łatwe jest zejście do piekieł


Bellamy Sangster


Informacje:
Gryffindor | klasa VII | wilkołak od urodzenia | Azyl | patronusem piesiec | boginem niegdyś księżyc w pełni, teraz burza | heterochromia | najukochańsza | zawsze przy sercu | różdżka 11 i pół cala, drzewo różane, rdzeń z szpona hipogryfa | tatuaż na lewym obojczyku "La bella luna" | powiązania | historie

Historia:
Jego przyjście na świat nie zostało entuzjastycznie przyjęte. Radość z tym związana przepełniała wyłącznie jego matkę i babkę. Nie było łez szczęścia, nie było serpentyn w mieszkaniu i napisu na ścianie głoszącego "Witajcie w domu". Zamiast tego była zionąca pustkami dwupokojowa klitka, w której mieszkał wraz z mamą, był chłód w spojrzeniu bliskich, ponoć okrytych hańbą. Camille Sangster, najmłodsza ze swojego rodzeństwa, stała się czarną owcą rodziny, wydając na świat dziecko z nieprawego łoża, w dodatku będące wilkołakiem. Od samych narodzin Bellamy'ego, oboje toczyli walkę o to, aby żaden człowiek nie dowiedział się o przypadłości chłopca. Raz w miesiącu wyjeżdżali do starej willi na wsi, należącej do głowy całego rodu Sangsterów. Dzięki znajdujących się w posiadłości lochom, Bellamy mógł przebywać tam w czasie pełni, mając pewność, że nikogo nie skrzywdzi. Lata leciały, chłopiec z utęsknieniem wyczekiwał swojego pierwszego listu, zapraszającego go do szkoły. Obawy Camille, że list może nigdy do nich nie dotrzeć, okazały się być bezpodstawne, co udowodniła niewielka sówka wlatująca przez otwarte okno ich mieszkania w Londynie. Z dumą zakupili pierwszą szatę, różdżkę oraz kociołek, a Bellamy wyruszył w najpiękniejszą podróż swojego życia. Hogwart stał się dla niego domem. Kochał przebywać w tym miejscu, nawet jeśli musiał wiecznie ukrywać prawdziwego siebie. Miał wszystko czego pragnął. Posadę w drużynie quidditcha, miłość, przyjaciół. A wszystko to do czasu. Do czasu gdy w ostatnich miesiącach szóstej klasy zniknął. Wyparował. Zaginął po pełni księżyca. Poszukiwano go przez cały czas, przeczesywano lasy, obdzwaniano szpitale i hotele w których mógł się zatrzymać, ale przepadł. Wiadome było jednie to, że nadal żyje, gdyż wysłał list do jednego ze szkolnych przyjaciół. Nabazgrał króciutką notatkę. „Zajmij się Azylem, niedługo wrócę. Mam nadzieję.” I faktycznie – wrócił. Pierwszego stycznia. Pojawił się nagle, przed własnym domem, siedząc na motocyklu, ubrany w kombinezon, z zawieszonym na szyi naszyjnikiem i tatuażem na lewym obojczyku. Po ośmiu miesiącach jak gdyby nigdy nic pojawił się w progu mieszkania swojej matki, zupełnie odmieniony. Jego ciało stało się bardziej umięśnione, poruszał się z dziwną gracją, niepodobną do poprzedniego niezdarnego kroku. Jego oczy z dziwnym błyskiem obserwowały otoczenie, na jego twarz nie wypływał bez przerwy rumieniec. Stał się inny. Zamknięty w sobie, nie chcąc mówić nic o swoim zniknięciu.

Charakter:
Kiedyś jego osoba była synonimem urokliwości. Szczuplutki, nieśmiały, niezdarny, z wyjątkowo niewyparzoną gębą po napiciu się zbyt dużej ilości Ognistej. Nie rozstawał się nawet na minutę ze swoim liskiem, rumienił się za każdym razem, kiedy ktoś wypowiadał jego imię. Teraz wszystko uległo zmianie. Stał się bardziej oschły, zupełnie zapomniał o starych przyjaźniach, poza starym druhem w zielonej szacie, wszyscy stali mu się obojętni. Jego twarz została pozbawiona emocji. Zbudował od podstaw samego siebie, jakby wstydząc się tego, kim naprawdę był. Ukształtował nową osobę z resztek tego, co pozostało w cielesnym naczyniu. Teraz w jego głosie pobrzmiewa kpina, jego oczy wpatrują się w rówieśników z pogardą. Jedyną rzeczą, jaka nie uległa zmianie to miłość, jaką darzy swoją matkę i lisa. Wypracował w sobie silny instynkt samozachowawczy i wolę przetrwania. Nauczył się doskonale pracować w grupie i indywidualnie. Z cichego chłopca stał się liderem. Przestał obawiać się księżyca w pełni i tego, co ze sobą niósł. Zaczął kochać siebie za to, kim jest i przestał traktować wilkołactwo jako chorobę. Przestał też nienawidzić swojego ojca, który zostawił go, gdy jeszcze był w łonie matki. Całe jego życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni, a on nauczył się, że niesamowicie łatwe jest zejście do piekieł.


