You didn't talk for a while, you were freezing


Zoey Marks
Hufflepuff | VII rok
więcejpowiązaniaspisane


Talent jest kwestią przypadkową. Rodzą się tacy, którzy od najmłodszych lat wykazują niesamowite zdolności, przewyższając znacznie swoje rodzeństwo oraz rówieśników. Powodzenie w życiu zależy od szczęścia, genów, licznych zbiegów okoliczności. To, czy zaszufladkują cię jako człowieka bezwartościowego, czy wyjątkowego, nie zawsze może być przez ciebie kontrolowane. I nawet gdybyś w końcu obudził w sobie coś wielkiego, coś, co zwali innych z nóg, oni wciąż będą pamiętać czasy, w których byłeś nieudacznikiem. Bo tak działa świat, drogi K. I ani ja, ani Ty nie potrafimy tego naprawić.



Tiara Przydziału nawet nie musiała dotknąć jej głowy, żeby wykrzyczeć na całą sale głośne Hufflepuff!. Słyszała kiedyś od ojca, że Dom Borsuka to miejsce dla tych, którzy nie wykazywali się niczym szczególnym. Szybko przekonała się, że ten chyba miał rację, bowiem dziewczyna od początku nauczania w Hogwarcie ledwo zdawała z klasy do klasy, by następnie powtarzać ją dwa razy – na trzecim i czwartym roku. Nigdy nie nauczyła się wyczarować Patronusa, a na eliksirach każdy odsuwał się od niej jak najdalej tylko można było, bo bliskie spotkanie z panną Marks podczas tych zajęć groziło spaleniem ubrań, włosów i całego swojego dorobku. Zoey jednak nigdy nie była głupia. Po prostu im bardziej chciała coś osiągnąć, tym mocniej jej to nie wychodziło. Miała za to ogromne serce do magicznych stworzeń oraz roślin. Szybko przyswajała również języki, dlatego nikt się nie zdziwił, gdy raz wyławiano ją z hogwarckiego jeziora, bo ta, jak twierdziła, plotkowała sobie z Trytonami. Nie ma planów na przyszłość, nie chce zostać szanowanym aurorem ani zasiąść na ważnym stanowisku w Ministerstwie. Po prostu chce żyć. Chce podróżować. Chce wyrwać się z Hogwartu, który mogłaby opuścić na własne życzenie, ale przysięgła sobie, że skończy tę szkołę, choćby nie wiadomo co. Jest silna i zaradna, więc nie zachodź jej za skórę, bo wyciągnie różdżkę i wydłubie ci nią oko. W końcu uważa, że to najlepsze zastosowanie dla tego badyla.


Kocha za mocno.
Łamie się pod wpływem nadmiaru emocji.
To dlatego stara się zachować dystans.




Kolejna postać. Właściwie to już się tu pojawiła, ale jednak do niej wracam.
Szukam pana do toksycznej relacji, przyjaciół, wrogów i innych najdziwniejszych rzeczy.
Przyjmę wszystko, co Wam tylko przyjdzie do głowy!
Co do kolczyka i dredów, proszę zwrócić uwagę na fakt, że Zoey to bardziej mugol niż czarodziej, w dodatku ma prawie 20 lat i w sumie nikt jej nie zabroni, o.

24 komentarze:

  1. [No hej, hej :) Dredów nie lubię, ale Zoey i tak jest ładna, o. I przychodzę po obiecany wątek :3 Nie wiem czy Max nadaje się do toksycznej relacji, bo nie wiem co to za relacja, ale na pewno nadaje się na przyjaciela! :D]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jak najbardziej taki pomysł mi pasuje :) Podrzuć jeszcze jakiś pomysł na wątek, a zacznę. Jak nie masz, pomyślimy najwyżej wspólnie :)]

    Max

    OdpowiedzUsuń
  3. [Aż mi się tęskno zrobiło za moimi batkami! ;<
    Pani na zdjęciu jest śliczna, a postać stworzyłaś bardzo sympatyczną. Możemy pomyśleć nad jakimś wątkiem, ale... Poczekałabym do weekendu (jestem okropna i czekam na czystki po liście, żeby uporządkować się z wątkami XD) będę już po poprawce to też na pewno lepiej mi się będzie myśleć, a nie to co teraz... Jakieś definicje wymieszane, nie wiadomo już z jakiego przedmiotu XD]

