I fought for you the hardest

13 VI 2005 ─ Po wakacjach VII rok w Hogwarcie ─ Ravenclaw ─ Szukająca ─ Czysta Krew ─ Koło Astronomów ─ WESZ ─ KZWP ─ 13 cali, sekwoja, kieł widłowęża, giętka ─ patronusem królik ─ boginem skarabeusz ─ Meropa

Żaden dom dziecka nie jest fajny. Nawet ten, przeznaczony tylko i wyłącznie dla dzieci z rodzin czarodziejskich. Holly przebywała w jednym z nich przez prawie połowę swojego obecnego życia. Drugą, spędziła na zapakowywaniu i rozpakowywaniu walizek, kiedy ktoś w końcu się na nią zdecydował. Nigdzie nie pozostała na dłużej. Miała cztery matki, trzech ojców, pięć psów i dwa króliki, ale żadnego przyjaciela. Ciężko było jej nawiązywać znajomości, kiedy tak naprawdę nie wiedziała, kim jest. Kiedy podrzucono ją, zostawiono tylko najważniejsze informacje. Holly, cztery miesiące, czysta krew – zaopiekujcie się nią. Nazwisko zostało jej nadane po pierwszej rodzinie, która się nią zajmowała, zaledwie dwa miesiące po jej podrzuceniu. Niestety szybko się rozmyślili i niemowlę znowu zostało oddane do domu dziecka. Holly wie już nieco więcej o swoich biologicznych rodzicach. Na przestrzeni lat, dzięki życzliwości niektórych osób, udało jej się dowiedzieć jak mają na imię. Elizabeth i Carl Reat. Ludzie, których nienawidzi najbardziej na świecie. Ludzie, którzy zostawili ją pod drzwiami przytułku. Ludzie, którzy nigdy jej nie kochali i nigdy nie pokochają.
Kiedy inne dzieciaki biły się o zabawki, ona pochłaniała kolejne książki, nie mogąc oderwać się od czytania. Robiła to praktycznie cały czas. Kiedy jadła, uczyła się wiązać buty, jeździła na rowerze, myła zęby, ale przede wszystkim w nocy. Wszyscy już dawno spali i właśnie wtedy Holly wyciągała książkę, zapalała małą świeczkę i kompletnie oddawała się lekturze. Raz wprawdzie przypadkowo podpaliła przez to ukochany kocyk, jednak szybko ugasiła ogień. Do dzisiaj trzyma zmaltretowany już materiał, jako przypomnienie tych pięknych czasów. Nawet w Hogwarcie zdarza jej się wciąż czytać całymi nocami. Woli jednak wymykać się wtedy ze swojego dormitorium i robić to gdzie indziej, umykając przed czujnym okiem prefektów i nauczycieli. Nie oznacza to jednak, że jest z niej jakaś buntowniczka. Wręcz przeciwnie! Sama nie wie czemu, najbardziej lubi towarzystwo zdeprawowanych i wyjętych spod prawa, których usilnie stara się jakoś nawrócić na dobrą stronę. Nie robi tego nachalnie. Niektórzy są nawet tego nieświadomi. Holly wydaje się że czasem myślą nawet, że sprowadzają ją na złą ścieżkę swoim towarzystwem. W końcu chyba w całym Hogwarcie nie ma tak czystej, ujmującej i delikatnej osoby jak ona.
fc: Lily James | Beyoncé 'Heaven' 
Lubię eksperymenty, zagmatwane wątki, dziwne powiązania i porypane pomysły. 
W sumie to Holly przydałby się jakiś bad boy, a nawet kilku (bad girl też!), 
ale szczególnie szukam jakiegoś obiektu westchnień mojej panienki!
Mile widziane jakiegoś przyrodnie rodzeństwo/znajomi z przytułku!
gg: 57748922

31 komentarzy:

  1. [Cześć <3 Oh, tak, Holly zdecydowanie może pomóc nawrócić się Noelowi :D Co prawda zdeprawowany nie jest, ale jednak przydałoby się go trochę ogarnąć! Może też sobie do niego wzdychać, ale raczej będzie to friendzone, bo Noel już zaklepny :c W każdym razie, chodź do mnie!
    Śliczna karta *,*]

    Noel

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Naprawdę prześliczna karta, no i Lily! Choć Agnes na pewno by nie naprawiła, po wypadku na meczu, bardzo się zmieniła. Mimo to śmiem twierdzić, że by się polubiły!
    Agnes to zdecydowanie Bad Girl więc zapraszam do nas!;)]
    Agnes Dolor

