To truly hate is an art one learns with time

Sebastian Blackbourne


Ktoś kiedyś powiedział, że najlepszą obroną jest atak. Nosząc więc w sobie tyle nienawiści, ile kiedykolwiek uświadczyłeś, sam zaczynasz nią obdarzać. Nie chcesz tego, ale krytyka niezamierzenie ciśnie ci się na usta. Nikt nie jest wystarczająco dobry, by zasłużyć na twój szacunek, bo ty nigdy taki nie byłeś. Nieważne, czego byś nie zrobił, w jaki sposób nie rozwiązał, czym się nie popisał, słyszałeś tylko jedno słowo. Źle. Zapadło ci ono w pamięć, zakorzeniło się gdzieś w najciemniejszych zakamarkach umysłu, wryło w psychikę tak mocno, że nie jesteś w stanie pozbyć się tego brzemienia, nawet na chwilę. Nie możesz spać, bo rozpamiętujesz przeszłość i nie umiesz ot tak podnieść się z łóżka, bo boisz się przyszłości. Jesteś więźniem swojego losu, więc na innych ludzi spoglądasz zza krat emocjonalnej celi. Drwisz z ich położenia, choć dobrze wiesz, że to oni są wolni, a nie ty. Mimo tego nie przyznasz się do popełnionych zbrodni, dalej będziesz twierdził, że niczego złego nie zrobiłeś. Nie mają na ciebie żadnych dowodów i nigdy, przenigdy ich nie dostaną, bo przecież ofiarą twoich najgorszych czynów jesteś ty sam.

Cześć. Miałem sporą przerwę w blogowaniu, ale oto jestem. Wątki raczej średniej długości, kilka pomysłów na nie w zakładce powyżej. Niedługo pewnie pojawią się następne.

16 komentarzy:

  1. [Witamy się serdecznie i cieplutko! Musimy przyznać, że postać wydaje mi się arcyciekawa. Bardzo podoba mi się zakładka z pomysłami, uruchamia wyobraźnię! Może i ja kiedyś pokuszę się o takie ułatwienie? W każdym razie moja Annabel nie nadaje się ani, na jedynkę, bo się bidula w nikim nigdy przenigdy nie zakochała, ani na dwójkę, bo jest czystej krwi. Ale może, gdyby przypadła Wam do gustu, to może nadawałaby się do narysowania? Uważanie Sebastiana za zboka i spłonięcie straszliwym rumieńcem byłoby w jej stylu. W każdym razie raz jeszcze witamy i zapraszamy serdecznie do nas!]

    Annabel Lee/Ethel Covel

    OdpowiedzUsuń
  2. [To aż wstyd, że jeszcze nikt nie powitał! Pozwól, że szybko to naprawię, witając Cię serdecznie na Hogwarckich Kronikach z tak ciekawą kartą postaci. :3 Czeeeeść! Szalenie mnie cieszy, że dom, którego opiekunem jest mój pan, właśnie poszerzył swoje grono o kolejnego wspaniałego Ślizgona i z tego miejsca gratuluję minimalizmu, który cechuje tekst powyżej, nie ujmując mu przy tym niczego, bo treść jest świetna. Podoba mi się, że jego nastawienie do świata i ludzi wynika z tego, co sam przeżył – wierzę jemu i wierzę w jego kreację. Mam więc nadzieję – i jednocześnie Ci tego życzę! – że będziesz się dobrze bawić na blogu i wcielisz w życie wątki rozpisane w zakładce. Przepraszam, że nic jednocześnie nie zaproponuję, ale mam zbyt duże zaległości, żeby się póki co pakować w coś więcej. :C Powodzenia!]

    Connor Greyback

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam ;p wątki, wąteczki, witamy ślizgona (ślizgońskiego? ma się rozumieć ;p)]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Z wielką przyjemnością! I coś podskórnie czuję, że wszystkie wymienione przez Ciebie potencjalne reakcje (albo i więcej) znajdą swoje miejsce w jej przewrażliwionym mózgu.]