    Hyun, Avalon, Angus, Joseph

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Kurcze, chyba nie mieliśmy tu jeszcze postaci (znaczy no, Zoey nie jest tu pierwszy raz, chociaż jej nie pamiętam :c), która oblałaby jakąś klasę! Nawet nie wiedziałam, że tak się da. Pani jednak wcale nie wydaje mi się mało ambitna, w końcu podróże to świetna rzecz. Życzę powodzenia z kolejną postacią! ;)]

    Jemma Simmons/Molly Weasley

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć twojej nowej postaci :) Życzę wielu wątków i zapraszam - może do Willa, jest prefektem naczelnym, pewnie się znają. William mógłby korzystać z jej wiedzy o szkole, skoro dziewczyna jest tu już tak długo ;)]

    William Stanford

    OdpowiedzUsuń
  6. [ ojeju jaka ona fajna :D Z Codym są z tego samego domu więc myślę, że możemy wymyśleć jakiś wątek? :]
    Cody B.

    OdpowiedzUsuń
  7. [Przybite, w weekend się odezwę! :D]

    Joe

    OdpowiedzUsuń
  8. [Oj, Vee... Boska KP. Ja to zawsze mam problem z htmlem xD Wgl można oblać? Wiem, że są niezaliczone, ale... W sumie czemu nie! :D Wgl powodzenia z kolejną postacią. Nie wiem którą, ale cicho. I wiadomo. Puchoni rosną w siłę.]

    M. Harrison/L. Scamander

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Haha jakie urocze ;D Dobra. Jakaś propozycja czy myślimy razem nad czymś co rozsadzi nam mózgownice?]

      Usuń
    2. [Pierwsze co mi przyszło na myśl to to, że mogła nie zdać (za pierwszym razem, a może za drugim też) przez Matta. Nie mam niczego konkretnego na myśli, ale możemy zacząć się kręcić dookoła tego.]

      Usuń
    3. [No niech będzie, chociaż jak już to Matt nie rzucałby zaklęcia, a mógł bawić się zapalniczką i puf! Powiem Ci, że Harrison jest znany z tego, że jest supermugolem xd Więc mugolskie rzeczy to norma. A niech spierdalają ze szkoły. Może musieliby też wrócić do domu Matta po jego autko i pojechaliby na koncert? Oczywiście milion rzeczy stałoby im na przeszkodzie, ale co to dla nich?!
      W sumie to ciągle myślę nad czymś mocniejszym - głupszym, z większą ilością akcji, ale na pewno nie nudnym ;D Tylko jeszcze nie wiem, co to do końca jest.]

      Usuń
    4. [No, to ustalone :D Pewnie, że milion przygód może być! I musi! Nie widzę innej opcji. Spotkają np Johnny'ego Deppa. A wgl gdzie na ten koncert jadą? Kto zaczyna i od czego zaczynamy? Mam trochę już zamknięte oczy i zblazowany mózg, więc piszę bez sensu xD]

      Usuń
    5. [Ogarnę coś, na spokoju. Mam nadzieję, że nie zawalę xD
      Haha nie, no spokojnie. Aż takim dziadem nie jestem, który narzuca ludziom swoją wolę mimo że niby manipulant... Ale ciszko.]

      Usuń
  9. [Cajun polubił tą panią. Chciałaby się wyrwać z Hogwartu? Francuz chętnie pomoże... o ile Zoey będzie chciała jego pomocy :)]

    Antoine Delacroix

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Niestety nic mi nie przychodzi do głowy ;_; ale możemy pomyśleć nad czymś razem :]

