Take off or chill out with Lu Wood #2


Gooood morning, Hogwart! Trochę mi to zajęło, przyznaję się bez bicia, by dostać się do naszej radiowej kanciapy. Wiecie, Harrison postanowił zamknąć ją na cztery spusty, a skubany Gryfon był tak cwany, że ze zwykłą Alohomorą to nie podchodź. Ostatecznie zdecydowałam się na wyważenie drzwi kopniakiem, jak już pewnie zdążyliście zauważyć. Mam nadzieję, że będę mogła przychodzić tu regularnie, ponieważ odnoszę wrażenie, że stałam się samozwańczą królową kanciapy. Po audycji zapraszam na wieszanie tu plakatów Quidditcha, tylko nie walcie drzwiami i oknami, bo powierzchnię mamy ograniczoną do czterdziestu trzech stóp kwadratowych, czyli innymi słowy zawrotnej ilości czterech metrów kwadratowych. Ale, ale! Królowa kanciapy szuka współwładców! Więc jeśli masz czas, by między wróżbiarstwem a mugoloznawstwem wpaść tu do mnie i umilić nam wszystkim przerwę to zapraszam! Nieważne, czy życzysz sobie podzielić się z całą szkołą zasłyszanymi plotkami, czy omówić na forum nową fryzurę profesor Welsh, a może chcesz mieć swoje pięć minut i stanąć odważnie w ogniu pytań przygotowanych przez wścibską panią redaktor, Lu przyjmuje wszystkich interesantów w otwartymi ramionami!

Piszesz, śpiewasz, recytujesz? Wymyślasz nowe zaklęcia, bawisz się mugolskim prądem lub, o zgrozo, Internetem? Pochwal się na antenie Gumochłona! W pakiecie oczywiście niebanalne towarzystwo oraz słodkości autorstwa Lucy Wood! Z wszelkimi pomysłami i zgłoszeniami zapraszamy po audycji!
Przechodzimy jednak do meritum. Ostatnio przeżywaliśmy prawdziwy muzyczny odlot, zatem moim skromnym zdaniem w tym tygodniu pora na chill out. Jeśli się ze mną nie zgadzacie, proszę o cotygodniowe wypełnianie ankiety zatytułowanej 'Take off or chill out this week?', bo inaczej będę miała gdzieś Waszą opinię. Zaraz... nie ma takiej ankiety? W tle słychać szperanie w notatkach W takim razie prosimy o komentarze, sowy, telefony i osobiste zgłoszenia. Co myślicie o głosowaniu na weekendowy szalony take off lub spokojny chill out? Dam Wam chwilę na zastanowienie się, a tymczasem czeka Was chwila relaksu z fantastycznym, choć rudym, Edem Sheeranem!*
*Jednocześnie Lu zaznacza, że nie ma nic do rudych.


Ta piosenka jest tak rozczulająca, że aż chce się w dłoń chwycić jakieś romansidło i kubek lodów. A jeśli już o lodach mowa, to przed sobą mam najnowszą ofertę Miodowego Królestwa, które z okazji nadejścia wiosny, otwiera nowy dział lodów gałkowych. Jeżeli jesteście ciekawi jak mogą smakować lody o smaku puddingu, kremowego piwa, kremu brûlée, makowe, czy lawendowe to już ustawiajcie się w kolejce. W ten piątek, o 16:00, Miodowe Królestwo otworzy jedyną w swoim rodzaju, unikatową lodziarnię! Znajdzie się też coś dla tych odważniejszych (Tak, patrzę właśnie na Gryfonów) - codziennie do kupienia będą lody znane jedynie pod nazwą: Lody Wszystkich Smaków. Radzę uważać, bo ponoć może się to skończyć dokładnie tak, jak w przypadku fasolek!

A jeśli boicie się o swoje gardła, które trzeba będzie wykorzystać na nadchodzących meczach Quidditcha to proponuję obrzydliwie słodką przyjemność dla łasuchów. Przepis ten również przyda się w przypadku, gdy będziecie chcieli skleić nielubianej osobie szczęki. Przed Wami twarda, gumiasta i ciężka do rozgryzienia Mordoklejka, w niektórych kręgach znana również jako pańska skórka! Ale nie pytajcie mnie dlaczego nazywa się akurat tak. Tak, macie rację jest to twardsza wersja amerykańskiego fluffu, więc jak wyjdzie Wam zbyt miękka to wcinajcie łyżeczką, polecam!  