    Powolne wychodzenie z własnej strefy komfortu stało się jej celem na zakończenie szkoły. Nie bała się egzaminów, od zawsze przecież uczyła się najlepiej, jak tylko potrafiła, pilnując wszystkich terminów, powtarzając materiał i pisząc wymagane prace. Myśl o tym, co mogło ją ominąć przez ostatnie siedem lat zasiała się w jej umyśle dość niedawno i, jakby niepewnie, kiełkowała aż do teraz. Nie chciała stawiać swojego życia na rzęsach i latać pijana po pokoju wspólnym Ślizgonów – nie o to chodziło. Chodziło o sprawdzenie tych wszystkich drobnych radości, których sobie podświadomie odmawiała. Zupełnie jakby zobaczyła teraz coś arcyciekawego, postanowiła to dotknąć czubkiem palca i uciec, gdzie pieprz rośnie.
    Od zawsze miała wrażenie, że żyje jakoś obok szkolnego życia. Angażowała się w nie w granicach niezbędnego minimum, ale nie była przy tym opryskliwa, czy nieprzyjemna w obyciu. Sprawiała wrażenie wiecznie rozczarowanej, choć gdy patrzyła na siebie w lustrze, jej mimika wydawała się jej zupełnie zwyczajna. Ale być może nie była, skoro młodszy Ślizgon postanowił ją nakreślić – oczywiście bez jej wiedzy.
    Początkowo nie bardzo chciała wierzyć. Spojrzawszy na koleżankę, puknęła się palcem wskazującym w czoło i wróciła do swoich obowiązków. Ślizgonka odeszła od Annabel i stało się najgorsze, co mogło się stać – zaczęły szeptać, a Lee to zauważyła. W jej wyobraźni runęła lawina dziwnych spojrzeń skierowanych w jej stronę, stłumione głosy, z których nie potrafiła wyłapać ani jednego słowa. Poczuła ten rodzaj duszącego gorąca, które świadczy jasno o byciu na językach. Pojawiły się zatem w jej głowie absurdalne pytania o cel rysunków Sebastiana. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł jej po plecach, cała biblioteka usłyszała trzask zamykanej księgi i sylwetka dziewczyny zniknęła w korytarzu.
    - Pokaż mi swój szkicownik – przed Sebastianem pojawiła się nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd. Usta miała nieco zaciśnięte, ale daleko jej było do miotania w chłopaka piorunami. Nie była z rodzaju furiatów, rzucających się z pięściami, ale uważny obserwator zauważyłby, że nie tylko usta, ale i dłonie miała zaciśnięte. Zupełnie jakby spokój w jej słowach nie znajdował absolutnie żadnego odzwierciedlenia w mowie jej ciała.

    Annabel Lee

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć! Na wstępie życzę miłej zabawy na blogu i wielu wciągających wątków. Nie ukrywam, że bardzo chętnie skradłbym tego dobrego doradcę, o ile po zapoznaniu się z kartą Dashiella, będzie ci się on w tej konkretnej roli widział, gdyż do łatwych postaci, bez cienia wątpliwości, się nie zalicza i możliwe, iż dodamy do tego powiązania coś jeszcze.]

    Dashiell Chevalier

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Uwielbiam jak czytam jakąś kartę i ostatnie słowa w niej zawarte są takie... wow! U Ciebie tak było i sama postać też wydała mi się całkiem ciekawa. Nie wiem jeszcze jak mogłabym ją połączyć z którąś z moich postaci, ale jeśli masz ochotę to pomyślę bardziej, może Ty przypomnisz sobie o jakimś jeszcze wymarzonym wątku/powiązaniu i coś napiszemy. W każdym razie witam serdecznie i zapraszam :) ]

    Julia | Olivia

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Witam się cieplutko i bez zbędnych komentarzy na temat postaci (która oczywiście trafia w moje gusta pod każdym względem) chętnie pobawię się z moją Zoe w fake-girlfiend, jeśli oczywiście nas przyjmiesz. Mam nawet swoją wizję jeśli o to chodzi, podzielę się nią ;) ]
    Zoe Mess

    OdpowiedzUsuń
  8. [Och, czasami odnoszę wrażenie, że w całym Hogwarcie najsympatyczniejszymi postaciami mogliby być Ślizgoni, gdyby nie to, że większość z nich ma tak strasznie pod górkę w życiu. Cześć, cześć! Sebastian wyszedł Ci świetnie, a karta jest taka prosta i przejrzysta, a przy tym dobrze napisana, że można tylko pozazdrościć. Chętnie bym go jakoś połączyła z Barb, ale na chwilę obecną nic ciekawego nie przychodzi mi do głowy. Daj znać, jeśli masz ochotę na wątek - pomyślimy, a tymczasem baw się tutaj dobrze!]

