Creature comfort makes it painless










po prostu Millie
Hufflepuff ─ VI rok ─ Czysta Krew ─ Klub Eliksirów ─ Koło Astronomów ─ Boginem wizja z lustra Ain Eingarp ─ Patronusem jeżAnimag ─ 12 cali, sekwoja, wąsy kuguchara, sztywna
Doszła do takiego momentu w życiu, że nie wie kim jest, ani kim chce być. Stoi przed poważnym wyborem życiowym, wciąż mając nadzieję, że ktoś wskaże jej odpowiednią drogę. Zadaje sobie milion pytań, na które odpowiedzi szuka wszędzie. W gwiazdach, fusach od herbaty a nawet w mglistych eliksirach, które przygotowują na zajęciach. Nie pyta o nie tylko ludzi, którzy już wielokrotnie ją zawiedli. Boi się kolejnych rozczarowań, cierpienia i uczucia pustki, więc nigdy nikogo nie prosi o złożenie obietnic. Sama również ich nie składa, doskonale wiedząc, że jej instynkt w momencie uczucia zagrożenia, każe ją złamać. Pomyka korytarzami Hogwartu ze spuszczoną głową, mając nadzieję umknąć przed jej przyjaciółmi. Nie radzi sobie z natłokiem zajęć, prac domowych i przede wszystkim sprzecznych emocji, których cały czas przybywa. Jedynie wieczorne obserwowanie ruchu gwiazd pozwala jej skupić się na czymś kompletnie innym.

cześć! W tytule Arcade Fire 'Creature Comfort'
Wątki oparte na gotowych powiązaniach lepiej mi idą.
Zgadzam się na wszystko, więc przybywajcie!
Zapraszam też do 'Wspomnienia', żeby trochę bardziej ją zrozumieć.
Wzorowałam się trochę na 'Princess Saves Herself In This One' Amandy Lovelace

13 komentarzy:

  1. [Ojejjejejejje, jeż! Czeeeeść, witam serdecznie na blogu, będąc totalnie zauroczoną zwierzątkiem, które pojawiło się w Twojej karcie i zdjęciem, które ma w sobie coś przyciągającego. Podziwiam jednocześnie minimalizm w opisie Millie (ja tak nie umiem :C) i gratuluję tego, że w tak niewielu zdaniach opisałaś ją na tyle, że jestem nią kompletnie oczarowana. Szkoda tylko, że życie tak ciężko ją doświadczyło, bo osobiście nie wyobrażam sobie tak okropnej utraty siostry. Smutek wzbudza też postać jej matki. Cóż, nie ulega wątpliwościom, że Millie nie miała dotąd łatwo. Życzę jej więc tego, żeby los się do niej mocno uśmiechnął a Tobie wielu ciekawych wątków i weny! :)
    Wydaje mi się tylko, że powinno być przygotowuje na zajęciach, ale może się mylę! :)]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Mi też lepiej idą wątki oparte na powiązaniach. Ba! Mi wręcz bez powiązania wątki nie idą ;D Jakbyś miała ochotę jakieś wspólnie wymyślić dla Millie i którejś z moich postaci to zapraszam serdecznie. Od razu ostrzegam, że nie idą mi też damsko-damskie, ale jak powiązanie będzie super to się bardzo postaram ;) ]

    Julia / Olivia

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witaj. Ciekawa postać i niezwykle intrygujący bogin. Gdybyś miała ochotę na wątek, to chętnie coś napiszę.
    Zauważyłem też, że w zakładce ze wspomnieniami, konkretniej w tym ostatnim, wkradł ci się mały błąd z formatowaniem.]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć, czołem! Bardzo ciekawie wykreowana postać, cieszy mnie, gdy widzę ludzkie odsłony cierpienia. To szalenie budujące, wiedzieć, że sprzeczne emocje nie są niczym nienormalnym. Jeśli Millie będzie chciała pomocy starszego kolegi w rysowaniu mapy nieba to oczywiście zapraszamy! Bawcie się u nas najlepiej ever i, cóż, ahoj przygodo!]

    Julien Skehan/Annabel Lee/Ethel Covel

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hahahahahha, ok, poczułam się trochę lepiej po Twojej odpowiedzi, bo sama też mam zawsze kilka wersji karty. :D lyne.akkarin@gmail.com, zapraszam!:)]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć :) Miło mi powitać kolejną członkinię Klubu Eliksirów :) Piękny wizerunek, karta też jest świetna, a wspomnienia - niesamowicie smutne, ale też na ten odrobinę przygnębiający sposób cudowne. Gdybyś chciała dla Millie wyrozumiałego nauczyciela, który zawsze wysłucha gdy uczeń ma jakiś problem - nawet niezwiązany z eliksirami - albo gdybyś chciała ruszyć wątek z eliksirami, to zapraszam.]

    Vivienne Covington

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ostatnio nie umiem w konstruktywne komentarze powiem więc tylko, że bardzo mi się podoba karta, pod względem estetycznym, ale również jej treść jest ładnie i zgrabnie opisana. No i zdjęcie, mam wrażenie, że dobrane perfekcyjnie.
    Z lekkim opóźnieniem witam Ciebie oraz panienkę Martel i oczywiście zapraszam do którejś z moich postaci. Wszystko zależy od tego, na jaki wątek masz ochotę.]

