a on ciągle wisi

[podkład]

5.07.2021 r.
Janis,
na samym początku mego listu chcę zaznaczyć, jak bardzo rozczarowałam się, kiedy wróciłam do domu, a Ciebie już w nim nie było. Wiedz, że jestem zła. Najbardziej denerwuje mnie jednak fakt, że wyprowadziłeś się z tak błahego powodu, jakim jest ten mugol. Nie jestem w stanie zrozumieć Twojego postępowania, szczególnie, iż ojciec uczył nas od lat kim są te kreatury. Fakt, że przebywa w naszym domu pod przymusem taty nie powinno skłaniać Cię do takiej rzeczy, jak wyprowadzka. Janis, to sprawy ojca, nie Twoje. Jako dzieci powinniśmy to uszanować i nie przynosić wstydu tak potężnemu rodowi, jakim jest ród Mulciber. Kiedy wyjawiłeś mi swoje zamiary, miałam chociaż nadzieję, że zmądrzejesz. Oczywiście, jak zawsze, musisz rozwiać moje wszelkie chęci wiary w to, iż masz w sobie jakieś resztki mądrości.
Ufam, że żałujesz swojej decyzji.
Ondria


PS: Ojciec nie jest zły. Jest wściekły.

6.07.2021 r.
Janis,
przez Twoją nieobecność muszę wykonywać czynności wbrew swojej woli. Dzisiaj ojciec kazał mi zanieść jedzenie temu mugolowi. Wiem, iż pamiętasz, w którym miejscu się znajduje i jak dokładnie ono wygląda, dlatego odpuszczę sobie dokładniejsze opisywanie. W każdym bądź razie musiałam wejść do tego dziwnego pomieszczenia wykopanego w ziemi. Nie dość, że jest tam zimno i ciemno, to jeszcze roznosi się tam niesamowity odór. Znam źródło tego nieprzyjemnego zapachu, dlatego tym bardziej nie chciałam wchodzić głębiej. Niestety, ukazała mi się ta zmasakrowana postać, której miałam przynieść resztki naszego obiadu. (Swoją drogą nie zostało ich za wiele i niepotrzebnie tyle się fatygowałam.) Ku mojemu zdziwieniu i obrzydzeniu chciał ze mną rozmawiać. Wybiegłam stamtąd jak najprędzej, a Ciebie ostrzegam. Zdaję sobie sprawę z tego, że to właśnie Ty nauczyłeś go takich przyzwyczajeń. Janis, stąpasz po coraz cieńszej żyłce mojej cierpliwości, a pisząc ten list zaczynam się zastanawiać, czy Twoja wyprowadzka nie ulży nam wszystkim.
Jestem Tobą zawiedziona.
Ondria

17.07.2021 r.
Drogi Janisie,
do dnia dzisiejszego nigdy nie widziałam, jak człowiek reaguje na Crucio. Pamiętasz te nasze rozmowy z ojcem? Przecież to on tak zachwalał owe zaklęcie, przywołując wspomnienia swojego ojca, jak i dziadka. Nie wiem, jak Ty, ale ja byłam wtedy niewyobrażalnie zafascynowana. Wręcz z samych opowiadań czułam tę niesamowitą satysfakcję z samego użycia Cruciatusa.
Ty byłeś przy torturowaniu tego mugola. Teraz pojmuję, dlaczego ojciec znikał wraz z Tobą każdego wieczora. Wiesz Janis, co jest najdziwniejsze? Że oglądanie tego całego przedstawienia absolutnie nie daje jakiegokolwiek zadowolenia, wręcz przeciwnie. Nawet nie mogłam patrzeć na to, jak Arthur zwija się z bólu i najgorsze jest to, że mu współczuję.
Może dziwić Cię fakt, że znam jego imię - tłumaczę. Ostatnio podjęłam rozmowę i jak wywnioskowałam sam rozmawiałeś z nim całkiem często. Śmiem stwierdzić, że nawet codziennie. Powinnam powiedzieć ojcu, ale ze względu na to, że i tak jest już zły, nie chcę go denerwować jeszcze bardziej. Zadziwia mnie fakt, że będąc bliźniakami jesteśmy tak różni.
Pamiętaj, że ja też Cię kocham, ale następnym razem odpłacę Ci się za tego wyjca.
Ondria