Córa marnotrawna powraca ponownie, mam nadzieję, że tym razem na dłużej. Jako, że jestem leniem, karta wzięta stąd i nieco zmieniona. Bell na tym blogu przeżył już naprawdę wiele, mam nadzieję, że i tym razem zostanie miło przyjęty.
Szkło w górę, wypijmy za zdrowie, a raczej życie Hogwarckich Kronik!
Wizerunek to oczywiście Thomas Brodie Sangster. Cytat z "Miasta Kości". 
Wątki: Julie, Deuce, Hyun, Millie/? 
Bell poszukuje miłości, przyjaźni, dram i wszelkich możliwych cudownych wąteczków!
Mistrz Gry mile widziany!

51 komentarzy:

  1. [Cześć! Życzę masy udanych wątków oraz niekończących się pokładów weny :D Adam z chęcią naskrobie przyjazny wątek :D]

    Adam Lebiediew/Mathias Rathmann

    OdpowiedzUsuń
  2. [O, cześć! Nie wiem, który już raz Cię tutaj widzę, ale nieodmiennie karta Bellamy'ego zachwyca. <3 Więc, jeśli masz chęć na wątek, to ja z przyjemnością coś napiszę!]

    Lysander Scamander

    OdpowiedzUsuń
  3. [Właściwie w mojej strony wszystkie, od najgorszych wrogów aż do końca drugiej strony, wybieraj do woli! :D W razie czego, bo mi czasem głupio pisać publicznie, zapraszam tu: zjemciserce@gmail.com C:]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  4. [On dalej jest synonimem urokliwości. Cześć i witamy! (: Jak Bellamy szuka dram to może zgłaszać się do Hugona, może wspólnie uda się coś wymyślić, bo niestety ale na razie przychodzę z niczym konkretnym]
    Hugo Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć!
    Widzę, że tu sami znajomi, a tymczasem ja się przyplączę chyba jedyna, która nie bardzo Cię kojarzy; więc witam się serdecznie, coby zrobić dobre wrażenie i chwalę kreację postaci, jest naprawdę intrygująca! Aż mi żal, że nie śledziłam losów Bellamy'ego od samego początku. Niemniej, chętnie porwę Cię na wątek. Daj znać, czy masz ochotę!]

    Sweeney Lestrange | Soleil Yaxley

    OdpowiedzUsuń
  6. [Adam z chęcią zostanie jego przyjacielem, jednak musimy to ładnie poskładać w całość :D]

    Adam L.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Możemy iść w coś neutralnego, szczególnie że Bellamy jest wilkołakiem, a tych Hugo się panicznie boi. Ewentualnie w przeszłości mogli się przyjaźnić, a teraz a jakichś powodów te relacje między nimi uległyby pogorszeniu i od tego by się zaczęło]
    Hugo

    OdpowiedzUsuń
  8. [Nie, zdążyłam przywyknąć do tego, że panowie są o wiele bardziej rozchwytywani, choć jest to mój pierwszy pan i nie spodziewałam się żadnego entuzjazmu; wobec tego żałuję niezmiernie, że pannę stworzyłam jako drugą, bo w takim wypadku jeszcze gorzej łapie się wątki. :D Hm, widzę linię Slytherin/Gryffindor, no i różne lata, więc jakkolwiek by nie było, trzeba wymyślić coś naprawdę super, a nie randomową akcję na lekcji. Sweeney pewnie odnosiłby się do Bella – jeśli już w ogóle – z wyrafinowaną obojętnością; no, chyba, żeby się znali jakoś lepiej. Szukasz czegoś może? Jestem otwarta. c:]

    Sweeney Lestrange

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć i czołem! Marnotrawni stale wracają i bardzo dobrze <3 Miło jest widzieć na blogu starych wyjadaczy ;p Co prawda wątku z Bellsem nigdy nie miałam, ale fajnie znów go widzieć w linkach xD
    Życzę wytrwałości, weny, czasu, szalonych powiązań i ciekawych wątków! Ahoj!]

    Scarlett Bell i Zabini

    OdpowiedzUsuń
  10. [Pamiętam, że wisisz mi jakiś wątek, więc podniosę Ci limit pod którąś z moich postaci, jeśli będzie trzeba. Wybierz rozsądnie~]

    Ars/Alexey/Deucent

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Wow! Czuję się zaczarowana Bellamy'm (Tak to się odmienia? Co z apostrofem? Ratunku!). W każdym razie i tak lubię to imię, lubię ten wizerunek, lubię kartę i zapraszam Cię serdecznie do moich dziewcząt, jeśli będziesz miała ochotę to na pewno zmajstrujemy jakiś fajny wątek ;) ]