Przygotujcie 2 białka, 1 szklankę cukru, pół szklanki wody, łyżkę cukru waniliowego i łyżkę syropu malinowego. Tyle! W garnku gotujemy cukier z wodą, pilnując żeby nie przypalić, bo przypalony karmel to zły karmel! Jak zaczną pojawiać się bąble to weźcie trochę na suchą łyżeczkę i zanurzcie w lodowatej wodzie - jeśli to, co Wam w ten sposób wyszło jest twarde i da się złamać to znaczy, że jest gotowe. I powtarzam jeszcze raz - mieszać, mieszać i nie przypalać, bo mi się później skrzaty skarżą, że nawet Chłoczyść rondli nie domywa! Uwaga, skupcie się, bo w tym samym czasie trzeba ubić pianę z białek na sztywno. Kiedy karmel będzie gotowy pomalutku, naprawdę pomalutku wlewamy go do białek, cały czas ubijając. Dodajemy cukier waniliowy, ubijamy jeszcze troszkę licząc na to, że ręce nam nie odpadną. Dzielimy to wszystko na pół. Jedną część wlewamy do formy, a drugą łączymy z syropem malinowym i po chwili też przelewamy do formy. Zostawiamy do wystudzenia, w tym czasie zrobi się jeszcze bardziej mordoklejkowata! Powiem Wam, że mi pierwszy raz wyszła za mało gęsta, więc Was zapraszam do posłuchania kultowych Rolling Stones'ów, a tymczasem sama wezmę łyżeczkę w dłoń i smacznego! 


Ach Angie, Angie! To na pewno zła kobieta była, mówię Wam. A jeśli chłopcy macie dość kobiet, to słyszałam, że pewna grupa naszych uczniów organizuje typowo męskie wieczory. Babom wstęp wzbroniony, jak to mówią. Mnie osobiście z wiadomych przyczyn ani godzina, ani miejsce nie jest znane, ale jeśli dobrze popytacie, to na pewno znajdziecie obeznanych w tym temacie. W końcu każdy facet ma czasem prawo do spędzenia czasu w gronie, które rozumie wszystkie jego dylematy. Więc jeśli uważasz, że dziewczyna nie jest partnerem do rozmowy o Quidditchu, chcesz zagrać w szachy bez kobiety jęczącej nad uchem, albo wymienić swoje najcenniejsze karty z czekoladowych żab - szukaj, a znajdziesz!
Drogie panie, co do Was to nie musicie się martwić, ponieważ Wy również możecie spędzić miło sobotni wieczór rozmawiając o tym, o czym z Waszymi kolegami porozmawiać się nie da. Oczywiście, spotkanie również jest ściśle tajne, w sekretnym miejscu, do którego zajrzeć mogą tylko dziewczęta, bez obawy, że chłopcy pałętający się po zamku coś podejrzą lub usłyszą! Paznokcie, fryzury, chłopcy, których obgadujemy, ale którzy ubarwiają naszą rzeczywistość, mnóstwo słodyczy, plotki i najlepsze książki! Więcej informacji u tej, która na ostatnim balu miała buty z różowymi kokardami!
Jeśli jednak jesteście zwolennikami integracji lub po prostu nie znosicie spędzać czasu w gronie osób tej samej płci, to i dla Was znajdzie się rozwiązanie! W ten piątek czeka na Was pierwszy wiosenny piknik na błoniach! Zabierzcie ze sobą koce, garść cukierków, wygodne ciuchy, piłki i inne zabawki. Czeka na Was niepowtarzalna okazja do gry w mugolskiego zbijaka, zagramy również w Kim jestem? przyklejając sobie kartki do czoła, a nawet będzie można szukać ukrytych na błoniach karteczek zwalniających z jednej pracy domowej w nadchodzącym tygodniu! A teraz już koniec euforii, bo weekend dopiero za dwa dni, więc bierzcie swoją drugą połówkę w ramiona i tańczcie do 'She will be loved'. A jak nie macie drugiej połówki to zawsze zostaje romans z wypracowaniem z zielarstwa!



Magiczny tatuażysta otwiera swój zakład w Hogsmeade! Oczywiście zapraszamy wyłącznie pełnoletnich uczniów. Tatuaże zwykłe, poruszające się, znikające, błyszczące i świecące w ciemnościach!