19.07.2021 r.
Drogi Janisie,
chyba zaczynam rozumieć, dlaczego się wyprowadziłeś. Przez trzy dni musiałam stać i oglądać jak Arthur potwornie cierpi. Nie pojmuję, skąd spłynęła na mnie ta fala współczucia, ale po prostu nie mogę na to patrzeć. On zawsze tak w spokoju czeka, aż błyśnie czerwone światło. Nawet nie drgnie, by uciec, by zrobić cokolwiek byle nie dostać zaklęciem. W tych momentach nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Chcę odwrócić wzrok, jednak kiedy tylko próbuję to zrobić, ojciec zaraz na mnie krzyczy. Ja nie wiem, dlaczego sprawia mu to taką przyjemność. Janis, ja nie rozumiem...
Niezwykłe w Arthurze jest to, że nie ma do mnie żadnych pretensji. Kiedy do niego przychodzę nie wypomina mi mojego braku reakcji na jego krzywdę. On nawet się uśmiecha w chwili, gdy tylko mnie zobaczy. To takie zadziwiające uczucie, że ktoś w ogóle cieszy się na mój widok. Mam także dosyć specyficzne wrażenie, iż mnie rozumie. Zabawne, prawda? Przecież to mugol.
Czasami wydaję mi się, że gdyby nie Arthur, to po prostu bym zwariowała, ale z drugiej strony, gdyby jego tu nie było, Ty wciąż mieszkałbyś z nami.
Tęsknię, Janis.
Ondria

27.07.2021 r.
Drogi Janisie,
nie wiem, czy będę w stanie napisać Ci, co się stało. Dłonie niewyobrażalnie mi się trzęsą. W dodatku siedzę na podłodze, bo za oknem przed moim biurkiem znajduje się widok, który dalej mnie przeraża.
Dzisiaj ojciec kazał mi stawić się przy naszym dębie równo w południe. Dokładnie o tej porze stałam pod drzewem. Taty tam jeszcze nie było, prawdę mówiąc nikogo tam nie było. Nawet miałam wrażenie, że wiatr przestał wiać, a liście przestały szeleścić. Panowała okropna cisza, w której po pewnym czasie zdawałam się słyszeć jakiś strasznie wysoki i ciągły dźwięk. Stałam tam dobrych kilka minut, jak głupia wpatrując się w zawieszony na gałęzi sznur.
Dzisiaj Arthur zawisł. Popłakałam się.
Janis, on był tylko rok starszy od nas. Powiedz mi, co to za śmierć - zostać powieszonym w ogrodzie jakiegoś obcego mężczyzny? Ja widzę ten jego wzrok, który nawet na sekundę nie uciekł od moich oczu. Strasznie długo się we mnie wpatrywał i do samego końca. I zanim ojciec kopnął stołek pod nim, uśmiechnął się. Rozumiesz, Janis? Arthur był pewny, że nic nie zrobię, był pewny, że umrze, a on się uśmiechnął. Uśmiechnął się z tymi smutnymi, ciemnymi oczami, z tą przyjazną iskrą, która w ostatniej chwili zabłysła w tęczówkach.
Teraz siedzę w kącie własnego pokoju, bo nawet nie chce podchodzić do okna. Zgadnij, co za nim się znajduje. I pomyśleć, że jeszcze dzisiaj rano z nim rozmawiałam. Wiesz, co mi powiedział? Dziękuję. Pieprzone dziękuję.

28.07.2021 r. 
Drogi Janisie,
chyba właśnie płacę za swoje milczenie. Nie ściągnął go. Dalej wisi w tym samym miejscu. Jedyne, co się od wczoraj zmieniło, to kolor jego skóry. Stał się strasznie blady. Głowa przekrzywiła mu się na jeden bok, a te ciemne loczki, jak opadały na oczy, tak opadają. Arthur tak często przeczesywał je ręką. Nawet wczoraj miałam przynieść mu po obiedzie nożyczki.
W końcu do pokoju wtargnął ojciec krzycząc, że jestem taka sama jak Ty, i że potwornie się na nas zawiódł. Potem mnie uderzył i kazał siedzieć cicho.
Na Merlina, Janis. Czemu Cię tu nie ma? Dlaczego zostawiłeś mnie z tym wszystkim? Dlaczego sam uciekłeś?

