ondria... Skądś Cię znam, ale nie wiem skąd. Tak czy tak również witam się grzecznie! :) Jakichś szczególnych powiązań nie widzę, a nie chcę pakować Ci kolejnych wątków z cyklu, że ktoś coś przeskrobał. Jednak jakbyś miała jakiś pomysł, to zapraszam.]

    Freddie

    OdpowiedzUsuń
  35. [ Clemence może Ondri śpiewać piosenki Florence cały czas, aż zacznie ją to wkurzać c: ]

    Clemence

    OdpowiedzUsuń
  36. [przeszłam samą siebie z długością. z jakością może być gorzej]

    Zastawiona pułapka czekała spokojnie, aż ofiara przestanie podejrzewać, że zwykłe-niezwykłe cukierki odgryzą jej rękę. Spokojnie zajmowałem się przydzieloną mi pracą pozwalając pokusie działać. W międzyczasie, wziąłem kolejną czekoladkę, również starając się by wyglądało to jak najbardziej naturalnie i bez wątpliwości nad wyborem. Poza segregowaniem dokumentów uczniów alfabetycznie, musiałem jeszcze podzielić wszystkich na domy, w jakich się znajdują, co utrudniało nieco sprawę. Każdą kolejną teczkę musiałem otwierać, żeby sprawdzić, na którą kupkę położyć. Po kilkunastu teczkach robiłem to już praktycznie mechanicznie, jak te panie, w mugolskich sklepach, co nabijają na rachunek kolejne przedmioty. Jednak w jednej z kart mój wzrok natkną się przypadkiem na nazwisko rodowe mojej matki. Josette. Tak właśnie miała na imię ciocia Jo, o której nikt niewiele wiedział i nikt nie pytał ze względu na naszą matkę. Jedyne, co wiedzieliśmy, to fakt, że na kilka lat przed śmiercią swojej siostry Diana pokłóciła się z nią, przez co kontakt między nimi praktycznie się urwał, a po jej śmierci, matka żałowała, że nie dane jej było się z nią pogodzić. Mia Gruzinsky, bo tak właśnie miała na imię dziewczyna, w której danych o matce widniało imię i nazwisko mojej ciotki, należała do domu węża. Zaabsorbowany odkryciem, albo zwykłą zbieżnością nazwisk nie zwróciłem nawet uwagi na to, że Ondria sięgnęła po cukierka z niespodzianką.
    - Cały czas ci to mówię… Wiesz może coś o… - Nie dokończyłem pytania, bo gdy tylko podniosłem wzrok z nad dokumentów blondynka właśnie chyliła się ku ziemi. Nawet wyciągnąłem odruchowo rękę by ją złapać, ale pochwyciłem tylko powietrze, a dziewczyna z lekkim hukiem upadła na podłogę. – Ups… Będzie wkurzona…
    Przyśpieszyłem zdecydowanie tępo segregowania dokumentów, możliwe, że zawierając w tym drobne pomyłki, ale w ciągu pięciu minut dokumenty leżały alfabetycznie w czterech kupkach odpowiadających czterem domom. Wstałem od biurka i chwyciłem Śligonkę pod pachami podnosząc ją do pionu. Na skroni miała drobną rankę, z której wyciekła mała strużka krwi. Przejechałem krótko językiem po swoim kciuku i wytarłem czerwoną smugę z jej buzi. Jednak nadal wiedziałem, że jak tylko się ocknie to będzie niemiłosiernie wkurzona, nawet nie tyle za podsunięcie czekoladek, co za uszkodzenie narzędzia, którym wyrażała swoją wyższość nad innymi, choć za pewne, za omdlejki też miało mi się oberwać. Gdzieś w szufladzie biurka powinna być jakaś mała apteczka, w końcu to zielarstwo, nie jeden dureń już się pokaleczył o niebezpieczne rośliny. Jednak, kiedy tylko obróciłem się, żeby poszukać jakiegoś plastra, posadzona na ławce dziewczyna, zaczęła się znów przechylać w stronę podłogi, więc złapałem ją szybko, kiedy była już praktycznie w poziomie, skłonna rozwalić sobie głowę z drugiej strony. Trzymając ją za ramię w pozycji siedzącej, drugą ręką przeszukiwałem szufladę, aż w końcu znalazłem różowy plasterek.
    - Idealnie – Zaśmiałem się z tego figla losu. Zaraz opatrunek zajął miejsce na czole dziewczyny, a ja domalowałem na nim uśmiechniętą buźkę. Podobno to pomaga chorym w utrzymani dobrego samopoczucia, ale jej to chyba nie groziło, bo nie było, czego utrzymywać. Poszukując w jej kieszeniach swojej różdżki, najpierw natknąłem się na zapewne tą, należącą do niej. Niewiele myśląc znalazła miejsce w mojej szacie, gdzie zaraz dołączyła do niej moja własność. Zamknąłem salę na klucz, by przypadkiem, ktoś nie chciał sprawdzić, jak idzie nam praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewiesiwszy sobie Ślizgonkę przez ramię, otworzyłem okno [i wyrzuciłem ją przez nie. Nie no świrki muchomorki] i po użyciu drobnego zaklęcia, moja miotła pojawiła się tuż przy nim. Niewiele czasu zajęło mi dotarcie na boisko Quiddicha, gdzie Gryffoni już zaczęli trening bez swojego kapitana. Po przebraniu się w strój drużyny, zaniosłem dziewczynę jedną z wierzy na trybunach, gdzie mogła spokojnie doczekać, aż czekoladki przestaną działać. Ze względu na zimno i wiatr, jaki dzisiaj doskwierał, owinąłem ją szczelnie kocem. Jeszcze tego brakowało, żeby mnie ścigała za to, że się przeze mnie przeziębiła. Przyjrzałem się jej przez chwilę jak słodko śpi. Przynajmniej przez chwilę nie wyglądała na oschłą prefekt naczelną. Odgarnąłem z jej twarzy włosy, które wciąż zaganiał tam wiatr i włożyłem jej za ucho mała stokrotkę, która zabrałem dziś rano jednej z Gryfonek, za nadmierną krzykliwość. Uśmiechnąłem się pod nosem widząc jak słodko wygląda, ale zaraz słysząc nawoływania drużyny, chwyciłem Błyskawicę i dołączyłem do treningu.