Zapewne tak jak ja jesteście pod wielkim wrażeniem rozgrywek grupowych Mistrzostw Świata w Quidditchu! Co prawda na ćwierćfinały jeszcze trochę poczekamy - wystąpiły nagłe komplikacje związane ze stadionem w Cannes. Mugole zjechali się tam na pokazy filmów i rozdanie nagród dla najlepszych aktorów i reżyserów. Okazuje się, że mnóstwo mugoli postanowiło przedłużyć tam swoje urlopy, dlatego wzmożono środki ostrożności. Organizatorzy potrzebują dodatkowych kilku tygodni na zastosowanie nowych zaklęć i wymazanie z pamięci mugoli paru przypadkowych wspomnień.

Niemniej jednak znamy już wyniki! Z bólem przyznaję, że Wielkiej Brytanii nie poszło tak dobrze, jak zapewniał nas trener naszej drużyny. Wyszliśmy z grupy, jednak dopiero z drugiego miejsca. Nowa Zelandia okazała się być najlepszą drużyną naszej grupy, ale przynajmniej Chorwaci uciekali przed nami jak przerażone króliki. Nieoficjalnie mówi się, że Niemcy oddali wygraną Stanom Zjednoczonym, ale ile w tym prawdy wiedzą tylko grube ryby zajmujące się sponsoringiem gry. Oficjalnie komisja do spraw nieprawidłowości w organizacji nie wszczęła żadnego śledztwa z uwagi na brak dowodów, ale umówmy się 340 - 50 dla USA? Wiem, jestem wredną Brytolką, ale Amerykanie i miotły to nigdy nie było dobre połączenie, przynajmniej moim zdaniem. Mniejsza z tym! Ważne, że w ćwiećfinałach zobaczymy Japonię, Ukrainę, UK, USA, Nową Zelandię, Polskę, RPA, Australię, Brazylię i Kanadę! No, emocje powinny już opaść, a żeby Wam to ułatwić, zamknijcie oczy i odprężcie się przy delikatnych głosach pulchniutkiej blondyneczki - Meghan Trainor i ponoć przystojnego Johna Legenda.


Kończymy jak zwykle garścią spraw sercowych Hogwartu. Plotek co prawda nie otrzymałam, nie mam do nich dostępu i w ogóle nie nadstawiam uszu na to kto, z kim, dlaczego, a dlaczego nie, ale zawsze coś niecoś wiem (głównie dlatego, że sami chcecie się tym podzielić na antenie)! Choć ostatnio było u nas nieco cicho, to jednak wiadomo, że idzie wiosna, a z wiosną kwitną przyjaźnie romanse i w ogóle wszystkim się lepiej żyje. Jednak nie wszyscy mają tak kolorowo! Napisał do nas... hm, dwunastoletni Tommy, który z przykrością pragnie oświadczyć, że jednak nie ożeni się z Hanną jak już będą duzi. No cóż, nie wiadomo, czy znalazł inną wybrankę serca, ale Hanno, nie trać nadziei, a jak już będzie naprawdę źle to pomożesz cioci Lu wychowywać stado fretek. Ale, ale, dosyć smutków! Najciekawszym ostatnio widokiem są chodzące za ręce barwy Gryffindoru i Slytherinu! Czyżby spełniało się marzenie wielu czarodziejów o powolnym zakopywaniu toporu wojennego? Ja osobiście nic do Ślizgonów nie mam, nawet ich lubię, tylko czasem fuknę na takiego Pottera, ale to wrogi kapitan drużyny Quidditcha, sami rozumiecie. No, ale taka już dola Puchonki - kochać cały Hogwart. Więc idźcie na zajęcia ze świadomością, że jest ktoś, kto was kocha, a tym kimś jest Wasza Lu Wood! Stay tuned!

Jeśli chcecie być odpytani przez naszą panią redaktor na antenie z Waszego życia bardziej i mniej osobistego, zapraszamy do wysyłania sów na adres kanciapy! Lucy Wood oferuje niezapomniane wrażenia i obiecuje, że postara się nie doprowadzić do całkowitej kompromitacji!


1 komentarz:

  1. [Łaaał, czyli to jest nasze Hogwarckie radio, ślicznie :) No i przezdolna Lindsey Stirling na końcu, uwielbiam panią i jej skrzypce, mimo, że żaden jej kawałek się nie pojawił, ale spędziłam potem uroczy wieczór, oglądając jej dzieła na youtubie :) Tak więc, dziękuję za miłą audycję i... czekam na kolejne :)]

    Park Chaerin

    OdpowiedzUsuń