    Cody

    OdpowiedzUsuń
  11. Czego on potrzebował? A, tak. Jakiś ziółek na wyprawę, eliksirów i może jedzenia... Ogólnie to miała się tym zająć Zoey, bo Matt po prostu wiedział, że o tym zapomni. No i on kupujący eliksiry, tak? Identyczna sprawa jakby miał kupić zioła dla babci. Nie tego rodzaju zioła się kupowało, ale raczej mu się nie uśmiechało stać w kolejce ze starszymi babciami śmierdzącymi mokrym kotem po eliksir na kaca. Jednak kto go tam słuchał? Zoey oczywiście się spóźniała na miejsce spotkania, a Bellamy nigdy nawet nie zajrzał na Pokątną. Wszystkim zajmowała się ciotka jego przyjaciela. Bellamy wsiadał tylko do pociągu i wracał na Święta i wakacje, marząc, tak jak Matt, o ukończeniu szkoły i wstąpieniu do Akademii Policyjnej. Tak samo zresztą było z koncertem Jacka White'a, na który właśnie się wybierali. Cała trójka miała się wybrać, jednak Sam uznał, że mu się nie chce i został w Hogwarcie. Harrison z Marks musieli zrealizować plan we dwójkę. Napisali lewe zwolnienia od rodziców i mieli przenieść się na Pokątną, gdzie mieli kupić parę drobiazgów, które, tak twierdziła Puchonka, będą mogły ocalić im życie. Gryfon szczerze w to wątpił. W końcu z kacem można było walczyć bez eliksiru.
    Odpalił papierosa po sklepem zielarskim na magicznej ulicy i spokojnie go wypalił. Nie spieszyło mu się do wstąpienia do tego miejsca. Nic go tam nie czekało prócz babuleniek, gadających o swoich problemach z pęcherzem. Babciu, więcej seksu. Tak radzi doktor Harrison. A teraz wynocha. Kupuję zioła. Uśmiechnął się pod nosem, spuszczając głowę i czując, że parę kosmyków spadło mu na czoło. Usłyszał jakieś chichoty, więc spojrzał przed siebie. Kilka ubranych w te ponure czarne szatki dziewczyn stało naprzeciwko i podziwiały wystawę sklepową, na której było pełno eleganckich kiecek. Gdzieś obok przelała się sporawa grupa starych czarodziejów, rozmawiająca na poważne tematy. Ktoś zmierzył go obrażonym spojrzeniem. Jakaś panienka uśmiechnęła się przyjaźnie. Harrison odetchnął i poprawił ciemne okulary. Ile by dał, żeby siedzieć teraz na dupie w jakimś normalnym liceum. Poprawił słuchawkę w lewym uchu, a drugiej pozwolił dyndać na kablu bez specjalnego powodu. Orgasm Head Machine dosłownie przepływał przez niego. Oparł głowę o szybę sklepu z eliksirami i wsłuchiwał się w muzykę, gapiąc się przed siebie. Praktycznie każdy, kto go mijał patrzył na niego jakby Matt robił coś naprawdę okropnego. Do tego jeszcze supermugolski strój wyróżniał go z tłumu. Sprane, poszarpane spodnie, do tego jeansowa koszula i narzucona na to wymięta czarna marynarka. No co? Od kiedy wszedł jakiś przepis, że przebywając na Pokątnej czy każdym innym magicznym miejscu prócz szkoły trzeba nosić szaty zakonników? Według niego był to tak głupi zwyczaj, ale różni wariaci chodzili po tym świecie.
    - Chłopcze. Gdzie twoja szata? – spytała jakaś kobieta, ale Matt tylko obrzucił ją zdegustowanym, pełnym niezrozumienia spojrzeniem. Czarownica szybko się ulotniła, mamrocząc coś o przyzwoitości, ale Harrison to zignorował. Skończył papierosa i zgasił go pod butem. Już czekał na tę dziewczynę godzinę. Godzinę! Bez zdejmowania okularów wszedł do sklepu, co przyniosło dźwięk dzwonka uwieszonego przy drzwiach. No, proszę. Jakiś mugolski akcent… Miło. Chłopak rozejrzał się po wnętrzu. Niczym nie różniło się od typowego miejsca dla starych ludzi w mieście, gdzie mieszkali jego rodzice. Bo on w sumie mieszkał w Hogwarcie i to był największy cios. Dom przestał być domem, a on czuł się wszędzie obco. Dlatego cieszył się, że niedługo opuści mury tej dziwacznej uczelni, w której zmarnował siedem lat i zacznie normalne życie. Testy do Akademii nie były jakieś specjalnie skomplikowane. Będą badać czy nie ma namieszane w mózgu i czy jako przyszły policjant rozumie, co go czeka. A Harrison właśnie na to czekał! W dodatku nie był w tym sam. Bellamy też miał takie plany i ustalili już, że razem przejdą Akademię Policyjną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopak odpakował paczkę gum, którą ciągle miał przy sobie i włożył jedną do ust. Cholera, Marks. Rusz tyłek, bo znowu mi coś wybuchnie..., przeleciało mu przez głowę, gdy patrzył na te wszystkie fioleczki.

