30 maja 2017

Bo kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże


ADAM LEBIEDIEW
20 LUTY 1998 - MOSKWA - ŚWIEŻAK - NOWY NAUCZYCIEL OPCM - OPIEKUN KLUBU POJEDYNKÓW
BARON -  12 CALI,  CEDR, WĄSY KUGUCHARA - ANIMAG - PATRONUS: PANTERA - BOGIN: NIEZNANY

  Adam wychował się u wujostwa, rodzice zostawili go zaraz po narodzinach. Lebiediew już więcej razy ich nie zobaczył. Nawet będąc małym chłopcem nie pytał dlaczego jego dwa pierwszorzędne wzory do naśladowania pozwalające na wykreowanie własnej indywidualności od tak go porzuciły, wiedział, że nie są warci zachodu. Po przeprowadzce do Londynu ciężko było mu się odnaleźć w nowym miejscu. Był mały, a jego ukochane wujostwo nie miało tyle sił, by w pełni się nim zajmować, co pozwoliło na to, by Adam w dość młodym wieku wypracował tak trudną sztukę jaką jest odpowiedzialność. Nie narzekał na swój los, można było rzec, że jego samowystarczalność była bardziej rozwinięta niż u dorosłego człowieka. Nauczył się, że nie warto jest ufać innym, nie istnieje coś takiego jak pomoc, a jego ukształtowany spryt i odwaga pozwalają mu na odnalezienie się w wielu sytuacjach. Dopiero Hogwart dał mu poczucie ciepła oraz domowej atmosfery. Nie wracał do wujostwa na święta. Wolał zacisze swojego dormitorium i studiowanie miliona podręczników co pozwoliło mu na zebranie nie lada małej wiedzy.
   Swoje powołanie do Quidditcha odkrył pod koniec pierwszej klasy, gdy zupełnie sam po kryjomu dla zabicia nudy udał się na boisko, gdzie po raz pierwszy samotnie złapał złoty znicz, gdy odkryto jego talent stał się pełnoprawnym członkiem drużyny domu Salazara Slytherina. Adam jest trudny do określenia przez swoją przeszłość. Jego charakter został ukształtowany bardzo specyficznie; nie pomaga, nie współczuje, ze wszystkiego czerpnie zyski tylko dla siebie, potrafi omotać, kłamie, przeklina, jednak co do swojego stanowiska w Hogwarcie i nauczania młodzieży OPCM sprawiają, że Adam jest systematyczny, zawzięty, zaborczy, dążący po trupach do celu, nie uznaje czegoś takiego jak porażka, stara się trzymać na uboczu jednak nie odsunie się, gdy ktoś wciągnie ku niemu dłoń, pragnie swoją młodzież nauczyć sztuki bycia czarodziejem, a nie zwykłego machania różdżką. Adam posiada ogromny talent jakim jest talent wokalny, który ukrywa, często podśpiewuje sobie samotnie na szkolnej wieży co pozwala mu się zrelaksować i odłożyć uciążliwe myśli na bok.


Wracamy z Adamem po raz trzeci i zapraszamy do wątków oraz powiązań :)
Fc: Tim Borrmann
Kochamy Julkę <3

6 komentarzy:

  1. [Nauczyciel OPCM! Rita już go kocha!
    Dzień dobry. Mimo wszystko biedny ten Twój pan, życie ze świadomością, że własni rodzice go porzucili na pewno nie było lekkie. Niemniej pan bardzo mi się podoba, więc mam nadzieję, że będziesz się z nim świetnie bawić! :)]

    Rita

    OdpowiedzUsuń
  2. [O, ten pan to chyba ostatnio był stażystą :) Hej, witam ponownie! Adama trochę pamiętam, ale chyba nie miałam okazji mieć z nim wątku. Chociaż on taki zawzięty, to chyba się trzeba go trochę obawiać. W każdym razie zapraszam do siebie i życzę udanych wątków!]

    Daniel // Clint // Yoshi, którą szukać trzeba pod Toyotomi

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć ponownie, my się kojarzymy chyba – a przynajmniej ja kojarzę Ciebie – i widzę, że jakieś spore zmiany tutaj zaszły w informacjach w karcie? Czy to tylko w oczach mi się coś mieni?
    Życzę miłej zabawy. (:]

    Margot Lestrange / Holly Wilkes

    OdpowiedzUsuń
  4. [Czeeeść, witam serdecznie Twoją drugą? postać! Przyznam że Adam wydaje się być intrygującą osobowością chociaż wydaje mi się być trochę zagubiony, ale może to tylko moja opinia. c:
    Dziękujemy ślicznie za odnosnik do karty Rosiątka, nie trzeba było. <3 Co prawda mamy już jeden wątek (jeśli oczywiście nadal jesteś zainteresowana... :D) ale w razie chęci możemy pokusić się o drugi. Rose jest bardzo pilna a OPCM jest jednym z jej ulubionych przedmiotów, należy także do Klubu Pojedynków więc gdyby przypadła Ci do gustu to serdecznie zapraszamy!
    Tymczasem tradycyjnie życzę Ci świetnej zabawy na blogu i multum wspaniałych wątków!:)]