    Artair, Hyun i Minhye

    OdpowiedzUsuń
  8. [Cześć! Wpadam szybko przywitać kolejną puchonkę na roku. Karta jest śliczna - świetnie napisana, do tego estetyczna i wszystko mi się podoba. Baw się tutaj dobrze!]

    Bond.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Podoba mi się ten pomysł :) Chcesz jeszcze coś dookreślić, czy idziemy na żywioł?]

    Vivienne

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zacznę :) tylko daj mi kilka dni, żebym miała już za sobą ostatni egzamin i mogła bez wyrzutów sumienia napisać :D]

    Vivienne

    OdpowiedzUsuń
  11. [Wpadaj na maila, bo szczerze mówiąc za gg nie przepadam:
    dr.neurocriminology@gmail.com]

    Bond.

    OdpowiedzUsuń
  12. [Wybacz - zeszło mi nieco dłużej niż się spodziewałam, ale już jestem :)]

    Dzisiejsze lekcje przebiegały nadzwyczaj spokojnie. Wcześniejsza grupa Gryfonów i Ślizgonów wyjątkowo nie doprowadziła do żadnego wypadku, czy nawet najmniejszego uszczerbku na zdrowiu zebranych. A w tym momencie kończyła zajęcia z Puchonami i Krukonami, którzy jak zawsze spokojnie podążali za podanymi przez nią instrukcjami. Niektórzy uczniowie już skończyli swoją pracę i złożyli na jej biurku próbkę przyrządzonego eliksiru, inni jeszcze pracowali, pochylając się ze skupieniem nad kociołkami. Lubiła przyglądać się swoim uczniom, gdy zgłębiali tajniki eliksirów. Najbardziej uszczęśliwiał ją wyraz zrozumienia na ich twarzach, oraz triumfu, gdy osiągali upragniony cel. Martwiła się jednak jedną uczennicą – Millicent Martel. Dziewczyna była zdolna, na pewno w dziedzinie eliksirów, co Vivienne mogła osobiście potwierdzić. Jednak od pewnego czasu zaczęło się dziać z nią coś niedobrego.
    Doskonale pamiętała, jak Mistrz Manuchehar szkolił ją, stawiając przed nią kolejne wyzwania. Pamiętała chłodne powietrze smagające jej twarz, gdy przemierzała ciemną nocą zakamarki Kotliny Fergańskiej, w poszukiwaniu brakujących składników do eliksirów. Dzięki temu nauczyła się wytrwałości i pokory, które były niezbędne do osiągnięcia mistrzostwa w eliksirach. I czasami z tęsknotą powracała w myślach do tamtych czasów, gdy mieszkała w Tadżykistanie, który szybko stał się jej domem. Szkoliła się u wielu mistrzów, w wielu państwach i miastach, jednak to Mistrzowi Manucheharowi zawdzięczała najwięcej.
    Lekcja dobiegła końca. Ostatni uczniowie złożyli już swoje prace na jej biurku i wrócili na miejsca, w oczekiwaniu na zadanie domowe. Z uśmiechem wstała od biurka i podeszła do tablicy, stukając w nią różdżką.
    - Oczekuję, że przygotują się państwo z tego materiału na następne zajęcia. Obawiam się, że lekcje trwają zbyt krótko, abym mogła wytłumaczyć to samo, więc materiał musi być naprawdę dobrze opanowany. Będziemy przygotowywać kilka eliksirów z użyciem tych składników, więc nie będzie czasu na sprawdzanie wszystkiego po kolei w książkach. Oczywiście w razie jakichś problemów lub pytań, zapraszam na konsultacje.
    Uczniowie przepisali treść z tablicy, a Vivienne usiadła za biurkiem. Musiała załatwić jeszcze jedną sprawę przed kolejnymi zajęciami.
    - Panno Martel? Mogłaby pani zostać na chwilę?
    Czekała chwilę w ciszy, aż ostatni student wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
    - Muszę przyznać, że ostatnio niepokoję się o panią. Do tej pory bez problemu radziła sobie pani z wyzwaniami, jakie podejmowaliśmy na zajęciach, jednak od niedawna wydaje się pani być jakby… nieobecna. Zdaję sobie sprawę, że przechodzi pani trudny okres. Utrata tak bliskich osób jak matka i siostra zawsze odciska piętno na funkcjonowaniu i w ogóle na psychice danej osoby. I pewnie wielokrotnie odczuje pani tęsknotę za matką, zwłaszcza w najważniejszych momentach życia, jednak jeśli chciałaby pani kiedyś o tym porozmawiać… wiem, co oznacza stracić rodzica. Nie wątpię, że pani inaczej do tego podchodzi – wiem, że każdy odczuwa inaczej, jednak z pewnością jest pani ciężko się z tym wszystkich pogodzić. Także, proszę się nie krępować. Jestem tu dla państwa.

    spóźniona Vivienne

    OdpowiedzUsuń
  13. [Śliczna karta, urocza dziewczyna. Pamiętam, że wchodziłam tutaj zanim jeszcze opublikowałam postać Yeonghwana i podziwiałam html. Serio, ludzie, nie mam pojęcia, jak to robicie, dla mnie to jest czysta magia — a jaka ładna i wspaniała!
    To fajne, że pamiętasz moje postacie... Naprawdę zrobiło mi się jakoś miło w serduszku :D
    Co do omawiania wątku na gg, jasne. Szukałam numeru po karcie, ale nie znalazłam. 56336069
    Pisz do mua!]

    OdpowiedzUsuń