      [aż się nie zmieściło XD]

      Usuń
  37. [Czytałam kiedyś, że jeśli czarodziej darzy kogoś wielką miłością może wyczarować patronusa w postaci właśnie tej osoby. Arkowi został tylko brat, więc kocha go najmocniej na świecie.
    Pod kartą Ellie, która jest moją drugą postacią, pytałaś się czy mam już wątek związany z eliksirami, więc odpowiadam, że tak. Nie rozpoczęty, ale już wszystko ustaliliśmy z autorką. Jeśli chcesz to możemy wykorzystać to z Arkadym. Eliksiry i transmutacja to przedmioty, w których moje postacie są dobre. Xd]

    Arkady i trochę Ellie

    OdpowiedzUsuń
  38. [A witam witam szanowną panią prefekt ;) Zabini wita z szeroko otwartymi ramionami - taki miły.
    W sumie mogłaby - myślę, że czasami naprawdę by mu się przydało przy jego hm charakterku ;)]

    Zab

    OdpowiedzUsuń
  39. Ostatnimi czasy Lysse coraz więcej wolnego czasu spędzała w Dormitorium. Z towarzyskiej i bywającej na każdej szkolnej imprezie Ślizgonki, przeobraziła się w wolącą ciszę i stroniącą od dużej ilości otaczających ją ludzi dziewczynę. Nie miały na to wpływu żadne nadzwyczajne czynniki, ale po prostu coraz mniej podobało jej się nieustanne bycie na świeczniku. Odcięła się w pewnym stopniu od po lekcyjnej rzeczywistości, zanurzając się coraz częściej w krainę przemyśleń i książek, które po zimowej przerwie zwiozła w dużym drewnianym kufrze do Hogwartu, co było trochę dziwne, zważywszy na wielki asortyment szkolnej biblioteki. Jednak zdaniem brunetki, tamte książki nie były interesujące, no chyba, ze te z Działu Ksiąg Zakazanych, przecież nie będzie ona czytać pierwszych lepszych romansideł czy podręczników, które zaserwował członkom Koła Astronomicznego jego opiekun.
    Był już wieczór, ale żadnej z jej współlokatorek nie było w pomieszczeniu. Fakt ten nieco ją dziwił, ale wyjaśniła to sobie wyjściem dwóch z nich na spotkanie, o którym obie napomknęły jej jeszcze nad ranem w rozmowie podczas śniadania. Zastanawiająca była jedynie nieobecność panny Mulciber, z którą łączyły Lysse zdecydowanie najlepsze stosunki spośród uczennic Hogwartu. Nie wiedzieć czemu, ale te dwie znalazły w pierwszych latach nauki wspólny język i teraz trzymają się razem, no cóż ich nazwiska zwiastują, że tak mogłoby się stać.
    Czarnowłosa długo nie musiała zastanawiać się nad miejscem przebywania przyjaciółki, bo kiedy tylko zakończyła czytać kolejny rozdział książki, postać Ondrii opadła na łóżko tuż obok jej stóp. Na twarzy Lysse pojawił się lekki uśmiech, kiedy usłyszała jęknięcie towarzyszki. Podniosła się do pozycji siedzącej i przyjrzała się leżącej obok dziewczynie.