      Matt

      Usuń
  12. Zaczął się weekend, a to oznaczało, że przez większość czasu Max nie będzie miał co robić. Część uczniów wychodziła razem na błonia, gdyż pogoda nieco się poprawiła, część wybierała się zapewne do Hogsmeade, a reszta siedziała w swoich dormitoriach i grała w jakieś gry. Max był chyba jedną z niewielu osób, która spacerowała samotnie po szkolnych korytarzach, licząc na to, że przytrafi mu się coś dobrego. Może znajdzie jakieś ciekawe pomieszczenie, może spotka kogoś, kto nie odwraca się do niego plecami, gdy tylko go zobaczy, a może znajdzie kartę z Czekoladowych Żab, którą ktoś zgubił i będzie mógł sobie ją przywłaszczyć. Najchętniej jednak również wybrałby się z kimś do Hogsmead, tylko większość jego znajomych, którzy wciąż z nim rozmawiali, nie mieli w tej chwili czasu. Pomyślał sobie, że mógłby w sumie zaszyć się w bibliotece i napisać esej na Eliksiry, ale stwierdził, że ma jeszcze sporo czasu, a poza tym mu się nie chce.
    Szedł właśnie jednym z korytarzy na czwartym piętrze, gdy z oddali zauważył Zoey stojącą przy jednym z okien. Czyli tutaj się schowała! Szukał jej dzisiaj kilka razy, jednak jak na złość nie mógł jej znaleźć. Myślał, że może ona będzie miała dla niego czas, ale kiedy nigdzie jej nie znalazł, stwierdził, że pewnie już gdzieś z kimś wyszła. Jak się okazało, Zoey nigdzie nie poszła tylko po prostu dobrze mu się schowała. Czyli nadal istniała szansa!
    Max powoli podszedł od tyłu do dziewczyny, po czym delikatnie pociągnął ją za dredy. Nie podobała mu się jej fryzura, co dość często jej powtarzał, mając nadzieję, że w końcu zmądrzeje i usunie to coś ze swoich włosów.
    — A panna gdzie się podziewała? Szukałem cię. Ładnie to tak się przede mną chować? — spytał z lekkim uśmiechem, siadając na parapecie, aby móc spojrzeć na przyjaciółkę.

    Max

    OdpowiedzUsuń
  13. [Joseph opowiada tym, którzy pytają, kłamstwa, że uczył się w Durmstrangu, jednak z niezależnych od siebie powodów musiał przerwać naukę, jego tamtejszym konikiem było zielarstwo. Więc... Może kiedyś, Zoey kupowałaby coś u Zonka i jakoś tak od słowa do słowa doszli do porozumienia właśnie z tym zielarstwem? Nie wiem jak Ty, ale ja szła bym w jakąś pozytywniejszą relację. Może... Twoja panna przeczytałaby o jakimś niezwykłym kwiecie/roślinie, która jest bardzo rzadka, ale również bardzo cenna? Mogliby spróbować ją znaleźć i sprzedać, dzieląc się na pół kasą. Mogłoby się okazać, że nie znaleźli odpowiedniej tylko jakąś podobną i facet/babeczka, której go sprzedali chciałaby się jakoś odebrać? (mogłaby to być jakaś taka podejrzana postać, która wplątałaby ich w jakieś kłopoty XD)
    Szczerze nie wiem czy to jest dobre, ale mam ostatnio pustkę w głowie, a wymyślanie ogólnie od zawsze idzie mi słabo XD Chociaż, może to moje coś, jakoś Cię natchnie i wspólnie coś obmyślimy :D]