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ojeju, jestem zachwycona! Nie dość, że wygląd karty jest świetny, to jeszcze jej treść prezentuje dokładnie taki sam poziom. Chodź, porywam cię do wątku! ;)]

    Jemma/Molly/Maxine

    OdpowiedzUsuń
  4. [Milliesant bad girl nie zostanie nawet dla Holly, bad boyem ani obiektem westchnień tym bardziej, ale i tak witamy się serdecznie. :) Co prawda panna Whitaker na pierwszy rzut oka wydała mi się aż nazbyt eteryczna (pewnie przez tę kruszynę w zakładce, bo Quidditch ma jednak w sobie coś z brutalności i szczerze wątpię, żeby ślizgońska – jakakolwiek inna także – drużyna litowała się nad Krukonką, choćby była najdelikatniejszą istotą świata) i po prostu za dobra (miło mi tu robi pierwiastek nienawiści do biologicznych rodziców, trochę umniejsza on tej anielskości dziewczyny), ale zakładam, że to, co przedstawiłaś w karcie to część prawdy i to tylko wizerunek, jaki widzi i zna większość uczniów w Hogwarcie, bo nie uwierzę, że spędzając tyle czasu w złym towarzystwie Holly pozostała święta! ;> Mam zresztą słabość ogromną do takich pozornie banalnych i niewiele znaczących faktów jak ten o kamieniach na końcu Twojej karty, którym to kupiłaś mnie mimo mojego wcześniejszego zdania o postaci. (Duży plus, że nie wrzuciłaś jej do Hufflepuffu, choć Borsuki kocham całą duszą i mimo posiadania Ślizgonki zawsze im kibicuję w walce o Puchar Domów.) Za Meropę też masz serduszko (<3), a Lily bardzo zgrabnie na tym zdjęciu pasuje do kreacji Krukonki. A żeby nie wyjść na paskudną marudę, co jej tylko fotografie pasują, na koniec jeszcze dorzucę, że karta prezentuje się bardzo estetycznie i treść też jest przekazana w ładnych, lekkich słowach. Z przyjemnością porwałabym Cię do wątku (na moją zgubę nawet cień pomysłu już mi majaczy), ale trochę się boję, że i tak już wzięłam na siebie za dużo i klasycznie jeszcze bardziej będę przeciągać z odpisami.
    Cześć! Raz jeszcze ciepło witam na blogu, obyś znalazła tu jak najwięcej porywających wątków i została z nami na dłużej. :)]

    Milliesant Lloyd

    OdpowiedzUsuń
  5. [To nie moja pierwsza historia o porzuceniu, podejrzewam, że innych też, więc pojawia się wrażenie, że została nam przedstawiona banalna historia, która za każdym razem wygląda podobnie. Nie myśl sobie, że zacznę Cię teraz krytykować wzdłuż i wszerz, wręcz przeciwnie. :D
    Mimo wspomnianej przeze mnie powtarzalności tematu, to, co napisałaś przypadło mi do gustu (może nawet ujęło za serce, bo dzieci, smutek i cierpienie zawsze mnie w pewnym sensie bolą). Holly zdaje się być przemyślana i po prostu dobrze opisana, także mam nadzieję, że w czasie trwania różnej maści wątków (i naszego, bo tu się skrywa propozycja) nadal będziesz kreować Twoją panienkę w ten udany sposób.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Lepiej pozostać przy jednym bad boy'u, mniej problemów ma się potem na głowie. Witam serdecznie i chwalę kartę, bo bardzo mi się spodobała, zarówno wizualnie jak i pod względem zawartej w niej treści. Życzę dobrej zabawy i wielu ciekawych wątków :) ]

    Silas Mulciber/Rhys Skeeter/Audrey Miller

    OdpowiedzUsuń
  7. [Myślę, że to całkiem dobry pomysł. Może Holly przychodziłaby do niej w czasie jej pobytu w Skrzydle Szpitalnym? Miałam już taki wątek i był bardzo supi xd ale autorka, z którą go pisałam mi zwiała. Smutna foka, rozwaliłaś mnie tym.:p]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ja mam chęć na wątek! Przybywam więc.
    Fajna ta twoja Holly, taka miła uprzejma, zupełnie inna od Logana teraźniejszego, może kiedyś byli bliskimi przyjaciółmi, ale teraz się nieco pozmieniało, hmm?:D]
    Logan Linley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [O, patrz! Ja piszę, ty piszesz. No coś ty bierz i miłość, ale jaka ta miłość destrukcyjna, jedno stronna czy prostaxdd Może oni byli razem, zanim matka zabiła ojca Logana i teraz Logan zaczął Holly źle traktować, wątek zaczniemy od moemntu gdy zaczęli ze sobą chodzić, żeby nie było nudno, co ty na to? ;)]