    – A oni nienawidzą ciebie, Pani Prefekt. – skomentowała to Lysse i zauważywszy jakiś niezidentyfikowany przedmiot we włosach koleżanki, powoli go wyciągnęła, lustrując jego strukturę. Hymmm... karmel. Pokazała to przyjaciółce i głośno się zaśmiała. – Widzę, że miałaś interesujące popołudnie. – odparła i wstała, aby odłożyć książkę na przeznaczone dla niej miejsce. Po drodze nadepnęła na coś puchatego i w tym samym momencie w pokoju rozległ się głośny zwierzęcy pisk. – Cholerne, paskudne, diabelskie bestie... – mruknęła, przyglądając się jak kot jednej z dzielących z nią Dormitorium Ślizgonek wskakuje na łóżko czarnowłosej, uprzednio sycząc na nią i strosząc grzbiet. – Jak ja z chęcią potraktowałabym takie paskudztwo Avadą . – dodała, odstawiając książkę na regał.

    lysse

    OdpowiedzUsuń
  40. [Naprawdę nie mam serca Ci odmawiać, tak bardzo jak nie mam serca odmawiać komukolwiek, ale aktualnie mam taki zawał wątków, że nie mam pojęcia, na które już odpisałam, a na które nie. Mój Weasley stoi właśnie nade mną i mnie bije, jak mogę Ci odmawiać ;__;
    Powiem, że sama do tej pory nie wiem.
    Przepraszam kochana, ale po prostu nie dam rady uporać się z tyloma wątkami.
    Jeśli zrobi mi się miejsce, to z pewnością do Ciebie przybiegnę i zaproponuję coś naprawdę szalonego. Takiego bardzo w stylu Fredzia!
    Ale na chwilę obecną muszę przeprosić. Wybacz :<]

    Smutny Freddie

    OdpowiedzUsuń
  41. [Miło mi bardzo :3 Na wątek jakiś panienka się skusi? :)]

    Sebastien

    OdpowiedzUsuń
  42. [ Ojej, spokojnie. Mi tylko chodziło o określenie czy Ondria już zaczyna inaczej się zachowywać czy dopiero zacznie. To wszystko :) Myślałam o wyjściu do Hogsmeade, bo jakimś cudem nie mam tu wątku. Mogło to być nawet wyjście w okolicy Walentynek jeśli chcesz ją pognębić. Poszli w większej, takiej czteroosobowej grupie, ale w pewnym momencie się podzieli. Dwójka zajęła miejsca w Trzech Miotłach, a Lucas z Ondrią idą do jakiegoś sklepiku, bo akurat mieli coś do kupienia. No i mamy tu możliwości sporo. Albo jakieś wypadki po drodze, albo złośliwe uwagi, co to jej na policzki pewnie rumieniec zapewni. Lub… Hm. Mogła go wziąć ze sobą na spotkanie Klubu Ślimaka, tam na pewno coś by się wykombinowało, a dobre towarzystwo zawsze umila nudne imprezy. Na razie to tyle, będę myśleć dalej jakby coś. ]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  43. [Arkady bardzo pilnuje swoje brata, bo tylko on mu się został i jako wzorowy starszy stanąłby w jego obronie. Masz jakiś konkretny pomysł czy piszemy spontanicznie?]