    Bond. Barbara Bond.

    OdpowiedzUsuń
  9. [Pomysł dobry, możemy tylko dodać kontekst, jeśli spasuje Ci do osoby Sebastiana - chłopak wdał się w bójkę, ewentualnie był postronnym świadkiem i paskudnie oberwał. Barbara najpierw zajęła się innymi poszkodowanymi (bo głośniej krzyczeli, bo bardziej się rzucali, bo tak wyszło), a potem poleciała na Błonia szukać chłopaka, bo ktoś tam jej powiedział, że mimo późnej pory widział go w pobliżu głównego wyjścia. No chyba, że idziemy w zupełnie przeciwnym kierunku - Sebastian będzie szedł w zaparte, za nic nie będzie chciał się przyznać gdzie i kiedy nabawił się obrażeń, a Barbara koniecznie będzie chciała to z niego wyciągnąć, bo w końcu przez przypadek może mu zaszkodzić jeszcze bardziej.]

    Bond. Barbara Bond.

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Powiedzmy, że umówili się co do tego udawania za czasów normalnej Zoe. Ona przed tymi traumatycznymi przeżyciami, jakie ją spotkały była pełną optymizmu, wiecznie uśmiechającą się prymuską z wieloma pomysłami na życie i chęcią niesienia pomocy. Fajnie by było zacząć od samego poznania naszych postaci, a że Zoe kocha zwierzęta chętnie pobiegnie gdzieś za ukrytym animagiem ;) Później oczywiście można wszystko skomplikować i przejść w czasie do przodu, gdzie z udawaniem zabrneli tak daleko, że nie można już się wycofać no a nowa Zoe nie będzie już taka skora do pomocy. ]
    Zoe

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Ja bym poszła w spontaniczność, myślę że nie będzie to trudne. Jeśli będzie go to nurtować może najzwyczajniej w świecie palnąć coś ni z gruszki ni z pietruszki a Zoe już podchwyci pomysł. ]

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Jeśli masz ochote możesz zacząć, jeśli nie lubisz mogę to zrobić ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Okej, burza mózgów zawsze spoko. Jakbyś mógł się ze mną podzielić tymi strzępkami pomysłów to byłoby dobrze, może coś na ich podstawie przyjdzie mi do głowy. A jak nie to ja coś będę podrzucać :) ]

    Olivia / Julia

    OdpowiedzUsuń
  14. [O dziękuję bardzo! Nie zauważyłam tego błędu!
    Ja również chętna na wątek :D Oboje są animagami, chociaż Millie ukrywa to przed swoimi rówieśnikami - Seb mógłby jakoś się o tym dowiedzieć. Oboje byliby akurat przemienieni i może wyczuliby się? Seb mógłby potem chcieć o tym z nią pogadać, czy coś w tym stylu :)]
    Millie

    OdpowiedzUsuń
  15. [Nie ma problemu, w takim razie zacznę nam jakoś niedługo.]


    Bond.

    OdpowiedzUsuń
  16. [W sumie możemy sobie, to rozpracować podczas rozgrywki, zwłaszcza, że mamy względny pozytyw i tak na marginesie średnio wychodzi mi wyrywkowy opis, poza rozgrywkowy, specyficznego podejścia i odmiennych zachowań Dashiella, dlatego najlepiej wyrysuje się to w trakcie wątku. Powiedz mi, w jakie okoliczności chciałbyś ich wrzucić, a postaram się nam jak najszybciej zacząć i nie marnować już czasu na dodatkowe ustalenia.]

    D.

    OdpowiedzUsuń