    Julia, Olivia

    OdpowiedzUsuń
  12. [Skoro nikt nie wie to okej :) Może przed zniknięciem, będzie ciekawiej]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Dobry, dobry wieczór, ja Cię kojarzę, Ty mnie pewnie nie i nie ma się co dziwić, niemniej jednak wpadłam pochwalić powrót i Bella, do którego mam ogromny sentyment.
    W razie chęci zapraszam, ale ja tworzę tylko kobietki, więc... c:]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Dzięki za odmianę. Zapamiętam :) Do wątku oczywiście nie zmuszam, ale może rzeczywiście warto złamać złą passę wątków damsko-męskich (Taaa... I mówię to ja, która właściwie nie prowadzi wątków damsko-damskich :D). Co do Pani, którą chcę narazić na to wyjątkowe niebezpieczeństwo to odpowiem tak: Bierz tę, z którą wpadnie Ci do głowy ciekawsze powiązanie czy tam wątek, bo na razie ciężko mi powiedzieć, u obu coś by się pewnie dało wymyślić. Co do relacji to raczej nie lubię negatywnych, bo jak dla mnie to tam nie ma co pisać, trzeba od siebie uciekać. No i u obu dziewcząt odpadają wątki romansowe, chociaż u Liv mógł być jakiś w przeszłości, bo to niezły gagatek ;p Jakbyś miała ochotę na burzę mózgów to zapraszam na gg albo maila! ]

    Julia, Olivia

    OdpowiedzUsuń
  15. [Marcy go ukocha za heterochromię i motor! Dzień dobry, Bellamy wciąż pozostaje niezwykle uroczą osobą i jakby tego było mało, to przed chwilą oglądałam To właśnie miłość i zachwycałam się Thomasem. :D Ach, będę z niecierpliwością czekać na kolejną część notki o jego zniknięciu, a tymczasem zapraszam do siebie. Nie wiem, czy z Marcy dobry materiał na przyjaciółkę bądź miłość, ale dramy z jej udziałem na pewno są możliwe. :)]

    Marigold

    OdpowiedzUsuń
  16. [Deuce jest poniekąd tak nieszablonowy przez własne widzimisię (przemawia tu przez niego trochę chęć odróżniania się na tle stereotypowego postrzegania Krukonów — przez co przybrał dla własnej wygody postawę lenia, którego nic niby nie obchodzi) i zarazem okres buntu. Pięknie się składa, bo Faradyne’owi przyda się taki przyjaciel od serca, z którym się dopełniałby w wielu płaszczyznach, a jak mniemam musieliby się przez tę swoją „symbiozę”, że tak to nazwę — znać się niemalże na wylot. Tak tylko napomknę jeszcze, że Deuce to strasznie mściwa zadziora, a do tego narcyz — istna mieszanka wybuchowa, bo jeśli Bell postanowiłby go — nie daj Merlinie — po swym powrocie bezczelnie unikać lub ignorować, to zalazłby mu za skórę jako pierwszy, inicjując ich spotkanie gdzieś na osobności, trochę mu przy okazji dogryzając. Mogliby nam się nieco ze sobą na wstępie pogryźć, bo mimo iż D. udaje na ogół niewzruszonego, to zniknięcie przyjaciela zrobiłoby na nim spore wrażenie i to niezbyt pozytywne, rzecz jasna, a niewiedza w tej materii zwyczajnie Faradyne’owi, by nie służyła — on mi w takich trudnych dla siebie sytuacjach gorzknieje i przelewa się przez niego złość zmieszana z irytacją. Oczywiście nadal znaliby się na wylot — mimo tej wyrwy ośmiomiesięcznej w ich znajomości i to od Bella zależałoby czy chciałby Deuce’a wtajemniczać w to co go spotkało czy też nie. W każdym razie, jeśli podrzucisz mi do tego opcję/okoliczności na ich burzliwe, o ile padnie na to początkowe, spotkanie to bez wahania zacznę, choć pozwól, że wspomnę, iż jeśli wyjdę na czysto wcześniej, to zmieszczę się jeszcze w tym roku. Jeśli nie — zacznę na początku stycznia c:]

    Deuce

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam z powrotem! :) Miło Cię tutaj znowu widzieć, to pewne.
    Karta wyszła naprawdę ciekawie, a sam Bellamy pozostaje na swój sposób niebanalny, więc można tylko pogratulować ;)
    Życzę Ci (ponownej) udanej zabawy w naszym gronie oraz wielu interesujących wątków, mając nadzieję, że zostaniesz z nami jak najdłużej :] W razie chęci, zapraszam do siebie...]