      Usuń
  9. [O mój boże, o mój boże, o mój boże. Znasz Foals, naprawdę?! Jeju, to jest taki genialny zespół, a NIKT ich nie zna, tak właściwie! Teraz to już na pewno sobie wątku z tobą nie odmówię.
    Maxine przydałaby się taka bff, szczerze mówiąc. Także jeżeli ci to odpowiada, możemy z nich zrobić właśnie takie przyjaciółki od serca i w ogóle. c:]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  10. [Tak i zaczęłabyś, bo ja nam wymyśliłam, więc wiesz..c:
    No i lepiej byłoby gdybyś ty zaczęła, bo w koncu to Holly idzie do Agnes. A i możemy zrobić z nich dobre przyjaciółki, czy wolisz ciekawszą relację?;)]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że karta jest wręcz fenomenalna.
    Witam się serdecznie, choć z lekkim opóźnieniem. Myślę, że Anie przydałaby się taka dobra znajoma jak Holly, koleżanka z ławki, powiedzmy, z którą mogłaby czasem dobrze porozmawiać. Reprezentują dwa różne światy, więc chyba nie ma nic lepszego w znajomości.]

    Anastasiya Dołohow

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Kiepska ze mnie kopalnia pomysłów. W tym względzie liczę na Ciebie.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  13. [Dzień dobry. Podoba mi się zarówno karta, jak i cała postać. Gdybyś więc miała ochotę na wątek, to zapraszam do siebie.]

    Igor

    OdpowiedzUsuń
  14. [Jak dla mnie bomba. :P
    Czyli zaczynamy od momentu gdy Logan jeszcze nie stracił ojca. Od momentu kiedy jeszcze był szczęśliwy i zabawny?
    Może zróbmy to w ten sposób, że Holly od dłuższego czasu się w nim podkochiwała, a Logan poczuł to od niedawna. Mimo wszystko mój pan nie jest aż tak skory do okazywania jakichkolwiek uczuć, czasami nawet wcale ich nie okazuje i ciężko jest dość co właśnie czuje. A więc tak.. Pierwsza randka, Logan wciąż nie pewny co do tego wszystkiego i w ogóle, ale chce się z nią spotkać, właściwie to sam ją zaprosił, itp.
    Potem gdy już będziemy w momencie kiedy Logan stracił ojca i matkę w pewnym sensie też, będzie unikał Holly, za wszelką cenę będzie się starał uciekać przed nią. Nie będzie chciał, aby dziewczyna widziało go w tym stanie, trochę będzie się bał, że ta się go boi jak i zresztą pół szkoły. Ostatecznie jednak w dalekiej przyszłości wciąż nie ufny Logan zgodzi się z nią spotkać, porozmawiają, trochę powspominają, itp. c:]

    OdpowiedzUsuń
  15. [cześć! :D tak jak już mówiłam, chyba (a może nie?), zrobiłabym z nich takie prawie-przyjaciółki, bo mam wrażenie, że by się dogadały, ale Narcissa nie umiałaby jej, z początku przynajmniej, zaufać na tyle, by powierzyć Holly swój największy sekret. mogłyby się za to wymieniać książkami, rozmawiać, a Cissy pewnie też z wielką ciekawością czerpałaby od starszej koleżanki wszelkiego rodzaju informacje: i wiedzę szkolą i pozaszkolną. czy taka relacja Ci pasuje? c:]

    Narcissa Nelson.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Może ty?
    Wymyśliłam wątek, soł. c:]

    OdpowiedzUsuń
  17. [Okej, będę czekać. :)]

    OdpowiedzUsuń
  18. [ożesz, jestem bardzo na tak!
    dodatkowo świetnie mi się wkomponowałaś w myśl: możemy zrobić tak, że to Holly zaproponuje, by pojechać do domu dziadków Narcissy, bo, załóżmy, bliżej, bo ich poznała i byli bardzo mili, wyrozumiali i tak dalej – a tu Cissy nagle się cała spina, stresuje i próbuje jej ten pomysł wyperswadować. pannę Whitaker na pewno by to zastanowiło, jak podejrzewam, ale mogłaby twardo obstawiać przy swoim ("no weź, daj spokój, co tam bałagan, nie wierzę, że mogliby się wściekać) i koniec końców Nelson jej ulegnie... i wtedy wyjdzie na jaw cała tajemnica Narcissy. pasuje Ci takie rozwiązanie? c:]

    Narcissa Nelson.