    Arkady

    OdpowiedzUsuń
  44. [ Cieszę się z takich reakcji... :) Dla mnie to też była czarna magia, ale przysiadłam trochę i tak jakoś wyszło, że wszystko stało się jaśniejsze. Również witam serdecznie. ;) ]

    urokliwy Krukon, który zapewne zmiękczyłby serce nawet tak twardej pani prefekt naczelnej
    Kain

    OdpowiedzUsuń
  45. [ Kurcze, Kain nie jest typem kobieciarza, a mam już co najmniej dwa wątki z "miłosnym" akcentem. Nie chciałabym żeby nagle się okazało, że jednak jest tym frajerem, który obraca co drugą w Hogwarcie i łamie im serca... :) ]

    Kain

    OdpowiedzUsuń
  46. [ Wybacz, głupio to z mojej strony "zabrzmiało". Oczywiście, że jest możliwość przyjaźni... :) Kain jest taką osobą, która nijak przejmowałby się nienawiścią pani prefekt. Ich znajomość mogłaby się zacząć od tego, że kiedyś w ramach zakładu Hale przysiadłby się do Ondrii na błoniach i - uwaga! - nie zjadłaby go. Nie mam tylko pomysłu na konkretny wątek. A Ty co o tym myślisz? ]

    Kain

    OdpowiedzUsuń
  47. [Jak znajomą? Bo nie wiem skąd znać.]

    Blanche Foucault

    OdpowiedzUsuń
  48. [Uznajmy ich za prefektów numer 1! Wiesz, że właśnie wpadłam na pewien pomysł, który wydaje się skomplikowany, ale nie jest jeszcze w pełni dopracowany? To będzie głównie opierać się na ich relacji, więc muszę wiedzieć, że zgodzisz się na powiązanie, które zaproponuje. Chciałabym, aby byli w dobrych relacjach, bliskich relacjach. W ich znajomości mogłaby czasem wplątać się krótka namiętność, czasem obojętność, a czasem chęć potrzebowania kogoś, kto po prostu będzie. Wtajemniczone grono Ślizgonów (ich wspólni znajomi) mogliby twierdzić, że zachowują się jak para, która ma swoje rozstania i powroty. To nie wyciekłoby poza ich szeregi, więc tylko ta trójka, czwórka uczniów by tak twierdziła. Nie wiem czy szukasz kogoś bliższego dla swojej pani, dlatego pytam. Bo bez takiego stosunku do siebie mój pomysł nie wypaliłby, zanim bym Ci go przedstawiła. Więc jak będzie?
    A co do Arkadego to myślę, że wymyślimy jakiś wątek z Karlie. Pani Kapitan ma już dużo wątków z Quiditchem? Jeśli nie możemy iść w tym kierunku. :)
    ps. Nie zwracaj uwagi na błędy, bo po 8 godzinach w szkole, gdzie na każdej lekcji miałam kartkówkę lub sprawdzian, już nie myślę.]

    Gabriel i Arkady

    OdpowiedzUsuń
  49. [Mogę mieć wątek z Ondrią, a nie z Karlie, jest mi to raczej obojętne, ale... "GARDZI KRUKONAMI / TRZYMA SIĘ Z DALA OD MUGOLAKÓW" – i taka Ondria miałaby się czuć odpowiedzialna za Thomasa, który jest mugolakiem z Krukolandu? ;D]