    Teddy Lupin || James Potter

    OdpowiedzUsuń
  18. [Cześć klusko ponownie <3]

    Chyba już wiesz kto :D

    OdpowiedzUsuń
  19. [CZEŚĆ KLUSKO <3333 Wymyśl nam coś to się pobawimy znowu <3]

    Druga Kluska

    OdpowiedzUsuń
  20. [Chcę i chcą. Ale musisz mi dać czas do namysłu :D]

    OdpowiedzUsuń
  21. [ To ja będę myśleć, a jak Tobie wpadnie do głowy cokolwiek to pisz do mnie na gg albo maila (numer i adres mam podany w KP), bo tam chyba będzie wygodniej burzę mózgów prowadzić :) I jak mówię cokolwiek to naprawdę mam na myśli cokolwiek, bo ja w większości przypadków potrzebuję jakiegoś impulsu, żeby mnie olśniło :D ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Wróciłam! Ja ogólnie poszukuję kompana dla Olivii do robienia głupot. Jakieś konflikty z prawem i balansowanie na jego granicy, tylko dla własnych korzyści. Masz ochotę coś w tym klimacie pokombinować czy to do Bellsa zupełnie nie pasuje? ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  23. [Oczywiście, że jesteś! :) A co do zniknięć; różnie bywa w życiu, jak wszyscy dobrze wiemy. Choćby nie wiadomo, jak bardzo człowiek lubił swoje postaci i współautorów, czasami - z tego lub innego powodu - musi z nich zrezygnować...
    Też za bardzo nie mam pomysłu, niestety :( Przynajmniej na wątek sam w sobie, bo jeśli chodzi o połączenie, to Teddy mógłby dla Bellamy'ego szykować comiesięczne dawki Wywaru; jeśli ten by chciał, również przebywać z nim od czasu do czasu podczas pełni ;)]

    Teddy Lupin

    OdpowiedzUsuń
  24. [ To znowu ja! Możemy też wplątać Bellsa w przyjaźń z Julką i razem wzięliby się za opracowywanie jakiegoś eliksiru, który mógłby zastąpić tojadowy. Może Julka w końcu by sobie łaskawie uświadomiła co chce robić w życiu.
    No, jak jeszcze coś mi wpadnie do głowy to dam znać ;) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  25. [Oczywiście, że pamiętam. :D Moja znajoma ostatnio zaczęła oglądać Teen Wolf, więc o Caspianie wręcz trudno mi zapomnieć (choć musiałam właśnie przeszukać internet, co nie byłam pewna imienia. I okazało się, że minęły już dobrze ponad dwa lata. Jestem w szoku). Ale nie mam pojęcia, jak połączyć Rivera z Bellsem.]

    River

    OdpowiedzUsuń
  26. [Wystarczyło zaledwie przeczytać kilka zdań twojej karty i wpadł mi do głowy pomysł! Mam nadzieję, że nikt podobnego nie zaproponował, bo fajna z tego drama może wyjść. Otóż, skoro Bellamy odciął się od niemal wszystkich swoich dawnych przyjaciół, jedną z nich mogła być Millie. Mogło to ją naprawdę zaboleć, gdyż dziewczyna nie ufa wielu osobom i stara się wybierać przyjaciół rozsądnie, aby nie zostać zranioną. I oto nagle jeden z tych przyjaciół, którego Millie nigdy nie posądziłaby o takie zachowanie, zrywa z nią znajomość i zaczyna być dla niej oschły. Nie dość, że nie wiedziałaby o co chodzi i byłaby kompletnie przez to zagubiona, to jeszcze jej wiara w ludzi spadłaby jeszcze bardziej. Co ty na to?]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  27. [ W sumie trochę się spodziewałam, że te pomysły mogą nie trafić w charakter Bellamy'ego, ale no... warto próbować!
    Cieszę się jednak, że zaproponowałaś coś innego. Mi to pasuje, nie pisałam jeszcze wątku "od zera", więc zawsze to jakieś wyzwanie ;) Co do postaci to zdecydowanie trafiłaś. Liv raczej nie pozwoliłaby nikomu (prawie) zbierać się z podłogi, a nawet jeśli to później omijałaby tę osobę szerokim łukiem. Za to Julka może nie jest najbardziej imprezowym typem (właściwie jest najmniej imprezowym typem), ale powód do picia zawsze się znajdzie, a przede wszystkim jest o wiele bardziej przyjacielsko nastawiona. Chcemy ich spiknąć jak już będą pijani i będą musieli się ratować czy najpierw razem poimprezują i dopiero potem będą się zbierać z podłogi? Wydaje mi się, że druga opcja ma trochę więcej sensu, ale to już jak uważasz.
    Tylko musisz wiedzieć, że Julia to jest zupełnie anty-imprezowy typ. Przychodzi tam tylko jak ją ktoś zaciągnie albo jak potrzebuje okazji do picia, chowa się po kątach, jak ognia unika parkietu i small talków. A przynajmniej do czasu! (Pięć szklaneczek whisky później...) ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Brzmi świetnie! Chyba oni są bardziej podobni niż się na pierwszy rzut oka wydaje ;)
    Julka też nie ma najsłabszej głowy (ma przyjaciół do picia po dormitoriach, na własne (nie)szczęście), ale chętnie oddam Bellamy'emu zaszczyt bycia tym bardziej ogarniętym. W końcu to Julka ma włosy, które można potrzymać ;)
    Miałabyś coś przeciwko temu, aby zacząć, bo mi to w większości przypadków idzie długo i tragicznie? Proszę... ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Dziękuję ;* Będę czekać! ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  30. [Oh, mogłam się tego domyślić. Ale cieszę się, że w tym przypadku w to wchodzisz :) A pomysł na wątek jak najbardziej mi pasuje! No i chyba zacznę, postaram się dzisiaj lub jutro to zrobić :)]