    OdpowiedzUsuń
  19. [dobry, dobry! ach, cóż za karta! treść, wygląd ogólny... muszę pochwalić dobrze zapowiadającą się postać!
    i jednocześnie poprosić, byś odezwała się do mnie na maila w sprawie rodzeństwa (dokładniej sióstr, o ile takowe istnieją) Holly. :)
    czarna.nie.lubi.rosolu@gmail.com]

    OdpowiedzUsuń
  20. [Okey, możemy tak zrobić! Maxine umie być głosem rozsądku, więc z pewnością będzie Holly upominać, gdy zajdzie taka potrzeba. W sumie dziewczyny mogą spędzić razem część wakacji, może pojechać w jakieś ciekawe miejsce? Nie wiem, nie wiem ;_;]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Że Vincent jest Prefektem Naczelnym i patrolowanie po nocach należy do jego obowiązków. :D
    Możemy to rozegrać w ten sposób (bo Vincent to kluchy), że owszem, napotkał ją na patrolu z książką, której szukał, bo była wiecznie wypożyczona i z racji, że nie nadaje się na kogoś, kto komenderuje ludźmi, po prostu zapytałby ją, czy mu tę książkę wypożyczy, a on wtedy uda, że wcale jej nie zauważył.
    Jeżeli to możliwe – mamy już coś, dzięki czemu się poznali i teraz ewentualnie czas oddania albo razem robią jakieś czarnomagiczne hokus-pokus.]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń
  22. [Przychodzę z pytaniem, mogę wrzucić Cię do moich powiązan?;)]

    OdpowiedzUsuń
  23. no to napisz mi jak mogłabym ją opisać, ją i jej związek z Logan'em, bo wątku jeszcze nie mamy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. [Mogliby się pierwszy raz zobaczyć, gdy byli jeszcze dziećmi i oboje zajadali się wiśniami, hmm?]

    OdpowiedzUsuń
  25. [A jakie Holly ma podejście do kotów? <;]

    Igor

    OdpowiedzUsuń
  26. [Wybacz, że odpisuję dopiero teraz, ale pomysł oczywiście mi się podoba i zacznę nam, jak tylko będę mogła! ;)]

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  27. [Może podejmiemy się wątku wakacyjnego? Holly zapewne wraca do domu dziecka, tymczasem Anastasiya ma cały spory dość dom dla siebie, do czasu, kiedy jej rodzice nie wrócą z pracy. W dodatku ma licencję na teleportację, ewentualnie zawsze można skorzystać z sieci Fiuu. Może więc drobne odwiedziny, które skończą się prawie całodzienną wizytą u Any? Albo, gdy rodzice usłyszą, że to czarownica czystej krwi, nawet i całonocną?
    Na razie nic lepszego mi do głowy nie przychodzi.]