    Thomas Malkovich

    OdpowiedzUsuń
  50. [Mój pomysł jest taki:
    Profesor organizowałby bal w Klubie Ślimaka. Gabriel jako partnerkę zaprosiłby Ondrie. Okazałoby się, że zdążył w czas, bo pewien Ślizgon (ustalmy, że ma na imię Bruce) też chciał zaprosić dziewczynę, bo jest w niej skrycie zakochany. Nie spodobałoby mu się to i zaczepiłby na korytarzu Gabe’a aby mu wyjaśnić, że ma sie odczepić od JEGO DZIEWCZYNY. Żeby było ciekawiej możemy uznać, że zacznie popadać w małą obsesję. Oczywiście Griffin nie będzie go traktować poważnie i na imprezie zacznie to wszystko opowiadać dziewczynie i razem będą się śmiać. Bruce’owi by sie to nie spodobało i gdy kilku uczniów przemyci ognistą, weźmie całą butelkę dla siebie. Gdy Ondria będzie opuszczać przyjęcie zacząłby się do niej lepić i dobierać. W ostatniej chwili odrywa go od niej bohater Gabriel i przywala mu w nos. Twoja postać byłaby bardzo przerażona, bo wiadomo to pod próbę gwałtu podchodzi. Następnego dnia do Pokoju Wspólnego Slytherinu wpada dyrektor i opiekun domu, ponieważ chcą przeprowadzić rozmowę z trójką uczniów: Ondrią, Gabim, Bruce’m. Okazałoby się, że Bruce doniósł dyrowi, że to on się dobierał do dziewczyny, a gdy on próbował go odciągnąć dostał w twarz. Ogólnie wybuchłaby wielka afera, która nie wyszłaby poza ściany pokoju wspólnego Slytherinu, ale chodziłby pogłoski po szkole. Na całe szczęście teraz to dziewczyna ratuje moją postać. Nie zmienia to jednak sprawy, że inni gadają. Żeby było ciekawiej chłopak mógłby się dowiedzieć (przechwyciłby jakiś list czy coś) o jej ojcu i sprawy w ogóle by się pokomplikowały. Ewentualnie po wszystkich trudnościach mogliby się do siebie naprawdę zbliżyć i być razem, ale to w dalekiej przyszłości. Co o tym sądzisz? Mój umysł się przegrzał. ;_;]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  51. [Dziękuję za przywitanie! <3
    Cudowną masz tę panią, muszę ci przyznać. :D Jest genialna. Zresztą, Karlie również jest przecudowna.
    Tak sobie pomyślałam o wątku, jeżeli jest chęć. Lizzie na pewno uwielbiałaby przebywać w towarzystwie zarówno Karlie, jak i Ondrii. One są takie nietuzinkowe, a ona... wręcz przeciwnie, tak mi się wydaje. :D]

    Lizzie M

    OdpowiedzUsuń
  52. [O mamusiu, już mam wizję ich zaciekłej rywalizacji...
    Chodzą na te same zajęcia dodatkowe, muszą się ze sobą często widywać, a co za tym idzie - nienawidzić wzajemnie. Od pierwszej klasy ostro rywalizują ze sobą, ale to zazwyczaj Ondria wygrywa. Ellie ma niestety to do siebie, że szybko ulega rozrywkom (nie ma to jak ganianie za chłopakami i inne takie), dlatego przegrała batalię o posadkę prefekta naczelnego. Jedynym plusem może być fakt, że Krukonka jest bardziej lubiana nawet przez Ślizgonów i przez to lubi Naczelnej dogryzać.]
    Ellie

    OdpowiedzUsuń
  53. [Hello ;) Nie wiedziałam gdzie odpisać, odpisuję tutaj. Widzę że Charlie i Ondrię sporo łączy - poza pogardą dla Krukonów, tych jako jedynych poza Ślizgonami Charlie jako tako toleruje :D Jakbyś miała ochotę na wątek którąś z postaci/obiema, to pisz, wymyślimy coś ;)]

    OdpowiedzUsuń
  54. [Myślę, że moglibyśmy zacząć wątek już na przyjęciu, które powoli, ale jednak zmierzałoby do końca. Może nieco wstawiony już Gabi skończyłby jej opowiadać to jak ukochany Bruce zaczął go atakować za to, że zaprosił dziewczynę na bal. I potem lecimy tak jak pisałam wcześniej. ;3]

    Gabs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Och i zapewne nie przeszkadzałoby mu to, co zrobił ojciec dziewczyny. Może na początku, ale po przespaniu się z tym, zmieniłby do tego stosunek. ;3]

      Usuń
  55. [Puchasiów nie umiem, nie mam pojęcia jak to jest być pracowitym, a Logan tak idealnie pasował <3 Ktoś miałby być idealniejszy od Doriana? No nie, on i tak w to nie uwierzy! Hm, to mają konflikt, już coś XD]
    Dorian

    OdpowiedzUsuń
  56. [O, czyżby Chanel z H76?;d Cześć. Ślizgoni są stworzeni by rządzić ♥ ]
    Gregorius Cavendish

    OdpowiedzUsuń
  57. [Jak napisałam w karcie - Cesare nie ma uprzedzeń do mugolaków oraz do czystości krwi. Według Ravenny szykanowanie ich jest poniżej godności czarodziejów.]