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  31. [Powiem Ci, że da się z tego wyczarować zaaranżowane spotkanie. Dogadałam się już z autorką Clementine, której postać Deucent traktuje niczym siostrę (nigdy nie miał problemu z nawiązywaniem relacji między domami, więc przyjaźń ze Ślizgonką to żadne zaskoczenie), dlatego stworzę zaczęcie, które będzie bazowało na takiej małej mistyfikacji, która ma na celu naszych panów skonfrontować czy tego chcą czy nie. A to czy Deuce ma wiedzieć o tym, że Bell jest wilkołakiem — pozostawiam Twojej decyzji c:]

    Deucent

    OdpowiedzUsuń
  32. [A masz ochotę na jakiś konkretny wątek? Hyunem możemy wyczarować naprawdę dużo, kwestia dogadania :) z Artem możemy z kolei wyczarować coś mniej pozytywnego. Powiedz tylko na co masz ochotę, to coś wspólnymi siłami stworzymy :D]

    Hyun/Artair

    OdpowiedzUsuń
  33. [Podoba mi się to, naprawdę :D I ogólnie można zacząć od tego, że Bellamy dostanie szlaban, a dopiero po przyjściu do odpowiedniej komnaty, zorientuje się do kogo tak naprawdę go wysłano :D]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  34. [Sądzę, że mają zbyt stanowcze charaktery, żeby dopasowali się jako partnerzy, ale jestem ciekaw jak by wyglądała ich współpraca podczas lekcji, chociażby. Obaj z duszą lidera, myślę, że mogłoby to przynieść ciekawy rezultat ;)]

    Brutus Todd

    OdpowiedzUsuń
  35. [Właściwie to nie wiem, jaki stosunek Bellamy miałby do Uny, ale jeśli mi powiesz, zdecydowanie łatwiej przyjdzie mi coś wymyślić.
    I dziękuję za miłe słowa – Una to moje ukochane dziecko.]

    Una DeVere

    OdpowiedzUsuń
  36. [W tym momencie Hyun potrzebuje i pragnie wszystkiego. Począwszy od miłości, przez konflikty i na przyjaźni kończąc. W tym momencie nie mam u niego żadnego wątku więc możesz sobie wybrać to do czego Bells najbardziej się nadaje. Chociaż miłość u Hyuna to ciężka sprawa i nie wiem czy on w ogóle się w tym momencie do tego nadaje XD O czym marzy Hyun... Zagięłaś mnie tym pytaniem, serio. Najbardziej to chyba o osobie, której mógłby bezgranicznie zaufać, ale jest po tylu przejściach, iż na pewno nie będzie to łatwe.]

    Hyunie

    OdpowiedzUsuń
  37. [No właśnie, oboje są po ciężkich przeżyciach, więc teoretycznie powinno ich to do siebie zbliżyć. Uwaga, zaczynam wymyślać, a z tym bywa naprawdę różnie. Pójdę w najbanalniejszym na świecie kierunku: szlaban, wspólny szlaban. Trafiliby na niego razem całkiem przypadkowo, przez co łatwiej byłoby im nawiązać jakąś tam pogawędkę - w końcu żaden z nich nie siedziałby w pomieszczeniu z winowajcą i prowodyrem - mówiliby sobie czasem cześć na korytarzu, a kolejna dłuższa pogawędka mogłaby pojawić się na jakiejś imprezie, na którą Hyun zostałby zaciągnięty siłą, Bells też, albo po prostu poszedłby ale nie miałby z kim dłużej pogadać i natrafiliby na siebie. Niby kolejna niezobowiązująca rozmowa, a jednak wzbudziłaby się jakaś tam ciekawość, chociażby ze względu na różnice kulturowe zaczęliby ze sobą rozmawiać częściej i więcej i rzadziej przez przypadek, a po prostu dlatego, że po prostu oboje by tego chcieli. Chociaż nie wiem, czy nie powinnam pomyśleć nad czymś sensowniejszym XD]

    Hyun

    OdpowiedzUsuń
  38. [No proszę jak nam się wszystko ładnie ułożyło :D Co prawda Hyun i Deucent raczej za sobą nie przepadają, ale nie jest to jednoznaczne, z tym, iż Hyun z góry nie lubi jego kumpli. Dobrze. To tak, mamy już coś ustalone i w sumie to może tak być. Pytanie tylko od czego zaczynamy? I zgłaszam się na ochotnika, ja w sumie mogę rozpocząć jeżeli nie masz na to ochoty.]

    Hyunie

    OdpowiedzUsuń
  39. Od zawsze była nieufna wobec ludzi, ale mimo jej ostrożności, zdarzało się, że była raniona, odpychana i olewana. I chociaż za każdym razem bolało tak samo, starała się nie dać tego po sobie poznać i cały czas iść z wysoko uniesioną głową. Nie lubiła okazywać słabości, a w zasadzie została nauczona ich nie okazywać. Kiedy więc Bellamy nagle zniknął, udawała że wszystko jest w porządku, a gdy ktoś pytał czy wie gdzie się podział, wzruszała jedynie ramionami. Tak naprawdę jednak cały czas czuła niepokój o przyjaciela i zastanawiała się czy wszystko z nim w porządku. Bolało ją też trochę to, że chłopak zniknął nic jej nie mówiąc, nie zostawiając nawet jednej, głupiej karteczki z wyjaśnieniem. Dopiero później dowiedziała się, że żyje i wszystko z nim w porządku i to tylko dlatego, że wysłał przyjacielowi krótki list. Ona zaś żadnego nie dostała, chociaż od pewnego czasu również uważała się za jego przyjaciółkę. Przez to wydarzenie zaczęła się zastanawiać czy dobrze robi ufając innym, skoro nawet bliska osoba, a może nawet przede wszystkim ona, jest w stanie bardzo łatwo zranić. Uzmysłowiła sobie jednak, że nie potrafiłaby wytrzymać zbyt długo bez towarzystwa; potrzebowała kogoś, z kim mogłaby porozmawiać, spędzić wolny czas i komu mogłaby się wyżalić.
    Minęło sporo czasu od zniknięcia Bellamy’ego, a mimo to wciąż nie potrafiła całkowicie o nim zapomnieć. Zdecydowanie jednak myślała o nim dużo rzadziej niż na samym początku. Miała inne zmartwienia i problemy, więc kiedy przemierzała piąte piętro w ramach nocnego patrolu, jej myśli zaprzątało zupełnie co innego. Nie dość, że miała mnóstwo obowiązków jako uczennica, do tego wszystkiego dochodziła jeszcze jej pozycja prefekt naczelnej, która wiązała się z dodatkowym nawałem pracy. Sama jednak tego chciała, więc nie powinna teraz narzekać. I nie robiła tego, przynajmniej tak wszyscy myśleli, prawda zaś była taka, że czasami w myślach pozwalała sobie trochę ponarzekać i pomarudzić. Mimo to, wiedziała że gdyby nie miała tyle do roboty, jęczałaby w duchu, że jej się nudzi i nie ma co robić.
    Była właśnie w trakcie układania planu następnego dnia, gdy usłyszała czyjeś kroki w niedalekiej odległości od siebie. Nieco więc przyśpieszyła, by po chwili zastąpić drogę pałętającemu się po korytarzu uczniowi, który powinien być dawno w łóżku.
    — Już od dawna trwa cisza nocna — powiedziała surowo, podchodząc bliżej, a kiedy rozpoznała w stojącej przed nią osobie Bellamy’ego, zamarła w pół ruchu z zaskoczenia. — Wróciłeś — odezwała się po chwili bezbarwnym głosem, wpatrując się w chłopaka intensywnie. Z jednej strony chciała go przytulić, z drugiej zaś miała ochotę na niego nakrzyczeć. Nie zamierzała jednak zrobić ani jednego, ani drugiego, jak zwykle wszystkie swoje emocje zatrzymując dla siebie. Mimo to, czuła że długo tak nie wytrzyma, nie w towarzystwie Gryfona, aczkolwiek ciekawość zwyciężyła i nie ruszyła się z miejsca ani o milimetr, chcąc się dowiedzieć co się działo z nim przez kilka ostatnich miesięcy.

    Millie

    OdpowiedzUsuń
  40. Czasami nienawidziła Szkocji. Zimy na południu kraju zawsze były wilgotne i nieco wietrzne, ale w Hogwarcie pogoda wspinała się na całkowicie nowy poziom. Szczególnie, gdy akurat miała trening Quidditcha przed ważnym meczem. Gogle nie pomagały, a ręce Gryfonki odmarzały mimo pozornie ciepłych rękawiczek. Błoto, po którym musiała przejść przed odbiciem się od ziemi, wciąż chlupotało jej w butach, nie dając skupić się na prawidłowym trzymaniu pałki mającej odbijać tłuczki. Zaciskała zęby, starając się nie walnąć nią kapitana, który latał dookoła i rządził się, jak tylko mógł, rozstawiając drużynę po kątach i z zadowoleniem na twarzy przekrzykiwał deszcz i grad siekające wszystkich po twarzach.
    Błagała w duchu, aby cały ten cyrk się skończył. Chciała jedynie wrócić do swojego dormitorium i napić się gorącej herbaty z mnóstwem miodu i mlekiem. Ostatnio coraz częściej przyłapywała się na tym, że jej ukochany Quidditch już nie był dla niej ucieczką od codzienności, a przykrym obowiązkiem. Nie chciała zapaść się w żałobie po matce. Właściwie to do tej pory radziła sobie naprawdę dobrze, dopóki szala żalu nie przeciążyła się w drugą stronę. Miała dość pocieszania wszystkich dookoła, miała dość pijanego brata i markotnego ojca, gdy wracała do domu. Miała dość matkowania w wieku piętnastu lat, zmywania naczyń i wyrzucania spalonego jedzenia, bo w końcu wcale Angeliną nie była, mimo że dużo osób tak uważało. Nie umiała ani gotować, ani prowadzić domu. Nie umiała przemówić nikomu do rozsądku, szczególnie sobie.
    Może to dlatego zarobiła dwa szlabany w ciągu ostatniego tygodnia, jeden za roztrzaskanie szklanego wazonu pani McGonagall podczas zajęć, drugi za złamanie nosa jednemu Puchonowi łażącemu za nią jak natrętny robak i proszącemu o wytłumaczenie tematu, z którego całkiem przypadkiem dostała najlepszą ocenę. Dostała nawet eliksir na uspokojenie, jednak zamierzała go wykorzystać w innych celach. Na przykład w uśpieniu Katie Watson, szóstoklasistki codziennie prawiącej jej morały w pokoju wspólnym Gryfonów.
    Odchrząknęła cicho, gdy wybiła godzina zakończenia treningu. Kapitan z niezadowoleniem pokręcił nosem, po czym machnął ręką, pozwalając członkom drużyny zlecieć na ziemię. Dopiero teraz ujrzała siedzącego na trybunach Bellamy’ego. Zmarszczyła jedną brew i wylądowała tuż przy wejściu na wąskie schodki prowadzące na górne stopnie. Oparła swoją miotłę o jedno z siedzeń i zdjęła gogle zasłaniające pół jej twarzy.

    Roxanne

    OdpowiedzUsuń
  41. Kiedyś był otwartym chłopcem, który naprawdę uwielbiał świat. Uwielbiał zieleń trawy i błękit nieba, ludzie sprawiali, że chciał ich poznawać. Kochał siedzieć w siadzie tureckim na grubym, brązowym kocu rozłożonym na betonowych płytach u brzegu rzeki Han. Trzymając na kolanach rozłożoną książkę, w ogóle się nią nie interesował. Nie potrafił skupić się na jednym, bo pragnął wszystkiego. Spoglądał raz na siedzącą naprzeciwko matkę, by zaraz po chwili wodzić wzrokiem za przebiegającym obok młodym mężczyzną, na którego nadgarstku znajdował się zegarek, który co jakiś czas wydawał z siebie cichy dźwięk.
    Zorientował się jednak, że im bardziej poznaje ludzi tym bardziej angażuje się w znajomości, a te jednak nie zawsze były takie, jak chciałby aby były. Jedno niepowodzenie nie sprawia, że skreślił nagle wszystkich otaczających go ludzi, jednak gdy sprawa powtórzyła się po raz kolejny, zrezygnował. Stracił chęci i wolę walki. Nie wierzył już w to, że ktoś naprawdę może być dobry. Nie wierzył w wyciągniętą, pomocną dłoń w swoim kierunku, ponieważ zwyczajnie przejechał się już niejednokrotnie, a najważniejsza i najpiękniejsza dla niego stała się samotność. Wówczas ma pewność, że nie spotka go już żadna krzywda z czyjegoś powodu, przez kogoś. Tak żyje mu się łatwiej, bo po prostu wie, że jedyną osobą na którą może liczyć jest on sam. Nie zależy mu, bo nie warto. Nie angażuje się, bo i tak wie, jak to się skończy.
    Z uśmiechniętego, radosnego chłopca stał się odrobinę wycofanym nastolatkiem, który próbuje odnaleźć swoje miejsce na tym świecie, a to… Nie jest łatwe.
    Dlatego nawet na imprezie zorganizowanej ze względu na zwycięstwo jego drużyny nie stara się być w centrum uwagi. Mógłby, bo przecież do niej należał, grał na pozycji ścigającego i miał swój udział w zwycięstwie. Jak zawsze rywalizując z Deucentem, który z nich trafi więcej goli. Siedział więc na jednej z kanap, które na czas imprezy zostały przysunięte pod ściany pomieszczenia i rozmawiał całkiem żywo, jak na niego, z ciemnowłosą dziewczyną, która faktycznie na Quidditch się znała, a jej wiedza nie ograniczała się do nazwisk przystojnych graczy z drużyn reprezentujących kraje.
    — Angielska reprezentacja mogłaby włożyć grę więcej serca. — Powiedział, przykładając do ust szklankę wypełnioną ognistą whisky, aby upić z niej kilka łyków. Czuł na sobie spojrzenie tych wszystkich par oczu, które zawzięcie kibicowały swojej narodowej drużynie. — Uczę się w Hogwarcie, ale jestem z Korei. Nie będę kibicował przeciwnikom. — Oznajmił, szczerząc się sztucznie na całą szerokość szczęki.