    Anastasiya

    OdpowiedzUsuń
  28. Maxine nie mogła doczekać się wakacji z jednego, ważnego powodu – w tym roku odbywały się Mistrzostwa Świata w Quidditchu, a ona niczego nie pragnęła bardziej, jak tylko znaleźć się na stadionie, aby móc obserwować swoich ulubionych graczy. Bilet zakupiła już dawno temu, aby mieć pewność, że na pewno będzie mogła tam być, bo nie wybaczyłaby sobie, gdyby przez swoje zaniedbanie nie mogła być obecna na meczu, tym bardziej, że systematycznie odkładała pieniądze na ten zakup. Ostatecznie wyszło tak, że Aberforth zasponsorował jej bilet, ignorując jej protesty, że przecież wcale nie musi. Jednak Carter nie udało się niczego osiągnąć, bo chociaż była uparta, to jej przybrany ojciec był uparty dwa razy bardziej.
    Na samym początku obawiała się, że na Mistrzostwa będzie musiała pojechać sama. Aberforth raczej nie przepadał za tego typu wydarzeniami, więc jego nie mogła zabrać. Na szczęście bardzo szybko znalazła rozwiązanie w postaci swojej najlepszej przyjaciółki, której w ogóle nie musiała przekonywać do tego, aby z nią pojechała. Holly była w końcu osobą, na którą Maxine mogła liczyć zawsze, niezależnie od okoliczności. Oczywiście ta zasada działała również w drugą stronę, ponieważ Gryfonka nie potrafiła sobie wyobrazić rzeczy, której nie byłaby w stanie zrobić dla dziewczyny. Cieszyła się, że znalazła sobie kogoś tak bliskiego w Hogwarcie, bo inaczej jej początki tutaj mogłyby być o wiele gorsze niż były w rzeczywistości. Wolała nie wracać pamięcią do pierwszej klasy, kiedy dopiero poznawała ten świat, mając nad sobą widmo rodziców, którzy nie chcieli, aby uczyła się w tej szkole. Prawda była taka, że gdyby nie Aberforth, to dzisiaj by jej tu w ogóle nie było.
    Teraz jednak nie chciała myśleć o nieprzyjemnych aspektach swojego życia. Ten dzień miał należeć do szczęśliwych, dlatego prędko odgoniła od siebie wszystko, co nieprzyjazne, chcąc skupić się na niesamowitej atmosferze, która panowała na polu przed stadionem. Znajdowało się tu jeszcze mnóstwo namiotów, chociaż mecz miał rozpocząć się już niebawem. Albo to jej się wydawało, bo każda kolejna minuta sprawiała, że Maxine była coraz bardziej podekscytowana. Wstała dzisiaj wcześniej niż zazwyczaj i już nie mogła się doczekać, aż razem z Holly zajmą swoje miejsca, a mecz się rozpocznie. Dlatego też chciała się pojawić tam trochę wcześniej, aby nie musiały się tłoczyć w kolejkach i przeciskać między ludźmi.
    — Hej, Jake, myślisz, że stadion to miejsce dla dziewczyn? — usłyszała ze sobą, kiedy od stadionu dzieliło je już naprawdę niewiele. Odwróciła się i zmarszczyła brwi. Zobaczyła trzech chłopaków z zaczepnymi uśmieszkami na twarzach.
    — Oczywiście, że nie, dlatego myślę, że te dwie urocze panie powinny oddać nam swoje bilety — jeden z nich, prawdopodobnie Jake, zrobił jeden krok w ich stronę, na co Maxine wykonała krok do tyłu.
    — Ktoś tu ma za wysokie ego, tak mi się wydaje — burknęła. — Zostawcie nas w spokoju.

    Maxine Carter

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepszą przyjaciółką Narcissy była, bez wątpienia, Daisy Ramsey. Nierozłączne, chociaż poznały się dopiero na pierwszym roku w Hogwarcie; dzieliły się swoimi sekretami i każda z nich wiedziała, że może drugiej opowiedzieć absolutnie wszystko. To Daisy była jedną z dwóch osób, poza dziadkami, które od razu poznały największą tajemnicę Narcissy, a do której nigdy w życiu nie chciała się nikomu przyznawać. Powstrzymywał ją strach przed reakcją ludzi, choć na ogół było jej to obojętne. Tyle, że tutaj nie chodziło już wyłącznie o życie jednej osoby.
    Dlatego też nie powiedziała ani słówka Holly, choć ich kontakty wciąż się wzmacniały, co pannę Nelson bardzo cieszyło, bowiem uważała ją za inteligentną i oczytaną osobę, z którą można podyskutować na przeróżne tematy, a dodatkowo osobę wyjątkowo ciepłą, co zdarzało się już nader rzadko. Starannie jednak unikała tematów domu i rodziny, nie chcąc też wypytywać dziewczyny o jej przeżycia i zakładając, że zwierzy się, gdy będzie chciała. Nie była to wprawdzie relacja, w której spałyby w jednym łóżku rozebrane do rosołu i całowały się po alkoholu bez skrępowania, wiedząc, że nic to nie zmieni w ich kontaktach, aczkolwiek Narcissa nie wątpiła, że być może i do takiego etapu kiedyś dojdą.
    Jej tajemnica miała jednak pozostać nieodkryta.
    – Hej... Holly? – Krukonka niepewnie nachyliła się do koleżanki, niemal szepcząc, ale nie dlatego, że chciała zachować dyskrecję, lecz dlatego, iż na koncercie było tak niewyobrażalnie głośno, że i tak niewiele by usłyszały, choćby zachciało im się wrzeszczeć. – Holly, chyba zgubiłam torebkę.

    [zaczęłam krócej, ale jeśli wolisz dłuższe wątki, to śmiało, ja się dostosuję. :)]
    Narcissa Nelson.

    OdpowiedzUsuń
  30. [Eliksir, wypróbowują nowe zaklęcie czy masz inny pomysł?]

    Vincent

    OdpowiedzUsuń