    OdpowiedzUsuń
  58. [Nie martw się, ja też się ostatnio spieszę.
    Pomysł podoba mi się, mógłby naprowadzić Ondrię na lepszą ścieżkę i bardzo chętnie zacznę ten wątek, ale to już będzie jutro wieczorkiem, bo zaraz idę spać :)]

    Cesare Ravenna

    OdpowiedzUsuń
  59. [A dzień dobry! :)]

    Valentina

    OdpowiedzUsuń
  60. [Nie mam z tym problemu. :D Po kim Ondria (jakie dziwne imię ;o) jest taka jasna? Matka Travisa może być blondynką, to przez nią ich połączymy.
    I chodź, zrobimy wątek w klubie pojedynków, jak prawie się pozabijają i będzie musiał wkroczyć nauczyciel. :v]

    OdpowiedzUsuń
  61. Przez większość swojego życia Luke starał się pozbywać uprzedzeń i walczyć z jakimkolwiek przejawem nietolerancji. Chciał być po prostu lepszym człowiekiem, zagarniając w swe objęcia tłum tych, którzy także mieli dosyć szerzącej się awersji. Zaczynało się niepozornie, od jednego słowa, a kończyło na szeregu zdań, głośno i wyraźnie mówiących o tym, jak ważne jest by pamiętać, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Że nieważne skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy, bo nie dzieli nas nic prócz pogardy względem siebie.
    Gdy dostrzegał zmiany na lepsze, jego wargi samoistnie wyginały się w uśmiechu. Dni mijały, a on rozkwitał, rozsiewając w powietrzu pozytywną energię. I być może, gdyby świat do końca jego egzystencji pozostawał mu przyjacielem, dobre nastawienie wcale nie runęłoby niczym domek z kart. Bo właśnie w tym momencie, kiedy obolały podnosił się z trawy, począł rzucać w dziewczynę niewypowiedzianymi na głos wiązankami przekleństw. A choć naprawdę chciał dawać ludziom szansę i nie skreślać ich na starcie, poczuł, jak gromadzi się w nim uzasadniona niechęć, potęgowana przez zieleń gdzieś w zasięgu wzroku.

    - Ponoć Ślizgoni dostrzegają o wiele więcej niż jedynie czubek własnego nosa. – Warknął w odpowiedzi, ścierając z twarzy strumień wartko płynącej krwi – bywacie jednak tak ograniczeni, że macie czelność wpadać na przypadkową osobę i demonstracyjnie wykrzywiać usta, udając, że to nie wy ponosicie winę za coś, czemu absolutnie jesteście winni.

    Był wściekły. Tak, Luke Way po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, był wściekły. Cholernie zły na cały świat i wszystkich jego przedstawicieli, którzy byli zanadto irytujący, by spojrzeć na nich lekceważącym wzrokiem, a potem odwrócić się na pięcie i odejść. W tym wypadku miał ochotę rzucić się na dziewczynę z pięściami albo w najlepszym razie, włożyć jej palec do oka i patrzeć, jak ów narząd efektownie wypływa z oczodołu.

    O ile on zachowywał pozorny spokój, patrząc na nią złowrogo błyszczącymi błękitnymi tęczówkami, ona dobitnie dała mu do zrozumienia, że powinien zniknąć z powierzchni ziemi i nigdy więcej nie wchodzić jej w paradę. Luke jednak twardo stał w miejscu i nie spuszczał z niej wzroku, wyobraziwszy sobie śmierć blondynki na tysiące różnych sposobów.

    - Na twoim miejscu cieszyłbym się, że jestem gentelmenem i nie wrzucam zołz do jeziora.

    Luke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam gdzieś wkradło mi się i błyszczącymi, i błękitnymi, jedno wykreśl, za dużo tych epitetów

      Usuń
  62. [ Nie mam w zwyczaju się upominać o cokolwiek, ale jakbyś mogła, daj mi tylko znać czy to o czym mówiłyśmy dojdzie w ogóle do skutku, czy mogę powiązanie wyeliminować, to ułatwi mi ewentualne tworzenie innych relacji jeśli się dowiem, że ta ostatecznie odpadła :) ]