    Joseph

    OdpowiedzUsuń
  14. [Pomysł jest dobry, pasuje mi też do mojej postaci, więc teoretycznie nie ma problemu z wątkiem...
    Nie będę ściemniać - w tej chwili jestem trochę nie w formie do pisania. Jeśli Ci się chce czekać, to daj mi kilka dni na ogarnięcie się, bo kiedy choruję to tyle mniej-więcej zabiera mi czasu zdrowienie. A jeśli nie, to nie obrażę się, jeżeli zaczniesz. Byłoby mi nawet bardzo miło :]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  15. [Masz rację, przepraszam za zamieszanie:]

    Sadr

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Ja sobie tylko chodzę po kartach, czytam i "o, chcę wątek!" "o, to znowu Vee!" xDD :')))
    Och, moja Bestyjko. ]

    Fredziak

    OdpowiedzUsuń
  17. Spojrzał na nią z rozbawieniem i pokręcił lekko głową. Zdecydowanie miał teraz większą ochotę na coś słodkiego, a także kilka kufli kremowego piwa. Lubił od czasu do czasu napić się tego napoju, choć zdecydowanie wolał gorącą herbatę lub sok pomarańczowy. Czasami jednak potrzebował jakiejś odmiany, a mocniejszych trunków zazwyczaj nie pił. Tylko raz w życiu spróbował ognistej whisky, a kiedy następnego dnia ledwo mógł wstać z łóżka, aby dobiec do łazienki i zwymiotować, postanowił nigdy więcej jej nie pić. Jego organizm widocznie nie tolerował takich rzeczy, czego czasami żałował, gdyż pomimo złego stanu dnia następnego, bawił się całkiem dobrze i nawet chętnie by to powtórzył, gdyby miał pewność, że jego żołądek znów się nie zbuntuje.
    — Oczywiście, że nie chcę! Nie miałbym wtedy z kim pójść do Hogsmeade — powiedział, po czym uśmiechnął się przekornie i mrugnął w stronę Zoey. — Spokojnie, zjedz sobie wszystko sama. Tylko później mi nie marudź, że ci dupa urosła — zażartował, cofając się krok do tyłu, aby Puchonka przypadkiem go nie uderzyła. Z doświadczenia wiedział, że dziewczyny nawet jeśli zrozumiały żart, musiały trzepnąć go po głowie albo ramieniu, tak dla zasady. Nie rozumiał tego, ale zdążył się już przyzwyczaić do tego, że płeć przeciwną nie zawsze da się zrozumieć, nawet jeśli potrafiły być dobrymi towarzyszkami. Max miał wiele dobrych koleżanek, a także kilka przyjaciółek i każda, bez wyjątku, od czasu do czasu robiła coś, czego Greaves kompletnie nie rozumiał i zapewne nie tylko on.
    — To jak będzie? Zostajesz sam na sam z kanapką czy idziesz ze mną na mały spacer do Hogsmeade? — spytał, patrząc na przyjaciółkę spod wysoko uniesionych brwi. — Stawiam piwo kremowe — dodał po chwili na zachętę, cały czas wpatrując się w dziewczynę z nadzieją wymalowaną na twarzy. Zoey była jego ostatnią deską ratunku, choć gdyby mu się tak nie chowała i złapał ją wcześniej, zapewne byliby już w miasteczku. Teraz mogła mieć już inne plany, mogła na kogoś czekać, przez co Max znów byłby skazany na samotność w ten miły wieczór. Owszem, czasami lubił spędzać czas w pojedynkę, ale dzisiaj już wystarczająco był sam. Teraz potrzebował jakiegoś towarzystwa, najlepiej towarzystwa bliskiej osoby.

    Sullivan

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hej :) Odeszłam z bloga, ale nie chciałam znikać bez słowa. Dzięki za początek wątku i powodzenia z dalszą zabawą ;)]

    Matt

    OdpowiedzUsuń