9.08.2021 r.
Boję się, Janis. Pierwszy raz w życiu tak potwornie boję się ojca. Popadł w jakąś dziwną manię karania mnie za te łzy przy śmierci Arthura. Na każdym kroku uświadamia mi, jak bardzo źle zrobiłam, i że głupia idę w Twoje ślady. Już kilka razy podniósł na mnie rękę, ale boję się, że któregoś dnia, to na mojej szyi zaciśnie się pętla.
Codziennie wyglądam przez okno. Przez ten jedyny wgląd na nasz las tuż obok. Nic się nie zmieniło. Nawet matka milczy, głośniej niż zawsze. Ten brak jej głosu w tym domu niewyobrażalnie rani moje uszy.
Ja tylko wyglądam przez to okno. Robię to codziennie. Nie mogę zapomnieć, nie mogę wymazać tego wspomnienia z pamięci. Widzę tam i siebie, i matkę, i Ciebie, a jest tam tylko jedno ciało.
Ja tylko siedzę przed tym oknem, Janis, a on ciągle wisi.

pomysł na tytuł zaczerpnięty z Polskiej Szkoły Plakatu
wielkie, ogromne podziękowania dla Ariany za zbetowanie
konkurs wielkanocny, liczba słów: 1120

5 komentarzy:

  1. Podkład, cruciatusy i cała notka <3 Art (kto wymyślił mu takie ładne imię? :D) jaki biedny, brakuje mi opisu dlaczego go porwali, zrehabilitujesz się w następnym opowiadaniu, więcej mówić nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy pomysł, aby osadzić opowiadanie w formie listów, które zazwyczaj najlepiej oddają emocje postaci, jako te osobiste i prywatne zapiski. Notkę czyta się płynnie i szybko, a po każdym kolejnym liście ma się ochotę jak najszybciej zobaczyć, co stanie się dalej. Plus za samą fabułę i przemianę Ondrii, która początkowo odczuwała negatywne uczucia względem mugola. Można nawet domniemać, że gdyby nie śmierć chłopaka, zostaliby całkiem dobrymi przyjaciółmi, szkoda zatem, że losy Arthura potoczyły się inaczej. Opowiadanie rzeczywiście daje pole do kontynuacji, sama postać Janisa jest dosyć intrygująca i zagadkowa. I cieszymy się, że przedostatnia konkursowa praca, w dodatku tak udana, mimo drobnych problemów z terminem zagościła na blogu c:
    Powodzenia!

    1/3 składu sędziowskiego

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze wiedziałam, iż te podkłady muzyczne (które sama wiesz, że kocham <3) sprawiały, że Twoje opowiadania zyskiwały dobitniejszą nutkę grozy. Czuję niedosyt, chcę więcej. Mam nadzieję, że kiedyś wyjaśnisz dlaczego ten mugol znalazł się u Mulciberów i był tak bardzo spokojny i opanowany. To mnie najbardziej zaciekawiło. Chyba, że nie wiąże się z tym żadna głębsza historia xd
    P.S Musimy zacząć w końcu ten nasz wątek, bo chyba przez to opowiadanie bardziej ją ukochałam <3

    Clive Daryl

    OdpowiedzUsuń
  4. Serce rosło mi ze strachu w trakcie czytania i chyba zakochałam się w Arthurze. Pięknie oddana osobowość, pięknie oddane godzenie się z własnym losem i piękne dziękuję. Ja również dziękuję Ci za ten tekst, naprawdę mnie poruszył.

    Amy

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę ciekawe opowiadanie! Ładna oprawa graficzna, ciekawy pomysł i podkład doskonale pasujący do nastroju :) Ondria wydała mi się trochę mniej straszna niż była... Ale to chyba jedynie ulotne uczucie ;p Szkoda tylko, że tak krótko, ale i to ma swój urok, bo przynajmniej się nie dłużyło :)

    OdpowiedzUsuń