    Lucas

    OdpowiedzUsuń
  63. [On wcale nie jest taki zły! Wspaniałą masz tę panią, więc zgodzisz się na wątek? Może pewnego razu, gdy Ondria będzie mieć wieczorny obchód korytarzy, natknie się na Blake’a, który będzie mówić sam do siebie. Od dawna głowi się jak zwrócić uwagę pewnej dziewczyny i może sam ze sobą obmawiać plan. Ondria przeszkodzi mu w tym i może najpierw wyzwie go od głupców, a potem wlepi szlaban. Chłopak czasem ma napady agresji i zacznie na nią wreszcie, że nie ma najmniejszego powodu, aby otrzymać szlaban. To zamieszanie mogłoby przykuć uwagę dyrektora. Przez takie zachowanie Blake’a dziewczyna mogłaby prawie stracić odznakę prefekta, ale ostatecznie zatrzyma ją. Dostanie tylko upomnienie. Od tamtej pory nasze postacie mogłyby mieć ze sobą na pieńku. Co ty na to?]

    Blake

    OdpowiedzUsuń
  64. [Cudowne dziecko Gryffindoru oddaje pokłony :) nie no, co Ty, nie szalej, toż to zdjęcia tylko ;)]

    OdpowiedzUsuń
  65. [ale za to ile razy mogłaby się nad nim znęcać podczas szlabanów ;)]

    OdpowiedzUsuń
  66. Klub Pojedynków był jednym miejscem w Hogwarcie, gdzie mógł się wyżyć emocjonalnie, a przy tym nie tracić przez to na swojej reputacji, która ostatnio trochę szwankowała. Stał, oparty o ścianę, przyglądając się ze znudzeniem toczącemu się pojedynku pomiędzy Gryfonem a Ślizgonem, którzy razem z zaklęciami, rzucali w siebie też „kurwami”, a to sytuacja go nieco bawiła. Przestała dopiero, gdy opiekun klubu podszedł do niego oferując pojedynek. Przytaknął, a po chwili żałował, dostrzegając swojego przyszłego rywala, a właściwie to rywalkę w postaci dziewczyny, którą unikał jak ognia, a która sama przypominała mu brutalne o swojej obecności na każdym spotkaniu „tych mających władze”. Wiedział, że celowo dawała mu najwięcej dyżurów nocnych, bo szczerze ich nie znosił i nie pozwalała nawet na wymiany. Skrzywił się na dźwięk swojego nazwiska, ale nie dał też tego po sobie poznać. Doświadczenie podpowiadało mu, że taki akt może skończyć się dla niego źle, zwłaszcza w obecności tej przebiegłej lisicy.
    — Piękna jak zawsze. — Uformował z ust uśmiech, przyglądając się dziewczynie, chociaż tak naprawdę znów miał ochotę dać jej kosza, zanim ona to zrobi. Nie wątpił w jej szeroko pojęte zdolności artystyczne, a teraz były jeszcze zwiększone przez miejsce, w którym przebywali. Zerknął na oznakę prefekta naczelnego i prychnął, sam mając kiedyś ochotę taką dostać. — Widziałem cię wczoraj i przed wczoraj, a dziś rano miałaś w kącikach ust śniadanie, kochanie — odparł, pamiętając dokładnie moment, w którym ich drogi się rozeszły. Nie pasowali do siebie, ot, tak po prostu. Ondrii była nadęta, małą jedzą, której chyba wolał podkładać nogi niż kupować kwiaty i skradać pocałunki w pakcie dorzucając wyznania. — Teraz znów się spotykamy. Ciągle ci mało? — zapytał, trzymając różdżkę w pogotowiu, choć nie za bardzo miał ochotę rzucać w nią zaklęciami. Nadal gdzieś w tam w środku była tą uroczą, małą Ondrii, która go uwiodła, a przynajmniej to próbował sobie wmówić, widując ją na zajęciach, czy to na spotkaniach prefektów, a nawet w Wielkiej Sali na posiłkach. — A może za mną tęsknisz?

    OdpowiedzUsuń
  67. [Fajny pomysł. Mogłyby sobie ufać, może nawet się przyjaźnić, jeżeli Ondria nie jest uprzedzona do Puchonków. :3]

    Lizzie M

    OdpowiedzUsuń
  68. [Cześć. Z kim takim? :>]

    Jane

    OdpowiedzUsuń
  69. [Wszystko zepsułaś, psujo :<]

    Alastair

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja to bym przejęła postac brata. Napiszesz na maila? todaysthedayofpizza@gmail.com :>

