we all wanna be somebody


trzask drzwi, tak głośny,
rozdzierający, nieznośny,
pobrzmiewa przez chwilę
i cichnie
on siada, nie płacze,
nie krzyczy, nie kracze,
lecz milczy przez chwilę
i wzdycha
tak wodzi spojrzeniem,
z widocznym pragnieniem,
rozmyśla przez chwilę
i szepcze
szept drobny, cichutki,
nie drżący, malutki,
wibruje przez chwilę
i milknie
a cisza przytłacza,
napiera, otacza,
on walczy przez chwilę
i wstaje
marzenia skrywane,
głęboko chowane,
wirują przez chwilę
i nikną
pragnienie wolności,
wiary, ufności,
otula przez chwilę
i stwarza
postawę poważną,
dorosłą, odważną,
wręcz męską przez chwilę
i krzyczy
rozbrzmiewa krzyk drżący,
niepewny, niosący
ból straszny przez chwilę
i znika
jestestwo tłamszone,
deptane, gniecione
powraca na chwilę
i ginie
wśród spojrzeń karcących,
natrętnych, wnikliwych,
rzucanych co chwilę
od zawsze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz