Nie chciała, nie chce i nie będzie chciała

Daisy McGonagall




NAUCZYCIELKA ZAKLĘĆ I BYŁA KRUKONKA URODZONA W ROKU 1993, KTÓRA ZE SMUTKIEM W OCZACH ODMAWIA OPOWIADANIA O PRACY AURORA W MINISTERSTWIE MAGII, GDZIE DANE BYŁO JEJ PRZEPRACOWAĆ PRAWIE 10 LAT ZANIM ZREZYGNOWAŁA



Nie chciała. Nie wie, czy to dobre określenie, ale naprawdę nie chciała. Przyszło jej zmierzyć się z czymś, czego bała się najbardziej - śmierci. Cudzej, nie swojej. Gdy umierasz, jest Ci już wszystko jedno. W końcu niczego więcej nie zdziałasz, by odwrócić coś tak oczywistego. Jednak kiedy ktoś umiera na Twoich oczach, ktoś bardzo Ci bliski, w dodatku umiera z Twojego powodu... Daisy nie dała sobie z tym rady.

Nie chce. Tak właśnie się jej wydaje, że nie chce o tym pamiętać. Tego zastygłego wzroku mokrych tęczówek, które niegdyś radośnie świeciły na jej widok. Tych ust, które nie raz szeptały w jej stronę kilka miłych słów. Tych już wiotkich ramion, które nieraz ściskały jej ciało w mocnym uścisku.

Nie będzie chciała. Wie doskonale, że nie będzie chciała, by ktokolwiek się o tym dowiedział. O czynie jej zdaniem haniebnym, upokarzającym i niegodnym rodu, z którego pochodziła. O cudzej śmierci kogoś tak bliskiego, a jednocześnie odległego.

Chciała tylko, by daleka ciotka, a tak bardzo znana Minerwa McGonagall była z niej dumna. Tyle, nic więcej. Teraz jednak, pozostały jej smutne uśmiechy, które posyła uczniom na zajęciach. Często jej mówią, że jest identyczna, jak ciotka. Bardzo możliwe, nie bardzo zwraca na to uwagę. Za często pochłania ją myślodsiewnia i półka ze wspomnieniami, gdzie podpisane probówki próbują odciąć się od jej umysłu. Próbują, ale nie potrafią.

Śpij, moje serce -- -- nic już nie zakłóci
spokoju twego, ciszy i martwoty -- --
ona odeszła i nigdy nie wróci.

Śpij, serce moje -- dla ciebie świt złoty
raz tylko błysnął i wnet zgasł w pomroku,
I nie zostawił nic, oprócz tęsknoty.

Ona odeszła -- i nawet w jej oku,
co było w duszy jej, nie wyczytałem -- --
śpij, serce moje, w ciemnym snów obłoku.

Niech krew się burzy morzem rozszalałem,
niech pierś pragnienia płomieniami dyszy,
niech mózg goreje wyobraźni szałem:

ty śpij, me serce, w niezmąconej ciszy.




Carey Mulligan, jako żywa Daisy i wiersz Kazimierza Przerwy - Tetmajera, jako słowa zmarłego.

7 komentarzy:

  1. [Lepiej mi odpisz, a nie... Nowe karty w głowie.]

    Wiesz kto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę się rozwijać, nie bądź dla mnie niemiła :C

      Usuń
    2. [Do odpisów, Chrzanie~]

      Usuń
  2. [Powiedz mi coś więcej o Daisy, chcielibyśmy z Quentinem ją poznać, aczkolwiek ciężko z karty dowiedzieć się czegoś więcej. Może dlatego, że nie potrafię interpretować wierszy? :D]

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam serdecznie kolejną z Twoich postaci! :)
    Bardzo fajna ta twoja Daisy i wyraźnie z przeszłością, o którą aż chce człowiek spytać. Poza tym, świetnie wybrałaś zdjęcie Carey, zdaje się naprawdę pasować do karty; a za wiersz Tetmajera na końcu masz u mnie wielki plus :)
    Życzę wielu ciekawych wątków oraz udanej zabawy kolejną postacią, a w razie chęci, zapraszam do siebie.]

    Teddy || Jamie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przyznam się szczerze, tylko nie śmiej się za głośno - nie najechałam :D Ale dziękuję za wyjaśnienia, teraz już wszystko wiem :D Chętna na wątek? Może masz jakiś pomysł?]

    Quentin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Oho, Wielki Gatsby wersja Hogwart, bardzo ładnie. Czeeeść, spotykamy się znowu. Fajniusia ta Twoja Daisy, smutna, ludzka, ciekawa – lubię takie. Baw się z nią wyśmienicie! ;]

    VERA & OLGIERD

    OdpowiedzUsuń