    OdpowiedzUsuń
  71. [ A ona by mu dała po dupie (BO MOŻE!) gdyby się do niej odzywał tak brzydko jak wtedy. I teraz mi smutno bo go nie ma i za nim tęsknię :< Cześć :3 Ondria taka milutka, myślę, że ich rodziny na pewno się znają]
    Pandora Crowley

    OdpowiedzUsuń
  72. [Zgadzam się, że Evan to dobre imię :3]

    Pan Evan Kochany Woźny

    OdpowiedzUsuń
  73. [ Plotkara zawsze musi jakaś być, a ja mam do nich słabość :D To jak, może jakiś wątek? Bo Ondria taka... fajna. No nie wiem, skoro jest prefektem, to może przyłapie Lenkę na jakiś przeszpiegach w niedozwolonym czasie i miejscu, czy coś w tym stylu. ]
    Lena Morris

    OdpowiedzUsuń
  74. [Nie tylko jeden taki Gabriel jest na świecie :)]

    Gallaghner

    OdpowiedzUsuń
  75. [ Cześć, dziękuję! Mogę Ci się wprosić z wątkiem? W sumie to na H76 Cię przepuściłem, to teraz mogę pognębić. ]
    J. Ryle

    OdpowiedzUsuń
  76. [Bobby zmienił się w blondynka. Takie tylko małe info, że wizerunek zmieniłam. ]

    Denerwujący Bobson, który pracuje grzecznie nad odpisem.

    OdpowiedzUsuń
  77. [Nie ty jedna. Trudno. Przeżyję.]

    OdpowiedzUsuń
  78. [Hahaha xd No cóż... Nie dziwię się, ale to bardzo dobrze, bo Astronomia to piękny przedmiot (nawet jeśli Harvey nie do końca go docenia)]

    Gabrielle Nott & Harvey Specter

    OdpowiedzUsuń
  79. [ Odczytując: dumna, krew musi być czysta, trzyma się z dala od mugolaków, musi być najlepsza ze wszystkiego, klub pojedynków i klasa VII... miałabym pomysł na wątek z Nate'm.
    Nate jest wybitny z OPCM, więc to mogłoby wpływać na poczucie Ondrii związane z tym, że musi być najlepsza, plus Turner to szlama i dostał się do Slytherinu - nawiązanie do czystości krwi. Może po jakimś epizodzie na zajęciach klubu pojedynków, Ondria złamałaby swją zasadę, trzymania się z dala od mugolaków... I tutaj nie mam niestety rozwinięcia.]

    Nate Turner

    OdpowiedzUsuń
  80. [ Ja się zgadzam na twój pomysł. Coś w rodzaju sów wysyłanych w wakacje? A początek wzięty z przypadkowego znalezienia sowy Nate'a przez Ondrii, albo odwrotnie. Taka znajomość totalnie z przypadku rozwinięta w listach itd.
    Tak zrozumiałam.
    Kto zaczyna i jak długie wątki preferujesz?]

    Nate Turner

    OdpowiedzUsuń
  81. [Ciekawe imię. Lubię takie oryginalne. Cześć. ]
    Queensberry.

    OdpowiedzUsuń
  82. [(Jacek miewa się dobrze i dziękuje za pozdrowienie (chociaż formalnie go zabiłam, ale tylko Karol o tym wie ;<) )
    Właśnie zauważyłam, że chyba mnie nie poznałaś :D Ondria jest przegenialna, jak każda Twoja postać, chociaż Chan i tak zawsze wygra wszystko XD
    W każdym razie widzę tutaj zawiłą relację, które tak sobie wszyscy ukochali i coś związanego z Krukonami, których ta nienawidzi, ale musimy to przedyskutować :D ]
    Daryl

    OdpowiedzUsuń
  83. [Dziękuję! :D
    Strange things did happen here, no stranger would it be if we met at midnight in the hanging tree - tak mi się skojarzyło z tytułem.
    Pozdrawiam!
    Fenna Dumbledore]

    OdpowiedzUsuń
  84. [Naprawdę używam aż tak charakterystycznych zdjęć? :) To pozostaje mieć nadzieję, że przy kolejnej postaci cię zaskoczę.]

    Liwia

    OdpowiedzUsuń
  85. [A dzień dobry, Chan!
    Słyszałam, że Ondria ma do czynienia z przyszłym ukochanym Polly, Darylem. Czy mam czuć się zazdrosna? XD]

    Polly

    OdpowiedzUsuń