    ROSE & URSULA & CHLOE

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Jeszcze większą czcionką proszę! Taką, żeby zasłoniła te wszystkie brzydkie rzeczy, które piszesz o Adasiu w karcie!
    A tak serio to przyszłam się oficjalnie przywitać, także ucałuj ode mnie... ekhm... od Julki nowego pana profesora i niech czeka cierpliwie aż jego autorka weźmie się do zaczęcia wątku :* ]

    ja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta posada była dla niej idealna i cieszyła się jak małe dziecko, że będzie jej dane odbyć staż w Hogwarcie. Od tego wiodła ją już prosta droga do posady nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią, czyli jej największego marzenia. Jednak to nie jedyny plus. Kiedy okazało się, że przypadnie jej w udziale opracować z samym Adamem Lebiediewem, skakała z radości. Wiedziała, że pracuje na tym stanowisku, ale jakoś nie wpadła na to, że będzie się akurat od niego uczyć. Była zbyt podekscytowana samą ideą stażu, żeby myśleć o tym, na kogo trafi, a tu proszę! Los się do niej uśmiechnął i to wyjątkowo szeroko. Z Adamem zawsze łączyła ją nić porozumienia. Do tej pory pamiętała, jak wyciągał ją z kłopotów i bronił przed starszymi uczniami. Oszczędził jej tym prawdopodobnie kilku siniaków oraz strat na koncie Krukonów w Pucharze Domów. W dodatku pomógł jej zdobyć szacunek u Ślizgonów, co wcale nie było łatwe, zwracając uwagę na to, że darła z nimi koty dość długi czas. Ze smutkiem przyjęła wiadomość, że Lebiediew kończy szkołę i nie zobaczy go na szkolnych korytarzach. Między innymi jego zniknięcie z murów Hogwartu było powodem, dla którego podała rozwadze rękę na zgodę. Już nie miała nikogo, kto mógłby ją wyciągać z kłopotów, a jasnym było, że im człowiek starszy, tym ma coraz to odważniejsze pomysły. Musiała jakoś to poskromić. Kreatywne myślenie Krukonów przydawało się nie tylko na lekcjach, choć na pewno opiekun domu nie pochwaliłby takiego wykorzystania tej niezwykle przydatnej umiejętności.
    Larisa przemierzała hogwarckie korytarze w poszukiwaniu gabinetu Adama. Miała się do niego zgłosić, bo słyszała, że mają razem pilnować pierwszaków w drodze do Hogsmeade. Dość niewdzięczna robota, ale plus był taki, że zazwyczaj pierwsze klasy jeszcze nie wykazywały ogromnej chęci do figli. Pierwszy rok zlatywał raczej na zachwycaniu się magicznym światem, poznawaniu możliwości, jakie daje. Dopiero kiedy się je pozna i cokolwiek się nauczy można zacząć chojraczyć. Wcześniej rzadko się to zdarzało. Ogólnie pierwszoklasiści mają to do siebie, że na początku są potulne. Trzeba było najpierw wybadać teren. Jeśli za bardzo się popuściło od pierwszych tygodni, potem mogło się nie opanować tego tornada, które samemu się wyhodowało. Najpierw ujarzmić, okiełznać, a potem się spoufalać, a nie na odwrót! Zapukała do drzwi i nie czekając na pozwolenie, weszła do środka. Przecież gdyby nie mogła wejść, to by jej powiedział, prawda? Logiczne!
    - Dzień dobry, profesorze Lebiediew - odezwała się oficjalnie, ale z radością w głosie. - Mieliśmy dzisiaj zajmować się pierwszakami, pamięta pan? Jestem do usług! - powiedziała, stając na baczność.
    Zawsze się witała się z nim takimi sztywnymi słowami, przy jednoczesnym zachowaniu małej dziewczynki. Kipiała entuzjazmem, a że Adam był dla niej zarówno przyjacielem, jak i w pewnym sensie nauczycielem, łączyła na swój własny, wyjątkowy sposób te dwie rzeczy. Nie potrafiła podchodzić do niego sztywno, kiedy byli sami. W towarzystwie uczniów zachowywała pełen profesjonalizm, była potulna jak baranek i nawet wprawny obserwator bez większej wiedzy na temat ich relacji mógłby pomyśleć, że spotkali się po raz pierwszy, gdy Larisa zdecydowała się odbyć tu staż. Kobieta była inteligentna, jak na Krukonkę z krwi i kości przystało, więc potrafiła się zachować w odpowiednich momentach. Jednak nadal w jej środku uwięziona była ta niepokorna część, wewnętrzny głos, który szeptał jej głupie pomysły do ucha, a ona musiała nauczyć się go ignorować, choć wcale nie było to łatwe.

    [Mam nadzieję, że nic nie popsułam i wszystko pasuje!]
    Larisa ❤

    OdpowiedzUsuń