    Musisz mi dać chwilę, na ponownie wczucie się w Hana. Ale będzie tylko lepiej ♥

    OdpowiedzUsuń
  42. [Cześć. :) Ten zarys fabuły zaciekawił mnie na tyle, że nie mógłbym ot tak odmówić. Czekam zatem, co tam Ci po głowie chodzi. :D]

    OdpowiedzUsuń
  43. [Hej, hej :D Świetnie, że zgłaszasz Bell'a na owego wilkołaka, będzie ciekawie ;P
    Napisz na maila (ktonaszrozumie@gmail.com) to ogarniemy tam jakiś sensowny pomysł jak powiązać ich, aby Mikha wg zwrócił uwagę na kłopoty Bella z wilkołactwem + jak piszesz, wykombinuje się też coś żeby Bellamy zgodził się na obecność białego wilka w pełnię :) Co do Benevolens Lupus (przeczytałam pobieżnie opowiadania, żeby wiedzieć o co chodzi xD) to można i nad tym pomyśleć, chociaż nie wiem czy Mikha chciałby w ogóle mieć coś wspólnego z taką grupą ;p Wyjść to może jednak w trakcie pisania wątku ;)]

    Mikhail

    OdpowiedzUsuń
  44. [Jeśli nasz wątek nadal aktualny, bo dość mocno mi się przysnęło, to dla Adama nie liczyło się czy to jest pierwszak czy siódmoklasista, z każdym lubił pogadać, choć no bywał trochę wredny, ale Adaś kocha zwierzaki, naprawdę darzy je ogromną miłością i właśnie Bellamy sympatię Adama mógł zdobyć poprzez znalezienie jego kota, co prawda przypadkowe, ale jednak. Parka uczniów w zemście na Adamie zamknęła gdzieś kociaka, a Adam odchodził od zmysłów i tak jakoś naprawdę mogli się dogadywać od tego momentu, a Adam do czasu aż skończył Hogwart, mógł stać się jego dość dobrym kolegom, który zawsze pomoże, wyciągnie z tarapatów, odrobi pracę domową lub nawet obroni przed jakąś bandą idiotów :D A teraz spotykają się na innym gruncie :D]

    Adam Lebiediew

    OdpowiedzUsuń
  45. [Ja tylko wpadam dać znać, że bardzo przepraszam za brak odpisu (który postaram się dodać na dniach!) ale rozchorowałam się strasznie i po prostu nie jestem w stanie się na niczym skupić, a wszystko co napiszę jest po prostu... tragiczne i w tym momencie wcale nie przesadzam. W każdym razie, nie myśl sobie nawet że urywam nam wątek, co to to nie! ♥]

    OdpowiedzUsuń
  46. [ Spoko, nie ma problemu, tak już czasem jest, u mnie też ;) W takim razie czekam na Twoją trzecią postać, może tam uda nam się coś stworzyć, chociaż mi akurat damsko-damskie idą średnio i jakoś mniej mam na nie pomysły. Ale kto wie! ;D ]

    Julia

    OdpowiedzUsuń
  47. [Ja się tylko cichutko-nieśmiało przypomnę, że miałyśmy skleić jakiś wątek... Masz nadal chęć?]

    Lysander

    OdpowiedzUsuń
  48. [Podrzucę to obiecane zaczęcie, najpewniej po wtorku, jak odpadną mi dwa egzaminy. Piszę, żeby nie było wątpliwości, że olewam czy sobie zniknęłam bez powodu ;>]

    Faradyne

    OdpowiedzUsuń
  49. [Przychodzę tutaj, bo z tą postacią kojarzę Cię najbardziej, a nie wiedziałam kogo wybrać.
    Kiedyś dawno temu Bellamy był kuzynem którejś z moich postaci, ale przyznam się, że nie mam zielonego pojęcia które to było dziewczę.
    Widzę, że dogadałaś się z autorkami, z którymi i ja się dogaduje, ale jak na złość akurat nie z tymi postaciami :C Daniel jakoś strasznie obkręca się w środowisku Ślizgonów, a przecież trochę stara się od tego wyrwać. Powiedz mi, u kogo najbardziej brakuje Ci wątków, to tam pójdę i coś wymyślę ^^]

    Daniel

    OdpowiedzUsuń
  50. [Pomysł wydaje się interesujący. :) Jak dobrze rozumiem, Bellamy był pałkarzem, tak? Ponadto zastanawiam się nad włączeniem w ten wątek Twojej drugiej postaci, jeśli oczywiście nie sprawiłoby Ci to problemu. Coś na zasadzie: "jeśli sam nie mogę go przekonać, to wezmę do pomocy Audrey". Co o tym sądzisz? :)]

    OdpowiedzUsuń
  51. [Jestem natrętem i przychodzę żebrać o wątek. Bo mogę, a co, chyba że na stracie mnie skreślisz to usunę się w cień do kąta i będę chlipieć aż ktoś w końcu zgodzi się mi pomóc rozwiązać mój problem z deficytem wątków. Jak Bellamy chce mieć kogoś do kochania, to nawet mama panią z którą można by dodatkowo zrobić całkiem niezłą dramę, oczywiście jeśli nie będzie ci przeszkadzać moje narzucanie się]

    Belauh&Rose

    OdpowiedzUsuń